Najpierw przez tydzień leczyłem przeziębienie, a potem, przez kolejny, spędzałem ferie z dzieckiem i nie było za bardzo możliwości na rower. Tak więc po dwóch tygodniach "wracam do gry", powalczę jeszcze o kilometry w lutym ;)
Dzisiaj pojechałem po długim czasie do Niemiec, na pętlę, którą często robiłem na Hance. Nawet przez chwilę się zastanawiałem czy nie wziąć jej na spacer, ale w końcu, w obliczu nadchodzącego deszczu wybrałem czerwonego. I słusznie, od Blankensee zaczęło padać i padało już do samego końca. Szkoda, bo rano było całkiem przyjemnie, no, ale ja wolałem w tym czasie spać ;)
Pod Ramin widziałem żurawie na polu. Powoli trzeba szykować się na wiosnę :) Byle do marca!
No to "powrót do gry" miałeś bardzo efektowny czego dowodem są dane liczbowe z wycieczki, no i urocze zdjęcia. Dodatkowo dodam, że zaglądnąłem na załączoną mapkę, która bardzo przejrzyście odzwierciedla przebieg wycieczki, nie to co moje Endomondo.