Noworocznie u Bałtyku

Niedziela, 1 stycznia 2017 · Komentarze(16)
Kategoria wycieczka
MAPA

Tytuł celowo w takiej dziwnej formie - wszak Mrzeżyno, przez które dziś jechałem, w latach czterdziestych miało stację kolei wąskotorowej o nazwie "Mrzeżno u Bałtyku".

Powrót do domu po trzebiatowskich, sylwestrowych "szaleństwach". Prawdę mówiąc, mimo zjedzenia wczesnego obiadu, byłem lekko niedysponowany. Ale zgodnie z przewidywaniami Wujka już w Mrzeżynie o wszelkich dolegliwościach zapomniałem. A od Niechorza mogłem już zapomnieć całkowicie, bo pojawił się nowy problem, towarzyszący mi do samego końca - deszcz. W połączeniu z temperaturą na poziomie 2-3 stopnie na plusie i silnym wiatrem z zachodu nie stanowiło to szczególnie udanej mieszanki.

Jazdę zakończyłem zgodnie z planem na stacji w Kamieniu Pomorskim. Stamtąd planowałem odjechać bezpośrednim osobowym do Szczecina o 16.52. Jako, że zjawiłem się o 15.30 okazało się, że o 15.52 odjeżdża wcześniejszy pociąg, ale tylko do Wysokiej Kamieńskiej, gdzie przesiadłem się na dość zapchaną osobówkę ze Świnoujścia. W samym Kamieniu, zaraz po wejściu do pociągu miałem nieprzyjemny incydent z jakimś zapijaczonym dziadygą. Zostawiłem rower na samym końcu i poszedłem do WC, jak najbardziej legalnie, bo te nowe jednostki mają kible o zamkniętym obiegu. Gdy wracałem facet zaczął coś bełkotać, że pewnie jestem złodziejem, bo tak krążę po pociągu. Do tego doszło jakieś machanie rękoma przed twarzą. W pierwszym momencie tak mnie zatkało, że zacząłem z nim dyskutować, ale po chwili zorientowałem się, że poziom tej rozmowy będzie żenująco niski i machnąłem na typa ręką i poszedłem pilnować roweru.

Przesiadka w Wysokiej to było traumatyczne przeżycie. Ledwie 8 minut, ale mokre ciuchy plus brak ruchu sprawiły, że dosłownie dygotałem na tym peronie. Znając mojego farta nie przyplącze się po tym choćby małe przeziębionko. Mam nadzieję, że nie będę musiał wypluwać tych słów.

Dla wszystkich czytelników tego bloga najlepsze życzenia na Nowy Rok: niech spełniają się Wam wszystkie marzenia. Szczególnie pozdrowienia kieruję do shrinka, który, jak się ostatnio dowiedziałem, stale zagląda i czyta. Trzymaj się mocno! :)




















Trzebiatów

Sobota, 31 grudnia 2016 · Komentarze(7)
Kategoria wycieczka
MAPA

Tak się złożyło, że w sylwestra musiałem jeszcze spędzić chwilkę na dyżurze, a dopiero po 13 miałem czas dla siebie. W tym roku mogłem przebierać w możliwościach spędzenia tego "wyjątkowego" wieczoru. Zdecydowałem się jednak na wyjazd do wujka do Trzebiatowa, z różnych względów, o których nie chce mi się tu pisać. Najważniejszy jest fakt, że trzeba było pokonać te ponad 100 km, oczywiście na rowerze, bo 2016 postanowiłem zakończyć z przytupem (ale i pewnym niesmakiem, bo nie udało się zrobić rafy na stravie).

Tym razem droga wiodła przez Goleniów, krajową "szóstkę" do Nowogardu, skąd pierwszy raz w życiu pojechałem do Gryfic przez Truskolas i Trzygłów. Bardzo fajna trasa, może nie na szosę, bo sporo dziur, ale jechało się bardzo przyjemnie. Wprawdzie kilka km za Nowogardem zorientowałem się, że mam dość mały zapas energii do przedniej lampy, więc sporą część drogi pokonałem z wyłączonym światłem (było to możliwe, bo ruchu praktycznie nie było w ogóle), ale koniec końców prąd wyczerpał się dokładnie pod wujkową klatką.

Wypadało by jakoś podsumować rok. Cóż - najlepszy w mojej karierze, ten kolejny będzie chyba jednak trochę spokojniejszy. Udało się zrealizować praktycznie wszystkie cele, które sobie postawiłem, poza tą nieszczęsną rafą. Najbardziej cieszy mnie BBT - jakby nie układało się życie dalej, zawsze mogę już powiedzieć, że udało się to zrobić. Na najbliższy rok planuję długie przejazdy, ale raczej w kategorii solo. Ostrzę sobie zęby na Warszawę, może na Śląsk? Zobaczymy...




Na dworzec i z dworca

Wtorek, 27 grudnia 2016 · Komentarze(4)
Kategoria komunikacyjnie
Orkan sprawił, że nie przespałem połowy nocy zastanawiając się czy wyrwie tylko dach, czy też odleci razem z elewacją. Miałem w planach poranną przejażdżkę do Pucka, ale w tych warunkach skapitulowałem, zostawiając sobie jedynie dojazd na dworzec w Wejherowie i powrót z dworca w Szczecinie.

Przetoczyno

Poniedziałek, 26 grudnia 2016 · Komentarze(6)
Kategoria wycieczka
MAPA

Jedynie silna wola sprawiła, że ruszyłem się z domu. Bardzo silny wiatr + deszcz od mżawki, do ulewnego - na szczęście, gdy startowałem był  w wersji mżawka, dopiero potem się rozapadało na dobre. Błotniste, "klejące" drogi, masa podjazdów lepszego sortu, grząskie piachy. Jednym słowem niezła lekcja. Ale mimo wszystko fajnie było sobie odświeżyć stare szlaki.








Toliszczek

Niedziela, 25 grudnia 2016 · Komentarze(5)
Kategoria wycieczka
MAPA

Świąteczny, sentymentalny wypad po niejeżdżonych od lat trasach. Wróciłem "na tarczy" - w lasach strzebielińskich próbowałem namierzyć platformę widokową, na którą dawno temu zajeżdżałem. Niestety, nie udało się, ale wrócę tam jeszcze na pewno i ją znajdę.

Przy okazji znalazłem odchwaszczony cmentarz w Świetlinie, a na koniec przetoczyłem się (dosłownie, bo wiało jak cholera) po opłotkach Gniewina. Aha, przewijały się jeszcze lepiej lub gorzej zachowane fragmenty linii kolejowej Wejherowo - Garczegorze.























Na i z wigilii

Sobota, 24 grudnia 2016 · Komentarze(2)
Kategoria komunikacyjnie
Z oczywistych względów w ciuchach cywilnych. Tam było ok, ale podczas powrotu zerwała się straszna nawałnica z potężną ulewą. Po kilkunastu sekundach byłem całkiem przemoczony. A to ledwie kilka kilometrów.