Dość późno wyjechałem, ale za to w zamian dość żwawo się zbierałem w czasie jazdy. Duży trójkąt, którego wierzchołki tworzyła moja chałupa, miasto Pyrzyce i skrzyżowanie DW31 z DW122 pod Widuchową. Dłuższy postój na "cepeenie" w Widuchówku. Tamże oranżada i sok. Od tego miejsca chamskie rąbanie pod wiatr, który wcześniej dość znacznie pomagał. Od Czarnowa do Pyrzyc, starą trójką mknąłem jak zaczarowany. Do Bań też w miarę, potem już trochę gorzej, no a końcówka dość męcząca. Ale - udało się, ponad 100 zrobione drugi raz w tym miesiącu.
Już nie taki młody, a wyniki nie jakieś szczególnie znakomite - bez przesady! :)))
Troll, mnie też już jakoś szczególnie do setek nie ciągnie ;) Zaplanowałem ten trójkąt i jakoś tak wyszło ponad 100, nie liczyłem na starcie, słowo daję :D