Świąteczny, sentymentalny wypad po niejeżdżonych od lat trasach. Wróciłem "na tarczy" - w lasach strzebielińskich próbowałem namierzyć platformę widokową, na którą dawno temu zajeżdżałem. Niestety, nie udało się, ale wrócę tam jeszcze na pewno i ją znajdę.
Przy okazji znalazłem odchwaszczony cmentarz w Świetlinie, a na koniec przetoczyłem się (dosłownie, bo wiało jak cholera) po opłotkach Gniewina. Aha, przewijały się jeszcze lepiej lub gorzej zachowane fragmenty linii kolejowej Wejherowo - Garczegorze.
Też jestem zdziwiony co do tych torów. A jeszcze bardziej tym, że Gniewino, tak przecież bogata gmina, nie robi nic, żeby połączenia przywrócić. Przecież to był by sam zysk, dojazd do Gdyni w góra godzinę! Może jeszcze doczekam pociągu na tej trasie. Mam sentyment, bo pamiętam jak przez mgłę podróż w dzieciństwie pospiechem (!), który omijał elektryfikowany wówczas odcinek Wejherowo-Lębork.