OPOLE-Komprachcice-Szydłów-Polska Nowa Wieś-Komprachcice-OPOLE
Po szybkim, śmingusowo-dyngusowo śniadaniu jedziemy na kort do Szydłowa, gdzie umówiliśmy się wczoraj na partyjkę w tenisa. Ja nie grałem od lat pacholęctwa, A. to już nie wiedziała nawet od kiedy. Fajnie było sobie przypomnieć, rozruszać rzadko używane mięśnie i nacieszyć odbijaną piłeczką :) Na tyle fajnie, że zastanawiamy się nad bardziej systematycznymi rozgrywkami :P
Z kortu jedziemy z przyjaciółką A. do niej do domu na przepyszne ciasto. Szczególne wyróżnienie należy się marchewkowo-piernikowemu :P
Powrót "na luzie", bez rękawiczek i nakrycia głowy - pierwszy raz w tym roku. Prawdę mówiąc można by było i w krótkich gaciach jechać, ale tych nie mieliśmy w Opolu na stanie.
Komentarze (15)
Też tak uważam. A nawet więcej - i jedna to ziarnko, co to razem z innym ziarnkiem stworzy miarkę :P
Chciałem zauważyć, że my niczego Ukrainie i Litwie nie zabieraliśmy, a Niemcy/Prusy jak najbardziej... jak dla mnie to to jest honorowanie najeźdźców...
Ja nawet w poniemieckim domu :) ale pierwotnie i aktualnie są to ziemie polskie, nie mam pojęcia, po co podkreślać epizod germańskiej EKSPANSJI - czasami pokojowej a czasami zbrojnej...
Morsie, ja mieszkam w poniemieckim mieście, te tablice mnie nie ruszają. Fajnie byłoby, gdyby w dawnej słowiańszczyźnie byłyby takie tablice, np.Wolgast / Wołogoszcz