Korzystając z jednego dnia urlopu i dość ładnej pogody (bez deszczu, ale dość mocno wiało z zachodu) postanowiłem wybrać się na "moją" zimową trasę. Mała modyfikacja w okolicy Poczernina, bo miast przez las i nowy wiadukt do Sowna pojechałem betonówką, docierając nią aż do wiaduktu pod Strumianami. Potem tradycyjnie przez las do Reptowa, Niedźwiedź, znów przez las do stacji paliw za Motańcem i DDRką do Stargardu.
Wyjazd urozmaicała mi zimna kawa z termosu. Tak, tak, to ekonomiczny termos, który kupiłem za 20 zł w zeszłym roku w Biedce-jego cechą jest to, że przy zimowej pogodzie wszystkie ciepłe napoje w przeciągu pół godziny robią się zimne;)
STARGARD-Zieleniewo-promenada nad Miedwiem-Morzyczyn-Jęczydół-Bielkowo-Kołbacz-Szczecin(Śmierdnica-Jezierzyce)-Kobylanka-Morzyczyn-promenada nad Miedwiem-Zieleniewo-STARGARD
Nad Miedwie i z powrotem. Dość zimno, wiatr z południowego wschodu i wschodu.
Korzystając z okazji: wszystkim, którzy tu zaglądają życzę zdrowych, ciepłych, rodzinnych Świąt, a w Nowym Roku spełnienia wszystkich marzeń, a szczególnie tych rowerowych! :)
Miałem nie jechać, ale coś mnie tknęło, żeby jednak po pracy "kopnąć" się trochę po śniegu. "Kopnięcie" okazało się przedzieraniem przez lekko zmrożony śnieg (od Lipnika do skrzyżowania w Kunowie dziewiczy), co na moich dość wąskich oponach było momentami trudne. Dość powiedzieć, że przez większą część trasy na liczniku rzadko wyświetlała się liczba większa od 10.
Ale przynajmniej wiem, że po wczorajszej śnieżycy byłem dziś jedynym, który dotarł DDRką nad Miedwie:)
Niemal dokładna powtórka trasy z wczoraj, tyle, że zrobiona w odwrotną stronę (ma tę zaletę, że praktycznie nie korzysta się z dróg o większym ruchu samochodowym, co przy takiej pogodzie ma znaczenie).
Dzisiaj warunki diametralnie różne od wczorajszych. Pochmurno, bardzo silny, południowy wiatr, który najmocniej odczułem na odcinku od stacji benzynowej w Motańcu do Stargardu (do kompletu ostro zacinało śniegiem). W lesie spokojniej, chociaż też zdarzały się odcinki z mocniejszymi podmuchami.
W Niedźwiedziu postój na zakup pepsi coli + kilka na zdjęcia.
Nie chcę zapeszać, ale opony jak na razie sprawują się nienagannie. Ilość gleb w ostatnim czasie: 0. :)
Wreszcie po dość długim czasie udało się pojeździć. Przerwę usprawiedliwiałem kontuzją kolana, która przyplątała się z okazji biegania (po kolejnym biegu kolano zaczęło „ćmić”, a po następnym, który powinienem sobie odpuścić, niemal nie byłem w stanie zrobić kroku, o wchodzeniu i schodzeniu po schodach nie wspominam).
Jechało się wyśmienicie. Pogoda idealna, wiatr nie przeszkadzał, na drogach trochę suchego śniegu, nigdzie nie „tańczyłem”, nie zaliczyłem ani jednej glebki. Zmęczenie niemal nieodczuwalne, kolano-bez zarzutu. Tempo wyjątkowo relaksacyjne-dość powiedzieć, że max z dzisiejszej wycieczki to 26 z małym hakiem:)
Jeszcze trochę odczekam i wrócę do biegów (co absolutnie nie oznacza, że rower odstawiam).
Wczoraj wyczyściłem gruntownie rower i zmieniłem opony na te, które zaproponował mi swego czasu producent wraz z nowym rowerem;) Jednak w porównaniu do moich slicków wyraźnie większe opory w czasie jazdy.
Odpuściłem sobie dziś jazdę do Stepnicy (z ulgą stwierdziłem rano deszcz i położyłem się dalej spać), ale po południu musiałem gdzieś wyskoczyć. Nie chciało mi się jechać zbyt daleko, szczególnie, że ciemno robi się coraz szybciej, więc postanowiłem zobaczyć co to za wiadukt odnawiali nad betonówką w okolicy skrzyżowania z DW 141. Obserwowałem tę budowę od jakiegoś czasu z dołu (z betonówki właśnie) i zastanawiałem się czemu ma służyć odnowa nieużywanego obiektu. Kto wie-może docelowo skrzyżowanie w poziomie zostanie zlikwidowane? Bo wiadukt jest odnowiony solidnie.