Dzisiaj wybywamy na święta na Kaszuby. Bez rowerów niestety. A, że pierogi zamówiliśmy sobie w świetnej pierogarni w Zdrojach trzeba było podjechać je tam odebrać. Fatalna to była jazda. Jestem bez sił, przeziębiony. "Chyrlam" od dwóch tygodni. Ledwo się dowlokłem, potem ledwo ledwo wróciłem dokładając km przez Autostradę Poznańską. I taka to była wigilijna przejażdżka.
Aura, nieco bardziej zimowa niż w ostatnich dniach - termometr pokazywał "jedyne" plus pięć. Zważywszy, że przedwczoraj było po dwanaście, trzynaście to już naprawdę ziąb :P
Kończąc składam życzenia wesołych, spokojnych, rodzinnych świąt dla wszystkich czytelników tego bloga, zarówno z BS jak i z poza.
Powrót z pracy przez Bukowe, gdzie musiałem oddać do biblioteki książki. Obiecywałem sobie, że już więcej nie będę brał książek z tamtejszej filii, bo teraz to zupełnie nie po drodze. Ale, że jutro czeka nas dłuższa podróż pociągiem to skusiłem się na dwie pozycje i będę miał kolejny pretekst, by z pracy wrócić nieco okrężną drogą ;)
Tylko w jedną stronę. Wieczorem wybraliśmy się na spotkanie ze znajomymi z zaprzyjaźnionej jednostki wet. Rozmowom pełnych sensacyjnych newsów nie było końca. Wszystko zaprawione domowej roboty winkiem, toteż nie ma się co dziwić, iż zagadaliśmy się, zasiedzieliśmy i pozostał nam powrót na czterech kołach. ;)
Dzisiaj mija 45 lat od tragicznego Czarnego Czwartku na Wybrzeżu, kiedy to władze PRL zdecydowały się strzelać do protestujących robotników. W Szczecinie w czasie ówczesnych protestów zginęło 16 osób. Wydarzenie to upamiętnia pomnik, tzw. Anioł Wolności stojący na Placu Solidarności.
Klasyczne DPD. Rano niby nie padało, ale dojechałem zapiaszczony i mokry (pokłosie nocnych i wczesnorannych opadów). Powrót to już poezja - sucho, ciepło, idealnie. W okolicy Bramy Królewskiej mini korek rowerowy! Stało nas pięć osób na rowerach, a z przeciwka dwie kolejne. W ogóle sporo rowerzystów "na mieście".