Wpisy archiwalne w miesiącu

Wrzesień, 2016

Dystans całkowity:1330.20 km (w terenie 60.50 km; 4.55%)
Czas w ruchu:61:26
Średnia prędkość:21.65 km/h
Maksymalna prędkość:52.10 km/h
Suma podjazdów:4455 m
Maks. tętno maksymalne:184 (96 %)
Maks. tętno średnie:155 (81 %)
Suma kalorii:31874 kcal
Liczba aktywności:29
Średnio na aktywność:45.87 km i 2h 07m
Więcej statystyk

Pławno przez Łodzięcin

Sobota, 10 września 2016 · Komentarze(4)
Kategoria wycieczka
MAPA

Fajnie, tak na luzie, bez presji czasu, limitów, itd. ;)


DPD

Piątek, 9 września 2016 · Komentarze(0)
Kategoria komunikacyjnie

DPD + Police

Czwartek, 8 września 2016 · Komentarze(7)
Kategoria komunikacyjnie
Do, z pracy, sprawy na mieście, a na koniec kawka i ciasto u Tamary (córka brata mojej mamy, a więc najprawdziwsza kuzynka) w Policach. Stamtąd szybki powrót po zmierzchu. Miło :)

DPPD

Środa, 7 września 2016 · Komentarze(4)
Kategoria komunikacyjnie
Dzisiaj znów między pracami. Jest ok, już nic nie boli, ale i tak jeżdżę asekuracyjnie na wszelki wypadek.


DPD

Wtorek, 6 września 2016 · Komentarze(0)
Kategoria komunikacyjnie

DPPD

Poniedziałek, 5 września 2016 · Komentarze(4)
Kategoria komunikacyjnie
Spokojne toczenie się między domem a pracami.


Do Warzymic na ratunek

Niedziela, 4 września 2016 · Komentarze(10)
Kategoria wycieczka
MAPA

Koleżanka po fachu co jakiś czas przyjeżdża do Szczecina. Okazało się, że tym razem wizyta była pechowa. Coś w jej aucie zaczęło szorować na wysokości Warzymic, więc zjechała na tamtejszy parking, a do pracy dojechała taksówką. Jak na dżentelmena przystało zrobiłem co? Zaproponowałem pomoc :P Na rowerze podjechałem na miejsce. Nie bez przygód, przy zjeździe z Sikorskiego w Bohaterów Warszawy, na tym krótkim lewoskręcie, na mokrym asfalcie... wywinąłem orła. Drugi raz w życiu taka przygoda. Normalnie pojechałem jak na lodzie. Praktycznie bez obrażeń, zdarta skóra na dłoni i łokciu.

W Warzymicach na szczęście okazało się, że awaria nie jest poważna i byłem w stanie ją sam na tym parkingu prowizorycznie usunąć, a samochodem dojechać do centrum. "Czerwony" został przypięty i potem, po dostarczeniu mnie tamże, na nim zrobiłem jeszcze rundkę w drodze do domu. Mocno mnie zresztą zlało na koniec - gdybym odpuścił zakupy w lidlu na Witkiewicza to pewnie dojechał bym suchy ;)

Do Marty i Jacka

Sobota, 3 września 2016 · Komentarze(2)
Kategoria wycieczka
MAPA

Przez cały tydzień sumiennie przestrzegałem rowerowego postu. Codziennie do i z pracy przemieszczałem się komunikacją miejską. Nie powiem, połączenia dogodne, ale za rowerem tęskniłem coraz bardziej. Cóż jednak poradzić skoro obrzęk ze stopy nie za bardzo chciał się zwijać. Poza tym nic mi nie dolegało, Achilles pobolewał tylko przy omacywaniu. Stwierdziłem jednak, że lepiej, żeby odpoczął niż, żeby bujać się z niezaleczonym w nieskończoność.

Dzisiaj jednak postanowiłem odwiedzić znajomych - wpadłem na kawę, przy okazji podzielić się wrażeniami z całkiem nowych wyzwań natury zawodowej, które przede mną od tej właśnie soboty stanęły :)

Ponieważ dobrze mi się jechało, nic nie bolało postanowiłem wrócić nieco okrężną drogą. Pojechałem więc do Pilchowa drogą obok Mostku Meyera. Jechało się znakomicie, choć wieczór już chłodny. Czuć zbliżającą się jesień. Pod koniec lekko zacząłem odczuwać przeciwległą do problematycznej łydkę, ale tak naprawdę lekko, pewnie przy zwykłej jeździe nawet bym na nią nie zwrócił uwagi.

Końcówka to jeszcze rundka przez Jasne Błonia i do domu. Ulice w Szczecinie były mokre, ale mi udało się dotrzeć suchą stopą.