Löcknitz

Niedziela, 10 marca 2019 · Komentarze(6)
Kategoria wycieczka
MAPA

Pojechałem zobaczyć kąty, w których dawno mnie nie było. Już zapomniałem o tej plątaninie asfaltówek w okolicy Blankensee, Rothenklempenow, Boock, itd. Powrót w wersji "klasycznej", choć trochę mnie korciło, by za Łęknicą pojechać prosto na Krackow, ale jednak rozsądek wziął górę i ruszyłem przez Ramin, Sonnenberg do ulubionej, jedynej w swoim rodzaju, opiewanej już wielokrotnie na łamach tego bloga, a poznanej kilka lat temu dzięki leszczykowi płytówki Lebehn-Ladenthin. Moim zdaniem punkt obowiązkowy dla odwiedzających okolice, szczególnie w kierunku odwrotnym do dzisiejszego, a więc w dół, od Ladenthin.

Pogoda jakoś szczególnie nie rozpieszczała. Wiało całkiem nieźle, choć w porównaniu do ostatnich dni było nieźle. Do domu docieram na kilka chwil przed potężną ulewą. Znów raczę się chaczapuri własnej produkcji i kupioną w osiedlowym sklepiku colą... cynamonową. Na spróbowanie czeka jeszcze brzoskwiniowa.








Komentarze (6)

Troll, prawie go nie czuć...

jotwu, to już w tym roku za wiele czasu nie masz, bo już są coraz bardziej „oklapłe” ;)

mors, nie pasuje. Za wysoki :P ;)

michuss 07:48 wtorek, 12 marca 2019

Róża L., a na przedostatnim, dla równowagi, to pewnie Jaro. ;)

mors 22:53 poniedziałek, 11 marca 2019

Mieszkam bardzo blisko Jasnych Błoni ale jeszcze nie widziałem jak tam pięknie "wybuchły" krokusy.

jotwu 08:47 poniedziałek, 11 marca 2019

A szkoda. Bo uwielbiam cynamon :)

Trollking 22:27 niedziela, 10 marca 2019

Nie warto ;)

michuss 22:05 niedziela, 10 marca 2019

Na ostatnim zdjęciu... a zresztą, co się będę wysilał, wiadomo o co chodzi :) Hehe :)

Cola cynamonowa? Jest taka? Warto szukać?

Trollking 21:56 niedziela, 10 marca 2019
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!