Z Pawłowic na dworzec we Wro
Sobota, 16 kwietnia 2016
· Komentarze(7)
Kategoria komunikacyjnie
Po zajęciach zdecydowałem się pojechać na pociąg do Wrocławia zamiast, jak wcześniej planowałem, do Żmigrodu. A to dlatego, że chciałem poczuć na koniec jeszcze trochę klimatu tego wspaniałego miasta, a przy okazji zjeść coś dobrego, co było o tyle łatwe, że wcześniej zasięgnęłem opinii na temat pewnej gruzińskiej i niedrogiej knajpy.
Oczywiście zgodnie z Prawem Murphy`ego niemal natychmiast po ruszeniu zaczęło padać i tak było niemal już do samego końca. Zlokalizowałem knajpę dość sprawnie - U Gruzina na ulicy Nożowniczej, polecam! Zjadłem kubdari i chaczapuri. Pyszne, gorące, chrupiące.
IC znów zaś sprawiło niespodziankę i ponownie KOZIOŁKI jechały zestawione z wagonów starego typu. Tzn. był jeden taki wagon, reszta nowoczesna, ale akurat ten jeden, wybrany to był rowerowy. Na szczęście nie było tłoku i bez problemu, mimo wąskich drzwi (we Wrocławiu jest wysoki peron) się załadowałem, a potem zasiadłem w pustym przedziale z widokiem na rower :)































