Stargard przez Dobrą
Niedziela, 28 kwietnia 2013
· Komentarze(6)
Kategoria wycieczka
TRZEBIATÓW-Kłodkowo-Gryfice-Modlimowo-Łabuń Wielki-Resko-Radowo Wielkie-Pogorzelica-Rogowo-Dobra-Wojtaszyce-Mokre-Nastazin-Sokolniki-Tolcz-Łęczyca-Storkówko-Małkocin-Klępino-STARGARD
MAPA
Prognozy na dziś przewidywały dużo słońca, ale nie miało być zbyt ciepło. Do tego sprzyjający mi przy takim układzie trasy, północny i północno-zachodni wiatr. Po obudzeniu się zobaczyłem niebieskie niebo, co nastroiło mnie pozytywnie.
Wujek postanowił towarzyszyć mi do Modlimowa. Wyjechaliśmy o 9.45, po bardzo dobrym śniadaniu (tradycyjna jajecznica) i spokojnie, bez pośpiechu skierowaliśmy się do Gryfic. Odczuwało się wiatr jedynie na niewielkich fragmentach, gdy wiało z boku. Ja wiedziałem, że dziś będzie mi pomagać, zaś wujek „niepokoił” się nieco fragmentem z Rzesznikowa do Trzebiatowa, który wiedzie niemal idealnie na północ.
Od Modlimowa jadę sam. Wiatr daje naprawdę ostro (co uświadamiam sobie podczas krótkiego postoju na fotkę). Pcha mnie w stronę domu:)
Resko przejeżdżam bez zatrzymywania, wcześniej zaliczając bardzo fajny zjazd do miasta od strony Policka (Łabunia Wielkiego). Dalej dobra droga w kierunku Radowa. Początkowo chciałem pojechać na Węgorzyno i dalej wybrać krajową „dwudziestkę”. Jednak przekonałem się ostatecznie do bocznych dróg, gdzie nawierzchnia była może nie najlepsza, za to ruch samochodów znikomy (poza krótkimi odcinkami, gdzie mijali mnie chyba ludzie wracający z kościoła, bo inaczej nie potrafię sobie wytłumaczyć kilku samochodów, niemal jeden za drugim na jakiejś zapadłej, bocznej drodze).
Zaraz za Dobrkowem (przed samą Dobrą) zatrzymuję się na pepsi (wcześniej jedynie krótkie postoje na poprawę sztycy, o czym pisałem wczoraj i na pożegnanie z wujkiem w Modlimowie). Dobrą również przejeżdżam bez zatrzymywania. Tuż za nią wjeżdżam na DW wiodącą do Jenikowa. Na pewnym jej fragmencie znajduje się wspaniała, bukowa aleja. Zawsze robi na mnie niesamowite wrażenie, gdy tędy przejeżdżam. Zdjęcie obowiązkowe.
W Wojtaszycach korzystam ze skrótu, który odkryłem już kilka lat temu podczas pokonywania trasy ze Stargardu do Łobza. Polną drogą o dość dobrej nawierzchni docieram do wsi Mokre. Tutaj zaczyna się asfalt, ale tylko na chwilę, by po chwili zamienić się w dość równy bruk. Po kamieniach na szczęście tylko chwila, do skrzyżowania z drogą na Nastazin.
Kieruję się do Sokolnik. Wiatr pcha mnie niesamowicie, utrzymuję prędkość 28-29 km/h. W Sokolnikach popisuję się (sam przed sobą) pamięcią topograficzną i bez pudła trafiam w zapuszczoną drogę polną do Tolcza. Na niej robię sobie krótki postój (pretekstem był zając, który chwilę przede mną uciekał, a potem usiadł zrezygnowany i przez moment patrzał jak wyciągam aparat) na pepsi i „grześka”.
Od Tolcza długą prostą lekko w dół do Łęczycy-nie chciałbym jej pokonywać dziś w przeciwnym kierunku;) Zaraz za wsią wjeżdżam na betonówkę, którą jadę jednak tylko chwilę, by po chwili odobić na Storkówko.
Końcówka trasy standardowa, przez Klępino do domu. Na miejscu jestem tuż po 15.
Zdjęcia:
1) Wujek pod Rotnowem.

2) Wjazd do Dobrkowa.

3) Widok na Dobrą.

4) Aleja Dobra – Krzemienna.

5) Wiosennie między Sokolnikami a Tolczem.
MAPA
Prognozy na dziś przewidywały dużo słońca, ale nie miało być zbyt ciepło. Do tego sprzyjający mi przy takim układzie trasy, północny i północno-zachodni wiatr. Po obudzeniu się zobaczyłem niebieskie niebo, co nastroiło mnie pozytywnie.
Wujek postanowił towarzyszyć mi do Modlimowa. Wyjechaliśmy o 9.45, po bardzo dobrym śniadaniu (tradycyjna jajecznica) i spokojnie, bez pośpiechu skierowaliśmy się do Gryfic. Odczuwało się wiatr jedynie na niewielkich fragmentach, gdy wiało z boku. Ja wiedziałem, że dziś będzie mi pomagać, zaś wujek „niepokoił” się nieco fragmentem z Rzesznikowa do Trzebiatowa, który wiedzie niemal idealnie na północ.
Od Modlimowa jadę sam. Wiatr daje naprawdę ostro (co uświadamiam sobie podczas krótkiego postoju na fotkę). Pcha mnie w stronę domu:)
Resko przejeżdżam bez zatrzymywania, wcześniej zaliczając bardzo fajny zjazd do miasta od strony Policka (Łabunia Wielkiego). Dalej dobra droga w kierunku Radowa. Początkowo chciałem pojechać na Węgorzyno i dalej wybrać krajową „dwudziestkę”. Jednak przekonałem się ostatecznie do bocznych dróg, gdzie nawierzchnia była może nie najlepsza, za to ruch samochodów znikomy (poza krótkimi odcinkami, gdzie mijali mnie chyba ludzie wracający z kościoła, bo inaczej nie potrafię sobie wytłumaczyć kilku samochodów, niemal jeden za drugim na jakiejś zapadłej, bocznej drodze).
Zaraz za Dobrkowem (przed samą Dobrą) zatrzymuję się na pepsi (wcześniej jedynie krótkie postoje na poprawę sztycy, o czym pisałem wczoraj i na pożegnanie z wujkiem w Modlimowie). Dobrą również przejeżdżam bez zatrzymywania. Tuż za nią wjeżdżam na DW wiodącą do Jenikowa. Na pewnym jej fragmencie znajduje się wspaniała, bukowa aleja. Zawsze robi na mnie niesamowite wrażenie, gdy tędy przejeżdżam. Zdjęcie obowiązkowe.
W Wojtaszycach korzystam ze skrótu, który odkryłem już kilka lat temu podczas pokonywania trasy ze Stargardu do Łobza. Polną drogą o dość dobrej nawierzchni docieram do wsi Mokre. Tutaj zaczyna się asfalt, ale tylko na chwilę, by po chwili zamienić się w dość równy bruk. Po kamieniach na szczęście tylko chwila, do skrzyżowania z drogą na Nastazin.
Kieruję się do Sokolnik. Wiatr pcha mnie niesamowicie, utrzymuję prędkość 28-29 km/h. W Sokolnikach popisuję się (sam przed sobą) pamięcią topograficzną i bez pudła trafiam w zapuszczoną drogę polną do Tolcza. Na niej robię sobie krótki postój (pretekstem był zając, który chwilę przede mną uciekał, a potem usiadł zrezygnowany i przez moment patrzał jak wyciągam aparat) na pepsi i „grześka”.
Od Tolcza długą prostą lekko w dół do Łęczycy-nie chciałbym jej pokonywać dziś w przeciwnym kierunku;) Zaraz za wsią wjeżdżam na betonówkę, którą jadę jednak tylko chwilę, by po chwili odobić na Storkówko.
Końcówka trasy standardowa, przez Klępino do domu. Na miejscu jestem tuż po 15.
Zdjęcia:
1) Wujek pod Rotnowem.

2) Wjazd do Dobrkowa.
3) Widok na Dobrą.

4) Aleja Dobra – Krzemienna.

5) Wiosennie między Sokolnikami a Tolczem.









