Ostatni dzień urlopu . Ponieważ icm wczoraj twierdziło, że ma popołudniu padać wstałem dość wcześnie i o 8 ruszyłem w drogę.
Trasa w sporej części na bazie wczorajszej-lubię jeździć w okolice Stawna przez te Tarnówki, Tarnowa, Rożnowa, itd. Mała modyfikacja polegała na tym, że dziś pętlę robiłem od zachodu i był to błąd, ponieważ wiało z południa, a przy takiej jeździe kończyłem z silnym wiatrem w pysk-najmocniej był odczuwalny między Rożnowem a Dąbrowicą.
Z Siwkowa (to taki przysiółek Warchlina po drugiej stronie „betonówki”) zdecydowałem się spenetrować drogę, która od dawna zwracała moją uwagę. Myślałem, że wyjadę gdzieś koło Rogowa albo Poczernina, a zajechałem od północnego wschodu do Lubowa, wcześniej przejechawszy przejazd kolejowy w linii wąskotorowej.
Z Lubowa zamiast przez Żarowo wybrałem drogę przez las do ul. Reymonta, gdzie trafiłem na kilka radiowozów policyjnych z migającymi kogutami oraz rozbitego golfa „trójkę” i astrę żandarmerii. Okazało się, że to „popłuczyny” po pościgu, który miał dziś miejsce na ulicach Stargardu Szczecińskiego-gonili tego białego golfa, żeby była jasność;)
Podsumowując-dziś sporo terenu, a że wczoraj lało to i błota nie zabrakło. Wróciłem do domu cały uświniony, a przy tym szczęśliwy, że na moich slickach nie zaliczyłem nigdzie gleby, a parę razy było blisko:)
STARGARD-Żarowo-Lubowo(z powrotem przez Smogolice)-Poczernin-Przemocze-Podańsko-Goleniów-Miękowo-Widzieńsko(z powrotem przez Wierzchosław)-Stepnica-STARGARD
STARGARD-Grzędzice-Cisewo-Wielichówko-Szczecin(Wielgowo-Dąbie-Centrum-Zdroje-Klęskowo-Płonia-Śmierdnica-Jezierzyce)-Kobylanka-Morzyczyn-promenada nad Miedwiem-Zieleniewo-STARGARD
Do magistratu odebrać wygrany na fb przewodnik rowerowy po okolicach Szczecina.
STARGARD-Zieleniewo-promenada nad Miedwiem-Kunowo-Koszewo-Wierzbnica-Grędziec-Okunica-Ryszewo-Turze-Giżyn-Dębina-Stare Czarnowo-Glinna-Sosnówko-Szczecin(Śmierdnica-Płonia-Sławociesze-Zdunowo-Wielgowo)-Poczernin-Smogolice-Żarowo-STARGARD
Wczoraj Bronik przypomniał mi, że dziś Stargardzkie Towarzystwo Cyklistów organizuje zamknięcie sezonu rowerowego 2012 pod postacią objazdu Miedwia po trasie słynnego maratonu. Jako osoba, która mieszka w Stargardzie od dłuższego czasu i nigdy nie pokonała tej trasy postanowiłem skorzystać z okazji.
O 10.35 stawiłem się w amfiteatrze w Morzyczynie, gdzie zaskoczyła mnie bardzo duża ilość chętnych na przejazd rowerzystów.
Niemal natychmiast po moim przyjeździe padła komenda do ruszenia. Przejazd wiódł dziurawą drogą przez Kunowo i dalej, wzdłuż wschodniego brzegu Miedwia aż do Okunicy. Peleton bardzo się rozciągnął. W pewnym momencie, gdzieś za Kunowem obejrzałem się za siebie i zobaczyłem dwie osoby, a przed sobą oddalający się stopniowo peleton. Przycisnąłem, bo stwierdziłem, że nie chce mi się zamykać stawki. Później, podczas pierwszego postoju w Koszewie, okazało się, że z tyłu były jeszcze dwa pomniejsze peletony.
Drugi postój wypadł za Grędźcem, przed samym skrzyżowaniem z DW 106.
Od Okunicy zaczynam się zastanawiać jakby tu dalej pojechać, bo już wiedziałem, że jest zbyt ładna pogoda, by poprzestać jedynie na objeździe jeziora. Początkowo chciałem pojechać do Barlinka przez Lipiany, ale, że znowuż miałem ochotę poznać przebieg trasy na zachodnim brzegu Miedwia, więc wybrałem wariant „urwania” się w okolicy Dębiny (odbicie do Starego Czarnowa).
Jak postanowiłem, tak zrobiłem. Krótko przed zjazdem na płyty w Giżynie podjechał do mnie starszy pan na szosówce, któremu nie uśmiechała się jazda po płytach i pytał mnie czy wiem jak odbić na Stare Czarnowo:) Niestety, nie pomogłem mu, bo też tego nie wiedziałem. Mam nadzieję, że sobie jakoś poradził, bo po płytach, na wąskich oponach wesoło nie było.
Peleton mocno się rozrzedził. Na podjeździe niedaleko Dębiny duża część rowery wprowadzała i robiła sobie na górze postój.
Ja zatrzymałem się, by zrobić zdjęcie, a chwilę później pomknąłem po płytach dalej i wreszcie dojechałem do jakiegoś asfaltu, na którym wszyscy skręcali w lewo. Za moment ukazały się zabudowania i dowiedziałem się, że to właśnie Dębina. Zapytałem jadącego obok mnie rowerzysty czy wie jak stąd odbić na Czarnowo, ale nie wiedział. Wiedziały za to dzieci, które bawiły się na placu zabaw i dosłyszały moje pytanie. Szybko uzyskałem odpowiedź i tutaj rozpocząłem samotną część wycieczki.
Do Czarnowa pod mocny wiatr, potem trochę lepiej. W Glinnej zjeżdżam w las, więc problem wiatru znika.
Dokucza jedynie bruk, ale tylko na odcinku do arboretum. Dalej jadę fajnym asfaltem, który odkryłem dwa tygodnie temu (wtedy jechałem w dół, dziś pod górę).
Zjeżdżam zjazdem, który na swój użytek nazywam „imieniem widmo”, bo to od niego się o nim dowiedziałem:) Docieram na przedmieścia Szczecina, na starą „trójkę”.
W Płoni zakupy w netto i dalej, przez Zdunowo aż do „betonówki”, którą zmierzam na wschód aż na wysokość gruntowego zjazdu do Poczernina, z którego do domu docieram przez Smogolice.
STARGARD-Zieleniewo-Morzyczyn-Kobylanka-Niedźwiedź-Szczecin(Zdunowo-Wielgowo-Dąbie-Most Długi-Zdroje-Słoneczne-Kijewo-Płonia)-Kobylanka-Morzyczyn-promenada nad Miedwiem-Zieleniewo-STARGARD
Na spotkanie z Bronikiem, podczas którego dokonała się wymiana siodła skórzanego, mało używanego na bilety NBP:)
Podczas powrotu ścigała mnie czarna chmura. Udało się uciec-lać zaczęło zaraz po moim wejściu do domu.
STARGARD-Żarowo-Lubowo-Poczernin-Przemocze-Podańsko-Goleniów-Miękowo-Wierzchosław-Widzieńsko-Stepnica i z powrotem tą samą drogą
Miałem jedną przesyłkę do zawiezienia, a drugą do zabrania ze Stepnicy, a, że dzisiaj dzień bez samochodu...
Niemal cała droga w deszczu (zaczęło padać krótko po starcie, oczywiście wcześniej przez cały czas pogoda idealna), wiatr wyczyniał cuda-wiał z południa, południowego zachodu, zachodu i z północy. Generalnie jednak trasa powrotna z wiatrem.
Największa ulewa spotkała mnie na wjeździe do Stepnicy, a potem w drodze powrotnej między Miękowem a Goleniowem-zatrzymałem się nawet, żeby aparat w plecaku dodatkowo schować do worka foliowego, klnąc pod nosem, a nawet trochę głośniej;) Od Goleniowa już prawie bez deszczu, za to w zapadającym zmierzchu. Na dojazdówce między betonówką a Poczerninem ciemno na tyle, że odpaliłem dodatkową lampę oprócz „migadła” i tak zostało już do końca.