Lubczyna
Niedziela, 9 października 2011
· Komentarze(8)
Kategoria wycieczka
STARGARD-Żarowo-Lubowo-Poczernin-Sowno-Strumiany-Kliniska-Rurzyca-Lubczyna-Goleniów-Mosty-Maszewo-Parlino-Storkówko-Klępino-STARGARD
Plan na niedzielę był taki, że albo wybiorę się ze Shrinkiem na poszukiwania pozostałości w terenie po normalnotorowej linii kolejowej Resko-Wyszogóra, albo pojadę na przejazd organizowany przez Stargardzkie Towarzystwo Cyklistów poświęcony pamięci kolarzy zabitych pod Pyrzycami przez pijanego kierowcę dwa tygodnie temu. Rzeczywistość zweryfikowała te plany-ze spotkania ze Shrinkiem nic nie wyszło, a na przejazd nie zdążyłem z racji innych obowiązków.
Pogoda była jednak na tyle sensowna, że coś trzeba było z dniem zrobić. Postanowiłem wpaść tam, gdzie mnie jeszcze nie było, czyli do Lubczyny nad Dąbiem. Droga wiodła przez Poczernin, Sowno, Strumiany, Kliniska i Rurzycę. W Puszczy Goleniowskiej od Sowna do Klinisk pełno samochodów-widać, że grzybiarze nie marnują niedzieli z piękną pogodą. Ciekaw jestem zbiorów, bo w sumie było dość zimno.
Lubczyna wywarła na mnie pozytywne wrażenie. Z brzegu Jeziora Dąbie fajnie widać Szczecin w oddali, da się nawet odróżnić kontury co wyższych budowli-Elewatora Ewa, katedry, suwnic w stoczni czy Raddisona.
Z Lubczyny pospieszyłem trochę inną trasą do Goleniowa, gdzie krótki postój robię sobie w lidlu. Dalej trasa wiedzie przez Mosty do Maszewa. W Mostach na mój widok jakaś tutejsza gimnazjalistka wpada w perlisto-spazmatyczny śmiech. Kask albo obcisłe długie spodnie-nie wiem, ale można by ją wraz z jej reakcją żywcem wyjąć jako przykład książkowego wręcz zacofania;) Kawałek dalej, w Pogrzymiu przykład, który ściął mnie z nóg. W trakcie jazdy widzę, że kilkadziesiąt metrów przede mną z podwórza wyjechał jakiś rowerzysta i obrał kierunek zgodny z moim. Chłopak jechał niespiesznie, więc dość szybko go doszedłem i cóż widzę... Obie ręce pod... siodełkiem z tyłu, a w tym czasie akurat mijały nas samochód ciężarowy i autobus... Jazda bez trzymanki.
W Maszewie uwieczniam tablicę z nazwą ulicy, która mignęła mi podczas przejazdu-22. Lipca to jednak rzadkość w dzisiejszych czasach:)
Z Maszewa „sto szóstką”, której nie lubię ze względu na duży ruch (ale i tak mniejszy jak w sezonie) do betonówki. Krótki „transfer” do Storkówka i dalej już tradycyjnie przez Klępino do celu.
W samym Stargardzie robię zdjęcia krzyża pokutnego, który mijałem nie raz i dopiero dzisiaj się przy nim zatrzymałem. Nie wiem tylko czemu władze miasta tak bardzo się go wstydzą-stoi sobie w krzakach na jakimś trawniku, słabo widoczny z drogi. Szkoda, bo wg. wiki jest to największy krzyż pokutny w Europie...










Plan na niedzielę był taki, że albo wybiorę się ze Shrinkiem na poszukiwania pozostałości w terenie po normalnotorowej linii kolejowej Resko-Wyszogóra, albo pojadę na przejazd organizowany przez Stargardzkie Towarzystwo Cyklistów poświęcony pamięci kolarzy zabitych pod Pyrzycami przez pijanego kierowcę dwa tygodnie temu. Rzeczywistość zweryfikowała te plany-ze spotkania ze Shrinkiem nic nie wyszło, a na przejazd nie zdążyłem z racji innych obowiązków.
Pogoda była jednak na tyle sensowna, że coś trzeba było z dniem zrobić. Postanowiłem wpaść tam, gdzie mnie jeszcze nie było, czyli do Lubczyny nad Dąbiem. Droga wiodła przez Poczernin, Sowno, Strumiany, Kliniska i Rurzycę. W Puszczy Goleniowskiej od Sowna do Klinisk pełno samochodów-widać, że grzybiarze nie marnują niedzieli z piękną pogodą. Ciekaw jestem zbiorów, bo w sumie było dość zimno.
Lubczyna wywarła na mnie pozytywne wrażenie. Z brzegu Jeziora Dąbie fajnie widać Szczecin w oddali, da się nawet odróżnić kontury co wyższych budowli-Elewatora Ewa, katedry, suwnic w stoczni czy Raddisona.
Z Lubczyny pospieszyłem trochę inną trasą do Goleniowa, gdzie krótki postój robię sobie w lidlu. Dalej trasa wiedzie przez Mosty do Maszewa. W Mostach na mój widok jakaś tutejsza gimnazjalistka wpada w perlisto-spazmatyczny śmiech. Kask albo obcisłe długie spodnie-nie wiem, ale można by ją wraz z jej reakcją żywcem wyjąć jako przykład książkowego wręcz zacofania;) Kawałek dalej, w Pogrzymiu przykład, który ściął mnie z nóg. W trakcie jazdy widzę, że kilkadziesiąt metrów przede mną z podwórza wyjechał jakiś rowerzysta i obrał kierunek zgodny z moim. Chłopak jechał niespiesznie, więc dość szybko go doszedłem i cóż widzę... Obie ręce pod... siodełkiem z tyłu, a w tym czasie akurat mijały nas samochód ciężarowy i autobus... Jazda bez trzymanki.
W Maszewie uwieczniam tablicę z nazwą ulicy, która mignęła mi podczas przejazdu-22. Lipca to jednak rzadkość w dzisiejszych czasach:)
Z Maszewa „sto szóstką”, której nie lubię ze względu na duży ruch (ale i tak mniejszy jak w sezonie) do betonówki. Krótki „transfer” do Storkówka i dalej już tradycyjnie przez Klępino do celu.
W samym Stargardzie robię zdjęcia krzyża pokutnego, który mijałem nie raz i dopiero dzisiaj się przy nim zatrzymałem. Nie wiem tylko czemu władze miasta tak bardzo się go wstydzą-stoi sobie w krzakach na jakimś trawniku, słabo widoczny z drogi. Szkoda, bo wg. wiki jest to największy krzyż pokutny w Europie...

Wąskie torowisko-Lubowo, widok w kierunku Stargardu© michuss

Sowno© michuss

Główna ulica Lubczyny© michuss

Lubczyna,plaża - Jezioro Dąbie, a w tle charakterystyczne budowle Szczecina© michuss

Cmentarz w Mostach© michuss

Maszewo© michuss

Główna ulica Maszewa - jesiennie© michuss

Maszewo© michuss

Pod Storkówkiem© michuss

Panorama Stargardu spod Małkocina© michuss

Krzyż pokutny w Stargardzie Szczecińskim© michuss









