Miało być krótko
Sobota, 1 października 2011
· Komentarze(5)
Kategoria wycieczka
STARGARD-Żarowo-Lubowo-Poczernin-Szczecin(Wielgowo-Zdunowo-Sławociesze-Płonia)-Kobylanka-Morzyczyn-Zieleniewo-Stargard-Grzędzice-Żarowo-Stargard-Zieleniewo-Morzyczyn-Kobylanka-STARGARD
Z różnych względów na rower mogłem dopiero wyjść tuż przed 17. Spodziewałem się, że przejadę kilkadziesiąt kilometrów wokół Stargardu i na 21 wrócę na nocną wyprawę organizowaną przes Stargardzkie Porozumienie Rowerowe. Skończyło się tak, że udało się jednak przekroczyć stówę.
Najpierw pojechałem do Płoni przez Poczernin, „betonówkę”, Wielgowo i Sławociesze. W Kobylance spotykam się z sargathem i 2befree. Razem jedziemy ścieżką do Stargardu, gdzie zajeżdżamy na cmentarz na groby zabitych w zeszłą niedzielę kolarzy z STC. Potem udajemy się na punkt zbiórki nocnego przejazdu organizowanego przez OPEN Stargard. Z każdą minutą przybywa uczestników-wszyscy oświetleni, co robi niesamowite wrażenie. W końcu, pięć minut po 21, po krótkim wstępie organizatora ruszamy. Zataczamy 13 kilometrowe kółko. Kawalkada oświetlonych rowerzystów wygląda imponująco. Tym bardziej, że jest dość gęsta mgła.
Na zakończenie odprowadzam jedną ze szczecińskich grup do Motańca i już sam, walcząc z przejmującym zimnem wracam do domu, gdzie jestem około 23.30.


Z różnych względów na rower mogłem dopiero wyjść tuż przed 17. Spodziewałem się, że przejadę kilkadziesiąt kilometrów wokół Stargardu i na 21 wrócę na nocną wyprawę organizowaną przes Stargardzkie Porozumienie Rowerowe. Skończyło się tak, że udało się jednak przekroczyć stówę.
Najpierw pojechałem do Płoni przez Poczernin, „betonówkę”, Wielgowo i Sławociesze. W Kobylance spotykam się z sargathem i 2befree. Razem jedziemy ścieżką do Stargardu, gdzie zajeżdżamy na cmentarz na groby zabitych w zeszłą niedzielę kolarzy z STC. Potem udajemy się na punkt zbiórki nocnego przejazdu organizowanego przez OPEN Stargard. Z każdą minutą przybywa uczestników-wszyscy oświetleni, co robi niesamowite wrażenie. W końcu, pięć minut po 21, po krótkim wstępie organizatora ruszamy. Zataczamy 13 kilometrowe kółko. Kawalkada oświetlonych rowerzystów wygląda imponująco. Tym bardziej, że jest dość gęsta mgła.
Na zakończenie odprowadzam jedną ze szczecińskich grup do Motańca i już sam, walcząc z przejmującym zimnem wracam do domu, gdzie jestem około 23.30.

Strażacka brama© michuss

Poczernin© michuss

"Betonówka" w okolicy Sowna© michuss









