STARGARD-Zieleniewo-Morzyczyn-Kobylanka-Motaniec-Niedźwiedź-Szczecin(Zdunowo-Wielgowo-Dąbie-port) i z powrotem
Tydzień temu zdecydowałem się na przesiadkę na SPDy. Było to o tyle uproszczone, że w nowym rowerze zostały założone pedały "dwusystemowe"-z jednej strony platformy, z drugiej SPD. Wystarczyło tylko dokupić buty, co uczyniłem w jednym z większych sklepów internetowych zawierających w swojej nazwie "centrum";) Buty firmy shimano zostały oznaczone enigmatycznym symbolem SH MT32BR. Cena przyzwoita (przecenione), a do tego całkiem nieźle się prezentują.
Dzisiaj zdecydowałem się na dojazd do pracy. Pierwsze wrażenia z jazdy dość specyficzne-już po pierwszych kilkuset metrach poczułem, że pracują mięśnie, które do tej pory tego nie robiły.
Lewa sprężyna została przeze mnie ustawiona w ten sposób, że umożliwia szybkie wypięcie, prawa w położeniu pośrednim. Stwierdziłem, że to najkorzystniejsze ustawienie umożliwiające w razie czego szybką podpórkę i ruszenie z prawego buta.
Gdzieś kiedyś przeczytałem, że przy wdrażaniu się w tego typu system przeciętny rowerzysta zalicza trzy "gleby". W takim razie mi zostały do wykonania jeszcze dwie:))) Otóż dojeżdżając do końca DDR w Motańcu sposobiłem się do przekroczenia tzw. starej "dziesiątki", na której panuje spory ruch. Widząc nadjeżdżające samochody wypiąłem lewą nogę i powoli toczyłem się do miejsca zatrzymania. Jednak nie wiem co mnie podkusiło, żeby tę "wiszącą" nogę podeprzeć na pedale-efekt był taki, że momentalnie wpiąłem się z powrotem, a chwilę później, na oczach pasażerów i kierowców przejeżdżających samochodów zaliczyłem typowo espedową wywrotkę na prawy bok-szczęśliwie nic mi się nie stało, na dobrą sprawę nawet tego nie odczułem. Cieszę się tylko, że nie zabrałem ze sobą aparatu, bo plecak grzmotnął w asfalt na tyle solidnie, że pewnie bym go sobie roztrzaskał.
Później nie pozwalałem sobie na tego typu manewry i szczęśliwie dojechałem do, a później wróciłem z pracy.
Techniki pedałowania chyba jeszcze do końca nie "ogarnąłem", bo nie mam jakiegoś szczególnego poczucia pracy nogi w trybie "ciągnięcia" do góry. Pokombinuję jeszcze trochę z ustawieniami bloków, szczególnie z tego względu, że pod koniec przejażdżki nieco odczuwałem kolano, z czym do tej pory nie miałem problemów. Aha, jadąc w "zapięciu" dopiero zorientowałem się jak często wcześniej zmieniałem pozycję stopy na platformie. Będzie mi trochę tego brakowało;)
Komentarze (8)
W moim przypadku miałem etap pośredni pomiędzy platformami a spd. W międzyczasie jeździłem korzystając z nosków z paskami. Szybko porzuciłem ten wynalazek. Stopy nie trzymało to wcale dobrze, w najmniej spodziewanych momentach się luzowało. Kiedy zaciskałem paski mocno, to drętwiały mi stopy, no i zaliczyłem z tym cztery gleby. Jeżdżąc prawie dwa lata w spd nie miałem żadnego upadku. Być może normę wywrotkową wyrobiłem jeżdżąc z noskami. Nie wyobrażam sobie powrotu do platform, traci się w ten sposób potencjał drzemiący w nogach. Chociaż z racji posiadanego roweru zaczynam rozglądać się za pedałami zatrzaskowymi do szosy.
sargath-pomysł z kręceniem jedną nogą przez jakiś czas wydaje się być optymalny;) Drugą śrubę też na pewno poluźnię-zostawiłem ją nieco bardziej napiętą głównie po to, żeby zobaczyć jaka jest różnica w wyciąganiu jednego i drugiego buta. ;)
Michał graty za przejście na spd, teraz dopiero będziesz śmigał :)) Co do "ciągnięcia" to nie tyle jest ważny ruch do góry co obroty 360*, najlepiej poćwiczyć wypinając jedną nagę i kręcenie tylko drugą - kilka razy zmiana i po paru jazdach będziesz młynkował jak się patrzy :)) Co do sprzężyn to lepiej ustaw obie na minimum, bo może być tak że się wypniesz jedną, a dojedzie do sytuacji że przechylisz się na drugi bok i już nie zdążysz się wypiąć :)) A zimą to najlepiej się jeździ w spd, bo but się nie ześlizguje z platform :)
widmo-na tym etapie ciągle jeszcze ewentualny powrót biorę pod uwagę, szczególnie jeśli kolano się będzie odzywać;)
shrink-wydaje mi się, że są ustawione w miarę optymalnie, bo przesunąłem bloki maksymalnie do przodu-z reguły pedałowałem przednią częścią stopy. A co do strony wypinania-jakoś te dwie glebki trzeba wyrobić, no nie? ;) Zimy sobie nie wyobrażam na obecnym etapie.
Ja mam wrażenie, a jeżdżę w SPD-kach kilka sezonów, że do dziś nie mam wyrobionego trybu "ciągnięcia" - jak to nazwałeś :). Nie wyobrażam sobie jednak powrotu do platform. SPD rulez.