Wpisy archiwalne w kategorii

wycieczka

Dystans całkowity:66235.28 km (w terenie 3686.23 km; 5.57%)
Czas w ruchu:2973:34
Średnia prędkość:21.93 km/h
Maksymalna prędkość:75.30 km/h
Suma podjazdów:177935 m
Maks. tętno maksymalne:191 (100 %)
Maks. tętno średnie:185 (96 %)
Suma kalorii:908099 kcal
Liczba aktywności:892
Średnio na aktywność:74.25 km i 3h 22m
Więcej statystyk

Gartz

Środa, 16 stycznia 2019 · Komentarze(1)
Kategoria wycieczka
MAPA

Wieczorny wypad do niemieckiego Gartz, czyli Hradyszcza. Chciałem tylko do Mescherin, tam z reguły kończę pętlą przez nabrzeże, ale jechało się tak fajnie, że jednak puściłem się przez las aż do Gartz. Powrót landową "dwójką", z kosteczkowym wyjazdem pod górkę z miasta, a potem do Gryfina i "trzydziestką jedynką", pustą o tej porze z powrotem do domu.






Kobylanka

Sobota, 12 stycznia 2019 · Komentarze(8)
Kategoria wycieczka
MAPA

Bardzo późno wyjechałem i, jak się okazało, był to błąd. Od połowy wycieczki jechałem już bowiem cały czas w mniej lub bardziej padającym deszczu, w dodatku pod wiatr.

Wybrałem się dziś zaliczyć opisywaną przez strusia na jego blogu nową drogę łączącą Niedźwiedź ze Zdunowem. Faktycznie, świetnej jakości szutrówka. Już co prawda nie dojeżdżam ze Stargardu do Sz-na jak to było przed laty, ale będzie to duża korzyść dla podróżujących na tej trasie.


Mescherin

Czwartek, 10 stycznia 2019 · Komentarze(10)
Kategoria wycieczka
MAPA

Tym razem kierunek Niemcy. Do Gryfina najkrótszą drogą (powrót za to przez Żabnicę). Krótka przerwa na zdjęcia przy nabrzeżu nad Odrą Wschodnią, a potem przelot przez Międzyodrze polbrukową DDRką do sąsiadów zza Odry Zachodniej. Tamże honorowa runda przez opustoszałe Mescherin i z powrotem do domu.






Piekarnia Reczyńskich i port

Środa, 9 stycznia 2019 · Komentarze(3)
Kategoria wycieczka
MAPA

Rano najpierw po zakupy na śniadanie, w tym po najlepszy chleb razowy jaki kupowałem w PL (z polecanej już tutaj wiele razy Piekarni Reczyńskich na Rayskiego), a potem na chwilkę do portu.

Wysoka Gryfińska

Wtorek, 8 stycznia 2019 · Komentarze(5)
Kategoria wycieczka
MAPA

Wyjazd nieco później niż wczoraj, stąd krótszy dystans. Pogoda nie rozpieszczała - wietrznie, a momentami mżawka.


Po śniadanie

Poniedziałek, 7 stycznia 2019 · Komentarze(0)
Kategoria wycieczka
MAPA

Przejażdżka po śniadanie do dąbskiego lidla, a potem powrót nieco okrężną drogą. Końcówka już na "ostatnich nogach".

Na "Bielika"

Niedziela, 6 stycznia 2019 · Komentarze(6)
Kategoria wycieczka
MAPA

Po bardzo długiej przerwie, bo poprzednio na rowerze jeździłem 21 grudnia. Ale to wyjazd na święta, potem się rozchorowałem, potem Sylwester, po którym to rozchorowałem się już naprawdę do kwadratu, a wręcz do sześcianu i tak naprawdę do końca jeszcze się nie wyleczyłem - takie mam usprawiedliwienie sam przed sobą.

Na inauguracyjną wycieczkę wybrałem kierunek Niemcy przez Gryfino. Potem, w Kołbaskowie zdecydowałem się wreszcie zaliczyć Szlak Bielika, który do tej pory stanowił dla mnie "carte blanche". Teraz już tak nie jest, choć wciąż został mi do "odkrycia" jego południowy kawałek.

Jechało się bardzo dobrze. Na koniec zafundowałem sobie nagrodę, bo to jednak zawsze dobrze mieć cel - w Only Kebab w ten weekend była jakaś specjalna wołowina doprawiona sokiem z granata. Rzeczywiście bardzo dobre, mój ulubiony "damas kebab" w tej wersji był niezły. Dał mi kopa i trochę za szybko ruszyłem na końcowy kawałek do domu - "przepaliłem" uda i od Basenu Górniczego do końca były jak z waty.














W gołoledzi do Wełtynia

Sobota, 1 grudnia 2018 · Komentarze(9)
Kategoria wycieczka
MAPA

Dzisiejszy wyjazd nie był chyba najlepszym pomysłem. Raz, że obudziłem się z kiepskim samopoczuciem, a dwa, że od rana radio trąbiło, żeby wystrzegać się spacerów, bo na terenie całego zachpomu panuje gołoledź, pada marznący deszcz, a karetki nie mogą obrobić się z wożeniem wszystkich chętnych na gips do szpitala. Było, nie było - zjadłem śniadanie, wypiłem kawę, podumałem i stwierdziłem, że spróbuję dojechać do Marwic, gdzie można kupić dobry ser produkowany na terenie miejscowego gospodarstwa ekologicznego. O niebaczny! Jak szybko musiałem zweryfikować te plany! Do Radziszewa szło ok - DK31 posypana solą i miała mokrą nawierzchnię, ale po skręcie w DW119 na Gardno zaczęły się lodowe łaty. Gdy staję na pierwsze zdjęcie i zawracam przednie koło ucieka w bok. Szczęsliwie udało się to "ustać", a żadnego samochodu na horyzoncie nie było. Czym prędzej uciekam w las, a tam gorzej. To znaczy lepiej. Bo drogi cale pokryte lodem, widać, że wszystko co na nie spadło z nieba od razu zamarzło. Ale że jest na nich trochę "chropowatości' w postaci kamyków to dało się jakoś po tym jechać.

W Brynkach już wiem, że z Marwic dziś nici, ale decyduję, ze odświeżę sobie drogę do Wełtynia, którą podróżowałem dwa lata temu wracając z Pacholąt. Tu jest jeszcze gorzej, bo znikają opisywane wyżej "chropowatości". Spory kawałek prowadzę rower, a ten szaleje - tylne koło zaczyna mnie samo z siebie wyprzedzać na tym śliskim. Cyrk, jeżeli ktoś to widział z boku to miał ubaw, a jeżeli by stał bliżej to usłyszałby jakie wiązki rzucam.

Z Wełtynia DW120. Jadę bardzo asekuracyjnie w odróżnieniu od kierowców, którzy biorą chyba udział w jakimś wyścigu. Możliwe, że do dumnie stojącego w Gardnie Dino. Niestety, nie wpadłem na pomysł, by zabrać z sobą sztabę i nie robię tam zakupów. Będzie okazja kolejnym razem, mors ;) Po śliskim asfalcie dojeżdżam do Chlebowa, gdzie skręcam w prawo, ku Puszczy Bukowej i tu zaczyna się długa "gehenna". Drogi na polu są całkiem odkryte i jest nia nich czysty, żywy lód. Po skibach ciężko to objechać, bo ziemia nie jest zmarznięta na tyle, by koło się w nią nie zapadało. Trzeba iść, ale i to nie jest takie łatwe! :) Dużo lepiej robi się po wjeździe między drzewa, ale za to na koniec dostaję jeszcze długie pasmo bruku, co na bolący dość mocno łeb działa jak płachta na byka. Porządnie zmęczony, po blisko 3 godzinach jazdy (ledwie 35 km!) dojeżdżam do domu i od razu zasypiam na prawie 3 godziny.












Wirówek

Poniedziałek, 12 listopada 2018 · Komentarze(4)
Kategoria wycieczka
MAPA

Dodatkowe święto, dzień tradycyjnej żarówki, spędziłem między innymi na rowerze. Aura znośna, choć drogi brudne i Hanka dostała trochę w kość. Tym bardziej, że i z nawierzchnią nie było różowo. Część dróg przejechana pierwszy raz. Przy okazji udało się zahaczyć o malowniczy fragment (Wirówek - Chwarstnica) nowej, słynnej DDRki z Gryfina do Siekierek.






Rondo w Gardnie

Niedziela, 11 listopada 2018 · Komentarze(0)
Kategoria wycieczka
Z braku laku (i czasu) jedynie tak krótka, świąteczna przejażdżka.