m i c h u s s

avatar Na BSach przebyłem 133994.92 km z prędkością średnią 21.52 km/h.
Więcej o mnie.




Follow me on Strava




button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Październik, 2017

Dystans całkowity:967.90 km (w terenie 121.70 km; 12.57%)
Czas w ruchu:48:00
Średnia prędkość:20.16 km/h
Maksymalna prędkość:47.30 km/h
Suma podjazdów:4312 m
Suma kalorii:20599 kcal
Liczba aktywności:16
Średnio na aktywność:60.49 km i 3h 00m
Więcej statystyk
  • DST 77.20km
  • Teren 40.20km
  • Czas 04:20
  • VAVG 17.82km/h
  • VMAX 46.30km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Kalorie 2171kcal
  • Podjazdy 859m
  • Sprzęt Author Airline
  • Aktywność Jazda na rowerze

Bezdrożami gmin Luzino, Linia i Łęczyce

Niedziela, 8 października 2017 • dodano: 08.10.2017 | Komentarze 18

MAPA

A dzisiaj postanowiłem posnuć się trochę po szutrach i błotach pomiędzy zjeżdżonymi setki razy asfaltówkami. Bywało przyjemnie, bywało mniej przyjemnie - kulminacją była chyba ulica Sosnowa w Tępczu, gdzie wprost utonąłem w błocie, a rower uświnił się strasznie. Jednak fajnie czasem się tak sponiewierać - więcej niż połowa poza asfaltem, jak na mnie przyzwoity wynik. A ile podjeżdżania!

1) Ciemne chmury na początku wycieczki nie nastrajały optymistycznie - ta mnie nie zmoczyła, ale kilka razy dzisiaj dostałem porządną zlewę. Droga prowadzi z Luzina do Barłomina.


2) Z Barłomina pod Milwino wyjeżdżamy między innymi po takim, dość koślawym bruku.


3) W końcu płynne przejście jednej wsi w drugą. Ale wciąż pod górę!


4) Droga z Milwina na skróty do Smażyna - malownicza, a przy okazji omija najwyższy punkt okolicy, Częstkowo.


5) Nadal między Milwinem a Smażynem, przysiółek Lipki - w drzewkach schowana całkiem urokliwa chatka.


6) Smażyno Wybudowanie, po kaszubsku "Pustczi". Pojęcie zupełnie nieznane morsowi - zarówno Pustczi, jak Wybudowanie. Podobnież w jego stronach nie występuje - myślałem, że to powszechne określenie przysiółków w Polszcze :)


7) Brukowany fragment dróżki łączącej Smażyno z Wyszecinem. Jechałem tędy raz w życiu, ponad 10 lat temu i w przeciwnym kierunku. Między innymi dlatego omyłkowo władowałem się ludziom na podwórko. A tam duże psy! Było ufać garminowi... ;)


8) Rozległy płaskowyż (prawie 200 m) obejmujący przysiółki Pobłocie Wybudowanie, Dąbrówka, Tępcz Wybudowanie i Dargolewo. Panorama imponująca.


9) Dwa wiatraki i krowa.


10) Typowa szutrówa na płaskowyżu - złego słowa powiedzieć nie można.


11) Ulica Sosnowa w Tępczu - tutaj można powiedzieć wiele złych słów ;) Zapowiadała się całkiem, całkiem, jak ta droga ze zdjęcia powyżej.


12) Dziecku w tym miejscu proponowałbym już koło ratunkowe ;)


13) Z Tępcza można zjechać w Dolinę Łeby na dwa sposoby. Albo prosto z wioski, naprzeciwko sklepu, ostro w dół, po brzydkich kamieniach. Albo tutaj - mój debiut, który od początku zwiastował emocje, bo na początku trzeba było sporo podjechać, a tutaj droga niemal dosłownie runęła w dół, w przepaść wspomnianej doliny ;) Luźne kamienie, nie polecam, a na pewno nie na podjeżdżanie.


14) Niszczejącemu dworkowi w Paraszynie, który pamiętam z lat świetności nie chciało mi się robić zdjęcia. Ująłem natomiast tę tablicę - to nowość na wjeździe do tej kilkudomkowej metropolii ;)


15) Wspaniały zjazd z Jeżewa do Bożegopola, a więc ponownie w Dolinę Łeby zaczyna się taką imponującą panoramą. Potem jest jeszcze ładniej! :)


16) Lodowiec się tu napracował.


17) "Prawie jak w górach. Albo jak nad morzem" - cytując klasyka ;)


18) Pośpiech na pełnej prędkości mija Bożepole Wielkie

Kategoria wycieczka


  • DST 71.60km
  • Teren 1.00km
  • Czas 03:33
  • VAVG 20.17km/h
  • Sprzęt Author Airline
  • Aktywność Jazda na rowerze

Odwieźć morsa na PKP do Gdyni

Sobota, 7 października 2017 • dodano: 07.10.2017 | Komentarze 63

Od środowego wieczora miałem przyjemność gościć morsa. Jednak dopiero dzisiaj, w ostatni dzień pobytu Wzmiankowanego, nadarzyła się okazja, żeby przejechać się gdzieś razem. Tym celem była Gdynia Główna, skąd morsiasty miał pociąg do siebie - w chwili, gdy piszę te słowa powinien zbliżać się do celu, jednak jakaś awaria sieci trakcyjnej sprawiła, że wciąż ma przed sobą, z tego co wiem, szmat drogi - pech. Nie jedyny zresztą dzisiaj - gdzieś na obrzeżach Wejherowa musiałem wjechać na coś ostrego i po bardzo długim czasie złapałem kapcia. Gdy mors dowiedział się jakiej marki jest przebita opona (szwalbe) to aż zawył z radości, bo przeca jego dębice dużo trwalsze ;) Szczęście w nieszczęściu, że stało się to akurat dzisiaj, czyli w dzień, gdy nie spieszyłem się do pracy - a to przecież trasa moich stałych dojazdów...

Najpierw skierowaliśmy się do Wejherowa. Po pierwsze kupić brukiew na zupę. A poza tym postanowiłem pokazać gościowi rynek, bo ten, stosując osobliwe formy zwiedzania, jeszcze tu nie dojechał. Potem szybki podjazd do Parku Majkowskiego i odsłuchanie śpiewającego Kaszuby, i w końcu ewakuacja z miasta. Na skrzyżowaniu Rybackiej z DK6 (ul. I Brygady WP) mors rzuca pod nosem, że dzisiaj niewielki ruch na krajówce i możeby... Szybko ucinam ten szatański pomysł, mówiąc, że skorzystamy z mojego patentu na jazdę do Gdyni, czyli równolegle do DK6, przez lasy.

Gdzieś między Redą a Rumią mors krzywi się, że bardzo utrudniam sobie dojazd do pracy jadąc temi opłotki, przez lasy i łąki. Że DK6 i jej pobocze, a nawet brak, bo w Redzie i Rumi jeździ się prawym pasem przy krawężniku, byłaby może nie lepsza, ale mniej by trzęsło... Jeszcze nie wiedział mówiąc te słowa, że musi przecierpieć słynną płytówkę przez łąki (tam "trzęsie" najwięcej), a to było dopiero przed nami :) To było zaskoczenie tego wyjazdu, bo myślałem, że zaprawion jest w jeździe przez uboczne sioła, wybudowania, czy jak to mawia się na Kaszubach, "pustczi" ;)

Ponieważ gość lubi podjazdy i góry postanowiłem przeciągnąć go przez ulicę Ołowianą na Pogórzu - tym ewidentnie sprawiłem mu radość. Jednak pewnie tego samego nie mogą powiedzieć podeszwy butów Rzeczonego, bo jak wiadomo ogranicza on do minimum użycie klocków hamulcowych w, nomen omen, Huraganie. A więc często gęsto kończąc zjazd i hamując przed przeszkodą słyszałem za plecami donośne szuranie trzewików o podłoże, po czym mijał mnie wykręcając jakiś fikuśny łuk, byle nie władować się na czerwonym na jezdnię ;))) Sympatyczne to Twoje postanowienie, mors :) Przepraszam, bo wspominałeś, że dziś przez mój styl jazdy musiałeś więcej hamować niż podczas górskiej eskapady morsownia-Świeradów-morsownia ;)

Z Pogórza przez Janka Wiśniewskiego i Polską jedziemy aż do Skweru Kościuszki, mijając po drodze jakiś przemarsz Marynarki Wojennej. Ów przemarsz związany był też z blokadą końcowki Skweru, ale jakoś dopchaliśmy się na koniec, by, jak to określił morski, "postawić kropkę nad i". Stamtąd już tylko dojazd na PKP, zakup biletu i odprowadzenie do lichej, pechowej jak się potem miało okazać, "teelczyny" (BACHUS) do Zielonej Góry.

Ja wracam w siąpiącym deszczu do domu. Niemal po śladzie, bo w Rumi zjeżdżam na przeciwległy brzeg pradoliny i nietypowo, wzdłuż torów docieram do DK6 (pozdrawiam, mors :P) i nią wjeżdżam do Wejherowa.

Fajna wizyta, oby częściej! A sok z aronii,  jak i ;) wieczorne dysputy o BSach i nie tylko - pierwsza klasa! :)

1) mors i "ukaskowiony" Kaszuba śpiewający "Kaszebszczi nute" ;)


2)Stromizna ulicy Ołowianej w Gdyni - jak widać klockom upiekło się ;)


3) mors w pobliżu środowiska naturalnego.


4) Przywitanie z Bachusem.


5) Zakup z targowiska w Wejherowie - brukiew vel "wreczi" - bądze zupa.

Kategoria wycieczka


  • DST 58.10km
  • Teren 2.50km
  • Czas 02:46
  • VAVG 21.00km/h
  • VMAX 31.40km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Kalorie 1444kcal
  • Podjazdy 172m
  • Sprzęt Author Airline
  • Aktywność Jazda na rowerze

DPD

Piątek, 6 października 2017 • dodano: 07.10.2017 | Komentarze 2

Kategoria komunikacyjnie


  • DST 57.30km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:49
  • VAVG 20.34km/h
  • VMAX 33.60km/h
  • Kalorie 1392kcal
  • Podjazdy 171m
  • Sprzęt Author Airline
  • Aktywność Jazda na rowerze

DPD

Środa, 4 października 2017 • dodano: 07.10.2017 | Komentarze 0

Kategoria komunikacyjnie


  • DST 56.90km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:41
  • VAVG 21.20km/h
  • VMAX 33.60km/h
  • Podjazdy 141m
  • Sprzęt Author Airline
  • Aktywność Jazda na rowerze

DPD

Poniedziałek, 2 października 2017 • dodano: 07.10.2017 | Komentarze 0

Kategoria komunikacyjnie


  • DST 68.50km
  • Teren 0.50km
  • Czas 02:54
  • VAVG 23.62km/h
  • VMAX 35.10km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Kalorie 1029kcal
  • Podjazdy 241m
  • Sprzęt Hanka
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z Trzebiatowa do Białogardu

Niedziela, 1 października 2017 • dodano: 01.10.2017 | Komentarze 6

MAPA

Dzisiaj spokojny dojazd na pociąg, padło na Białogard. I dobrze, bo dzięki temu, nieco przez przypadek, nieco za namową wujka przejechałem się po "powąskotorowych" DDRach. Złego słowa, poza małymi wyjątkami, powiedzieć nie można. Myślę, że mogły by być bardziej szeroko reklamowane. Choćby w takim Gościnie, gdzie DDRka urywa się na 5 metrów przed obwodnicą, do której trzeba dojść przez chaszcze, wąską ścieżką - sprawdzałem, z drogi w ogóle nie widać początku tej kilkunasto kilometrowej trasy rowerowej. Nie wiem, może gdzieś w samym centrum tegoż miasteczka są drogowskazy...

Zimny wiatr, w dużej części czołowy.

Na stację jadę "na pałę" - nie sprawdzałem wczesniej rozkładu jazdy pociągów. Celowo, bo nie chciałem się spieszyć, a wiedziałem, że na pewno się jakoś wydostanę z tego Białogardu. I słusznie - docieram na godzinkę przed pospiesznym RYBAKIEM, najlepszym pociągiem do przewozu rowerów na tej trasie. Dwie godziny i jestem w Wejherowie.










Kategoria wycieczka