Wpisy archiwalne w miesiącu

Maj, 2016

Dystans całkowity:1471.40 km (w terenie 68.10 km; 4.63%)
Czas w ruchu:65:52
Średnia prędkość:22.34 km/h
Maksymalna prędkość:60.80 km/h
Suma podjazdów:4930 m
Maks. tętno maksymalne:183 (95 %)
Maks. tętno średnie:185 (96 %)
Suma kalorii:36191 kcal
Liczba aktywności:26
Średnio na aktywność:56.59 km i 2h 32m
Więcej statystyk

Witkowo, bynajmniej komunikacyjnie

Sobota, 7 maja 2016 · Komentarze(14)
Kategoria wycieczka
SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Centrum-Zdroje-Klęskowo-Kijewo-Płonia)-Kobylanka-Morzyczyn-Zieleniewo-Stargard-Witkowo-Skalin-Kunowo-Zieleniewo-Morzyczyn-Kobylanka-SZCZECIN(Płonia-Kijewo-Dąbie-port-Centrum-NIEBUSZEWO)

MAPA

Dzisiaj dzień nauki, powinienem spędzić go sam na sam z rozporządzeniami, ustawami, prezentacjami, itd. Dlaczego? Ano zbliża się egzamin.

Jednak stwierdziłem, że dobrze będzie wykorzystać piękną, wiosenną pogodę i się na początek trochę przewietrzyć. Zafundowałem sobie przejażdżkę do swojej byłej roboty - tam pracuje się w soboty. Odwiedziłem mojego następcę, porozmawialiśmy sobie, podyskutowaliśmy, skorzystałem z ciekawej propozycji i na koniec zrobiłem w tył zwrot i wróciłem do Szczecina. Zadowolony, bo wiatr już nie przeszkadzał, tylko pomagał na sporej części trasy. W Zieleniewie mijam się z, jak się później okazało, beetle71, który wracał z objazdu Miedwia.




DPD + nad Miedwie z A.

Piątek, 6 maja 2016 · Komentarze(3)
Kategoria wycieczka
Uczestnicy
SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Centrum-port-Zdroje-Słoneczne-Klęskowo)-Kołowo-Sosnówko-Szczecin(Śmierdnica-Jezierzyce)-Kobylanka-Morzyczyn-promenada nad Miedwiem-Kobylanka-Reptowo-Niedźwiedź-SZCZECIN(Zdunowo-Wielgowo-Dąbie-Centrum-NIEBUSZEWO)

MAPA

Agnieszka wpadła na pomysł, by dzisiaj po mojej pracy wybrać się razem do Puszczy Bukowej, a potem albo zrobić tradycyjną pętlę przez Płonię i Wielgowo, albo pojechać aż nad Miedwie. Ponieważ pogoda była wspaniała, jechało się cudownie, a dodatkowo czuliśmy przymus spalenia kalorii przyjętych w jednej z prawobrzeżnych knajpek wybraliśmy się aż nad Miedwie.

Na promenadzie tłumów nie było, aczkolwiek już widać zwiastuny nadchodzącego sezonu i oblężenia tego miejsca.

Po wizycie nad jeziorem wpadamy na chwilę do sklepu przy głównej ulicy. Tzn. A. wpada, a ja zostaję i pilnuję rowerów. Po chwili zza bramy wynurza się właściciel, jak mniemam, domku i strofuje mnie, bym wstawił rowery w wyrwikółka, bo niszczymy elewację opierając o nią rowery. W czasie przestawiania z grobową miną pyta mnie czy słyszałem już najnowsze, straszne wiadomości. Z pewnym przejęciem oznajmiam, że nie, spodziewając się bomby na miarę Smoleńska. Pan na to informuje, że właśnie tv podało, że wielkie markety nie płacą podatków i nawet sznurówki należy kupować w kiosku ruchu. Po wygłoszeniu tej opinii chowa się za bramą, a ja zbaraniały zjadam przyniesionego przez A. loda. Na szczęście krajowego, marki Grand, dużo mniej smacznego od eranisowego Magnuma. Człowieczy los...










DPD

Czwartek, 5 maja 2016 · Komentarze(0)
Kategoria komunikacyjnie
Tylko do pracy i z powrotem. Bez przygód.

DPD + Wielgowo

Środa, 4 maja 2016 · Komentarze(2)
Kategoria wycieczka
SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Centrum-port-Dąbie-Wielgowo-Zdunowo-Wielgowo-Dąbie-Centrum-NIEBUSZEWO)

MAPA

Po pracy okrężną drogą przez Zdunowo. Cholernie mocno dziś wiało. I to tak wrednie, że w którą stronę się człowiek nie obrócił było pod wiatr.


Kulinarnie po okolicy

Wtorek, 3 maja 2016 · Komentarze(9)
Kategoria wycieczka
Uczestnicy
SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Głębokie)-Pilchowo-Tanowo-Dobieszczyn-Hintersee-Rieth-Gunica-Tanowo-Pilchowo-SZCZECIN(Głębokie-NIEBUSZEWO)

MAPA

Planowaliśmy na dzisiaj dzień porządków w domu i z rowerami. Ale okazało się, że pogoda jest tak wiosenna, że grzechem byłoby siedzieć w chałupie. Postanowiliśmy pojechać więc na polecaną na łamach BS`a fiszbułę do Rieth, a konkretniej na jej odmianę o wdzięcznej nazwie "hackerle".

Po przebiciu się przez Park Kasprowicza, zatłoczony dziś do granic możliwości, co i niedziwne, pokonaniu nużącej prostej do Dobieszczyna przekraczamy granicę pod Hintersee. Na wlocie do tejże miejscowości spotykamy Mirka, z którym chwilę dyskutujemy. Przekazuje nam ponurą wieść, że w Rieth fiszbułý nie zjemy, zrobimy to za to w Altwarp. No niestety, aż tam to się nie wybieramy ;) Na szczęście pozyskujemy cenne informacje na temat tego, gdzie jeszcze można w Rieth dobrze zjeść. I jedno szczęście, bo imbiss jest faktycznie zamknięty (tam można zjeść tylko w piątki, weekendy i niemieckie święta).

Wybieramy lokal o nazwie Klagenfurt Caffe czy jakoś tak, mniej więcej na przeciwko kościoła, w podwórzu. W starym, ceglanym budynku mieści się kafejka serwująca ciasta własnej (podobno codziennej) roboty. Do tego kawa z ekspresu, no żyć nie umierać, choć fiszbuły trochę szkoda. Wybieramy wiśniowe i malinowe torciki, rezygnujemy z, zapewne niemniej pysznego, sernika i rabarbarowca. Stosowne fotografie poniżej.

Następnie, nieźle posileni, aczkolwiek wciąż niepełni, jedziemy przez nową DDRkę w kierunku Nowego Warpna, potem przy Jeziorze Piaski asfaltem aż do szosy Dobieszczyn - Tanowo, którą już dzisiaj jechaliśmy. Odbijamy jednak w szuter i do Tanowa docieramy przez Gunicę. Naszym kolejnym, oczywiście kulinarnym celem, jest polecana przez lokalnych rowerzystów Lawendowa Weranda. Cóż, jeżeli brać pod uwagę pierwsze wrażenia to Zjawa zostawia Werandę w pokonanym polu - raz, że bardzo długo czekaliśmy na złożenie zamówienia (prawie już wychodziliśmy), dwa, że na koniec okazało się, że z interesującej (i imponującej) karty dań niemal niczego na co mieliśmy ochotę nie ma. Ale, jak już wspomniała A. w swojej relacji, to co zamówiliśmy było bardzo dobre - ja wziąłem makaron z sosem pomidorowym, kurczakiem i suszonymi pomidorami, a Rzeczona sałatkę szefa.

Posileni i wreszcie najedzeni (przynajmniej ja) ponownie przez park wracamy do domu, gdzie wreszcie można oddać się porządkom ;) Udany dzień i takaż majówka ;)














Powrót z Parczewa

Poniedziałek, 2 maja 2016 · Komentarze(4)
Kategoria komunikacyjnie
Uczestnicy
Powrót z Parczewa do Szczecina. Rowerowo jedynie na przystanek osobowy w Parczewie, około 5 rano. Mięśnie za bardzo nie chciały pracować, głowa zrobiła swoje.

Szynobus z komfortowymi wieszakami do przewozu rowerów. Ludzi - jak na lekarstwo. Nie ma się co dziwić, 2 maja, wszyscy na urlopach.

Niestety, szynobus był jedynym pozytywnym akcentem transportu roweru. O 7.24 na lubelski dworzec wtoczył się TLK LUBOMIRSKI, który miał nas zabrać do Szczecina w wagonie 11. Wagon okazał się "zdeklasowaną" jedynką, co ma swoje plusy (6 komfortowych miejsc w przedziale), ale i olbrzymi minus - 0 miejsca na rowery! Przy prawie 12 godzinnej podróży!  Katastrofa, byliśmy podłamani, gdy to zobaczyliśmy. Dobre 15 minut zajęło nam instalowanie rowerów w przedsionku ostatniego wagonu. Mogę jedynie napisać, że jechałem bez paska od spodni, a w ruch poszły też koszulki i ręczniki, żeby nie podrapać lakieru (szczególnie Hanki, he he). Udało się - rowery stały bardzo stabilnie, nie przemieszczały się nawet przy hamowaniu i rzucaniu wagonu na nierównościach toru. Dostęp do kibla również był zapewniony. Spokój podróży psuło trochę to, że nie siedzieliśmy na swoich miejsach - system przydzielił nam fotele na przeciwległym końcu wagonu. Szczęśliwie nie było tłoczno. Ba, było wręcz luźno. I nie ma się co dziwić, bo pociąg jechał karkołomną trasą przez Kutno - Bydgoszcz - Piłę - Wałcz (!) - Kalisz Pomorski (!!!) - Stargard. Dodam, że ten odcinek od Piły do Stargardu nie był używany przez pociągi pospieszne od ponad 20 lat. A więc byliśmy wdzięcznym obiektem do zdjęć, tym bardziej, że był to drugi dzień kursowania tego składu. Ludzie w mijanych miejscowościach stali z rozdziawionymi buziami, efektownie wyglądało mijanie na pełnym biegu stacji i przystanków, na których do niedawna przystawały jedynie osobówki relacji Szczecin - Piła, a ponad sześć lat temu rosły tu na torach drzewka!

Podsumowując - dodatkowe atrakcje zniwielowały trudy podróży. Aha, jako ciekawostkę dodam, że mijany w Bydgoszczy LUBOMIRSKI w przeciwną stronę miał wagon rowerowy. Ot, PKP IC... ;)

Z dworca w Szczecinie jedziemy do domu przez bar Ariston - wynalazek A. Coś pysznego, tyle mogę rzec ;)