Dąbie nad Nerem-Toruń
Sobota, 6 maja 2006
· Komentarze(0)
Kategoria wycieczka
DĄBIE NAD NEREM-Chełmno-Powiercie-Koło-Osiek Wlk.-Mostki Kuj.-Sompolno-Piotrków Kuj.-Radziejów-Dobre-Zakrzewo-Służewo-Suchatówko-TORUŃ
Podobnie, jak ugoszczono mnie wczoraj dobrą kolacją, tak dziś dostaję
śniadanie. Wyjeżdżam spod domu dokładnie o 8.03. Od Dąbia droga wiedzie bardzo
urokliwą doliną Neru. Mijam wieś Chełmno, a potem, w lesie, olbrzymi pomnik
poświęcony pamieci ofiar obozu zagłady zlokalizowanego tu w pierwszych latach
II wojny światowej. W końcu docieram do Koła. Miasto nie robi przyjemnego
wrażenia, ale chyba tylko dlatego, że drogowskazy prowadzą jakimiś
przemysłowymi dzielnicami, a na wjazd do centrum nie mam ochoty.
Za Kołem droga odbija na północ i teraz okazuje się, że moim wrogiem przez
najbliższy czas będzie wiatr... Fatalnie, wieje z całej siły. Ale z
drugiej strony dobrze, że nie pada. Jest słonecznie. "Zjadam" kolejne
kilkanaście km i dojeżdżam do Sompolna, gdzie zatrzymuję się na rynku i robię
zdjęcia. A to dlatego, że 3 lata temu tu właśnie jedliśmy obiad-pysznego
kurczaka z rożna. Dziś jednak na obiad się nie decyduję. Ruszam dalej, w
kierunku Piotrkowa Kujawskiego. Pod wiatr. A droga prosta, jak strzała, więc
jedzie się beznadziejnie. Licznik wskazuje 17 km/h, w porywych dochodząc do 19.
W Piotrkowie kupuję sobie bułeczki i bardzo dobrą kiełbaskę, za którą
zabieram się zaraz za miastem, w sąsiedztwie wiaduktu kolejowego pod linią
Śląsk-Porty. Ten posiłek dodaje mi sił na dalsze zmaganie się z kilometrami i-
przede wszystkim-wiatrem. Na 3 km przed Radziejowem spotykam miejscowego
kolarza, z którym ucinam sobie pogawędkę-pozdrawiam:).
Potem w miarę "bezbolesny"skok do Służewa przez Dobre i Zakrzewo. W Dobrem
zatrzymuje się przy stoisku warzywniczym, gdzie kupuję sobie winogrona.
Wzbudzam zainteresowanie pana sprzedającego, który pyta mnie dlaczego, skąd,
dokąd. Generalnie rozmawia się bardzo miło, a na owoce dostaję nawet rabacik:)
Po minięciu Służewa droga skręca w las i zmienia kierunek. Jedzie się
zdecydowanie szybciej, a urozmiaceniem są szlabany (oczywiście otwarte) z
napisem "ostre strzelanie-wstęp wzbroniony"-przecinamy po prostu poligon
wojskowy. Na koniec przejeżdżam przez przejazd kolejowy linii Toruń-
Inowrocław, dojeżdżam do krajówki nr 15 i nią zjeżdżam do Torunia.
Nocleg w znajomym, bardzo (BARDZO) sympatycznym schronisku-rower można zabrać
do pokoju. Płacę-zaledwie 18 zł, czyli 10 zł mniej, jak w Krakowie, a
warunki i obsługa o niebo lepsze. Po prysznicu wychodzę się trochę przejść po
mieście. Gdyby nie ten wiar, byłoby dziś super (3 lata temu wiatr wiał w tą
samą stronę, a więc jadąc z Torunia do Dąbia mieliśmy rewelacyjne warunki).
Podobnie, jak ugoszczono mnie wczoraj dobrą kolacją, tak dziś dostaję
śniadanie. Wyjeżdżam spod domu dokładnie o 8.03. Od Dąbia droga wiedzie bardzo
urokliwą doliną Neru. Mijam wieś Chełmno, a potem, w lesie, olbrzymi pomnik
poświęcony pamieci ofiar obozu zagłady zlokalizowanego tu w pierwszych latach
II wojny światowej. W końcu docieram do Koła. Miasto nie robi przyjemnego
wrażenia, ale chyba tylko dlatego, że drogowskazy prowadzą jakimiś
przemysłowymi dzielnicami, a na wjazd do centrum nie mam ochoty.
Za Kołem droga odbija na północ i teraz okazuje się, że moim wrogiem przez
najbliższy czas będzie wiatr... Fatalnie, wieje z całej siły. Ale z
drugiej strony dobrze, że nie pada. Jest słonecznie. "Zjadam" kolejne
kilkanaście km i dojeżdżam do Sompolna, gdzie zatrzymuję się na rynku i robię
zdjęcia. A to dlatego, że 3 lata temu tu właśnie jedliśmy obiad-pysznego
kurczaka z rożna. Dziś jednak na obiad się nie decyduję. Ruszam dalej, w
kierunku Piotrkowa Kujawskiego. Pod wiatr. A droga prosta, jak strzała, więc
jedzie się beznadziejnie. Licznik wskazuje 17 km/h, w porywych dochodząc do 19.
W Piotrkowie kupuję sobie bułeczki i bardzo dobrą kiełbaskę, za którą
zabieram się zaraz za miastem, w sąsiedztwie wiaduktu kolejowego pod linią
Śląsk-Porty. Ten posiłek dodaje mi sił na dalsze zmaganie się z kilometrami i-
przede wszystkim-wiatrem. Na 3 km przed Radziejowem spotykam miejscowego
kolarza, z którym ucinam sobie pogawędkę-pozdrawiam:).
Potem w miarę "bezbolesny"skok do Służewa przez Dobre i Zakrzewo. W Dobrem
zatrzymuje się przy stoisku warzywniczym, gdzie kupuję sobie winogrona.
Wzbudzam zainteresowanie pana sprzedającego, który pyta mnie dlaczego, skąd,
dokąd. Generalnie rozmawia się bardzo miło, a na owoce dostaję nawet rabacik:)
Po minięciu Służewa droga skręca w las i zmienia kierunek. Jedzie się
zdecydowanie szybciej, a urozmiaceniem są szlabany (oczywiście otwarte) z
napisem "ostre strzelanie-wstęp wzbroniony"-przecinamy po prostu poligon
wojskowy. Na koniec przejeżdżam przez przejazd kolejowy linii Toruń-
Inowrocław, dojeżdżam do krajówki nr 15 i nią zjeżdżam do Torunia.
Nocleg w znajomym, bardzo (BARDZO) sympatycznym schronisku-rower można zabrać
do pokoju. Płacę-zaledwie 18 zł, czyli 10 zł mniej, jak w Krakowie, a
warunki i obsługa o niebo lepsze. Po prysznicu wychodzę się trochę przejść po
mieście. Gdyby nie ten wiar, byłoby dziś super (3 lata temu wiatr wiał w tą
samą stronę, a więc jadąc z Torunia do Dąbia mieliśmy rewelacyjne warunki).









