Świątecznie wokół Turawy

Niedziela, 27 marca 2016 · Komentarze(26)
Kategoria wycieczka
Uczestnicy
OPOLE-Niwki-Szczedrzyk-Ozimek-Dylaki-Turawa-Zawada-OPOLE

MAPA

Po świątecznym obżarstwie, które wyglądało mniej więcej tak:



albo i tak:



zdecydowaliśmy z A. spalić trochę kalorii, oczywiście na rowerze. Decyzja była o tyle łatwa, że pogoda dopisywała. Pierwszy dzień świąt był jednocześnie chyba pierwszym tak wiosennym dniem roku.

Wyjechaliśmy z Opola, pod przewodem A., w kierunku Niwek. Wiedzie tam malownicza droga przez las, który skutecznie osłaniał nas przed wiatrem. Nawdychaliśmy się sosnowych aromatów, by w końcu dotrzeć do Ozimka. Tutaj A. zaordynowała powrót przez Dylaki i Turawę, dzięki czemu objechaliśmy słynne Jezioro Turawskie dookoła. Już myślałem, że nie będzie okazji zobaczyć ja wygląda największe podopolskie jezioro, ale na krótko przed Turawą udało się wdrapać na wał i nawet zrobić jakieś fotki.

W planach było 30, góra 20 km, a skończyło się na ponad 50.












Komentarze (26)

Niczym Adam i Ewa. ;))

Owszem, pytałeś, ale nie "DOpytałeś". :))

mors 22:10 piątek, 1 kwietnia 2016

Jadła głównie A., tak gwoli ścisłości. Ale przyznasz, że pytanie co to jest padło przynajmniej dwa albo i trzy razy w ciągu parunastu sekund :P Niemniej obdarzyłem Cię zaufaniem i też kosztowałem :P

michuss 21:40 piątek, 1 kwietnia 2016

O przepraszam bardzo, moją miksturę zjadłeś w błogiej nieświadomości. ;]

mors 21:36 piątek, 1 kwietnia 2016

Z tym chlebem do góry nogami w moim domu to samo :O

mors 21:35 piątek, 1 kwietnia 2016

Ja zawsze dopytam, co czasem wychodzi niezbyt grzecznie :P

michuss 21:32 piątek, 1 kwietnia 2016

Jednym słowem nie można mówić co jest Ci serwowane ;)

starszapani 21:31 piątek, 1 kwietnia 2016

Ten chlebek jest konsumowany tylko w części - zjadamy przykrywkę i wybiera się niemal wszystko ze środka (pomijając już kwestie smakowitości tej mokrej "glimzy;) ). Natomiast resztą nakarmiliśmy opolskie kaczki i gołębie. Były bardzo zadowolone. Rozumiem Twoje podejście, Jurek. U nas w domu też nigdy nie wyrzucało się chleba, a jeżeli już spleśniał to wieszało się w woreczku na śmietniku i potem zabierał go ktoś dla kur. Ponadto pamiętam jak mama mojej pierwszej dziewczyny też kreśliła znak krzyża na chlebie i, co ciekawe, nigdy nie pozwalała, żeby leżał do góry nogami...

starsza - w smaku dość ciekawy, nie powiem, podchodził mi dopóki nie dowiedziałem się, że to szpinak. Podobnie było jak A. zrobiła kiedyś mocno czekoladowe ciasto. Wcinałem aż mi się uszy trzęsły, dopóki nie powiedziała mi, że to zostało zrobione z czerwonej fasoli. Ja czerwonej fasoli nie znoszę i potem z każdym kęsem czułem jej smak wymieszany z kakao. Nie mogłem tego przełknąć więcej... ;)

leszczyk - spóźniona odpowiedź: tak :P

michuss 21:23 piątek, 1 kwietnia 2016

Po mojemu to każde jedzenie należy szanować (na równi).

mors 20:28 piątek, 1 kwietnia 2016

Taki chlebek winno się chyba zjeść?

starszapani 20:23 piątek, 1 kwietnia 2016

Mam jedną (tylko) uwagę do świątecznego stołu.Żurek w chlebowych "talerzach"!
Moi rodzice przeżyli wojnę , cudem !.Zaznali głodu ! I obiecali sobie że w ich domu żadna żywność nie będzie się marnować.Matka krojąc bochenek chleba na początku nożem kreśliła znak krzyża.
A chleb który np. się przypadkowo zniszczył , spleśniał był całowany i palony w piecu.Nigdy się go nie wyrzucało do śmieci !
W związku z powyższym ... co się dzieje potem z chlebowymi talerzami ... ?
Nie mam pretensji o to. Serio ! Każdy ma swoją wizje własnego domu ... i ma do tego prawo !!!

Jurek57 20:18 piątek, 1 kwietnia 2016

Czyli pośrednio jednak za nas. ;] W sensie, że efekt poczynań tychże rzutuje na życie każdego ;>

mors 19:39 piątek, 1 kwietnia 2016

Tort ze szpinakiem, to musiało być coś wspaniałego :)

starszapani 17:58 piątek, 1 kwietnia 2016

hehe, pewnie za Was ;p ;)

mors 08:49 piątek, 1 kwietnia 2016

mors, z dzikiej róży nie, ale za to bardzo dużo się modlą, więc sądzę, że byłbyś zadowolony :P

michuss 07:20 piątek, 1 kwietnia 2016

Ojj, to w tej sytuacji również rzuciłabym się na ten drugi :)

monikaaa 19:24 czwartek, 31 marca 2016

monikaaa, coś, co sprawiło, że już mniej pożądliwie spoglądałem na ten tort. Szpinak ;) Za to bezy z truskawkami i malinami - coś wspaniałego :P

michuss 19:18 czwartek, 31 marca 2016

To zielone na torcie z borówkami to co to? :)

monikaaa 19:13 czwartek, 31 marca 2016

A mermoladę z dzikiej róży? ;)

mors 18:31 czwartek, 31 marca 2016

Ależ przysmaki na stole - w bochenkach krył się zapewne żurek ?

leszczyk 13:08 czwartek, 31 marca 2016

"W planach było 30, góra 20 km" - mam Cię! ;ppp

Ja nie wiem, jak ludzie potrafią tyle wysiedzieć w kuchni - nie lepiej poklikać albo pojeździć? ;>

mors 22:02 środa, 30 marca 2016

Ano - prawdziwie polski. Podobnie jak obżarstwo, które stanowiło chyba nawet większe ryzyko niż konfrontacja ze zwolennikami innego menu, do której za chwilę może dojdzie... ;)

michuss 20:46 środa, 30 marca 2016

No, niezły ten stół świąteczny... Prawdziwie polski.

yurek55 20:14 środa, 30 marca 2016

Lubię widok takich POLSKICH stołów !
Ale ryzyko prezentacji jest duże ... kiedy zaglądają tu zwolennicy innego menu ... ! :-)

Jurek57 19:36 środa, 30 marca 2016
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!