Między dworcami

Czwartek, 28 kwietnia 2016 · Komentarze(6)
Kategoria komunikacyjnie
Uczestnicy
SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Centrum)-(PKP)-LUBLIN

Dzisiaj tylko dojazd na dworzec w Szczecinie, a potem przejażdżka do hotelu w Lublinie (z wielkim plecakiem, na Hance). Strach było jechać po lubelskich, miejscami pełnych szkieł DDRach.
Jednym słowem cały dzień w pociągu, co gorsza, nie najlepiej wyposażonym pod względem rowerowym: przedział na 3 rowery i możliwość zajrzenia tamże z przedziału przez okienko. Poza panem, który jechał ze Szczecina i narobił na początek zamieszania (biegał po peronie i mówił, że nie ma rowerowego) i nas nikt nie zdecydował się na przewóz roweru GOMBROWICZEM. Na szczęście.
Po Lublinie oprowadza mnie A., która zna go jak własną kieszeń. Najlepsza była żydowska restaruacja Mandragora, którą oboje rekomendujemy :P  


Komentarze (6)

"Poza panem, który jechał ze Szczecina i narobił na początek zamieszania (...) i nas nikt nie zdecydował się na przewóz roweru GOMBROWICZEM"
- pisane po grzańcu czy przed? ;) ;p

mors 20:33 środa, 4 maja 2016

Zdjęcie o dziwo przed grzańcem.

Lublin bardzo ładny, trochę słaby do jeżdżenia po nim na rowerze, ale starówka pierwsza klasa ;)

michuss 12:50 środa, 4 maja 2016

chciałbym tam.. nigdy nie byłem

davidbaluch 20:20 wtorek, 3 maja 2016

W 2015 roku urlop spędziłem w Lublinie i okolicach i bardzo polecam ten region wszystkim.

strus 18:41 wtorek, 3 maja 2016

Gombrowicz i rower ... to chyba dwa różne światy ! :-)
Czekam na więcej ... ale już pięćsetki !

Jurek57 09:46 wtorek, 3 maja 2016
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!