Park & Ride, czyli samochodowo-rowerowo
Niedziela, 6 listopada 2011
· Komentarze(6)
Kategoria wycieczka, komunikacyjnie
KĄTY-Stepnica-Żdżary-Goleniów-Bolechowo-Poczernin-Lubowo-Żarowo-STARGARD
Dzisiaj zostałem zmuszony odstawić auto do warsztatu-jako, że jestem napływowym mieszkańcem zachodniopomorskiego skorzystałem z rady koleżanki. Dzięki temu okazało się, że przyzwoity fachowiec pracuje w Kątach koło Stepnicy i jemu właśnie postanowiłem powierzyć naprawę samochodu. Mimo że usterka „zaistniała” w środę wieczorem samochód odwiozłem dopiero dzisiaj, ponieważ rozkład dnia umożliwiał mi powrót na rowerze.
Ze Stargardu wyjechałem kilka minut po 9, pakując authora do bagażnika-zmieścił się bez problemu, z tym, że musiałem odkręcić przednie koło. Ćwiczyłem to już wcześniej, więc w sumie zaskoczenia nie było. Pojawiło się dopiero na stacji benzynowej, gdy okazało się, że będę musiał za każdy litr zwykłej benzyny zapłacić 5,44 zł...
W Kątach wsiadłem na rower i udałem się do oddalonej o około 10 km Stepnicy. Tam zostałem podjęty przepysznym krupnikiem, który sprawił, że z werwą, około 13, ruszyłem w drogę powrotną do Stargardu.
Pomimo tego, że obiecałem sobie, że więcej tego nie zrobię skorzystałem z pożarowej drogi numer osiemnaście, która zapewnia dojazd ze Stepnicy do Żdżar pod Goleniowem. Na pierwszych metrach trasa ma całkiem fajną, asfaltową nawierzchnię. Potem ustępuje ona miejsca ubitemu piachowi, by na kilku fragmentach przeistoczyć się w piach rodem z plaży, po którym nie jedzie się zbyt komfortowo. Dzisiaj okazało się, że te odcinki były całkiem „strawne”-widocznie jesienna wilgoć zrobiła swoje.


Z małymi przebojami dotarłem do Żdżar, a stamtąd już krok do Goleniowa. Miasto przejeżdżam bez zatrzymywania i kieruję się asfaltem w kierunku Stawna. Na tym odcinku sprawdza się wredna zasada, którą od jakiegoś czasu obserwuję. Zbliżając się do końca długiej prostej słyszę nadjeżdżający z tyłu samochód. Gdy jest w odpowiedniej odległości zza zakrętu, z naprzeciwka wyskakuje kolejne auto, dokładnie w taki sposób, że miejsce, w którym będą się mijać wypada na mojej wysokości. Mam nadzieję, że sformułowałem to dość jasno;) Pisałem o tym już kiedyś w jakimś wpisie.
W Bolechowie odbijam w las. Po chwili przecinam asfalt ze Stawna do Klinisk jadąc prosto leśną szutrówką, która po kilku kilometrach doprowadza mnie do skrzyżowania drogi ze Szczecina do Chociwla (betonówki) z trasą ze Stargardu do Goleniowa przez Przemocze. Decyduję się na przejażdżkę betonówką-pokonuję nią krótki fragment do leśnego zjazdu na Poczernin.


Dalej już tradycyjnie przez Rogowo, Lubowo i Żarowo do domu, z tym, że w tym pierwszym korzystam ze sklepu spożywczego, bo zapasy w bidonie się wyczerpały.
Warunki do jazdy wspaniałe. Pogoda piękna, a wiatr, który teoretycznie powinien mi powrót utrudniać prawie nie był odczuwalny.
Dzisiaj zostałem zmuszony odstawić auto do warsztatu-jako, że jestem napływowym mieszkańcem zachodniopomorskiego skorzystałem z rady koleżanki. Dzięki temu okazało się, że przyzwoity fachowiec pracuje w Kątach koło Stepnicy i jemu właśnie postanowiłem powierzyć naprawę samochodu. Mimo że usterka „zaistniała” w środę wieczorem samochód odwiozłem dopiero dzisiaj, ponieważ rozkład dnia umożliwiał mi powrót na rowerze.
Ze Stargardu wyjechałem kilka minut po 9, pakując authora do bagażnika-zmieścił się bez problemu, z tym, że musiałem odkręcić przednie koło. Ćwiczyłem to już wcześniej, więc w sumie zaskoczenia nie było. Pojawiło się dopiero na stacji benzynowej, gdy okazało się, że będę musiał za każdy litr zwykłej benzyny zapłacić 5,44 zł...
W Kątach wsiadłem na rower i udałem się do oddalonej o około 10 km Stepnicy. Tam zostałem podjęty przepysznym krupnikiem, który sprawił, że z werwą, około 13, ruszyłem w drogę powrotną do Stargardu.
Pomimo tego, że obiecałem sobie, że więcej tego nie zrobię skorzystałem z pożarowej drogi numer osiemnaście, która zapewnia dojazd ze Stepnicy do Żdżar pod Goleniowem. Na pierwszych metrach trasa ma całkiem fajną, asfaltową nawierzchnię. Potem ustępuje ona miejsca ubitemu piachowi, by na kilku fragmentach przeistoczyć się w piach rodem z plaży, po którym nie jedzie się zbyt komfortowo. Dzisiaj okazało się, że te odcinki były całkiem „strawne”-widocznie jesienna wilgoć zrobiła swoje.

Stepnica - Widzieńsko© michuss

"Osiemnastka" pod Żdżarami© michuss
Z małymi przebojami dotarłem do Żdżar, a stamtąd już krok do Goleniowa. Miasto przejeżdżam bez zatrzymywania i kieruję się asfaltem w kierunku Stawna. Na tym odcinku sprawdza się wredna zasada, którą od jakiegoś czasu obserwuję. Zbliżając się do końca długiej prostej słyszę nadjeżdżający z tyłu samochód. Gdy jest w odpowiedniej odległości zza zakrętu, z naprzeciwka wyskakuje kolejne auto, dokładnie w taki sposób, że miejsce, w którym będą się mijać wypada na mojej wysokości. Mam nadzieję, że sformułowałem to dość jasno;) Pisałem o tym już kiedyś w jakimś wpisie.
W Bolechowie odbijam w las. Po chwili przecinam asfalt ze Stawna do Klinisk jadąc prosto leśną szutrówką, która po kilku kilometrach doprowadza mnie do skrzyżowania drogi ze Szczecina do Chociwla (betonówki) z trasą ze Stargardu do Goleniowa przez Przemocze. Decyduję się na przejażdżkę betonówką-pokonuję nią krótki fragment do leśnego zjazdu na Poczernin.

Szutrówka Bolechowo - Sowno© michuss

Pod Poczerninem© michuss
Dalej już tradycyjnie przez Rogowo, Lubowo i Żarowo do domu, z tym, że w tym pierwszym korzystam ze sklepu spożywczego, bo zapasy w bidonie się wyczerpały.
Warunki do jazdy wspaniałe. Pogoda piękna, a wiatr, który teoretycznie powinien mi powrót utrudniać prawie nie był odczuwalny.









