Jurek z rana odjechał na swoich dwóch kółkach na Woodstock do Kostrzyna. Ja zaraz za Daleszewem zawróciłem i, jako że jechałem Marianem, przez wertepy cofnąłem się do domu.
Ze sprawdzoną przyjaciółką "od serca", jeszcze z czasów studiów olsztyńskich. Już wspominałem, że namówiłem Rzeczoną na zakup roweru. Tym razem była okazja pokazać zakamarki na północ od Wejherowa + Puck. Przy głównej atrakcji wyjazdu, Grotach Mechowskich, bylim tak zaaferowani rozmową, że nie zrobiłem zdjęcia :(
Najlepsze było na koniec. Mówię - zaraz koniec, już prawie jesteśmy przy samochodzie. A Ania - nie ma mowy, jedziemy dalej, chcę przekroczyć dziś 50 km (było 42 km) :P ;)