Rano udawałem, że "jestę kucharzę". Takie sobie śniadanko zafundowałem, że potem jedyne co trzeba było zrobić to spalić te, jakby nie patrzeć, całkiem zdrowe kalorie. Gwoli ścisłości to coś na talerzu to "szakszuka", mój nowy wynalazek, choć przyznam, że półtora roku temu spotkałem się z tym w poprzedniej pracy, gdzie podobne danie przygotowywała jedna z koleżanek. Proste jak drut - pomidory, papryka i jajka sadzone. A jakie dobre! ;)
Komentarze (9)
Przez tego smakosza trudno zachować dietę bretariańską ;]
Ee, te nie są sentymentalne aż tak. Mam jeden nóż, który był używany w czasach, gdy byłem małym dzieckiem. A mój brat zachował nawet komplet, z takimi charakterystycznymi, czarnymi, matowymi rączkami :)
Sentymentalne czyli :) Też miałem, jeszcze z DDR-u, takie z czerwonym plastikiem na rączce, ale gdzieś rok temu wyrzuciłem je nieświadomie wraz z kartonem do pizzy :(