Miało być więcej i w towarzystwie

Wtorek, 7 czerwca 2016 · Komentarze(10)
Kategoria wycieczka
MAPA

Chcieliśmy z A. pojechać gdzieś na szosówkach. Jednak, gdy odebrała po tygodniu swój rower z serwisu od początku coś było nie tak z rowerem. Tym przeserwisowanym. W końcu przy rondzie w Gumieńcach, po trzecim albo czwartym sklinowaniu łańcucha między zębatkami Rzeczona podejmuje decyzję o odwrocie, a mi rekomenduje kontynuację jazdy. Z chęcią przystaję na takie dictum i przez ukochane NRD, przez przecudowną drogę wskazaną mi przez leszczyka (płyty, gładkie jak stół, z Łodzięcina do Lebehn) robię rundkę wieczorną. Końcówka przez Bezrzecze do Szerokiej w Szczecinie. Nigdy więcej, zaklinam się na wszelkie świętości, nawet hackerle z sałatką kartoflaną ;)




Po podręczniki

Poniedziałek, 6 czerwca 2016 · Komentarze(2)
Kategoria komunikacyjnie
W związku z kursem, który zaczynam musiałem sobie odświeżyć wiedzę z anatomii. Pojechałem więc pożyczyć kultowego wśród braci studenckiej, a znienawidzonego przez kadrę naukową "Akaja" ;)

Kraków przez Pławno

Poniedziałek, 6 czerwca 2016 · Komentarze(11)
Kategoria wycieczka
MAPA

Potwierdzam - z Neu Rosow do "szwarcówki" dociągnięty jest asfalt, więc DDRką można dotrzeć z Przecławia aż do Niemiec poza krótkim kawałkiem w Kołbaskowie.

Poza tym wiatr tarmosił jak chciał, głównie chyba z północy i północnego wschodu.


Wymiociny drwala w towarzystwie

Niedziela, 5 czerwca 2016 · Komentarze(14)
Kategoria wycieczka
Uczestnicy
MAPA

Wczoraj wieczorem zauważyłem na fejsie, że Jaszek organizuje wyjazd nad Zalew Szczeciński na słynną już fiszbułę w odmianie hackerle. Ponieważ z A. mieliśmy zbieżne plany postanowiliśmy się przyłączyć.

Zbiórka na Głębokim o 10. Jesteśmy 10 minut przed czasem, czeka już monter, po chwili dojeżdża Janusz i Jaszek. W takim pięcioosobowym gronie suniemy do leśniczówki w Zalesiu, gdzie na parkingu stajemy na przerwę i jednocześnie czekamy na Wandę i Tomka, czyli "yogich". Wzmiankowani przyjeżdżają po krótkiej chwili, a po jeszcze krótszej ruszamy naszą ulubioną asfaltówką w głąb lasu. Do Jeziora Piaski jedziemy trasą, którą znamy bardzo dobrze, ale potem wjeżdżamy na drogę, której jeszcze nie pokonywaliśmy i tym sposobem do Nowego Warpna wjeżdżamy od strony Warnołęki, a nie Myśliborza Wielkiego. Kolejnym odkryciem jest fakt istnienia DDRki w samym Nowym Warpnie, którą omija się wąski i ruchliwy kawałek drogi wprowadzający do miasta. Eureka!

Najpierw, w związku z narastającym głodem u A., kierujemy się do knajpy - kawa, radler, lody, pierogi z jagodami, itp. Jednym słowem same pyszności. Ale to nie koniec konsumpcji. Ba, sam jej początek, bo przecież mamy dojechać do Rieth (czyli po polsku do Ryli, niezbyt fortunna nazwa, przyznaję) na hackerle. Okazuje się jednak, że fiszbuła wyznacza tor naszej wycieczki jeszcze w Nowym Warpnie, gdzie Wanda wypatrzyła budkę serwującą ten przysmak. Rzeczona skusiła się na śledzia z octu, a monter na solonego i ten drugi został oceniony gorzej.

Potem już spokojne toczenie się do Rieth, gdzie bez zbędnej zwłoki zmierzamy do Inselblick Imbiss - hackerle`owego królestwa. Pani od razu zabiera się za przygotowanie - nie miała wątpliwości, gdy zaraz po wejściu Janusz głośno zakrzyknął doń: "sieben!". Potem zamówienie zostało nieco skorygowane - ja na przykład skusiłem się na hackerle z sałatką ziemniaczaną z orzeźwiającym dodatkiem zimnego piwka (oczywiście oddzielnie) i był to moim zdaniem strzał w dziesiątkę. Choć przyznam, że wyglądało to na talerzu tak jakby obok sałatki ziemniaczanej porzygał się drwal ;)

Po zjedzeniu tych pyszności ciężko nam idzie zbieranie się do wyjazdu. Zasiadamy na murku, dyskutujemy, słowem robimy wszystko, by się jeszcze podelektować sjestą. W końcu jednak ruszamy i w ogólnej wesołości docieramy na kolejny postój - przy dawnym dworcu kolejki w Hintersee. Krótko później grupa rozdziela się - Jaszek i Janusz jadą przez Pampow, reszta w kierunku granicy w Dobieszczynie. Jeszcze tylko krótki postój na parkingu pod Zalesiem i jedziemy w trójkę (ja, A. i monter) do Szczecina. Rozjeżdżamy się każdy w swoją stroną pod Różanką.

Wspaniały wypad, super jest pojeździć w fajnym towarzystwie :)














Łęknica przez Niedźwiady

Sobota, 4 czerwca 2016 · Komentarze(4)
Kategoria wycieczka
MAPA

Nie mieliśmy w sumie żadnych planów na popołudnie. Sobota i tak zmarnowana przez to, że miałem dzień pracujący. Po obiedzie A. zdecydowała, że relaksuje się w domu przy książce, a ja, korzystając z okazji wziąłem Hankę na spacer do NRD. Chyba była zadowolona, choć wiatr usilnie starał się nam popsuć zabawę - nie było chyba ani jednego momentu, żeby wydatnie pomagał. Natomiast przeszkadzał bardzo często, nawet na kierunkach, wydawało by się, przeciwstawnych. Mimo wszystko bardzo udana przejażdżka.

Nie lubię dodawać dwóch wycieczek jednego dnia, ale cóż. Statystyka rzecz święta :P


DPD

Sobota, 4 czerwca 2016 · Komentarze(0)
Kategoria komunikacyjnie
MAPA
Przy sobocie do pracy. Bo tak powiedziała   "W A R S Z A W A" ;)

DPD + Police z A.

Piątek, 3 czerwca 2016 · Komentarze(7)
Kategoria wycieczka
Uczestnicy
MAPA

Do pracy i z powrotem bez sensacji i rewelacji.

Natomiast po obiedzie wypuszczamy się z A. na przejażdżkę do Polic, ale z głównym zamiarem przejechania się drogą leśną od Siedlic w kierunku Dębów Bogusława i dalej, w dół koło mostu Wilhelma Meyera do Pilchowa. Jak już tam się znaleźliśmy zaproponowałem Partnerce przejazd "terenem" do Wołczkowa. Dobra decyzja, bo na rozlewiskach Głębokiego Wzmiankowana wypatrzyła małe łabądki w towarzystwie dużego ptaka ;)




DPD + Kołbaskowo

Czwartek, 2 czerwca 2016 · Komentarze(5)
Kategoria wycieczka
Uczestnicy
MAPA

Do pracy lekko wydłużoną drogą, przez Basen Górniczy, ale bez przekraczania Regalicy.

Powrót z A. Najpierw burgery w Bro`Burger na Bramie Portowej - szczególnie godny polecenia "leśny" :P, potem decathlon i drobne zakupy rowerowe, a na koniec spokojna rundka po okolicy.


DPD + Puszcza Bukowa

Środa, 1 czerwca 2016 · Komentarze(8)
Kategoria wycieczka
MAPA

Po pracy drogą okrężną, wreszcie przez Puszczę Bukową. W Wielgowie dopadła mnie potężna ulewa - chwilę poczekałem na przystanku, ale po kilku minutach ruszyłem dalej. Nie pożałowałem, bo było gorąco, deszczyk miło orzeźwiał, a i tak do Płoni dojechałem już suchy. Do lasu wjechałem nie tak jak zazwyczaj, Drogą Bieszczadzką, ale jej zdewastowaną wersją, czyli Starą Drogą Bieszczadzką - zjeżdżanie tędy do marnowanie potencjału różnicy wysokości, ale podjazd - jak najbardziej. Las parował po deszczu, przez stare buki wdzierały się promienie słońca - krótko mówiąc pięknie.

W drodze powrotnej zahaczam o sklep Bukbike na Osiedlu Bukowym.


DPD

Wtorek, 31 maja 2016 · Komentarze(1)
Kategoria komunikacyjnie
Początkowo chciałem po pracy zrobić rundkę po Puszczy Bukowej. Ale gdy zobaczyłem nadchodzące czarne chmurzyska zdecydowałem jak najszybciej ewakuować się do domu, jedynie po drodze na krótką chwilę przystając w bibliotece na Placu Lotników. Słusznie - przyszła burza z gradobiciem. Zdjęcie zrobione zaraz po wejściu do domu.



Rano zahaczyłem o Most Cłowy, który uległ awarii. Przejazd możliwy jest tylko jednym pasem, z kierunku Dąbia do Centrum. Przejeżdżają samochody osobowe i autobusy.