Wycieczka po pieczątkę

Sobota, 17 września 2016 · Komentarze(3)
Kategoria wycieczka
MAPA

Musiałem podjechać po pieczątkę, którą zostawiłem w pracy na Bukowym. W pierwszym odruchu miałem plan przejazdu najkrótszą drogą, ale na Moście Pionierów miałem sporo czasu na myślenie (zdjęcie) i wykombinowałem sobie, że przecież mogę tam dojechać przez ulkubioną Drogę Górską. A jak dojechać do Drogi Górskiej - no oczywiście tylko przez Wielgowo, Sławociesze, Płonię, a na koniec jeszcze zdewastowaną Starą Drogą Bieszczadzką. I tak dokonało się ;)


DPD

Piątek, 16 września 2016 · Komentarze(2)
Kategoria komunikacyjnie
Po pracy oddać przetrzymaną książkę i pożyczyć kolejną - w filii, która jak się okazało jest nieźle ukryta. Trzeba było pokonać pana na portierni w "DeeSie" (padło sakramentalne: "dzieee?"), a potem znaleźć odpowiednią klatkę akademika i jeszcze wspiąć się na drugie piętro. Misja skończyła się sukcesem ;)

DPD

Czwartek, 15 września 2016 · Komentarze(0)
Kategoria komunikacyjnie

Łobez, czyli odbiór potomkini ze szkoły

Wtorek, 13 września 2016 · Komentarze(14)
Kategoria >200 km, wycieczka
MAPA

Od czasu do czasu odbieram Igusię ze szkoły. Zdarzało się już, że dojeżdżałem do Łobza z tej okazji na rowerze. Dzisiaj też taki był plan, ale po pierwsze wczoraj "profilaktycznie" naładowałem sobie baterię do przedniej lampki, po drugie wiało z takiego kierunku, że szkoda było nie zdyskontować tego "na powrocie", po trzecie uznałem, że fajnie było by mieć świadomość, że prawie 50 zł zostało w kieszeni, bo nie pojechałem pociągiem.

Jak postanowiłem tak zrobiłem, przede wszystkim nastawiłem się psychicznie, że w Łobzie to dopiero pół, a nie całość. Po dojeździe na miejsce wiedziałem, że czuję się ok, nic nie boli, pogoda taka, że aż chce się jechać, więc po miło spędzonym dniu na placach zabaw, w lodziarni i jeszcze w wielu innych, ciekawych miejscach Łobza wsiadłem na rower ponownie i potoczyłem się, trochę inną drogą, bo nie przez Dobrą, a przez Stargard, do Szczecina. Jechało się wyśmienicie. No, może poza tym, że już w samym Szczecinie zaczął mnie z lekka kłuć Achilles, ale nie ten newralgiczny ;) Przejdzie. Musi przejść ;)

Zdjęcia:

1) Poranek na drodze Wielgowo - Sowno. Zawsze mnie frapuje kilometr bruku w samym środku lasu, jednocześnie w samym środku tej około ośmiokilometrowej drogi.


2) Centrum wsi Mokre. Niedawno były tu dożynki - wprawne oko dostrzeże elementy dekoracji :P


3) Między Mokrem a Krzemienną. Droga wysadzana jest jabłonkami, które pamiętają jeszcze poprzednich gospodarzy tych ziem. Utwardzony jest końcowy odcinek, w pobliżu Anielina. Zaraz za Mokrem jest kawałek bruku, a potem szuter i piach.


4) Rok albo i dwa lata temu poprzez bazę kolej.one.pl ktoś zadał mi pytanie czy znany jest mi stan toru łączącego Dobrą Nowogardzką z Mieszewem. To zlikwidowana w latach 90 wąskotorówka, którą można było dojechać do Reska, Gryfic, a po przesiadkach nawet i nad morze. Pytający trafił na jakiś mój wpis na niniejszym blogu z 2011 albo 2012 roku, w którym pisałem, że tor leży i powątpiewał, że taki stan utrzymuje się w momencie zadania pytania. Cóż. Okazuje się, że przynajmniej zaraz za Dobrą tor nadal kompletny - ciekawe jak to możliwe, że jeszcze niezainteresowali nim złodzieje? ;)


5) Okolice Ińska i okolice Łobza (poniżej) - idealnie pasują do określenia "zachodniopomorski interior" ;)


6) Cel na wyciągnięcie ręki.


7) Koszulka się wietrzy, żeby można ją było bez obaw zwinąć i schować po "przebierce" w cywilne ciuchy ;) Wiało tak, że po 5 minutach była sucha.


8) Żartom nie było końca ;)


9) Gimnastyka.


10) Ku zachodzącemu słońcu - w Cieszynie włączyłem oświetlenie, za Chociwlem zapadł zupełny zmrok.


11) Esencja nocnej jazdy - dobrze przyzwyczajać się do takiego widoku ;) Tutaj na DK20, tuż przed miejscowością Dzwonowo.

Do kina i na zakupy eSeReMem

Poniedziałek, 12 września 2016 · Komentarze(4)
Kategoria komunikacyjnie
Pierwszy raz Szczecińskim Rowerem Miejskim po zmianie operatora na Nextbike. Ja na ich rowerach jeździłem jakiś czas temu w Opolu i wyrobiłem sobie jak najgorsze zdanie o wspomnianej firmie, nawet nie tyle z powodu stanu jednośladów, co działania systemu wypożyczania. No więc... Może jestem uprzedzony, więc wstrzymam się jeszcze z ocenami, ale w porównaniu do poprzedniego operatora jest gorzej :/ Chociaż z drugiej strony można powiedzieć, że udało mi się wypożyczyć i oddać rower, a o to przecież chodzi, nie? ;)

DPD

Poniedziałek, 12 września 2016 · Komentarze(9)
Kategoria komunikacyjnie
W drodze do pracy przepuszczała mnie piękna, klasyczna klamka h9-21 z Paan-Busa. Rzadko już widuje się je w tej podstawowej, niezmodyfikowanej wersji. Najczęściej nadwozia, w których zresztą po części maczał palce sam Beksiński (stary), są sprofanowane jakimiś plastikowymi dodatkami. Krótko mówiąc - spieszmy się kochać klasyczne hadziewiątki, tak szybko odchodzą ;)


Pyrzyce przez Banie

Niedziela, 11 września 2016 · Komentarze(17)
Kategoria wycieczka
MAPA

Nie mam jakiejś szczególnej weny na pisanie ;) Dzisiaj postanowiłem pojechać na lodowego "szejka" do Gryfina, a potem się zobaczy. Gdy dotarłem do ulubionej, gryfińskiej lodziarni okazało się, że mają nowy smak, w dodatku w promocyjnej cenie - 5,9 zł za kubeczek o smaku arbuzowym. Skusiłem się, a do kompletu wziąłem jeszcze sprawdzoną truskawkę. Tak posilony zmobilizowałem się do wydłużenia wycieczki - zamiast prosto na Stare Czarnowo pojechałem na Pyrzyce przez Banie. Chyba nigdy nie jechałem w tę stronę (właśnie sprawdziłem we wszystko wiedzącym excelu - nigdy). Od Gryfina do Bań zdecydowanie więcej pod górę, za to później więcej w dół, chociaż też nie tak do końca, bo np. zaraz za Baniami dostaję podjazd na najwyżej położony punkt wyjazdu (ponad 80 m). Jednak potem jedzie się przednio.

W Pyrzycach zwalczam swój "szejkowy" nałóg, mimo, że widzę ludzi, którzy idą z tym nektarem bogów. Przez chwilę chciałem nawet zatrzymać dwie dziewczyny i spytać gdzie to kupiły, ale rozsądek mnie powstrzymał ;)

Potem wlatuję na "starą trójkę", która świetnie nadaje się do szybkich przelotów, głównie za sprawą szerokiego pobocza i dużo mniejszego niż kiedyś ruchu. Dzisiaj jednak okazała się dla mnie pechowa. W połowie drogi między Żabowem a Czarnowem łapię kapcia. Kawałek, około 200 m, maszeruję z buta, żeby dojść do cienia. Rozkładam się na poboczu z całym, że tak to określę, majdanem i rozpoczynam wymianę. Z lokalizacją przyczyny nie miałem problemu - duży kawałek szkła widoczny po pobieżnym przejrzeniu opony błyszczał wrednie ;) Potem nowa dętka, pompowanie małą pompeczką do sensownego ciśnienia (a więc ponad sto machnięć) i można zakładać. Gdy już to zrobiłem kręcę kołem, by sprawdzić czy wszystko ok. Niestety, nie ok. Koło ma spore bicie góra - dół, źle spasowała się opona. Spuszczam powietrze, poprawiam ją i pompuję ponownie. Nic, bez efektu. Trudno, myślę, pojadę i zobaczę jak jest. Heh. Po kilkuset metrach zjeżdżam na przystanek i zaczynam wszystko od nowa, ze szczególną uwagą ponownie zakładając oponę na obręcz. Mimo dołożenia wszelkich starań problem, choć znacznie mniejszy, dalej jest :/ Ponownie ruszam, ale dochodzę do wniosku, że po kilku kilometrach takiej jazdy dostanę epilepsji, o ewentualnych uszkodzeniach koła nie wspominając. A więc zatrzymuję się trzeci raz, z tym, że zakładam inną dętkę zapasową. Teraz poszło zdecydowanie lepiej. Niewielkie bicie było, ale zaraz przed założeniem jeszcze poprawiłem "na chama" oponę i wszystko wróciło do normy ;)

W Czarnowie staję na małe zakupy, a potem jadę już do domu z niewielką zawijką przez Wielgowo, żeby uniknąć ruchu na "dziesiątce" między Płonią a Kijewem. Korzystam z pasa prawego na Moście Pionierów, bo nie chcę ryzykować kolejnej gumy, która przy stanie chodnika tamże jest niemal pewna.

Pod sam koniec lekko odzywa się prawy achilles - ten, z którym żadnych problemów na i po BBT nie było. Drugi, ten "wadliwy" zniósł wyjazd bez najmniejszych zastrzeżeń ;)

Krótko mówiąc - pierwsza setka po BBT zrobiona :)

Co najlepsze - władowałem nieporęczne lustro do podsiodłówki, ale nie znalazłem motywacji do zrobienia choćby jednego foto ;)

Pławno przez Łodzięcin

Sobota, 10 września 2016 · Komentarze(4)
Kategoria wycieczka
MAPA

Fajnie, tak na luzie, bez presji czasu, limitów, itd. ;)