SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Centrum-Dąbie-Wielgowo-Zdunowo)-Niedźwiedź-Motaniec-Kobylanka-Morzyczyn-Zieleniewo-Stargard-Gogolewo-Dzwonowo-Chociwel-Cieszyno-Winniki-Runowo-Kraśnik Łobeski-Gardno-Łobez-(PKP)-
SZCZECIN(SzG-Centrum-NIEBUSZEWO)
MAPA
Tydzień temu dostałem zaproszenie od Igi na urodzinowy tort do łobeskiej sali zabaw. Wymyśliliśmy z A., że razem pojedziemy przynajmniej do Stargardu, może Chociwla, a potem to już ja sam.
Jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy. Z domu ruszamy przed ósmą rano. Zahaczamy o pobliską piekarnię, żeby kupić drożdżówki, które mieliśmy zjeść do kawy na pożegnalnym postoju na orlenie w Stargardzie. Potem okazało się, że plany trzeba było zweryfikować.
Jedzie się całkiem całkiem. Wiatr nie przeszkadza jakoś szczególnie - wiało z południo-zachodu. Pokazuję Agnieszce skrót z Motańca do Kobylanki, którego nie znała. Potem dyskutujemy sobie na DDRce, a w Morzyczynie nagle zaczynam odjeżdżać do przodu, przy czym nie przyspieszyłem, a wręcz przeciwnie - utrzymywałem bezpieczną prędkość około 21-22 km/h. Jednak widzę, że z każdym obrotem mojej nogi A. zostaje coraz bardziej z tyłu. Czekam więc nań na wiadukcie nad S10 i pytam co jest. "Bardzo źle mi się dzisiaj jedzie" - usłyszałem. No jak tak to mowy nie ma o powrocie na kołach. Po krótkim postoju przy żabce przy skrzyżowaniu Kościuszki ze Szczecińską przypominam A. drogę do dworca, a ja ruszam krajową dwudziestką w kierunku Łobza. Od samego Stargardu niesamowicie silny wiatr w plecy. Kilometry leciały jeden za drugim, nawet nie zauważałem kiedy. Po drodze tylko krótkie postoje na fotki +, na wysokości skrzyżowania z drogą do Lublina, na wymianę baterii w etrexie.
Tradycyjnie już opuszczam DK20 na wysokości Cieszyna Łobeskiego. Ruch był niewielki, ale i tak wolę tę lokalną, równoległą drogę. W Winnikach decyduję jechać via Runowo, jak we wrześniu. Z tym, że dzisiaj odpuszczam sobie gruntowy odcinek pod Kraśnikiem w zamian wybierając inny, też pod Kraśnikiem :) Tym razem pojechałem trochę po bruku, trochę po szutrze i trochę po ubitym piachu do Gardna. Z tej wioski już bardzo blisko do DW151, którą dobijam do Łobza. Na tym fragmencie było sporo z góry. Plus ten wiatr do kompletu... Poezja. Na łobeski orlen dojeżdżam w ogóle nie spocony. Wypijam kawę, zjadam hot doga, przebieram się w kiblu w "wyjściowe" ciuchy, które z sobą wiozłem i kieruję się na imprezkę, zahaczając po drodze o tesco i PKP.
Resztka km to dojazd na PKP w Łobzie, a potem z dworca głównego w Szczecinie do domu, gdzie czekała A. "wrócona do żywych".
Sucho, ciepło, słonecznie.
Zdjęcia (z braku miejsca w sakwach na lustro - tylko z telefonu)
1) Droga powiatowa Węgorzyno - Resko. Skręcę w prawo.
2) Zaskoczenie. Spod Runowa widać wieżę przekaźnikową w Dobrej. To ładny kawał drogi.
3) Kraśnik Łobeski - Gardno
4) Kraśnik Łobeski - Gardno. Niezłe te pagóry.
5) Kościół pw. Najświętszego Serca Jezusa. Najbardziej okazały zabytek Łobza.
6) Powrót pociągiem. Niestety, w tym zmodernizowanym EN57 obsługującym pociąg regio z Koszalina do Szczecina nie było haków do zawieszenia rowerów.