m i c h u s s
Więcej o mnie.

Znajomi
s p r z ę t
Archiwum bloga
- 2020, Listopad9 - 11
- 2020, Październik15 - 21
- 2020, Wrzesień15 - 58
- 2020, Sierpień20 - 77
- 2020, Lipiec16 - 32
- 2020, Czerwiec13 - 51
- 2020, Maj22 - 117
- 2020, Kwiecień19 - 78
- 2020, Marzec9 - 7
- 2020, Luty10 - 7
- 2020, Styczeń15 - 34
- 2019, Grudzień16 - 41
- 2019, Listopad19 - 50
- 2019, Październik20 - 43
- 2019, Wrzesień26 - 36
- 2019, Sierpień22 - 31
- 2019, Lipiec19 - 21
- 2019, Czerwiec24 - 47
- 2019, Maj8 - 30
- 2019, Kwiecień19 - 43
- 2019, Marzec17 - 48
- 2019, Luty17 - 64
- 2019, Styczeń18 - 41
- 2018, Grudzień10 - 25
- 2018, Listopad28 - 58
- 2018, Październik24 - 37
- 2018, Wrzesień17 - 43
- 2018, Sierpień21 - 46
- 2018, Lipiec26 - 66
- 2018, Czerwiec26 - 43
- 2018, Maj19 - 47
- 2018, Kwiecień23 - 59
- 2018, Marzec24 - 98
- 2018, Luty14 - 50
- 2018, Styczeń12 - 69
- 2017, Grudzień11 - 25
- 2017, Listopad18 - 29
- 2017, Październik16 - 113
- 2017, Wrzesień20 - 44
- 2017, Sierpień23 - 44
- 2017, Lipiec17 - 52
- 2017, Czerwiec20 - 78
- 2017, Maj25 - 108
- 2017, Kwiecień20 - 71
- 2017, Marzec24 - 41
- 2017, Luty13 - 105
- 2017, Styczeń23 - 49
- 2016, Grudzień25 - 68
- 2016, Listopad31 - 70
- 2016, Październik30 - 86
- 2016, Wrzesień29 - 149
- 2016, Sierpień24 - 181
- 2016, Lipiec20 - 76
- 2016, Czerwiec28 - 221
- 2016, Maj26 - 167
- 2016, Kwiecień26 - 185
- 2016, Marzec33 - 312
- 2016, Luty17 - 92
- 2016, Styczeń16 - 110
- 2015, Grudzień22 - 44
- 2015, Listopad23 - 87
- 2015, Październik18 - 113
- 2015, Wrzesień25 - 181
- 2015, Sierpień19 - 65
- 2015, Lipiec29 - 66
- 2015, Czerwiec20 - 40
- 2015, Maj16 - 77
- 2015, Kwiecień10 - 89
- 2015, Marzec5 - 20
- 2015, Luty6 - 39
- 2015, Styczeń7 - 78
- 2014, Grudzień13 - 99
- 2014, Listopad7 - 36
- 2014, Październik23 - 46
- 2014, Wrzesień26 - 86
- 2014, Sierpień18 - 72
- 2014, Lipiec26 - 33
- 2014, Czerwiec23 - 58
- 2014, Maj30 - 123
- 2014, Kwiecień15 - 64
- 2014, Marzec16 - 101
- 2014, Luty12 - 62
- 2014, Styczeń13 - 48
- 2013, Grudzień7 - 25
- 2013, Listopad11 - 45
- 2013, Październik7 - 31
- 2013, Wrzesień7 - 36
- 2013, Sierpień19 - 64
- 2013, Lipiec16 - 73
- 2013, Czerwiec17 - 69
- 2013, Maj9 - 55
- 2013, Kwiecień8 - 36
- 2013, Marzec2 - 12
- 2013, Luty6 - 16
- 2013, Styczeń3 - 18
- 2012, Grudzień5 - 35
- 2012, Listopad10 - 44
- 2012, Październik9 - 59
- 2012, Wrzesień17 - 35
- 2012, Sierpień13 - 28
- 2012, Lipiec10 - 23
- 2012, Czerwiec15 - 56
- 2012, Maj17 - 40
- 2012, Kwiecień13 - 49
- 2012, Marzec12 - 47
- 2012, Luty13 - 45
- 2012, Styczeń6 - 28
- 2011, Grudzień4 - 22
- 2011, Listopad5 - 25
- 2011, Październik7 - 33
- 2011, Wrzesień11 - 44
- 2011, Sierpień10 - 51
- 2011, Lipiec15 - 36
- 2011, Czerwiec12 - 22
- 2011, Maj10 - 21
- 2011, Kwiecień12 - 35
- 2011, Marzec7 - 8
- 2011, Luty2 - 4
- 2011, Styczeń5 - 6
- 2010, Listopad17 - 1
- 2010, Październik29 - 4
- 2010, Wrzesień15 - 4
- 2010, Sierpień29 - 19
- 2010, Lipiec23 - 4
- 2010, Czerwiec23 - 10
- 2010, Maj22 - 11
- 2010, Kwiecień23 - 0
- 2010, Marzec5 - 0
- 2010, Luty2 - 0
- 2010, Styczeń1 - 0
- 2009, Grudzień2 - 0
- 2009, Listopad2 - 0
- 2009, Październik3 - 0
- 2009, Wrzesień5 - 0
- 2009, Sierpień6 - 0
- 2009, Lipiec11 - 0
- 2009, Czerwiec17 - 0
- 2009, Maj15 - 4
- 2009, Kwiecień13 - 0
- 2009, Marzec7 - 0
- 2009, Luty1 - 0
- 2009, Styczeń1 - 0
- 2008, Listopad1 - 2
- 2007, Wrzesień2 - 0
- 2007, Sierpień2 - 0
- 2007, Lipiec3 - 0
- 2007, Czerwiec4 - 0
- 2007, Maj11 - 0
- 2007, Kwiecień5 - 0
- 2007, Marzec3 - 0
- 2007, Luty4 - 0
- 2007, Styczeń3 - 2
- 2006, Grudzień2 - 0
- 2006, Listopad4 - 0
- 2006, Październik4 - 0
- 2006, Wrzesień12 - 0
- 2006, Sierpień13 - 0
- 2006, Lipiec21 - 0
- 2006, Czerwiec14 - 0
- 2006, Maj12 - 0
- 2006, Kwiecień6 - 0
- 2006, Luty2 - 0
- 2006, Styczeń1 - 0
- 2005, Listopad4 - 0
- 2005, Październik8 - 0
- 2005, Wrzesień19 - 0
- 2005, Sierpień12 - 0
- 2005, Lipiec17 - 0
- 2005, Czerwiec18 - 0
- 2005, Maj6 - 0
- 2005, Kwiecień4 - 0
- 2005, Marzec5 - 0
- 2005, Luty2 - 0
- 2005, Styczeń1 - 0
- 2004, Grudzień2 - 0
- 2004, Listopad1 - 0
- 2004, Październik3 - 7
- 2004, Wrzesień12 - 0
- 2004, Sierpień9 - 0
- 2004, Lipiec21 - 0
- 2004, Czerwiec18 - 0
- 2004, Maj2 - 0
- 2004, Kwiecień3 - 0
- 2004, Marzec3 - 0
- 2004, Styczeń2 - 0
- 2003, Wrzesień6 - 7
- 2003, Sierpień1 - 0
- 1997, Lipiec7 - 0
- 1997, Maj2 - 0
- 1997, Kwiecień4 - 2
- 1997, Marzec1 - 2
Wpisy archiwalne w kategorii
wycieczka
| Dystans całkowity: | 66235.28 km (w terenie 3686.23 km; 5.57%) |
| Czas w ruchu: | 2973:34 |
| Średnia prędkość: | 21.93 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 75.30 km/h |
| Suma podjazdów: | 177935 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 191 (100 %) |
| Maks. tętno średnie: | 185 (96 %) |
| Suma kalorii: | 908099 kcal |
| Liczba aktywności: | 892 |
| Średnio na aktywność: | 74.25 km i 3h 22m |
| Więcej statystyk | |
- DST 117.74km
- Czas 04:40
- VAVG 25.23km/h
- VMAX 53.21km/h
- Sprzęt Author Stratos
- Aktywność Jazda na rowerze
Banie
Niedziela, 27 czerwca 2010 • dodano: 27.06.2010 | Komentarze 3
STARGARD-Giżynek-Skalin-Koszewo-Wierzbno-Grędziec-Okunica-Pyrzyce-Parnica-Banie-Tywice-Pniewo-Gryfino-Wełtyń-Gardno-Żelisławiec-Kartno-Glinna-Stare Czarnowo-Kołbacz-Nieznań-Bielkowo-Jęczydół-Morzyczyn-Zieleniewo-STARGARDOd dłuższego czasu przymierzałem się do zrobienia takiej pętli-dzisiaj się wreszcie udało.
Wyjeżdżam z domu o wpół do dwunastej i kieruję się do Pyrzyc wzdłuż wschodniego brzegu Miedwia. Tym sposobem mijam Skalin, omijam Wierzchląd i Koszewko, gdzie obserwuję położony przy drodze pałac (wiki twierdzi, że został wybudowany w XIX wieku, a w 1922 został jeszcze przebudowany). Z tego miejsca widać też wieżę kolejnego pałacu, w Koszewie oraz wieżę kościoła położonego w tej samej miejscowości.

Pałac w Koszewku© michuss
W Koszewie kończy się asfalt i dalej posuwam się po szutrówce, która przed samym Wierzbnem przechodzi w bruk. W Wierzbnie są dwie możliwości-albo pojechać piękną aleją do Obrytej (tak zrobiłem ponad miesiąc temu), albo do Grędźca. Dzisiaj, z racji podróży do Pyrzyc, wybrałem drugą możliwość. Po prawej w oddali towarzyszył mi widok południowego brzegu Miedwia, natomiast po lewej wzrok przykuwała stroma skarpa, ciągnąca się na dużej przestrzeni wzdłuż drogi. Wygląda to bardzo nienaturalnie, brzeg jeziora i otoczenie jest płaskie i nagle wyrasta to wzniesienie. W końcu docieram do DW 106, którą docieram po chwili do Pyrzyc. u robię pierwszy, krótki postój.
Od Pyrzyc jadę DW 122 prowadzącą do przejścia granicznego w Krajniku Dolnym. Ja jednak nie wybieram się za granicę, a do Bani, skąd pojadę do Gryfina. Droga wije się malowniczo przez pola, nawet jest kilka pagórków, ale nie robią specjalnego wrażenia. W odległości ok. 7 km przed Baniami przejeżdża się wiaduktem nad nową drogą S-3, która w tej chwili kończy się na pobliskim węźle Pyrzyce (miasto odległe jest stąd o ok. 13 km), ale już niedługo będzie można pomknąć aż do Gorzowa.

Droga ekspresowa nr 3 w pobliżu Bani© michuss
Na wjeździe do Bani wyprzedzam rowerzystę, który minął mnie w Pyrzycach jak rozkoszowałem się smakiem wody niegazowanej podczas postoju;) W Baniach zatrzymuję się na chwile koło kościoła, zjadam banana, piję trochę wody i zastanawiam się nad tym jak dalej jechać do Gryfina-w końcu zwycięża wariant najprostszy, przez Pniewo, a brałem jeszcze pod rozwagę trasę przez Borzym i Wirów, łącznie z tym, żeby ominąć Gryfino i z Wirowa pojechać do Wełtynia.

Widok ogólny na Banie© michuss
Droga z Bani do Gryfina bardzo sympatyczna, przez pewien czas na horyzoncie widać kominy podgryfińskiej elektrowni Dolna Odra. W końcowej fazie droga wiedzie przez las i prawie cały czas z góry. W końcu docieramy do Pniewa, które jest w zasadzie przedmieściem Gryfina-drogą krajową 31 jest stąd do miasta ok. 2 km.
Gryfino opuszczam sporym podjazdem drogą nr 120, która prowadzi do Kobylanki. Zaraz za miastem po lewej stronie obserwuję niesamowite pola makowe. Widok kojarzy mi się z dzieciństwem i podwejherowskim Gościcinem, gdzie odwiedzałem nieżyjącą już ciocię. Inna ciotka mówiła wtedy, że nigdzie nie ma takich maków jak w Gościcinie. Dzisiaj mogę już powiedzieć, że owszem są-pod Gryfinem;)

Maki pod Gryfinem© michuss
Droga znowu wiedzie przez pola, w oddali widać pasmo wzgórz w obrębie Puszczy Bukowej, z dominującą nad wszystkim wieżą teleprzekaźnikową w Kołowie. Przez moment chciałem pojechać do Binowa i dalej wspiąć się do Kołowa, by zjechać przez Dobropole do Kołbacza, ale ostatecznie wybieram mniej wymagającą wersję "nizinną", przez Żelisławiec, Kartno (piękny kościółek) i Glinną do Starego Czarnowa. Przez Stare Czarnowo przejeżdża się szeroką drogą-jest to stary przebieg krajowej "trójki" opustoszały po wybudowaniu obwodnicy miejscowości. Jednak, by dostać się do Kołbacza trzeba za wsią wjechać na tą ruchliwą drogę i przejechać prawie kilometr do skrzyżowania, na którym droga nr 120 odłącza się od "trójki" i prowadzi przez Kołbacz do Kobylanki. Na tym właśnie odcinku po raz kolejny trafiam na "wariata", tym razem w tirze-też mija mnie o "centymetry".

Kościół w Kartnie© michuss

Kartno 3© michuss
Końcowy odcinek jest już spokojny, mijam Kołbacz z monumentalnym zespołem pocysterskim, świadectwem potęgi tego zakonu w średniowieczu, potem malutki Nieznań, Bielkowo, gdzie skręcam na wielokrotnie "jeżdżoną" trasę do Jęczydołu i dalej, do Morzyczyna. W Morzyczynie i Zieleniewie tłumy-wiadomo, wszyscy przyjechali na Miedwie nacieszyć się pogodą. Efekt jest taki, że ścieżka rowerowa do Stargardu jest zapchana rowerzystami, trzeba cały czas kontrolować sytuację, bo niedzielni rowerzyści jeżdżą całą szerokością drogi i wykonują najmniej spodziewane manerwy w najbardziej nieodpowiednich momentach;) W domu jestem przed 17.
Kategoria wycieczka
- DST 112.43km
- Czas 04:35
- VAVG 24.53km/h
- VMAX 51.70km/h
- Sprzęt Author Stratos
- Aktywność Jazda na rowerze
Nawiedzenie Świętej
Sobota, 19 czerwca 2010 • dodano: 19.06.2010 | Komentarze 4
STARGARD-Grzędzice-Żarowo-Lubowo-Poczernin-Sowno-Przemocze-Tarnowiec-Stawno-Zabród-Goleniów-Modrzewie-Święta-Modrzewie-Goleniów-Podańsko-Tarnowiec-Przemocze-Poczernin-Lubowo-Żarowo-Grzędzice-STARGARDNiespodziewanie okazało się, że mam dziś wolne popołudnie. Znudzony codziennymi dojazdami do pracy w Szczecinie postanowiłem ruszyć w tzw. "nieznane". Przed wyjazdem przejrzałem pobieżnie atlas i, nie zaplanowawszy nic konkretnego, udałem się w kierunku Goleniowa-miało być spontanicznie, a plan wykluwał się w trakcie jazdy, co było brzemienne, jak się później okazało, w skutki.
Jako, że w Goleniowie rowerem jeszcze nie byłem postanowiłem skorzystać z mniej ruchliwej (jak mniemałem) drogi przez Przemocze, ale, żeby było ciekawiej, ze Stargardu pojechałem nieco naokoło-tj. przez Grzędzice, Lubowo, Poczernin, z którego wróciłem na drogę Stargard-Goleniów. Wiatr generalnie wiał z zachodu, ew. z południowego zachodu, co miało mi zapewnić w miarę bezproblemowy powrót.

Poczernin© michuss
Pierwszego wglądu w mapę dokonuję w Tarnówku-decyduję się na odbicie w lewo, zgodnie z kierunkiem na drogowskazie: "Kliniska". Do Kilinsk jednak nie pojadę, a przynajmniej nie tym razem, bo jak już wspominałem chcę dotrzeć do Goleniowa, dlatego na skrzyżowaniu wybieram drogę prosto, by po chwili zjechać do Bolechowa. Tutaj już zastanawiam się jak dalej z tego Goleniowa jechać-jedna z koncepcji podpowiada mi, żeby ruszyć do Maszewa, a dalej przez znane mi Sokolniki, Nastazin do Chlebowa i dalej, do Starej Dąbrowy. Zniechęca mnie jednak wizja jazdy do Stargardu ruchliwą trasą od St. Dąbrowy, tym bardziej, że wiem, że jadąc do Goleniowa przez Bolechowo i Zabród zostawiam sobie w zanadrzu trasę przez Podańsko, a dalej różne możliwości powrotu z miejscowości Przemocze. W końcu decyduję się na wariant do Świętej-na mapie wygląda tak, że pewnie pojedzie się tam raz i nigdy więcej (droga wojewódzka 113 z Goleniowa biegnie do Świętej i tam urywa się na brzegu Odry na wysokości położonych po drugiej stronie Polic). W międzyczasie mijam zgnębionego rowerzystę, który prowadzi jakąś starą wyścigówkę-pytam czy nie pomóc, ale okazuje się, że złapał gumę, nie ma dętki, więc nic mu po łatkach i kleju, które chciałem zaoferować, a że mieszka niedaleko to rezygnujemy z "wspólnego" łatania dziury.
W Goleniowie droga na Świętą jest oznakowana dobrze-to wspólny wyjazd z kierunkiem Stepnica. Mijam wiadukt nad S3 i zmierzam w kierunku miejscowości Modrzewie. Tu spotyka mnie niemiły element jazdy rowerem po drogach, mija mnie mianowicie rozpędzony passat, ale dosłownie na "gazetę", małe zachwianie równowagi (a jechałem z rękami na lemondce) i została by ze mnie miazga, a Świętą to może bym i nawiedził, ale chyba w niebie. Niezrażony jednak mknę dalej, mijam Modrzewie, za którymi chcący jechać do Stepnicy odbijają w prawo. Zaczyna się najbardziej monotonny odcinek dzisiejszej wyprawy, znużenie potęguje świadomość, że jeszcze trzeba będzie tędy wrócić-wokół łąki, gdzieniegdzie zagajniki, równo jak na stole, a do tego zabójcze, długie proste, które zdają się nie mieć końca. Widok urozmaicają wzgórza widoczne w tle, które znajdują się na drugim brzegu Odry oraz kominy nieodległych, acz również położonych za rzeką zakładów chemicznych w Policach. Żeby było weselej w międzyczasie czuję na twarzy pierwsze krople deszczu, ale na szczęście jakieś takie "niewyraźne". W końcu na horyzoncie, na zakończeniu kolejnej prostej widzę zieloną tablicę z nazwą miejscowości-oczywiście nie jest to Święta tylko mikroskopijne Bolesławice. Za nimi jeszcze kilka km i wreszcie docieram do Świętej.

Nawiedzenie Świętej© michuss
Co jak co, nie chcę generalizować, ale w Świętej świętych nie spotkałem. Wręcz przeciwnie, była to jedyna miejscowość na mojej trasie, w której zostałem zaczepiony przez mieszkańców, ale bez negatywnych efektów. W końcu docieram do punktu, który mnie zaintrygował i sprawił, że tu dotarłem-zastanawiałem się jak ta droga się skończy. I tak: za ostatnimi zabudowaniami niewielkiej Świętej jest skrzyżowanie, na którym jedna z dróg oznaczona jest jako ślepa. Nią podążam, po dziurawym asfalcie, spod którego widać stare kocie łby, w pewnym momencie asfalt zanika i na ostatnich, ja wiem, 300 metrach są już tylko kamienie. Potem mały cypel uwieńczony betonowymi elementami i rzeka. Niemal w tym samym momencie, kiedy docieram na brzeg zaczyna najpierw padać, a potem lać.
Robię kilka zdjęć-z widokiem na "wodę" i na zakończenie drogi.

Odra w Świętej© michuss

Końcówka DW 113 w Świętej nad Odrą© michuss
Tak się składa, że na cyplu znajdują się dwa samochody, z czego jeden-passat, siłą rzeczy, wchodzi mi w kadr i zostaje uwieczniony. Z tym związana jest historia, bo kiedy ruszam w drogę powrotną z okna wychyla się łysa głowa, a pod nią widoczny korpus odziany w dres. I ta wyżej wzmiankowana głowa zagaduje elokwentnie: "Po co mi robisz zdjęcia?". Odpowiadam, zgodnie z prawdą: "Nie robię ci zdjęć" i ruszam, słysząc z tyłu jeszcze jakieś wyrzuty i hasło: "pytam się ciebie!". Oczywiście kieruję się dalej przed siebie, bardziej martwiąc się padającym coraz mocniej deszczem, tym nierównym brukiem, a dopiero na koniec tym, czy młodziki w dresach nie podejmą próby pościgu-jadąc rowerem byłbym bez szans. No i tak się składa, że jednak zdecydowali się mnie gonić, mija mnie to autko, a z okna pasażera wyłania się ręka, która macha jakąś ulotką. Potem słyszę: "Tego samochodu ma na tych zdjęciach nie być, gościu". Rozmowa jest krótka, bo machający pasażer każe kierowcy zamknąć okno-przeszkadza mu padający deszcz. Jadę potem, śmiejąc się półgębkiem z tego zdarzenia i zastanawiąjąc się co takiego mieli do ukrycia, że zdecydowali się pojechać za mną. Dopiero po jakimś czasie kojarzę, że to to samo auto, które minęło mnie pod Modrzewiem "na styk". Może przeraziła ich myśl, że jakiś koleś na rowerze przejechał za nimi prawie 15 km, żeby później wymierzyć sprawiedliwość;) Nie wiem. Grunt, że nie dostałem po łbie i nie straciłem sprzętu.

DW 113 pod Świętą© michuss
Na odcinku ze Świętej do Goleniowa wychodzi to, o czym pisałem na początku, czyli skutki "spontanu" jaki towarzyszy dzisiejszej wyprawie. Nie zaplanowałem, że zrobię ponad 100 km, a w Świętej nad rzeką miałem na liczniku 58 km. Nie miałem ze sobą żadnego jedzenia, oprócz wchłanianej akurat przez trzewia kanapki z tawrogiem pochłoniętej tuż przed wyjazdem. Czuję, dosłownie z minuty na minutę, jak uchodzi ze mnie energia. Szczęściem, znajduję w Modrzewiu czynny sklep, w którym kupuję jakieś snickersy i napój izotoniczny. Zjadam i oczekuję na efekt, który pojawia się w sumie dopiero za Goleniowem.
Jak już wspominałem wracam przez Podańsko. W Tarnówku, w którym w przeciwnym kierunku skręcałem w drogę na Kliniska, dostrzegam nieopodal drogi (we wsi) ciekawą wieżę-wygląda na kościół, ale raczej zniszczony i nie używany.

Wieża w Tarnówku© michuss
Nie mam zbyt wiele czasu, więc bliżej nie podjeżdżam. Po analizie mapy postanawiam z Przemoczy pojechać zaznaczoną na mapie gruntową drogą, która prowadzi na skróty do Poczernina. No i bez problemu znajduję odgałęzienie. Droga początkowo jest całkiem, całkiem, ale kiedy dojeżdżam do rozwidlenia (w lewo do Warchlina, w prawo do Poczernina) to okazuje się, że ślad drogi jest ledwo widoczny, bardzo widoczne są natomiast okazałe pokrzywy. Przedzieram się przez te chaszcze, jadę praktycznie na przełaj do "betonówki", którą wyraźnie słychać nieopodal. Za chwilę już ją widać, a ja brodzę w coraz głębszej "zieleninie". W końcu docieram do wiaduktu, który kiedyś umożliwiał bezkolizyjne przecięcie planowanej autostrady z zapomnianą dziś drogą z Poczernina do Przemoczy.

Droga Przemocze-Warchlino/Poczernin© michuss

Droga Przemocze-Poczernin© michuss

Author w polu pod Poczerninem© michuss
W okolicach wiaduktu dużo kopnego piachu, momentami prowadzę, ale odcinek ten ma może 0,5 km i po chwili docieram do Poczernina, w którym już dzisiaj byłem. Dalej trasa pokrywa się z wędrówką w przeciwnym kierunku, przez Lubowo (tu stuka mi "setka"), Grzędzice docieram do domu, uwieczniając po drodze nieźle zachowany most na dawnej, wąskotorowej linii ze Stargardu do Dobrej i Ińska.

Most wąskotorowy pod Lubowem© michuss
Podusumowując-wypad bardzo udany, szczególnie, że spontaniczny. Do Świętej, do której jest wybitnie nie po drodze, pewnie już nie dojadę, więc mogę sobie ją po dzisiejszym dniu "odhaczyć" na mapie.
Kategoria wycieczka
- DST 73.98km
- Czas 02:50
- VAVG 26.11km/h
- VMAX 54.81km/h
- Sprzęt Author Stratos
- Aktywność Jazda na rowerze
Weekend w Łobzie-powrót do Stargardu
Niedziela, 6 czerwca 2010 • dodano: 07.06.2010 | Komentarze 1
ŁOBEZ-Strzmiele-Siedlice-Mieszewo-Dobra-Wojtaszyce-Bagna-Dębice-Maszewo-Parlino-Łęczyca-Storkówko-Małkocin-Klępino-STARGARDStaropolski schabowy u rodziców narzeczonej był preludium do sympatycznego zwieńczenia niedzieli, mianowicie powrotu z Łobza do Stargardu. Do samego końca nie miałem planu jak wrócę, ale wiedziałem, że nie mogę za bardzo "kombinować", bo późnym wieczorem miałem pociąg ze Stargardu, którym ze względów służbowych musiałem wyjechać w Polskę na dwa dni. Wariant przez Ińsko, Ciemnik, Kozy odrzuciłem od razu, bo tą trasą trzeba się delektować, a nie gnać z wywalonym jęzorem; wariant przez Węgorzyno i Chociwel też szybko skreśliłem, głównie za sprawą dużego ruchu jaki panuje na tej trasie; na koniec został mi kierunek Dobra, czyli dokładnie ten, z którego wczoraj przybyłem-mało oryginalnie, ale cóż, trasa jest urokliwa.
Ruszam dopiero o 18.15 i od razu czeka mnie podjazd-lekki, bo lekki, ale jednak wyjazd z Łobza w kierunku Dobrej jest pod górę. Zjazd kawałek za miastem jest marnym pocieszeniem, bo cały czas czuje się presję największego podjazdu na trasie, zaraz za odległymi od Łobza o osiem kilometrów Strzmielami. I tak w zasadzie mogę powiedzieć, że trasa do Dobrej minęła mi podobnie jak wczoraj, czyli szybko, tak ten odcinek, stromy podjazd za Strzmielami był diametralnie różny, bo kiedy w przeciwnym kierunku gnałem tam ponad 60 km/h, tak dzisiaj snułem się pod górę 10-12 km/h.
W Dobrej zameldowałem się po równo godzinie i, by tradycji stało się zadość, odwiedziłem miejscowy sam spożywczy o dumnie brzmiącej nazwie AS. W tym właśnie miejscu zaopatrzyłem się w płyny i ruszyłem w kierunku Wojtaszyc, które stanowią już węzłowy odcinek moich wypraw stargardzko-łobeskich. Tym razem jednak mijam wieś, a raczej przejeżdżam ją siłą rozpędu, bo droga z kierunku Dobrej do Maszewa wiedzie w tym miejscu z góry. Zaraz za końcem zabudowań jest mostek na jakiejś lichej rzece, za którym należy skręcić w lewo, w biegnącą lekko pod górę, piaszczystą drogę w kierunku Bagien. Tutaj popełniam taktyczny błąd, bo oddaję się lekturze mapy w celu sprawdzenia słuszności moich poczynań. Momentalnie zostaję zaatakowany przez chmarę, dosłownie chmarę, komarów. Nie wiem już czy chować mapę, czy zabijać jednego po drugim. W końcu ruszam i szybko robi się przyjemniej, bo komarów już nie ma, a droga, która początkowo składała się głównie z kopnego piachu zamienia się w całkiem stabilny trakt, początkowo wiodący przez las, a później przez pola ku widocznej w oddali wieży kościoła w Bagnach. Po dotarciu do asfaltu skręcam w prawo, w kierunku drogi wojewódzkiej 106 z Nowogardu do Stargardu, oddalonej o jakieś cztery kilometry jazdy marnym asfaltem. Odcinek DW 106 od krzyżówki z drogą z Bagien do Maszewa jest wyjątkowo monotonny, składa się w zasadzie z dwóch bardzo długich prostych. Nie lubię takich klimatów i wiem, że będę wybierał raczej boczne ścieżki przez Nastazin i Sokolniki, albo Chlebówko i Starą Dąbrowę.
Za Maszewem krótki postój na uzupełnienie płynów, a potem szybka jazda do skrzyżowania z DW 142 vel. berlinką, vel. płytówką, czyli planowaną jeszcze przez Niemców autostradą z Berlina do Królewca, z której nic nie wyszło, bo wybuchła wojna (tu nadmienię dla zainteresowanych historią, że ciekawe informacje na temat tej drogi można znaleźć na jednej ze stron, która wyskakuje po wpisaniu w googlach hasła "berlinka"). Po płytach jadę jednak niewiele ponad kilometr, gdyż skręcam w lewo na Strokówko i dalej szybkim tempem przez Małkocin i Klępino docieram do Stargardu.
Przejazd zajął mi dokładnie tyle samo czasu co wczoraj, ale, że dziś wycieczka była nieco dłuższa to i prędkość podskoczyła do góry.
Kategoria wycieczka
- DST 72.61km
- Czas 02:50
- VAVG 25.63km/h
- VMAX 63.48km/h
- Sprzęt Author Stratos
- Aktywność Jazda na rowerze
Weekend w Łobzie-dojazd ze Stargardu
Sobota, 5 czerwca 2010 • dodano: 07.06.2010 | Komentarze 0
STARGARD-Grabowo-Stara Dąbrowa-Chlebówko-Chlebowo-Mokre-Wojtaszyce-Dobra-Mieszewo-Siedlice-Strzmiele-ŁOBEZZe Stargardu ruszyłem około 14.15. Nie miałem jasnej wizji tego jak pojadę, "tworzyłem" w trakcie jazdy. I tak zamiast na Storkówko pojechałem na Grabowo DW 106, by po kilkunastu kilometrach skręcić na Starą Dąbrowę.

5.06.2010 DW 106 w Grabowie między Stargardem Szcz. a Łęczycą.© michuss
Jak na miejscowość gminną wygląda mało okazale, ale przypuszczam, że mijałem ją "bokiem" stąd takie, być może mylne, wrażenie:) Od Starej Dąbrowy kieruję się wąskimi i często dziurawymi asfaltówkami w stronę Kani, nie dojeżdżając jednak do niej-2 km przed tą miejscowością na krzyżówce skręcam w lewo, jak twierdzi drogowskaz na Maszewo. Do tej mieściny jednak dzisiaj nie dojadę, bo po około 2 km podejmuję udaną próbę skrętu w prawo, co skutkuje tym, że po 3 km znajduję się trzeci raz w życiu w Mokrem (poprzednie dwa w zeszłym roku). Mokro nie było, wręcz przeciwnie-pogoda dopisywała i pozwalała delektować się przejażdżką w pełni. W tej miejscowości zmianie ulega rodzaj nawierzchni, wprawdzie na krótko, ale jednak-z asfaltu zjeżdżamy na wysłużony bruk długości, na oko, około pół kilometra. Potem ponownie pojawia się asfalt, ale ja, zaznajomiony już przecie z tym "szlakiem" nie popadam w nadmierną radość, bo wiem, że za chwile czeka mnie przeprawa, określmy to, "double-trackiem" do Wojtaszyc. Droga w pierwszej części składa się z dwóch, wyraźnych śladów odciśniętych w porastającej trawie drodze, potem wyraźny jest już tylko jeden. Mijamy pola, przejeżdżamy przez lasek, nieodległy horyzont nęci nas pofałdowaną linią lasu.

Kocie łby w Mokrem koło Maszewa© michuss

Droga Mokre-Wojtaszyce© michuss
Tym razem nie dam się uwieść i mknę prosto do Wojtaszyc-za sprawą powrotu z Łobza, który nastąpił w dzień następny, czyli niedzielę, czyli wczoraj patrząc z perspektywy dnia, w którym piszę te słowa, staną się węzłowym punktem moich wypraw stargardzko-łobeskich.
Do Wojtaszyc docieram, a jakże, bez problemu i tu zaczynam rozkoszować się w miarę równym, a na pewno prawie całkowicie pozbawionym ruchu asfaltem. To drugie jest o tyle dziwne, że wyżej wzmiankowany ma status drogi wojewódzkiej, ale z drugiej strony kto będzie jechał z Dobrej do Jenikowa w sobotnie popołudnie? Zakładam, że prawie nikt.
W Dobrej zatrzymuję się w celu uzupełnienia niedoboru płynów. Czynię to mało profesjonalnie, bo miast raczyć się jakimś isostarem, albo czymś w tym guście wybieram najzwyklejszą w świecie ice-tea o smaku brzoskwiniowym i batona snickers. Przede mną już tylko 26 km i będę na miejscu.

Dobra (Nowogardzka)© michuss
Ten ostatni odcinek mija mi niezwykle szybko, podobnie z resztą jak cała opisywana droga. Mogę z całą stanowczością powiedzieć, że to za sprawą opisywanej już na łamach tego bloga, nowo zakupionej "lemondki".
Kategoria wycieczka
- DST 67.13km
- Czas 02:51
- VAVG 23.55km/h
- VMAX 45.17km/h
- Sprzęt Author Stratos
- Aktywność Jazda na rowerze
Pętla suchańska
Niedziela, 30 maja 2010 • dodano: 31.05.2010 | Komentarze 0
STARGARD-Kluczewo-Witkowo-Krępcewo-Rzeplino-Piasecznik-Suchań-Sulino-Barzkowice-Golina-Pęzino-Ulikowo-Strachocin-STARGARDOd Suchania praktycznie cały czas w deszczu, ale na szczęście z wiatrem.
Kategoria wycieczka
- DST 144.57km
- Czas 06:31
- VAVG 22.18km/h
- VMAX 46.98km/h
- Sprzęt Author Stratos
- Aktywność Jazda na rowerze
Do Przytonia przez Ińsko
Czwartek, 13 maja 2010 • dodano: 13.05.2010 | Komentarze 3
STARGARD-Strachocin-Ulikowo-Pęzino-Czarnkowo-Marianowo-Kępno-Dobrzany-Kozy-Ciemnik-Ińsko-Storkowo-Brzeźniak-Przytoń-Węgorzyno-Chociwel-Karkowo-Kania-Chlebowo-Chlebówko-Białuń-Tolcz-Łęczyca-Storkówko-Małkocin-Klępino-STARGARDKorzystając z konczącego się powoli urlopu postanowiłem "zaszaleć" i pojechać gdzieś dalej.
Wyruszyłem z domu o 6.15 w dość wilgotnej mgle (na tyle wilgotnej, że po 5 km miałem mokre okulary, a z kasku kapała woda). Do Marianowa pojechałem tą samą trasą, z której korzystałem dwa dni temu (przez Pęzino, Czarnkowo), a dalej przez Kępno do Dobrzan. Tu krótka przerwa na banana i snickersa i po chwili docieram do Kóz, skąd jedną z najbardziej urokliwych dróg, którą kiedykolwiek jechałem do Ciemnika. Według przewodnika po zachodniopomorskim z lat siedemdziesiątych droga ta została wybudowana specjalnie w celach widokowych (?). Faktycznie wiedzie serpentynami przez dość mocno pofałdowany las. Po drodze mija się śródleśne jeziora-niektóre większe, niektóre mniejsze. W pewnym momencie płoszę stado dzików-dość spore, uciekając robią sporo hałasu-aż zatrzymałem się z wrażenia. Z Ciemnika drogą wojewódzką do Ińska, gdzie robię sobie krótki postój nad jeziorem, przy pomniku słynnego ińskiego raka (OIDP podobna legenda z rakiem wiąże się z równie urokliwym Moryniem).
W Ińsku zaopatruję się w kolejną flaszkę wody, bułki, które potem zjem z kabanosami i jogurt. Wyjeżdżam tą samą drogą wojewódzką, którą przyjechałem, tyle, że w kierunku Węgorzyna. W Storkowie jednak nie skręcam wraz z nią, tylko jadę prosto w kierunku drogi krajowej nr 20, a dalej Brzeźniaka. Niedaleko za Storkowem mijam okazałą kopalnię piasku, natomiast tuż przed skrzyżowaniem z DK20 mija mnie karetka na sygnale (sygnał włączają w ostatniej chwili, skutkiem czego prawie ląduję w rowie).
Droga do Brzeźniaka niezwykle wąska i urokliwa. Mijam panów "pomarańczowych", którzy coś tam łatają. Niesamowite wrażenie robi zakręt, za którym jest zjazd wprost na przejazd kolejowy przy stacji PKP o nazwie Wiewiecko. Świetnie wygląda stacja z tej perspektywy-zadbana, krawężniki odmalowane, jest rozkład, wszystko jak trzeba;)
Przed samym Brzeźniakiem zaliczam całkiem pokaźny podjazd, a potem w pofałdowanym terenie docieram do Węgorzyna, w okolicach Przytonia urządzając sobie śniadanie.
Z Węgorzyna szybko chcę się przedostać do Chociwla-jadę "dwudziestką". Nie polecam, brak poboczy i bardzo wzmożony ruch ciężarówek.
Od Chociwla opłotkami zasuwam w kierunku "betonówki" (droga Szczecin-Chociwel, wybudowana w części w latach trzydziestych autostrada z Berlina do Królewca). Potem także "bokami" do Stargardu.
Pogoda była w sam raz-pochmurno, ale nie padało. Skwaru też nie stwierdziłem.
Nawierzchnia na większej części trasy zadowalająca.
Garść zdjęć:

Start wycieczki© michuss

Author w zieleni© michuss

Droga Kozy-Ciemnik© michuss

Author nad jeziorem Okunie© michuss

Droga Kozy-Ciemnik© michuss

Iński Rak© michuss

PKP Wiewiecko© michuss

Cmentarzyk w Przytoniu© michuss

Pomnik w Węgorzynie© michuss

Author na wąskim torze© michuss
Kategoria wycieczka
- DST 60.43km
- Czas 02:33
- VAVG 23.70km/h
- VMAX 42.32km/h
- Sprzęt Author Stratos
- Aktywność Jazda na rowerze
Poranny wypad do Marianowa
Wtorek, 11 maja 2010 • dodano: 11.05.2010 | Komentarze 0
STARGARD-Strachocin-Ulikowo-Pęzino-Czarnkowo-Marianowo-Wiechowo-Sulino-Barzkowice-Pęzino-Ulikowo-STARGARDKorzystając z urlopu i takich, a nie innych obowiązków w ciągu dnia postanowiłem dzisiaj wyjechać już o 6 z domu. Skończyło się na tym, że ruszyłem około 6.15, bo ciężko było się z łóżka zwlec.
Poranek chłodny, ruch na ulicach Stargardu niewielki. Gdy zjeżdżam na boczną drogę w Strachocinie w kierunku Ulikowa samochodów jak na lekarstwo. To dobrze, bo droga tam wąska, a miejscami kręta. Nad łąkami unoszą się poranne mgły-sielanka po prostu:)
W Marianowie jestem o 7.20 i zaczynam myśleć o powrocie do domu, bo zobowiązałem się, że będę między 8 a 9. Krótko mówiąc nici z planów, żeby dotrzeć dzisiaj do Dobrzan. Rezygnuję z powrotu tą samą trasą i robię koło wokół Jeziora Marianowskiego, do Pęzina wracając przez Sulino, Barzkowice. Potem z kolei w Ulikowie nie kieruję się na Strachocin tylko do DK 20, którą w krótkim czasie osiągam granice Stargardu. Do domu docieram o 8.58:)
Uwaga odnośnie nawierzchni. Miejscami jest kiepskiej jakości-szczególnie dotyczy to odcinka między Pęzinem a Czarnkowem i między Sulinem a Barzkowicami. Jednak widoki rekompensują wszelkie niedogodności.
Kategoria wycieczka
- DST 24.41km
- Czas 01:12
- VAVG 20.34km/h
- VMAX 38.76km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Okolice Stargardu wieczorem
Niedziela, 25 kwietnia 2010 • dodano: 30.04.2010 | Komentarze 0
STARGARD-Klępino-Małkocin-Klępino-STARGARDSkorzystałem z pełni i ruszyłem na wycieczkę o 22.20.
Kategoria wycieczka
- DST 71.61km
- Czas 03:19
- VAVG 21.59km/h
- VMAX 38.76km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Wielkanocna Puszcza Bukowa
Niedziela, 4 kwietnia 2010 • dodano: 30.04.2010 | Komentarze 0
STARGARD-Zieleniewo-Morzyczyn-Jęczydół-Bielkowo-Nieznań-Kołbacz-Stare Czarnowo-Dobropole-Kołowo-Szczecin(Nad Rudzianką-Kijewo-Płonia-Sławociesze-Zdunowo)-Niedźwiedź-Reptowo-Morzyczyn-Zieleniewo-STARGARD Kategoria wycieczka
- DST 28.44km
- Czas 01:25
- VAVG 20.08km/h
- VMAX 35.91km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Okolice Stargardu
Niedziela, 28 marca 2010 • dodano: 30.04.2010 | Komentarze 0
STARGARD-Giżynek-Golczewo-Kluczewo-Strzyżno-Kluczewo-STARGARD Kategoria wycieczka







