Po pracy zawiozłem czerwonego na serwis z powodu dziwnych dźwięków dobiegających z tylnego koła. Z czasem okazało się, że to najprawdopodobniej szprychy, bo obręcz i piasta są ok, zaś te pierwsze są do d*. Jednak z wymianą kółka wstrzymam się do wiosny. Rower stał na Bukowym aż do piątku - tym samym wydałem na siebie wyrok: komunikacja miejska + rowery miejskie ;)
Mając do wyboru autobus miejski i takiż rower wybrałem ten drugi, mimo lekkiej mżawki. Nie wiem czy to był dobry wybór, los wolałby chyba autobus, bo po pierwsze rower zaciął się w stojaku: formalnie miałem go na stanie, a w rzeczywistości był ciągle wpięty (uratował mnie serwisant Bike`S, który akurat podjechał pod stację). A jak już wypiąłem sobie właściwy to na ziemię runęła torba ze skromnymi zakupami. Był wśród nich słoik (z tłustym pesto), który oczywiście się rozbił. Z przyczyn logistycznych towarzyszył mi w podróży do samego końca ;)
Po pracy na zakupy w lidelku. Paradoksalnie najwygodniej dojeżdża się do tego w Dąbiu, choć jest daleko. Rekordy bije lidl niebuszewski - pod górę, po koślawym bruku i w bardzo dużym ruchu. Dodam, że jest najbliższy, ale ze zrozumiałych względów nawiedzany tylko na piechotę ;)