Zostałem w sobotę zmuszony do zostawienia samochodu w warsztacie i to w Łobzie. Ja natomiast postanowiłem dzisiaj przeprowadzić test - czy jestem w stanie dotrzeć między 16 a 17 do Stargardu przy pomocy roweru i pociągu. Udało się. Jestem w stanie, czyli "zdanżam" do roboty numer II bez pomocy samochodu. ;) Co ciekawe - spodziewałem się tłoku w pociągu, a było niemal pusto. Wysiadłem w Grzędzicach i z niewielkim, ale jednak, zapasem czasu dotarłem do domu, a potem - pracy. Może w cholerę pozbyć się samochodu? ;)
Poranna trasa nieco zmodyfikowana. Pojechałem przez Klęskowo i, dalej, Zdroje, gdzie zatrzymałem się na zakupy w lidlu.
Po raz pierwszy w tym roku na rowerze z córeczką siedzącą z tyłu. Temperatura 15-17 stopni, aura wymarzona do pląsów na placach zabaw w Stargardzie i wizyty u kucyków w Grzędzicach. ;)
Rano szybko, sprawnie i bezproblemowo. Nietypowo, bo zazwyczaj jeździłem w środę wieczorem. Jednak wczorajszy wieczór musiałem spędzić na pogotowiu (nic poważnego) i już mi się po nocy nie chciało jeździć.
Po pracy podjeżdżam do coolbike`a na Wyszyńskiego, bo miałem sprawę. Potem już przez Trasę Zamkową, Most Cłowy do Dąbia, skąd jedyną sensowną drogą, która zostaje po tej stronie po zamknięciu Tczewskiej, czyli rozjechaną gruntówkę łączącą Załom z Wielgowem. Końcówka to dawno nie jechana Zdunowo-Niedźwiedź. W Motańcu, miast do krzyżówki przy Netto i dalej DDRką jadę prosto do Kobylanki.
Zdjęcie marne, bo nie z aparatu, którego na dojazdy do pracy nie chce mi się zabierać. I tak mam zawalony plecak przez składniki na śniadanie i ciuchy na zmianę. No, ale lepiej chociaż takie niż żadne.
Droga do pracy minęła mi dość szybko, mimo, że jechałem lasami. W pracy melduję się ze sporym zapasem czasu.
W drodze powrotnej, tuż po wyjściu z pracy uśmiecham się do siebie. Na suchym polbruku widać pierwsze krople deszczu. I tak zostanie już do końca. Całą drogę powrotną padało. Do domu docieram przemoczony i zapiaszczony. W Kijewie, ale w lesie, wstukałem w etrexa polecenie doprowadzenia mnie do domu, oczywiście w ramach testu ;) Dzięki temu poznałem nowe zakamarki Płoni, bo do Śmierdnicy doprowadził mnie bokiem, przez ul. Stepową. Dalej tradycyjnie, drogą Jezierzyce - Motaniec.
Rano temperatura około 2-3 stopnie, po południu 4-5.
Czas brutto rano: 1:38:11 (w tym jazda: 1:37:48). Czas brutto po południu: 1:52:35 (w tym jazda: 1:47:37)
1) Budowa SST w rejonie ul. Gryfińskiej. Po lewej widoczny fragment słynnej wili Gruneberga, przez którą budowa stała pod dużym znakiem zapytania. Jestem pełen podziwu dla tempa prac.
2) Infrastruktura w ul. Struga. Ładna, nowa, jeszcze nie zniszczona. Niestety, z powodu konieczności pokonania licznych przejazdów z sygnalizacją przejazd tędy w charakterze innym niż rekreacyjny to pomyłka.
3) Widok na "nawigacyjny" pulpit etrexa. Zdjęcie zrobione gdzieś w rejonie Stepowej na Płoni, jak widać - niemal w połowie trasy.
Przejazd gruntową drogą łączącą Grzędzice z Zieleniewem (przy torach). Jechałem tędy pierwszy raz w życiu.
Cały czas testowanie etrexa. Dzisiaj zadałem mu trasę, którą mnie poprowadził. Trasę sporządziłem wczoraj za pomocą programu BaseCamp. Jechałem jak po sznurku, chociaż nie obyło się bez zgrzytów - krótko przed zakończeniem jazdy urządzenie się samo z siebie wyłączyło, tuż po tym jak zmieniłem trasę i zaczęło ją w związku z tym przeliczać na nowo. Mam nadzieję, że to epizod, ale nieco mnie zmartwił.