Löcknitz
Niedziela, 10 marca 2019
· Komentarze(6)
Kategoria wycieczka
Pojechałem zobaczyć kąty, w których dawno mnie nie było. Już zapomniałem o tej plątaninie asfaltówek w okolicy Blankensee, Rothenklempenow, Boock, itd. Powrót w wersji "klasycznej", choć trochę mnie korciło, by za Łęknicą pojechać prosto na Krackow, ale jednak rozsądek wziął górę i ruszyłem przez Ramin, Sonnenberg do ulubionej, jedynej w swoim rodzaju, opiewanej już wielokrotnie na łamach tego bloga, a poznanej kilka lat temu dzięki leszczykowi płytówki Lebehn-Ladenthin. Moim zdaniem punkt obowiązkowy dla odwiedzających okolice, szczególnie w kierunku odwrotnym do dzisiejszego, a więc w dół, od Ladenthin.
Pogoda jakoś szczególnie nie rozpieszczała. Wiało całkiem nieźle, choć w porównaniu do ostatnich dni było nieźle. Do domu docieram na kilka chwil przed potężną ulewą. Znów raczę się chaczapuri własnej produkcji i kupioną w osiedlowym sklepiku colą... cynamonową. Na spróbowanie czeka jeszcze brzoskwiniowa.













