Wpisy archiwalne w miesiącu

Listopad, 2019

Dystans całkowity:789.78 km (w terenie 58.30 km; 7.38%)
Czas w ruchu:39:05
Średnia prędkość:20.21 km/h
Maksymalna prędkość:42.50 km/h
Suma podjazdów:5014 m
Suma kalorii:24000 kcal
Liczba aktywności:19
Średnio na aktywność:41.57 km i 2h 03m
Więcej statystyk

DP-miasto-D

Środa, 13 listopada 2019 · Komentarze(5)
Kategoria komunikacyjnie
Po pracy do miasta, w tym na testowanie greckiego bistro. Test wypadł średnio :P



Zachodniopomorski interior

Poniedziałek, 11 listopada 2019 · Komentarze(12)
Kategoria wycieczka
MAPA

Trasa wytyczona już dość dawno temu czekała sobie na przejechanie. Sprzyjająca okazja nadarzyła się 11 listopada. Samochodem dowiozłem sobie rower do Ińska. Po dotarciu na miejsce zaskoczyła mnie temperatura. Już w Szczecinie rano było zimno (plus cztery), ale tutaj było jeszcze o dwa mniej. Zakładam więc kominiarkę, a cienką, przeciwwiatrową pałatkę szybko zamieniam na kurtkę na zimę z Deca. I wcale nie było mi jakoś szczególnie ciepło, bo chłód potęgował dość silny wiatr.

Zaliczam fajny łącznik z Linówka do Ińskiej Wstęgi. Kilka ładnych km po szutrowej nawierzchni, choć zdarzały się i kawałki z jakichś resztek asfaltu. Ińska Wstęga - wiadomo, klasa sama w sobie. Nią docieram do Ciemnika i potem kawałek DW151 w kierunku Recza. Kawałek, bo na skrzyżowaniu skręcam na Czertyń, a potem, przez kilkanaście kilometrów jadę skrajem Poligonu Drawskiego o czym informują stosowne tablice. Te tereny wyczerpują w pełni określenie znajdujące się w tytule niniejszego wpisu :) Wrażenie odludzia potęgują np. znaki drogowe - niedość, że na betonowych słupach to jeszcze według jakiegoś przedpotopowego wzoru.

Prawdziwą ucztą był fragment od DK20 do Brzeźniaka. Z najbardziej zdumiewającym odkryciem, a mianowicie osadą Brzeźnica. Położna na totalnym odludziu, składająca się z kilku opuszczonych domów (i jak się dowiedziałem potem - kościoła, też opuszczonego) sprawia wręcz upiorne wrażenie. Nie chciałbym się tam znaleźć sam w nocy. Brrr ;)

Potem już znanymi drogami, no może poza szutrowym łącznikiem od Przytonia do DK20 przez wieś Sulice. A w samym Węgorzynie zaliczam jeszcze nie oddaną do użytku obwodnicę w ciągu wyżej wzmiankowanej krajówki.

Z Węgorzyna do Ińska rowerem najlepiej przez Podlipce do Sarnikierza i potem leśną drogą biegnącą skrajem jeziora. Tak zrobiłem i nie pożałowałem. Dość porządnie zmachany i nieźle wychłodzony docieram do samochodu ;)



























Gryfino przez Binowo

Niedziela, 10 listopada 2019 · Komentarze(4)
Kategoria wycieczka
MAPA

Bardzo odkrywczy wyjazd. Pierwszy raz zaliczyłem drogę z Kołowa do Binowa, najpierw zjazdem koło Jeziora Czarnego, a potem Drogą Sienną przez Modrzewko. Kolejny etap to już znana na pamięć gruntówko-szutrówka z Binowa do Wysokiej Gryfińskiej, następnie drogą techniczną zlustrowałem węzeł Gardno przy S3, by po chwili zawinąć na rondzie w tej miejscowości i niedawno odkrytą płytówką do Wełtynia. Z Wełtynia, również szutrówką, w kierunku Wirówka, a potem przez lasy do Gryfina, a konkretnie do osiedla Grajdołek, gdzie odkrywam ku swojemu zdziwieniu fajną, asfaltową drogę zamkniętą dla samochodów, a udostępnioną dla rowerów i pieszych. Kończyć chciałem przez Żabnicę i Łubnicę, ale czas gonił, bo na popołudnie byłem umówiony, więc został mi szybki przelot przez DK31.







Mescherin przez Neurochlitz

Sobota, 9 listopada 2019 · Komentarze(0)
Kategoria wycieczka
MAPA

Pętla z wykorzystaniem niedawno odkrytej płytówki biegnącej od landowej drogi nr 2 do Mescherin. Warunki fatalne - zimno, mżyście, nieciekawie.



Pomorskie Bieszczady

Niedziela, 3 listopada 2019 · Komentarze(2)
Kategoria wycieczka
MAPA

Krótko a epicko. Zainspirowany wpisem Dareckiego, który w ramach Harpagana z bazą w Bożympolu zaliczył platformę widokową na Jeleniej Górze w pobliżu tej wsi postanowiłem i ja się tam wreszcie wybrać. Platformę widokową znałem, ale na przeciwległym, północnym skraju pradoliny Łeby. Tzn. "znałem". Znałem ja "naście" lat temu, dużo później próbowałem ją odnaleźć, ale bezskutecznie. Potem okazało się, że ją rozebrano, ale by bilans wyszedł na zero powstała ta na południowym zboczu, na dość, jak to się mówi, wybitnym szczycie. Jest rzeczywiście wybitny, bo ma 221 m, a to oznacza, że wznosi się prawie 200 metrów ponad dno pradoliny. Bardzo, trzeba przyznać, efektownie.

Trochę błądziłem, ale byłem zdeterminowany i platformę znalazłem i zdobyłem (nie obyło się bez "wypychu", 18% po błocie to jednak za wiele dla mnie). Potem karkołomny zjazd w zapadającym wzroku. I ominięcie newralgicznego, ruchliwego odcinka DK6 po jego północnej stronie. Chwilę później jadę nim, ale już samochodem. 


















Wejherowo po nocy

Piątek, 1 listopada 2019 · Komentarze(0)
Kategoria wycieczka
MAPA

Na "święto" do Wejherowa dojechałem samochodem, ale... z rowerem za plecami. Miałem plan zrobić po drodze jakąś małą wycieczkę, ale szybko nową "es-sześć" dobiłem do Koszalina, potem skok do Słupska i za chwilę witałem się z gąską, czytaj osiągnąłem opłotki Wejherowa. Szybki obiad w redzkim BurgerKingu, a potem operacja logistyczna, dzięki której przejechałem coś we Wszystkich Świętych. Brat odebrał ode mnie samochód w Śmiechowie, a ja, okrężną drogą, w tym dość emocjonującym w ciemnościach, odcinkiem specjalnym w Trójmiejskim P. K. między Pętkowicami a Białą dojechałem do celu, nie tak znowu dużo później niż zmotoryzowani :)