m i c h u s s
Więcej o mnie.

Znajomi
s p r z ę t
Archiwum bloga
- 2020, Listopad9 - 11
- 2020, Październik15 - 21
- 2020, Wrzesień15 - 58
- 2020, Sierpień20 - 77
- 2020, Lipiec16 - 32
- 2020, Czerwiec13 - 51
- 2020, Maj22 - 117
- 2020, Kwiecień19 - 78
- 2020, Marzec9 - 7
- 2020, Luty10 - 7
- 2020, Styczeń15 - 34
- 2019, Grudzień16 - 41
- 2019, Listopad19 - 50
- 2019, Październik20 - 43
- 2019, Wrzesień26 - 36
- 2019, Sierpień22 - 31
- 2019, Lipiec19 - 21
- 2019, Czerwiec24 - 47
- 2019, Maj8 - 30
- 2019, Kwiecień19 - 43
- 2019, Marzec17 - 48
- 2019, Luty17 - 64
- 2019, Styczeń18 - 41
- 2018, Grudzień10 - 25
- 2018, Listopad28 - 58
- 2018, Październik24 - 37
- 2018, Wrzesień17 - 43
- 2018, Sierpień21 - 46
- 2018, Lipiec26 - 66
- 2018, Czerwiec26 - 43
- 2018, Maj19 - 47
- 2018, Kwiecień23 - 59
- 2018, Marzec24 - 98
- 2018, Luty14 - 50
- 2018, Styczeń12 - 69
- 2017, Grudzień11 - 25
- 2017, Listopad18 - 29
- 2017, Październik16 - 113
- 2017, Wrzesień20 - 44
- 2017, Sierpień23 - 44
- 2017, Lipiec17 - 52
- 2017, Czerwiec20 - 78
- 2017, Maj25 - 108
- 2017, Kwiecień20 - 71
- 2017, Marzec24 - 41
- 2017, Luty13 - 105
- 2017, Styczeń23 - 49
- 2016, Grudzień25 - 68
- 2016, Listopad31 - 70
- 2016, Październik30 - 86
- 2016, Wrzesień29 - 149
- 2016, Sierpień24 - 181
- 2016, Lipiec20 - 76
- 2016, Czerwiec28 - 221
- 2016, Maj26 - 167
- 2016, Kwiecień26 - 185
- 2016, Marzec33 - 312
- 2016, Luty17 - 92
- 2016, Styczeń16 - 110
- 2015, Grudzień22 - 44
- 2015, Listopad23 - 87
- 2015, Październik18 - 113
- 2015, Wrzesień25 - 181
- 2015, Sierpień19 - 65
- 2015, Lipiec29 - 66
- 2015, Czerwiec20 - 40
- 2015, Maj16 - 77
- 2015, Kwiecień10 - 89
- 2015, Marzec5 - 20
- 2015, Luty6 - 39
- 2015, Styczeń7 - 78
- 2014, Grudzień13 - 99
- 2014, Listopad7 - 36
- 2014, Październik23 - 46
- 2014, Wrzesień26 - 86
- 2014, Sierpień18 - 72
- 2014, Lipiec26 - 33
- 2014, Czerwiec23 - 58
- 2014, Maj30 - 123
- 2014, Kwiecień15 - 64
- 2014, Marzec16 - 101
- 2014, Luty12 - 62
- 2014, Styczeń13 - 48
- 2013, Grudzień7 - 25
- 2013, Listopad11 - 45
- 2013, Październik7 - 31
- 2013, Wrzesień7 - 36
- 2013, Sierpień19 - 64
- 2013, Lipiec16 - 73
- 2013, Czerwiec17 - 69
- 2013, Maj9 - 55
- 2013, Kwiecień8 - 36
- 2013, Marzec2 - 12
- 2013, Luty6 - 16
- 2013, Styczeń3 - 18
- 2012, Grudzień5 - 35
- 2012, Listopad10 - 44
- 2012, Październik9 - 59
- 2012, Wrzesień17 - 35
- 2012, Sierpień13 - 28
- 2012, Lipiec10 - 23
- 2012, Czerwiec15 - 56
- 2012, Maj17 - 40
- 2012, Kwiecień13 - 49
- 2012, Marzec12 - 47
- 2012, Luty13 - 45
- 2012, Styczeń6 - 28
- 2011, Grudzień4 - 22
- 2011, Listopad5 - 25
- 2011, Październik7 - 33
- 2011, Wrzesień11 - 44
- 2011, Sierpień10 - 51
- 2011, Lipiec15 - 36
- 2011, Czerwiec12 - 22
- 2011, Maj10 - 21
- 2011, Kwiecień12 - 35
- 2011, Marzec7 - 8
- 2011, Luty2 - 4
- 2011, Styczeń5 - 6
- 2010, Listopad17 - 1
- 2010, Październik29 - 4
- 2010, Wrzesień15 - 4
- 2010, Sierpień29 - 19
- 2010, Lipiec23 - 4
- 2010, Czerwiec23 - 10
- 2010, Maj22 - 11
- 2010, Kwiecień23 - 0
- 2010, Marzec5 - 0
- 2010, Luty2 - 0
- 2010, Styczeń1 - 0
- 2009, Grudzień2 - 0
- 2009, Listopad2 - 0
- 2009, Październik3 - 0
- 2009, Wrzesień5 - 0
- 2009, Sierpień6 - 0
- 2009, Lipiec11 - 0
- 2009, Czerwiec17 - 0
- 2009, Maj15 - 4
- 2009, Kwiecień13 - 0
- 2009, Marzec7 - 0
- 2009, Luty1 - 0
- 2009, Styczeń1 - 0
- 2008, Listopad1 - 2
- 2007, Wrzesień2 - 0
- 2007, Sierpień2 - 0
- 2007, Lipiec3 - 0
- 2007, Czerwiec4 - 0
- 2007, Maj11 - 0
- 2007, Kwiecień5 - 0
- 2007, Marzec3 - 0
- 2007, Luty4 - 0
- 2007, Styczeń3 - 2
- 2006, Grudzień2 - 0
- 2006, Listopad4 - 0
- 2006, Październik4 - 0
- 2006, Wrzesień12 - 0
- 2006, Sierpień13 - 0
- 2006, Lipiec21 - 0
- 2006, Czerwiec14 - 0
- 2006, Maj12 - 0
- 2006, Kwiecień6 - 0
- 2006, Luty2 - 0
- 2006, Styczeń1 - 0
- 2005, Listopad4 - 0
- 2005, Październik8 - 0
- 2005, Wrzesień19 - 0
- 2005, Sierpień12 - 0
- 2005, Lipiec17 - 0
- 2005, Czerwiec18 - 0
- 2005, Maj6 - 0
- 2005, Kwiecień4 - 0
- 2005, Marzec5 - 0
- 2005, Luty2 - 0
- 2005, Styczeń1 - 0
- 2004, Grudzień2 - 0
- 2004, Listopad1 - 0
- 2004, Październik3 - 7
- 2004, Wrzesień12 - 0
- 2004, Sierpień9 - 0
- 2004, Lipiec21 - 0
- 2004, Czerwiec18 - 0
- 2004, Maj2 - 0
- 2004, Kwiecień3 - 0
- 2004, Marzec3 - 0
- 2004, Styczeń2 - 0
- 2003, Wrzesień6 - 7
- 2003, Sierpień1 - 0
- 1997, Lipiec7 - 0
- 1997, Maj2 - 0
- 1997, Kwiecień4 - 2
- 1997, Marzec1 - 2
- DST 183.10km
- Czas 07:50
- VAVG 23.37km/h
- VMAX 58.40km/h
- Sprzęt Author Stratos
- Aktywność Jazda na rowerze
Spod Wejherowa do Szczecinka z przygodami
Niedziela, 4 lipca 2010 • dodano: 05.07.2010 | Komentarze 4
BOLSZEWO-Gościcino-Strzebielino-Paraszyno-Borówko-Nawcz-Dzięcielec-Popowo-Okalice-Łebunia-Cewice-Oskowo-Czarna Dąbrówka-Nożyno-Unichowo-Gałęzów-Niepoględzie-Gałęźnia Wlk.-Górki-Barnowo-Barnowiec-Łubno-Role-Kwisno-Szydlice-Przęsin-Miastko-Pasieka-Miłocice-Biały Bór-Biała-Przybrda-Drzonowo-Gwda Mała-Marcelin-Szczecinek-PKP-STARGARDNa pomysł tej eskapady wpadłem dwa tygodnie temu. Stwierdziłem, że bez sensu w sobotę wieczorem jechać pociągiem do "domu", w niedzielę zagłosować i również wracać pociągiem. Urozmaicenie miał stanowić, a jakże, rower.
Pierwszy pomysł był taki, żeby pojechać do Słupska, skąd około 17 jest pociąg do Szczecina i nim dojechać do domu stargardzkiego. Jednak do Słupska jeździłem już kilka razy, więc stwierdziłem, że trzeba zrobić coś innego...
Plan drugi przeiwdywał, że z podwejherowskiego Bolszewa pojadę do Miastka i tam o 16.50 złapię pociąg do Szczecinka, a potem do Runowa, z którego z kolei przesiądę się na pociąg do Szczecina, by nim dotrzeć do Stargardu. I w zasadzie ta wersja stała się rozbudowywaną bazą. W najbardziej śmiałych wizjach chciałem dojechać aż do Stargardu-ponad 300 km, w mniej śmiałych do Białego Boru, Szczecinka, Łubowa (Bornego Sulinowa).
Zapowiadane upały nieco zweryfikowały moje zamierzenia. Przede wszystkim dlatego, że jednak na wyprawę >300 wolałbym startować około 2-3 w nocy, a nie o 7 (a musiałem wystartować o tej 7, bo przecież wybory). Poza tym, moim zdaniem, lepszym dniem byłaby jednak sobota, z możliwością regenracji sił w niedzielę. Krótko mówiąc nastawiłem się psychicznie na wersję nieco okrojoną.
W niedzielę rano poszedłem zagłosować, a potem, o 7.57, uzbrojony w 1,5 l napoju izotonicznego oshee, kilka bananów i kilka snickersów ruszyłem w drogę. Najpierw drogą krajową nr 6 w kierunku Szczecina. Na szczęście tą ruchliwą trasą przejechałem tylko ok. 13 km-do Strzebielina, gdzie skręcam w stronę południowych zboczy Pradoliny Redy-Łeby, do Paraszyna. W tej miejscowości robię pierwszy postój-jem banana i piję trochę tego napoju, tempo takie sobie, plecy już przemoczone od potu, a właśnie czeka mnie jedna z większych wspinaczek po drodze. Pierwej po bruku, przy paraszyńskim dworku, a potem w dość kopnym piasku, coraz wyżej w kierunku Borówka i, dalej, Nawcza.

Paraszyno nad Łebą© michuss
Trochę to frustrujące, bo jakby nie patrzeć, to pierwsze km długiej wyprawy, a tempo "podupada", cenny czas szybko mija. Ten podjazd swego czasu robiłem bardzo często, a Paraszyno na rowerze odwiedzałem nader chętnie, jednak zdążyłem już zapomnieć o panujących tu warunkach, im bardziej stromo, tym więcej głębokiego piachu. Koniec końców, muszę z roweru zejść i przez jakieś 100 m poprowadzić go w głębokim piachu do góry. Nie byłoby to takie złe, gdyby nie nieprawdopodobna ilość much, które natychmiast obsiadają strudzonego rowerzystę i kąsają nieprzyjemnie. Za tym felernym odcinkiem zaczyna się największa stromizna, wyłożona płytami jumbo. Prędkość oscyluje w granicach 10-11 km/h, odpędzam się od much, wyczekując końca wspinaczki. Wreszcie docieram na szczyt, oj, dostałem ja tam w kość. Teraz już równa szutrówka do Borówka, gdzie jeszcze jeden podjazd, ale dużo delikatniejszy. W tej miejscowości od czasu mojej ostatniej bytności (jakieś dwa i pół roku) nic się nie zmieniło-nadal trzeba uważać na latające luzem psy. W końcu opuszczam tą leśną osadę i wjeżdżam na "płaskowyż", z którego na pierwszym planie widzę odległy o 1,5 km Nawcz, a dalej pagórki, na których położony jest Dzięcielec (charakterystyczna wieża kościelna). Bardzo malownicza okolica, uwielbiam te widoki, pod Stargardem takich nie uświadczysz;)

Pola pod Nawczem© michuss

Zjazd z Borówka do Nawcza© michuss
Mijam Nawcz, do Dzięcielca kieruję się wspaniałą aleją, droga wciąż wiedzie pod górę.

Aleja Nawcz-Dzięcielec© michuss
Za wsią wygodną, szeroką szutrówką do Popowa, które opuszczam niezwłocznie i przez malowniczo położone w dolince Okalice, docieram do Łebuni, gdzie robię pierwsze zakupy-puszkę zimnej mirindy, którą pochłaniam bezzwłocznie (dla jasności-zawartość puszki). W poszukiwaniu skrzyżowania z drogą na Cewice jadę początkowo w złym kierunku (na Lębork), dopiero jak widzę tablicę oznaczającą koniec miejscowości reflektuję się i zawracam. Ponownie mijam sklep i za chwilę raźno pedałuję przez pola do Cewic. Pogoda jest wspaniała, niebo intensywnie niebieskie świetnie kontrastuje z ciemną nitką szosy. Czuć, że dzień będzie upalny-jest dopiero 8.30, a robi się gorąco.
W Cewicach korzystam na krótkim odcinku z ciągu pieszo-rowerowego, a potem opuszczam wieś nie zauważając niczego ciekawego, oprócz sporej grupki miejscowych babć sunących do lokalu wyborczego. Za miejscowością mijam po prawej stronie wytwórnię pasz, potem długa prosta i jestem w Oskowie, przez które droga wije się sympatycznymi zakrętasami. Następny odcinek też jest pokręcony, wiedzie przez las, raz w górę, raz w dół. Jako wytrwany miłośnik kolei;) w krzakach po prawej stronie drogi dostrzegam resztki dawnej linii kolejowej z Bytowa do Lęborka, która została w 1945 roku rozebrana i zabrana do ZSRR. Po dotarciu do skrzyżowania z drogą na Kozy (Potęgowo) robię sobie postój przy resztkach wiaduktu omawianej wyżej kolei. Zjadam sobie kolejnego banana, piję conieco i daję kilka kropel finsih-line`a na trzeszczący łańcuch.

Łupawa w Kozinie© michuss
Dalej w słońcu docieram do gminnej Czarnej Dąbrówki, której punkt centralny stanowi niedawno wybudowane rondo-spotykają się tu trasy z Lęborka na Bytów i z Kartuz do Słupska. Ja wybieram kierunek Bytów i po bodajże 12 km docieram do Unichowa, gdzie od szlaku Lębork-Bytów odłącza się droga do Słupska przez Dębnicę Kaszubską. W tym własnie kierunku odbijam, uprzednio nabywszy i wypiwszy pół litra ice-tea. Około 3 km za wioską odbijam w lewo, zgodnie z drogowskazem w kierunku Gałęzowa. W tej miejscowości znajduje się kąpielisko nad niewielkim jeziorem, a ja jadę dalej w kierunku Gałęźni przez Niepoględzie. I tu niestety spotyka mnie przykre zdarzenie, które znacząco wpłynie na dalsze losy wyprawy. Otóż zrywa mi się linka-najgorsza z możliwych, od przerzutki tylnej. Nosz kuźwa, inną jakoś bym zniósł-brak jednego hamulca, brak przedniej, no, ale ta tylna jest mi bardzo nie w smak. Zdarzenie ma miejsce dokładnie w 76 km wyprawy.

Defekt linki od przerzutki tylnej© michuss
Szczęsliwie pierwsze km po zdarzeniu jadę "po równym", więc jakoś nie odczuwam negatywnie braku tych biegów, ale potem, za Gałęźnią, która słynie ze starej elektrowni wodnej jest najpierw ostro z góry, a potem jeszcze ostrzej pod górę. Ledwo się wciągam, przełożenie 1-8 daje radę, ale w pewnym momencie skazany jestem na zejście z roweru i wprowadzenie go na wierzchołek. Trochę zaczynam się niepokoić, czy zdążę do Miastka na mój pociąg, mimo, że zapas czasu mam potężny. Całą radość jazdy przez wąskie, leśne asfaltówki psuje mi ten defekt. A droga wiedzie niesamowicie malowniczymi zakątkami powiatu bytowskiego-mijam Górki, gdzie odbijam w kierunku Barnowa. Na odcinku dobrych kilku km nie wyprzedziło mnie żadne auto. Pomiędzy Górkami a Barnowem ma się wrażenie, że las zawłaszcza sobie szosę-drzewa i gałęźie w skrajni, darń na poboczu, wąziutko-po prostu super. Ten etap kończę pod sklepem w Barnowie, gdzie wypijam pół litra pepsi. Dalej, zgodnie z założeniami, jadę w kierunku Łubna. Swego czasu miałem okazję bardzo często podróżować tędy samochodem i zapamiętałem tą drogę jako niezwykle klimatyczną.
Za Barnowem przekraczam zarośnięty przejazd kolejowy w nieczynnej linii z Bytowa do Korzybia. Aleja wiedzie lekko z góry w kierunku widocznego z oddali Barnowca. Elementem dominującym w tej miejscowości jest ciekawy pałac, z odnowionymi budynkami gospodarczymi, które sprawiają wrażenie, jakby były używane zgodnie z ich przeznaczeniem. Za wsią zjeżdża się z góry w las i przez kolejne kilka km towarzyszy mi tylko zapach sosnowego lasu, długie proste i bardzo mały ruch samochowy. Czego chcieć więcej? Sprawnej przerzutki;) Do Łubna docieram dość szybko-pod sklepem ucinam sobie pogawędkę z miescowym "establishmentem"-pan sączy żubra, a ja karmi;) Na wieść skąd jadę pan mocno się dziwi i stwierdza, że, cytuję, "jedo kółko mogę zrobić, ale dwóch to już nie daję rady";) Potem dodaje, że do Miastka to "ooo, panie, cały czas pod górę", co w mojej sytuacji brzmi niezbyt optymistycznie;) Oprócz tego zaopatruję sie w kolejną ice-tea i wodę niegazowaną. Zużywam dziś olbrzymie ilości napojów, co przy wysokiej temperaturze jest zrozumiałe.
Droga faktycznie biegnie sporo w górę, ale nie jest tak źle. Zapach sosnowego lasu, śródleśne jeziorka i brak jakichkolwiek samochodów uprzyjemniają mi drogę na tyle, że zapominam o swoim "przełożeniowym" problemie. Dość szybko dojeżdżam do oddalonych od Łubna o 7 km Roli. Jedzie się o tyle przyjemnie, że samochodowe wojaże odbywałem późną jesienią i zimą, więc mam okazję oglądać te okolice w bardziej sprzyjających warunkach. Od Roli kawałek do Żabowa, a dalej, w środku lasu, skrzyżowanie z asfaltówką do Piaszyczyny przez Wałdowo. Ja jednak jadę prosto (kierunek Dretyń), zjeżdżam do doliny Wieprzy, potem wspinam się pod górę, by skręcić w wąską asfaltówkę, w kierunku Miastka przez Kwisno, Szydlice. Tutaj należy wspomnieć o przebogatej sieci asfaltowych dróżek w podmiasteckich lasach. Robi to olbrzymie wrażenie, daje niesamowitą ilość kombinacji przy planowaniu wyjazdów. Uważam, że te okolice to świetna baza wypadowa na rower. Od dłuższego czasu planuję jakiś wypad w te strony, mam nadzieję, że kiedyś dojdzie do skutku.
Kwisno jest typową śródleśną osadą, widać, że mieszka tam niewiele osób, są domki turystyczne. Podobnie jest z Szydlicami, do których jadąc od Kiwsna trzeba się trochę wspiąć. Nie przeszkadza mi to jednak. Nie ma 13, pociąg z Miastka mam przed 17, więc już wiem, że na pewno zdążę i poprawia mi to nastrój.
Na zjeździe do Miastka osiągam największą prędkość podczas wyjazdu-prawie 59 km/h. Zatrzymuję się na moment, robię zdjęcia pod tablicą z nazwą miejscowości.

Author w Miastku© michuss
Potem rundka honorowa przez miasto, w którym miałem "przyjemność" mieszkać przez kilka miesięcy i postanwiam dojechać jednak do Białego Boru. Czasu jest nadto, a na bezproduktywne siedzenie nie mam ochoty. Skłaniam się ku temu także z tego względu, że poza wyjazdem z Miastka na trasie nie ma żadnych większych wzniesień, a dodatkowo mam sprzyjający wiatr. I w istocie, po około 40 minutach docieram do Białego Boru. Zakupy, kolejne 1,5 litra wody i decyzja-atakuję Szczecinek. Tutaj podobnie-wyjazd z miasta jest pod górę, a potem już w miarę równo. Jedyne co męczy to bardzo długie proste. Ostatnia, przez las za Drzonowem ma chyba 10 km. Jedzie się i jedzie, na horyzoncie majaczy pagórek, a jak już się do niego dojedzie to pojawia się w oddali kolejny-i tak kilka razy.
Gdy docieram w potwornym ukropie do Gwdy Małej mam już poczucie osiągniętego celu, jesze tylko Marcelin i jestem na miejscu, pod dworcem PKP Szczecinek, z którego po półtorej godzinie (i uprzedniej "kąpieli" w zlewie na stacji Statoil) wyjeżdżam pociągiem.

Author w Szczecinku© michuss

Deptak przyjazny rowerzystom-Szczecinek© michuss
Plan miałem trochę inny, gdyby nie ta usterka to kto wie jakby się to potoczyło. Może udałoby się przejechać całą trasę, bo z trzema biegami zamiast dwudziestu czterech nie byłem w stanie tego zrobić. I tak jestem zadowolony, że bez tylnej przerzutki przebyłem ponad 100 km w, coby nie mówić, dość pagórkowatym terenie.
Zdjęcia wkrótce.
Kategoria wycieczka
- DST 21.83km
- Czas 00:53
- VAVG 24.71km/h
- VMAX 52.08km/h
- Sprzęt Author Stratos
- Aktywność Jazda na rowerze
W mateczniku
Sobota, 3 lipca 2010 • dodano: 05.07.2010 | Komentarze 0
STARGARD-PKP-Luzino-Robakowo-Gowino-Wejherowo-BOLSZEWOJednodniowy wypad w rodzinne strony.
- DST 24.13km
- Czas 01:07
- VAVG 21.61km/h
- VMAX 33.10km/h
- Sprzęt Author Stratos
- Aktywność Jazda na rowerze
Szczecin komunikacyjnie
Piątek, 2 lipca 2010 • dodano: 02.07.2010 | Komentarze 0
STARGARD-PKP-Szczecin(dworzec-port-dworzec)-PKP-Grzędzice-STARGARDPo pracy nawiedzam sklep na Wyszyńskiego, gdzie nabywam sobie pedały-ekonomiczne, bo przesiadka na nowy rower w najbliższym czasie staje się coraz bardziej realna.
Kategoria komunikacyjnie
- DST 44.97km
- Czas 01:56
- VAVG 23.26km/h
- VMAX 36.93km/h
- Sprzęt Author Stratos
- Aktywność Jazda na rowerze
Szczecin komunikacyjnie
Czwartek, 1 lipca 2010 • dodano: 02.07.2010 | Komentarze 0
STARGARD-PKP-Szczecin(dworzec-port-Dąbie-Wielgowo-Zdunowo)-Niedźwiedź-Motaniec-Kobylanka-Morzyczyn-Zieleniewo-STARGARD Kategoria komunikacyjnie
- DST 32.50km
- Czas 01:24
- VAVG 23.21km/h
- VMAX 42.32km/h
- Sprzęt Author Stratos
- Aktywność Jazda na rowerze
Szczecin komunikacyjnie
Środa, 30 czerwca 2010 • dodano: 01.07.2010 | Komentarze 0
STARGARD-PKP-Szczecin(Zdroje-port-Dąbie-Wielgowo-Zdunowo)-PKP-STARGARD Kategoria komunikacyjnie
- DST 40.36km
- Czas 01:46
- VAVG 22.85km/h
- VMAX 35.27km/h
- Sprzęt Author Stratos
- Aktywność Jazda na rowerze
Szczecin komunikacyjnie
Wtorek, 29 czerwca 2010 • dodano: 30.06.2010 | Komentarze 0
STARGARD-Zieleniewo-Miedwiecko-PKP-Szczecin(SzPC-port-Dąbie-Wielgowo-Zdunowo)-PKP-Grzędzice-STARGARDRano chciałem jechać pociągiem ze Stargardu, ale okazało się, że mój "Koszalin" ma godzinę spóźnienia, więc wykorzystałem ten czas na dojazd do przystanku w Miedwiecku-fajnie tam: ciepło, ludzi nie ma, ptaków można posłuchać;)
Powrót z Grzędzic przez łąkę, potem jedna sprawa na dworcu i do domu.
Kategoria komunikacyjnie
- DST 117.74km
- Czas 04:40
- VAVG 25.23km/h
- VMAX 53.21km/h
- Sprzęt Author Stratos
- Aktywność Jazda na rowerze
Banie
Niedziela, 27 czerwca 2010 • dodano: 27.06.2010 | Komentarze 3
STARGARD-Giżynek-Skalin-Koszewo-Wierzbno-Grędziec-Okunica-Pyrzyce-Parnica-Banie-Tywice-Pniewo-Gryfino-Wełtyń-Gardno-Żelisławiec-Kartno-Glinna-Stare Czarnowo-Kołbacz-Nieznań-Bielkowo-Jęczydół-Morzyczyn-Zieleniewo-STARGARDOd dłuższego czasu przymierzałem się do zrobienia takiej pętli-dzisiaj się wreszcie udało.
Wyjeżdżam z domu o wpół do dwunastej i kieruję się do Pyrzyc wzdłuż wschodniego brzegu Miedwia. Tym sposobem mijam Skalin, omijam Wierzchląd i Koszewko, gdzie obserwuję położony przy drodze pałac (wiki twierdzi, że został wybudowany w XIX wieku, a w 1922 został jeszcze przebudowany). Z tego miejsca widać też wieżę kolejnego pałacu, w Koszewie oraz wieżę kościoła położonego w tej samej miejscowości.

Pałac w Koszewku© michuss
W Koszewie kończy się asfalt i dalej posuwam się po szutrówce, która przed samym Wierzbnem przechodzi w bruk. W Wierzbnie są dwie możliwości-albo pojechać piękną aleją do Obrytej (tak zrobiłem ponad miesiąc temu), albo do Grędźca. Dzisiaj, z racji podróży do Pyrzyc, wybrałem drugą możliwość. Po prawej w oddali towarzyszył mi widok południowego brzegu Miedwia, natomiast po lewej wzrok przykuwała stroma skarpa, ciągnąca się na dużej przestrzeni wzdłuż drogi. Wygląda to bardzo nienaturalnie, brzeg jeziora i otoczenie jest płaskie i nagle wyrasta to wzniesienie. W końcu docieram do DW 106, którą docieram po chwili do Pyrzyc. u robię pierwszy, krótki postój.
Od Pyrzyc jadę DW 122 prowadzącą do przejścia granicznego w Krajniku Dolnym. Ja jednak nie wybieram się za granicę, a do Bani, skąd pojadę do Gryfina. Droga wije się malowniczo przez pola, nawet jest kilka pagórków, ale nie robią specjalnego wrażenia. W odległości ok. 7 km przed Baniami przejeżdża się wiaduktem nad nową drogą S-3, która w tej chwili kończy się na pobliskim węźle Pyrzyce (miasto odległe jest stąd o ok. 13 km), ale już niedługo będzie można pomknąć aż do Gorzowa.

Droga ekspresowa nr 3 w pobliżu Bani© michuss
Na wjeździe do Bani wyprzedzam rowerzystę, który minął mnie w Pyrzycach jak rozkoszowałem się smakiem wody niegazowanej podczas postoju;) W Baniach zatrzymuję się na chwile koło kościoła, zjadam banana, piję trochę wody i zastanawiam się nad tym jak dalej jechać do Gryfina-w końcu zwycięża wariant najprostszy, przez Pniewo, a brałem jeszcze pod rozwagę trasę przez Borzym i Wirów, łącznie z tym, żeby ominąć Gryfino i z Wirowa pojechać do Wełtynia.

Widok ogólny na Banie© michuss
Droga z Bani do Gryfina bardzo sympatyczna, przez pewien czas na horyzoncie widać kominy podgryfińskiej elektrowni Dolna Odra. W końcowej fazie droga wiedzie przez las i prawie cały czas z góry. W końcu docieramy do Pniewa, które jest w zasadzie przedmieściem Gryfina-drogą krajową 31 jest stąd do miasta ok. 2 km.
Gryfino opuszczam sporym podjazdem drogą nr 120, która prowadzi do Kobylanki. Zaraz za miastem po lewej stronie obserwuję niesamowite pola makowe. Widok kojarzy mi się z dzieciństwem i podwejherowskim Gościcinem, gdzie odwiedzałem nieżyjącą już ciocię. Inna ciotka mówiła wtedy, że nigdzie nie ma takich maków jak w Gościcinie. Dzisiaj mogę już powiedzieć, że owszem są-pod Gryfinem;)

Maki pod Gryfinem© michuss
Droga znowu wiedzie przez pola, w oddali widać pasmo wzgórz w obrębie Puszczy Bukowej, z dominującą nad wszystkim wieżą teleprzekaźnikową w Kołowie. Przez moment chciałem pojechać do Binowa i dalej wspiąć się do Kołowa, by zjechać przez Dobropole do Kołbacza, ale ostatecznie wybieram mniej wymagającą wersję "nizinną", przez Żelisławiec, Kartno (piękny kościółek) i Glinną do Starego Czarnowa. Przez Stare Czarnowo przejeżdża się szeroką drogą-jest to stary przebieg krajowej "trójki" opustoszały po wybudowaniu obwodnicy miejscowości. Jednak, by dostać się do Kołbacza trzeba za wsią wjechać na tą ruchliwą drogę i przejechać prawie kilometr do skrzyżowania, na którym droga nr 120 odłącza się od "trójki" i prowadzi przez Kołbacz do Kobylanki. Na tym właśnie odcinku po raz kolejny trafiam na "wariata", tym razem w tirze-też mija mnie o "centymetry".

Kościół w Kartnie© michuss

Kartno 3© michuss
Końcowy odcinek jest już spokojny, mijam Kołbacz z monumentalnym zespołem pocysterskim, świadectwem potęgi tego zakonu w średniowieczu, potem malutki Nieznań, Bielkowo, gdzie skręcam na wielokrotnie "jeżdżoną" trasę do Jęczydołu i dalej, do Morzyczyna. W Morzyczynie i Zieleniewie tłumy-wiadomo, wszyscy przyjechali na Miedwie nacieszyć się pogodą. Efekt jest taki, że ścieżka rowerowa do Stargardu jest zapchana rowerzystami, trzeba cały czas kontrolować sytuację, bo niedzielni rowerzyści jeżdżą całą szerokością drogi i wykonują najmniej spodziewane manerwy w najbardziej nieodpowiednich momentach;) W domu jestem przed 17.
Kategoria wycieczka
- DST 47.78km
- Czas 01:56
- VAVG 24.71km/h
- VMAX 39.15km/h
- Sprzęt Author Stratos
- Aktywność Jazda na rowerze
Szczecin komunikacyjnie
Piątek, 25 czerwca 2010 • dodano: 25.06.2010 | Komentarze 0
STARGARD-Zieleniewo-Morzyczyn-Kobylanka-Motaniec-Niedźwiedź-Szczecin(Zdunowo-Wielgowo-Dąbie-port-dworzec)-PKP-STARGARDTradycyjnie już zmiana planów w drodze. Wyjechałem z zamiarem złapania pociągu w Zdunowie, a dojechać tam chciałem przez Kobylankę i dalej dziesiątką przez Płonię. Co prawda na dziesiątce na tym odcinku jest zakaz ruchu rowerów (ciekawostka-znak stoi tylko na nitce do Szczecina, na nitce do Stargardu według oznaczeń można jechać rowerem), ale korzystam z niej co jakiś czas, bo to zdecydowanie najszybszy sposób na dotarcie do Szczecina ze Stargardu. Dzisiaj jednak sprawy potoczyły się inaczej, a to za sprawą panów policjantów w nieoznakowanym radiowozie, którzy zatrzymali skuterek, który dopiero co mnie wyprzedził. Jako, że zdarzenie miało miejsce tuż przed Kobylanką postanowiłem nie ryzykować mandatu (wyglądało na to, że policja pojedzie do Szczecina) i ruszyłem dziewiczą dla siebie trasą przez Motaniec do Niedźwiedzia-raz zgubiłem drogę, straciłem jednak tylko 3 minuty. Po dotarciu do PKP Szczecin Zdunowo stwierdziłem, że nie ma sensu czekać tu 15 minut na pociąg tylko trzeba jechać prosto do roboty (wg wyliczeń wychodziło, że i tak się "lekko" spóźnię), co wcieliłem w życie. Do pracy dotarłem o 8.16.
Kategoria komunikacyjnie
- DST 43.63km
- Czas 01:49
- VAVG 24.02km/h
- VMAX 40.50km/h
- Sprzęt Author Stratos
- Aktywność Jazda na rowerze
Szczecin komunikacyjnie
Czwartek, 24 czerwca 2010 • dodano: 25.06.2010 | Komentarze 0
STARGARD-PKP-Szczecin(dworzec-port-Dąbie-Kijewo-Płonia)-Kobylanka-Morzyczyn-Zieleniewo-STARGARDTaka ładna pogoda, że pociągiem wracać grzech;)
Kategoria komunikacyjnie
- DST 38.55km
- Czas 01:38
- VAVG 23.60km/h
- VMAX 43.90km/h
- Sprzęt Author Stratos
- Aktywność Jazda na rowerze
Szczecin komunikacyjnie
Środa, 23 czerwca 2010 • dodano: 24.06.2010 | Komentarze 0
STARGARD-Zieleniewo-Miedwiecko-PKP-Szczecin(Dąbie-port-Zdroje-Nad Rudzianką-Kijewo-Dąbie)-PKP-STARGARD Kategoria komunikacyjnie







