m i c h u s s
Więcej o mnie.

Znajomi
s p r z ę t
Archiwum bloga
- 2020, Listopad9 - 11
- 2020, Październik15 - 21
- 2020, Wrzesień15 - 58
- 2020, Sierpień20 - 77
- 2020, Lipiec16 - 32
- 2020, Czerwiec13 - 51
- 2020, Maj22 - 117
- 2020, Kwiecień19 - 78
- 2020, Marzec9 - 7
- 2020, Luty10 - 7
- 2020, Styczeń15 - 34
- 2019, Grudzień16 - 41
- 2019, Listopad19 - 50
- 2019, Październik20 - 43
- 2019, Wrzesień26 - 36
- 2019, Sierpień22 - 31
- 2019, Lipiec19 - 21
- 2019, Czerwiec24 - 47
- 2019, Maj8 - 30
- 2019, Kwiecień19 - 43
- 2019, Marzec17 - 48
- 2019, Luty17 - 64
- 2019, Styczeń18 - 41
- 2018, Grudzień10 - 25
- 2018, Listopad28 - 58
- 2018, Październik24 - 37
- 2018, Wrzesień17 - 43
- 2018, Sierpień21 - 46
- 2018, Lipiec26 - 66
- 2018, Czerwiec26 - 43
- 2018, Maj19 - 47
- 2018, Kwiecień23 - 59
- 2018, Marzec24 - 98
- 2018, Luty14 - 50
- 2018, Styczeń12 - 69
- 2017, Grudzień11 - 25
- 2017, Listopad18 - 29
- 2017, Październik16 - 113
- 2017, Wrzesień20 - 44
- 2017, Sierpień23 - 44
- 2017, Lipiec17 - 52
- 2017, Czerwiec20 - 78
- 2017, Maj25 - 108
- 2017, Kwiecień20 - 71
- 2017, Marzec24 - 41
- 2017, Luty13 - 105
- 2017, Styczeń23 - 49
- 2016, Grudzień25 - 68
- 2016, Listopad31 - 70
- 2016, Październik30 - 86
- 2016, Wrzesień29 - 149
- 2016, Sierpień24 - 181
- 2016, Lipiec20 - 76
- 2016, Czerwiec28 - 221
- 2016, Maj26 - 167
- 2016, Kwiecień26 - 185
- 2016, Marzec33 - 312
- 2016, Luty17 - 92
- 2016, Styczeń16 - 110
- 2015, Grudzień22 - 44
- 2015, Listopad23 - 87
- 2015, Październik18 - 113
- 2015, Wrzesień25 - 181
- 2015, Sierpień19 - 65
- 2015, Lipiec29 - 66
- 2015, Czerwiec20 - 40
- 2015, Maj16 - 77
- 2015, Kwiecień10 - 89
- 2015, Marzec5 - 20
- 2015, Luty6 - 39
- 2015, Styczeń7 - 78
- 2014, Grudzień13 - 99
- 2014, Listopad7 - 36
- 2014, Październik23 - 46
- 2014, Wrzesień26 - 86
- 2014, Sierpień18 - 72
- 2014, Lipiec26 - 33
- 2014, Czerwiec23 - 58
- 2014, Maj30 - 123
- 2014, Kwiecień15 - 64
- 2014, Marzec16 - 101
- 2014, Luty12 - 62
- 2014, Styczeń13 - 48
- 2013, Grudzień7 - 25
- 2013, Listopad11 - 45
- 2013, Październik7 - 31
- 2013, Wrzesień7 - 36
- 2013, Sierpień19 - 64
- 2013, Lipiec16 - 73
- 2013, Czerwiec17 - 69
- 2013, Maj9 - 55
- 2013, Kwiecień8 - 36
- 2013, Marzec2 - 12
- 2013, Luty6 - 16
- 2013, Styczeń3 - 18
- 2012, Grudzień5 - 35
- 2012, Listopad10 - 44
- 2012, Październik9 - 59
- 2012, Wrzesień17 - 35
- 2012, Sierpień13 - 28
- 2012, Lipiec10 - 23
- 2012, Czerwiec15 - 56
- 2012, Maj17 - 40
- 2012, Kwiecień13 - 49
- 2012, Marzec12 - 47
- 2012, Luty13 - 45
- 2012, Styczeń6 - 28
- 2011, Grudzień4 - 22
- 2011, Listopad5 - 25
- 2011, Październik7 - 33
- 2011, Wrzesień11 - 44
- 2011, Sierpień10 - 51
- 2011, Lipiec15 - 36
- 2011, Czerwiec12 - 22
- 2011, Maj10 - 21
- 2011, Kwiecień12 - 35
- 2011, Marzec7 - 8
- 2011, Luty2 - 4
- 2011, Styczeń5 - 6
- 2010, Listopad17 - 1
- 2010, Październik29 - 4
- 2010, Wrzesień15 - 4
- 2010, Sierpień29 - 19
- 2010, Lipiec23 - 4
- 2010, Czerwiec23 - 10
- 2010, Maj22 - 11
- 2010, Kwiecień23 - 0
- 2010, Marzec5 - 0
- 2010, Luty2 - 0
- 2010, Styczeń1 - 0
- 2009, Grudzień2 - 0
- 2009, Listopad2 - 0
- 2009, Październik3 - 0
- 2009, Wrzesień5 - 0
- 2009, Sierpień6 - 0
- 2009, Lipiec11 - 0
- 2009, Czerwiec17 - 0
- 2009, Maj15 - 4
- 2009, Kwiecień13 - 0
- 2009, Marzec7 - 0
- 2009, Luty1 - 0
- 2009, Styczeń1 - 0
- 2008, Listopad1 - 2
- 2007, Wrzesień2 - 0
- 2007, Sierpień2 - 0
- 2007, Lipiec3 - 0
- 2007, Czerwiec4 - 0
- 2007, Maj11 - 0
- 2007, Kwiecień5 - 0
- 2007, Marzec3 - 0
- 2007, Luty4 - 0
- 2007, Styczeń3 - 2
- 2006, Grudzień2 - 0
- 2006, Listopad4 - 0
- 2006, Październik4 - 0
- 2006, Wrzesień12 - 0
- 2006, Sierpień13 - 0
- 2006, Lipiec21 - 0
- 2006, Czerwiec14 - 0
- 2006, Maj12 - 0
- 2006, Kwiecień6 - 0
- 2006, Luty2 - 0
- 2006, Styczeń1 - 0
- 2005, Listopad4 - 0
- 2005, Październik8 - 0
- 2005, Wrzesień19 - 0
- 2005, Sierpień12 - 0
- 2005, Lipiec17 - 0
- 2005, Czerwiec18 - 0
- 2005, Maj6 - 0
- 2005, Kwiecień4 - 0
- 2005, Marzec5 - 0
- 2005, Luty2 - 0
- 2005, Styczeń1 - 0
- 2004, Grudzień2 - 0
- 2004, Listopad1 - 0
- 2004, Październik3 - 7
- 2004, Wrzesień12 - 0
- 2004, Sierpień9 - 0
- 2004, Lipiec21 - 0
- 2004, Czerwiec18 - 0
- 2004, Maj2 - 0
- 2004, Kwiecień3 - 0
- 2004, Marzec3 - 0
- 2004, Styczeń2 - 0
- 2003, Wrzesień6 - 7
- 2003, Sierpień1 - 0
- 1997, Lipiec7 - 0
- 1997, Maj2 - 0
- 1997, Kwiecień4 - 2
- 1997, Marzec1 - 2
Wpisy archiwalne w kategorii
wycieczka
| Dystans całkowity: | 66235.28 km (w terenie 3686.23 km; 5.57%) |
| Czas w ruchu: | 2973:34 |
| Średnia prędkość: | 21.93 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 75.30 km/h |
| Suma podjazdów: | 177935 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 191 (100 %) |
| Maks. tętno średnie: | 185 (96 %) |
| Suma kalorii: | 908099 kcal |
| Liczba aktywności: | 892 |
| Średnio na aktywność: | 74.25 km i 3h 22m |
| Więcej statystyk | |
- DST 105.33km
- Teren 7.00km
- Czas 04:53
- VAVG 21.57km/h
- VMAX 48.14km/h
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Miedwie dookoła, ale nie tylko
Niedziela, 30 września 2012 • dodano: 30.09.2012 | Komentarze 5
STARGARD-Zieleniewo-promenada nad Miedwiem-Kunowo-Koszewo-Wierzbnica-Grędziec-Okunica-Ryszewo-Turze-Giżyn-Dębina-Stare Czarnowo-Glinna-Sosnówko-Szczecin(Śmierdnica-Płonia-Sławociesze-Zdunowo-Wielgowo)-Poczernin-Smogolice-Żarowo-STARGARDWczoraj Bronik przypomniał mi, że dziś Stargardzkie Towarzystwo Cyklistów organizuje zamknięcie sezonu rowerowego 2012 pod postacią objazdu Miedwia po trasie słynnego maratonu. Jako osoba, która mieszka w Stargardzie od dłuższego czasu i nigdy nie pokonała tej trasy postanowiłem skorzystać z okazji.
O 10.35 stawiłem się w amfiteatrze w Morzyczynie, gdzie zaskoczyła mnie bardzo duża ilość chętnych na przejazd rowerzystów.

Przed startem - amfiteatr w Morzyczynie© michuss
Niemal natychmiast po moim przyjeździe padła komenda do ruszenia. Przejazd wiódł dziurawą drogą przez Kunowo i dalej, wzdłuż wschodniego brzegu Miedwia aż do Okunicy. Peleton bardzo się rozciągnął. W pewnym momencie, gdzieś za Kunowem obejrzałem się za siebie i zobaczyłem dwie osoby, a przed sobą oddalający się stopniowo peleton. Przycisnąłem, bo stwierdziłem, że nie chce mi się zamykać stawki. Później, podczas pierwszego postoju w Koszewie, okazało się, że z tyłu były jeszcze dwa pomniejsze peletony.
Drugi postój wypadł za Grędźcem, przed samym skrzyżowaniem z DW 106.

Postój przy skrzyżowaniu z DW 106© michuss
Od Okunicy zaczynam się zastanawiać jakby tu dalej pojechać, bo już wiedziałem, że jest zbyt ładna pogoda, by poprzestać jedynie na objeździe jeziora. Początkowo chciałem pojechać do Barlinka przez Lipiany, ale, że znowuż miałem ochotę poznać przebieg trasy na zachodnim brzegu Miedwia, więc wybrałem wariant „urwania” się w okolicy Dębiny (odbicie do Starego Czarnowa).
Jak postanowiłem, tak zrobiłem. Krótko przed zjazdem na płyty w Giżynie podjechał do mnie starszy pan na szosówce, któremu nie uśmiechała się jazda po płytach i pytał mnie czy wiem jak odbić na Stare Czarnowo:) Niestety, nie pomogłem mu, bo też tego nie wiedziałem. Mam nadzieję, że sobie jakoś poradził, bo po płytach, na wąskich oponach wesoło nie było.
Peleton mocno się rozrzedził. Na podjeździe niedaleko Dębiny duża część rowery wprowadzała i robiła sobie na górze postój.

Giżyn - Dębina© michuss
Ja zatrzymałem się, by zrobić zdjęcie, a chwilę później pomknąłem po płytach dalej i wreszcie dojechałem do jakiegoś asfaltu, na którym wszyscy skręcali w lewo. Za moment ukazały się zabudowania i dowiedziałem się, że to właśnie Dębina. Zapytałem jadącego obok mnie rowerzysty czy wie jak stąd odbić na Czarnowo, ale nie wiedział. Wiedziały za to dzieci, które bawiły się na placu zabaw i dosłyszały moje pytanie. Szybko uzyskałem odpowiedź i tutaj rozpocząłem samotną część wycieczki.
Do Czarnowa pod mocny wiatr, potem trochę lepiej. W Glinnej zjeżdżam w las, więc problem wiatru znika.

Glinna, wjazd do Puszczy Bukowej© michuss
Dokucza jedynie bruk, ale tylko na odcinku do arboretum. Dalej jadę fajnym asfaltem, który odkryłem dwa tygodnie temu (wtedy jechałem w dół, dziś pod górę).
Zjeżdżam zjazdem, który na swój użytek nazywam „imieniem widmo”, bo to od niego się o nim dowiedziałem:) Docieram na przedmieścia Szczecina, na starą „trójkę”.
W Płoni zakupy w netto i dalej, przez Zdunowo aż do „betonówki”, którą zmierzam na wschód aż na wysokość gruntowego zjazdu do Poczernina, z którego do domu docieram przez Smogolice.

Liściasty© michuss
Czasu zeszło mi dziś sporo, bo z domu wyszedłem o 10.15, a z powrotem jestem przed samą 16.
Kategoria wycieczka
- DST 78.43km
- Teren 6.70km
- Czas 03:22
- VAVG 23.30km/h
- VMAX 35.65km/h
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Szczecin
Sobota, 29 września 2012 • dodano: 29.09.2012 | Komentarze 1
STARGARD-Zieleniewo-Morzyczyn-Kobylanka-Niedźwiedź-Szczecin(Zdunowo-Wielgowo-Dąbie-Most Długi-Zdroje-Słoneczne-Kijewo-Płonia)-Kobylanka-Morzyczyn-promenada nad Miedwiem-Zieleniewo-STARGARDNa spotkanie z Bronikiem, podczas którego dokonała się wymiana siodła skórzanego, mało używanego na bilety NBP:)
Podczas powrotu ścigała mnie czarna chmura. Udało się uciec-lać zaczęło zaraz po moim wejściu do domu.

Szczecin, ul. Gdańska© michuss

Szczecin, Nabrzeże Wieleckie, przebudowywane bulwary nad Odrą© michuss
Kategoria wycieczka
- DST 28.35km
- Czas 01:11
- VAVG 23.96km/h
- VMAX 34.39km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Motaniec
Poniedziałek, 17 września 2012 • dodano: 17.09.2012 | Komentarze 8
Do Motańca. Wyjazd o 21.15, powrót o 22.55.
DK10, węzeł Motaniec© michuss
Kategoria wycieczka
- DST 130.98km
- Teren 13.90km
- Czas 05:59
- VAVG 21.89km/h
- VMAX 60.36km/h
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Swobnica
Niedziela, 16 września 2012 • dodano: 16.09.2012 | Komentarze 6
STARGARD-Lipnik-Kunowo-Koszewo-Grędziec-Okunica-Pyrzyce-Trzebórz-Tetyń-Piaseczno-Swobnica-Banie-Lubanowo-Sosnowo-Dołgie-Chwarstnica-Drzenin-Żelisławiec-Stare Czarnowo-Kołbacz-Bielkowo-Jęczydół-Morzyczyn-Zieleniewo-STARGARDOd czasu, gdy na którymś z blogów szczecińskich bikestatsowiczów przeczytałem o nowej DDRce, wytyczonej w śladzie dawnej kolei z Gryfina do Swobnicy (na odcinku w gminie Banie) postanowiłem obejrzeć na własne oczy to „cudo”. Minęło kilka miesięcy i dziś udało się plan zrealizować. Motywacją był kierunek wiatru-z południa i południowego zachodu, dzięki czemu wiedziałem, że powinienem wracać z wiatrem.
Wyruszyłem o 10.40. Do Pyrzyc zdecydowałem udać się najkrótszą drogą. W tym celu, już na wysokości Lipnika odbiłem od DDRki do Kobylanki i wjechałem do wsi. Zaraz za ostatnimi zabudowaniami kończy się asfalt i zaczyna droga polna. Tutaj uwagę przykuwa też powstający dom mieszkalny o bardzo niebanalnej architekturze (nie robiłem zdjęć, bo ktoś się przy nim kręcił). Chwila kręcenia wzdłuż pól, jakieś chaszcze i przejeżdżamy nowym wiaduktem nad S10-ten krótki odcinek drogi z Lipnika do Kunowa cechuje się bardzo dobrym asfaltem, jednak kawałek za zjazdem z wiaduktu znów zaczyna się polna, dość dziurawa droga. Potem niemniej dziurawa asfaltówka przez Kunowo. Kto wie czy specjalnie jej nie robią, bo dzięki temu samochody przez wieś muszą jeździć powoli.
Dalsza droga do Pyrzyc wzdłuż brzegu Miedwia, z terenowym odcinkiem między Koszewem a Wierzbnem. W tej pierwszej miejscowości zatrzymuję się na krótką chwilę przy bardzo towarzyskich koniach. Jak tylko stanąłem zaraz kilka podeszło do mnie i koniecznie chciały sprawdzić co mam w plecaku, czy dekielek od obiektywu jest smaczny i czy klamkę hamulca da się zjeść:) Popstrykałem im w zamian trochę zdjęć, zdobyłem doświadczenie, że następnym razem warto wziąć kilka kostek cukru i pojechałem dalej.

Konie w Koszewie© michuss
Między Wierzbnem a Grędźcem wyraźnie widać Miedwie po prawej stronie, w tym miejsce, w którym brzeg „zawija”-południowy kraniec jeziora. Po lewej zaś stronie widzimy ciekawą formę terenu-jest to spory, miejscami dość wysoki wał. W samym Grędźcu znalazłem informację, że zlokalizowany jest tu rezerwat przyrody Brodogóry. Właśnie przepytałem google co wie na ten temat i twierdzi, że jest to chroniony obszar stepowy, utworzony głównie by chronić jakieś tam, unikalne murawy i rośliny kserotermiczne (lubią dużo słońca i nie przeszkadza im mała ilość wody). Widok ze skarpy, na którą dziś się wspiąłem (i to nie w najwyższym miejscu) jest całkiem, całkiem:)

Połduniowy brzeg Jeziora Miedwie© michuss

Author w Brodogórach© michuss
Z Grędźca wojewódzką sto szóstką do Pyrzyc, gdzie nawiedzam lidla. Teraz muszę nadmienić, że jadę bez kasku, zresztą jeżdżę bez niego już od dłuższego czasu. Rozkleiła mi się „poduszka” na wysokości czoła-wyściółka oddzieliła się od rzepa i po założeniu spada nad oczy. Nie na tyle, żeby zasłaniać, ale na tyle, żeby wnerwiać, bo czułem, że coś mi nad oczyma dynda. Ponieważ niedawno w lidlu były całkiem fajne kaski, moim zdaniem ładniejsze od tych z serii, którą miałem zajechałem z zamiarem ewentualnego zakupu. Piszę ewentualnego, bo w kilku lidlach ich już nie było. Jednak w Pyrzycach leżały jeszcze w koszykach i to w „moim” rozmiarze L-XL, nawet w kolorze, który mi odpowiadał. Nie zastanawiając się wziąłem, a oprócz tego do wypróbowania ichniejsze izotoniki. I tak kask okazał się strzałem w dziesiątkę, tym bardziej, że załapałem się jeszcze na tą promocję 10% i zamiast 44,4 zapłaciłem 44. Natomiast izotoniki do niczego, nie warto na nie wydawać pieniędzy, jednak co poweraid to poweraid. Ten z lidla w sumie niczym nie różni się od biedronkowego, chwilę po wzięciu kilku łyków chce się dalej pić. No chyba nie o to w tym chodzi? :)
Z Pyrzyc DW 122 w kierunku Bani, z tym, że odbijam na Kozielice, Tetyń. Jechałem już tędy w dwa lata temu (jak ten czas leci!) podczas dwusetki do Morynia. Dziś zadanie mocno utrudnia wiatr. A droga w odsłoniętym terenie, na niektórych odcinkach drzewa jak na lekarstwo.

Idealna droga pod wiatr :)© michuss
Męczę się do wiaduktu nad S3, za którym droga wprowadza w las i przez kilka kilometrów z niego nie wychodzi, mijając zresztą po drodze leśniczówkę Przydarłów. Koniec końców zahacza się o Trzebórz, a po 2 km dociera do Tetynia, który widać z daleka z powodu okazałej wieży. Co ciekawe, znajduje się na niej stary zegar i działa:) W Tetyniu odbijam zgodnie z drogowskazem „Piaseczno 4”, fotografując uprzednio stację kolejową na nieczynnej już od dawna linii z Pyrzyc do Godkowa na magistrali nadodrzańskiej (Szczecin-Kostrzyn-Zielona Góra-Wrocław).

Pozostałość pod dworcu w Tetyniu© michuss
Od Tetynia przez las i pod górę. Wreszcie wpadam na skrzyżowanie z DW 121.

Skrzyżowanie w Piasecznie© michuss
Fotografuję parę staruszków, którzy siedzą sobie przed domem pewnie jeszcze starszym od nich. Chcę zrobić to dyskretnie i nie wiem na ile będą widoczni na zdjęciu.

Staruszkowie pilnują drogi w Piasecznie© michuss
Po zdjęciach ruszam przez wieś i w okolicy kościoła odbijam w lewo, w drogę do Swobnicy. Oj, fanatycy gładkiego asfaltu nie byli by zadowoleni, ale trakt jest przedni:) Szczególnie na odcinku od Górnowa do Swobnicy, gdzie co rusz są ostre spadki w lesie. W połączeniu z mocno pofałdowanym asfaltem daje to niezłe wrażenia i emocje. Osiągam tu bez pedałowania blisko 50 km/h, ale wynik ten zostanie jeszcze dziś poprawiony:) Po prawdzie to ze względu na ten fragment pojechałem od Pyrzyc taką trasą, bo zapadł mi on z włóczęgi sprzed dwóch lat:)

Przez las z Piaseczna do Swobnicy, prawie cały czas w dół po wybojach© michuss

U celu© michuss
W Swobnicy chwilę się pokręciłem. Próbowałem namierzyć zamek, ale mi nie wyszło. Nie miałem jednak jakiegoś szczególnego „ciśnienia” na zobaczenie tej budowli, bo już cieszyłem się na przejażdżkę szlakiem zwiniętych torów do Bań i dalej do Lubanowa. Po wspinaczce na nasyp kolejowy (sam początek tej DDRki w Swobnicy to skandal i sprawa na miarę Teleexpresu-jak ktoś nie wie to nie ma najmniejszych szans, żeby znalazł miejsce, z którego trasa rozpoczyna swój bieg, a przy okazji ktoś kto dojeżdża do końca ma duże szanse nie wyhamować i zwalić się na pysk z nasypu o wysokości kilku metrów) spotykam parę rowerzystów (ona i on) z Bań, którzy wybrali się na przejażdżkę niedzielną. Chłopak do mnie zagaduje, chwilę rozmawiamy i razem ruszamy w stronę Bań. Jednak tuż za Swobnicą decydują się na zobaczenie jakiegoś jeziorka, a ja jadę dalej od razu przyspieszając, bo poruszali się z prędkością około 18 km/h:) Początkowo jadę wzdłuż lasu po lewej stronie mając pole, ale chwilę później zagłębiam się w las i to jest chyba najbardziej klimatyczny odcinek tej trasy-jazda w tunelu z drzew i krzaków:)

DDRka po nasypie kolei między Swobnicą a Baniami© michuss
Kawałek dalej zmuszony jestem zatrzymać się i odebrać „służbowy” telefon. Tutaj doganiają mnie wspominani wcześniej rowerzyści i razem, niespiesznie, docieramy do Bań, gdzie oni odjeżdżają do domu, a ja dalej DDRką, przez stację w Baniach do Lubanowa, przekroczywszy uprzednio DW 121. Tory biegły wzdłuż drogi, więc i dziś tak się jedzie. Tutaj niestety widać, że ktoś odstawił, delikatnie mówiąc, fuszerkę przy wykonaniu nawierzchni, bo pojawiły się liczne wybrzuszenia (podobnie było na samym wjeździe do Bań).
W Lubanowie, w miejscu dawnego przystanku znajduje się fragment podkładów z przytwierdzonymi szynami, dodatkowo jest tablica, która informuje o historii linii i o ciekawostkach, które można obejrzeć w samej wsi. Dowiedziałem się, że do 1945 roku na linii kursowały trzy pary pociągów z Gryfina do Swobnicy, po wojnie wprowadzono jedną, dopiero w latach siedemdziesiątych uzupełniając to kolejną. Linia nie doczekała przemian, wcześniej wstrzymano na niej przewozy. Potem została rozkradziona, infrastruktura niszczała i w końcu tory zostały zwinięte.

Tablica w Lubanowie© michuss

Lubanowo© michuss
W samym Lubanowie jest chyba największy spadek na pokonywanym odcinku. Poprowadzony w dość głębokim wąwozie. Fajny:) Zaraz za tym zjazdem docieram do drogi do Sosnowa, na którą zjeżdżam opuszczając DDRkę. Przed samym Sosnowem jest skrzyżowanie: w prawo do Bań, w lewo do wsi Dołgie, gdzie zamierzam dojechać. Przed samą krzyżówką mówię sam do siebie: „tylko nie bruk, tylko nie bruk”:) I wykrakałem. To chyba najgorszy fragment brukowany, jakim kiedykolwiek jechałem. Brak możliwości objazdu, bo „pobocze” to kopny piach, o ile w ogóle jest. Jeśli ktokolwiek chce tamtędy jechać, a nie przepada za takimi atrakcjami stanowczo odradzam:) W międzyczasie docieram do leśnej krzyżówki, gdzie z lewej strony „miga” mi początek DDRki, z której wcześniej zjechałem:) Chwilę później kolejne rozwidlenie, gdzie na szczęście natykam się na jakieś dzieciaki, które powiedziały mi co i jak. Później przez pola, wytrzęsło mnie tam niesamowicie, miałem wrażenie, że to się nigdy nie skończy. Nigdy nie zaliczałem odcinków brukowanych do „terenu”, ale dzisiaj z czystym sumieniem to zrobię, bo to było gorsze od najbardziej dziurawej szutrówki;)

Bruk między Sosnowem a Dołgiem© michuss

Koniec męczarni - Dołgie na horyzoncie© michuss
We wsi Dołgie dobijam do skrzyżowania, na którym skręcam lewo i kieruję się w stronę Chwarstnicy przez Borzym. Tereny tu całkiem urozmaicone, jakże inne od równin pyrzyckich, a to przecież tak niedaleko.

Chwarstnica© michuss
W Chwarstnicy fotografuję to co zostało z węzłowej niegdyś stacji.

Pozostałość pod dworcu w Chwarstnicy© michuss
Wiele tego nie ma: równia stacyjna i budynek, który niegdyś pełnił rolę dworca. Kolejne kilometry to całkiem spory podjazd, dojazd przez pola (ale asfaltem) do Sobieradza przez wiadukt nad S3 i w końcu w pofałdowanym terenie do Drzenina, przez który w zeszłym roku przejeżdżałem w drodze z Pyrzyc (Żabowa) do Gardna.

Między Sobieradzem a Drzeninem-droga faluje. W oddali Puszcza Bukowa.© michuss
Dziś jednak jadę prosto, bo mam w pamięci zdjęcie z wpisu sakwiarza, które sprawiło, że powziąłem postanowienie, iż czym prędzej muszę tędy się przejechać:) Droga wiedzie w przeważającej części z góry, po szarym szutrze i kończy się na DW 120, naprzeciwko kościoła w Żelisławcu.

Wjazd do Żelisławca od strony Drzenina© michuss
Powrót do Stargardu podobnie jak wczoraj, z tym, że w Starym Czarnowie zatrzymuję się w sklepie po zimną colę, zamieniając kilka słów z miejscowym, a w Bielkowie odbijam na Jęczydół, a nie, jak wczoraj, na Kobylankę.
Aha, na zjeździe za Starym Czarnowem przekraczam 60 km/h:)
Na DDRce miedwiańskiej oczywiście „sajgon”, masa pieszych, o rowerzystach jadących całą szerokością nie wspominając. Przed zjazdem do domu odwiedzam tesco po „elektrolity”;)
Podczas całej przejażdżki wypiłem około 2,2 l płynów, zaś zjadłem tylko jednego batona musli, co mnie mocno zdziwiło;)
Kategoria wycieczka
- DST 59.90km
- Teren 3.70km
- Czas 02:34
- VAVG 23.34km/h
- VMAX 38.47km/h
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Glinna
Sobota, 15 września 2012 • dodano: 15.09.2012 | Komentarze 2
STARGARD-Zieleniewo-promenada nad Miedwiem-Morzyczyn-Kobylanka-Szczecin(Jezierzyce-Śmierdnica)-Sosnówko-Glinna-Stare Czarnowo-Kołbacz-Bielkowo-Kobylanka-Morzyczyn-promenada nad Miedwiem-Zieleniewo-STARGARDWyjechałem o 15.10, bez jakiegoś szczególnego planu. Co chwilę kropiło, więc pomyślałem o dojeździe do Niedzwiedzia i z powrotem. W każdym razie na zachód, bo stamtąd wiało.

Wrześniowe Miedwie© michuss
Jechało się całkiem przyjemnie, więc za Kobylanką nie odbijam do Motańca tylko przez las docieram do Szczecina, konkretniej do Jezierzyc. Potem do starej „trójki” i rozpoczynam wspinaczkę na Góry Bukowe. Jedzie się super, nawet nie zauważyłem jak dotarłem do krzyżówki pod Kołowem. Dalej w lewo, potem jeszcze raz w lewo. W trakcie zjazdu do Dobropola, w ostatniej chwili podejmuję decyzję, że odbiję w prawo, w asfaltówkę z dopuszczonym ruchem pieszych i rowerów. Był to strzał w dziesiątkę. Droga wprost bajeczna, wąski asfalt, ostre zakręty, cały czas w dół. Rewelacja. W moim rankingu zdecydowanie na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o Puszczę Bukową.
Potem niestety po bruku, przy cmentarzu niemieckich żołnierzy, aż do DW w Glinnej, skąd w siąpiącym deszczu do Starego Czarnowa.

Przy arboretum w Glinnej© michuss

Przy cmentarzu niemieckich żołnierzy w Glinnej (Starym Czarnowie)© michuss
Dalsza droga tradycyjnie, przez Kołbacz, w którym natykam się na dwóch rowerzystów na MTB, dojeżdżających z jakiejś drogi z prawej strony. Jadę za nimi aż do Bielkowa, potem odbijają w kierunku Jęczydołu. Nie miałem ochoty na „ciśnięcie”, więc stopniowo odległość między nami wzrastała:)
Z Kobylanki DDRką aż do tesco, gdzie robię zakupy. W domu jestem o 18.10.
Kategoria wycieczka
- DST 111.07km
- Czas 04:20
- VAVG 25.63km/h
- VMAX 45.72km/h
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Bytowo przez Ińsko
Niedziela, 2 września 2012 • dodano: 02.09.2012 | Komentarze 2
STARGARD-Gogolewo-Dzwonowo-Chociwel-Starzyce-Kamienny Most-Ińsko-Ciemnik-Bytowo-Krzemień-Dobrzany-Szadzko-Tarnowo-Sulino-Barzkowice-Pęzino-Ulikowo-Strachocin-STARGARDMiałem chęć po dłuższym czasie pokręcić się po okolicach Ińska, a przy okazji skosztować zachwalanej swego czasu przez Siwiutkiego pizzy ińskiej w tamtejszej pizzerii Manhattan. Pizza jest rzeczywiście ińska, bo obłożona łososiem i pstrągiem, a do tego obficie posypana szczypiorkiem.
Do Chociwla udałem się krajową dwudziestką, której to drogi nie znoszę. Przede wszystkim z powodu dość dużego ruchu (akurat w niedzielę nie jest to problem), a także długich, monotonnych prostych. Poza tym mniej więcej do Gogolewa nawierzchnia pozostawia wiele do życzenia. Niemniej jest to najkrótsza droga w stronę Chociwla, na człapanie przez Kanię nie miałem chęci.
Jedzie się bardzo dobrze. Nie wiem czy to z tego powodu, że przed wyjazdem odkręciłem bagażnik, czy też nieco pomagał wiatr. Wiem, że na przejeździe przed samym Chociwlem miałem za sobą 59 minut jazdy, co dawało całkiem przyzwoitą, jak na mnie oczywiście, średnią.
Chociwel biorę bokiem i to dosłownie, bo odbijam na Starzyce, by tam skręcić w stronę Kamiennego Mostu. Czyli nadłożyłem trochę kilometrów, w zamian omijając centrum wspomnianej miejscowości.
Od Kamiennego Mostu droga mija mi bardzo szybko. Mniej więcej od wysokości Ściennego droga niemal cały czas prowadzi w dół, stąd i prędkości są całkiem całkiem. Koniec końców zajeżdżam do ińskiego raka, fotografuję nurków i ruszam do pizzerii. Jest 12.53, więc pani prosi, bym odczekał 7 minut, bo rozpoczynają od 13. Gdy przychodzi co do czego zamieram, bo pan wypiekający pizzę mówi, że ińskiej nie ma (bo nie ma ryby), ale po krótkich konsultacjach okazuje się, że jednak będzie dane mi spróbować miejscowego „specjału”. Do tego zimny napój, czego chcieć więcej?

Nurkowanie w Ińsku© michuss

Pizza ińska© michuss

Postój w Ińsku© michuss
Podczas tego postoju nieco zmarzłem-siedziałem w cieniu i od czasu do czasu atakowały mnie podmuchy chłodnego wiatru.
Po zjedzeniu ruszam w dalszą drogę. Wyjeżdżając ze Stargardu chciałem podjechać do Linówka i wybadać tajemniczą drogę, która łączy tą wieś z Ińską Wstęgą. Zmieniam jednak plany i postanawiam odświeżyć sobie równie sympatyczną trasę do Dobrzan przez Bytowo i Krzemień. W tym celu przemierzam jakieś 10-12 km wojewódzką Świdwin-Gorzów i za Czertyniem odbijam w las, w prawo, za drogowskazem Bytowo 3. Droga jest bardzo malownicza, wąska, wije się przez las, przez moment widać jakieś jeziora obstawione tablicą (o ile pamiętam) „Użytek Ekologiczny Ciszewskie Bagna”. Niestety, nawierzchnia nie jest najlepsza, ale co to za problem;)

Podjazd za Ciemnikiem© michuss
Wjazd do Bytowa urozmaicają miejscowe stawy położone po lewej stronie drogi. W samej wsi trzeba uważać, bo łatwo przeoczyć krzyżówkę na Krzemień (Dobrzany) i przez pomyłkę zajechać do Ognicy.
Od Krzemienia fajną brzozową aleją, którą pamiętałem z zeszłego roku (chyba w czerwcu się tędy snułem) do Dobrzan.

Krzemień - Dobrzany© michuss
Sam wjazd do miasta z góry, więc można się całkiem ładnie rozpędzić. W Dobrzanach ponownie trafiam na jakiś festyn (zaryzykuję stwierdzenie, że tak jest niemal zawsze, kiedy tędy przejeżdżam). Wyjeżdżam drogą na Suchań, którą zresztą też łatwo przeoczyć. Droga o dość słabej nawierzchni aż do Tarnowa, gdzie odbija się w prawo w nie lepszą drogę na Sulino, Barzkowice.
Końcówka trasy bez szczególnych emocji. Miałem nadzieję, że między Barzkowicami a Pęzinem, gdzie dwukrotnie przecina się linię kolejową z Ulikowa do Piły trafię na „reaktywowany” pociąg, ale nic nie jechało. Widać za to, że miejscowi jeżdżą na pamięć-auto wyładowane małymi dziećmi nawet nie zwolniło przed znakiem STOP.
Kategoria wycieczka
- DST 17.33km
- Czas 00:55
- VAVG 18.91km/h
- VMAX 39.52km/h
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Miedwie (z Igą)
Niedziela, 26 sierpnia 2012 • dodano: 26.08.2012 | Komentarze 3
STARGARD-Zieleniewo-promenada nad Miedwiem-Zieleniewo-STARGARDPierwsza jazda z córeczką w foteliku.
W tamtą stronę było ok, w drodze powrotnej, wyczerpana bieganiem po placach zabaw usnęła, a fotelik niestety nie ma opcji wychylnego siedziska, więc co chwilę czułem kask oparty o mój krzyż (dziwnie to musiało wyglądać z boku), względnie kątem oka widziałem jak się "przelewa" przez podłokietnik na prawą i lewą stronę;). Przed samym Stargardem przebudziła się, popłakała, że cytuję: "kask muszę trzymać, bo poleci w niebo", a na propozycję przejażdżki po obiedzie po stargardzkich placach zabaw stanowczo zaprotestowała. Mam nadzieję, że przejściowo:)
Fota niestety tylko z komóry:

Nad Miedwiem© michuss
- DST 106.68km
- Czas 05:02
- VAVG 21.19km/h
- VMAX 34.08km/h
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Trzebiatów - Stargard przez Nowogard
Piątek, 17 sierpnia 2012 • dodano: 17.08.2012 | Komentarze 2
TRZEBIATÓW-Górzyca-Gryfice-Jasiel-Unibórz-Błotno-Nowogard-Jenikowo-Maszewo-Storkówko-Małkocin-Klępino-STARGARDDziś powrót do domu. Ponieważ po południu pracowałem wyjechałem (a raczej wyjechaliśmy, bo do ronda w Golczewie towarzyszył mi wujek) już o 8 rano. Tempo niespieszne, około 20 km/h. To dobrze, bo pobolewa mnie lekko kolano, jadę w opasce elastycznej, która znacznie poprawia komfort.

Ościęcin© michuss
Na rondzie daję cynk Shrinkowi, który wyjeżdża mi po jakimś czasie naprzeciw. Spotykamy się gdzieś przed Karskiem i suniemy do niego do domu na kawę.
Czas mija szybko, rozmawiamy na tematy okołorowerowe, w końcu w południe decyduję się na ruszenie do domu. Shrink postanawia mi towarzyszyć do Jenikowa, gdzie zatrzymujemy się pod sklepem i robimy pamiątkowe zdjęcie. Dzięki Shrink za towarzystwo!

Pożegnalne foto w Jenikowie© michuss
Dalej spokojna jazda przez Maszewo do betonówki pod Łęczycą, gdzie w typowy dla mnie sposób zjeżdżam na nią i po chwili skręcam w lewo, w kierunku Storkówka i przez Małkocin, Klępino docieram do celu.
Kategoria wycieczka
- DST 63.92km
- Czas 02:59
- VAVG 21.43km/h
- VMAX 40.09km/h
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Świdwin - Trzebiatów przez Rymań
Czwartek, 16 sierpnia 2012 • dodano: 17.08.2012 | Komentarze 1
BOLSZEWO-WEJHEROWO-(PKP)-ŚWIDWIN-Słowieńsko-Powalice-Rymań-Starnin-Jarkowo-Dargosław-TRZEBIATÓWSłowo się rzekło i trzeba było wujka nawiedzić, mimo wyczerpującej wczorajszej wycieczki ze Szczecinka do Wejherowa (na końcowych kilometrach zdecydowałem nawet, że odpuszczę sobie Trzebiatów, jednak następnego dnia rano zmieniłem zdanie).
Na pociąg dojeżdżam do Wejherowa. Wsiadam w kolejkę SKM, którą oprócz mnie podróżuje jeszcze jeden rowerzysta (w Lęborku dosiada sakwiarka i sakwiarz) i nią docieram do Słupska. Dodam, że spółkę darzę dużą sympatią, bo nie pobiera od rowerzystów ani grosza za przewóz roweru. Da się? Da:)
W Słupsku godzina przerwy i osobowy, przepraszam REGIO, do Szczecina, w którym zajmuję ostatni, tzw. służbowy przedział. Do Sławna towarzyszą mi kolejarze, potem jadę sam, a w Koszalinie wpada chyba z dziesięciu wracających z roboty chłopa. Po chwili słychać syk otwieranego piwa. Panowie jadą jednak do Białogardu, gdzie sytuacja powtarza się i w Świdwinie opuszczam jednostkę wraz z kilkunastoosobową grupą.
Ze Świdwina wyjeżdżam drogą prowadzącą do Kołobrzegu. Po przekroczeniu linii kolejowej wije się ona doliną Regi, która jest tu jeszcze niepozorną rzeczką.

Rzeka Rega pod Świdwinem© michuss
Dolinę opuszcza się długim podjazdem do Krosina. Wieś mijam bez zatrzymywania, a jakieś 2 km za nią opuszczam DW i kieruję się lokalną drogą do Mysłowic przez Słowieńsko i Jastrzębniki.

Jastrzębniki© michuss

Sławoborskie emiraty© michuss
Muszę przyznać, że jestem pod dużym wrażeniem. Piękna aleja, asfalt całkiem gładki, do tego pomagający wiatr-aż chce się jechać. W Słowieńsku fotografuję piękny, ale niestety podupadający dwór, przedstawiający całkiem odmienny stan jeśli go porównać choćby do wczoraj uwiecznionego pałacu w Łebuni koło Lęborka.

Pałac w Słowieńsku© michuss
W Mysłowicach skręcam w lewo, w kierunku Rymania (droga łączy go ze Sławoborzami). Nadal jedzie się przyjemnie, choć ruch może nieco większy. W Powalicach staram się wypatrzeć bocianie gniazdo, bo jest duże prawdopodobieństwo, że jego mieszkańcem będzie słynny, agresywny bocian, który nie darzył sympatią parkujących w okolicy samochodów. Niestety, nie udaje mi się wypatrzeć tego chuligana;)
Do Rymania przez lasy (poczułem się trochę jak wczoraj-wąska, prosta wstęga asfaltu przez lasy). Już w samej wsi dostrzegam przecinającą jezdnię DDRkę, o której wcześniej słyszałem od wujka (później dowiedziałem się, że na dziś dzień można dojechać w okolice jeziora Popiel koło wsi Skrzydłowo od samego Kołobrzegu-to prawie 35 km asfaltowej drogi dla rowerów, poprowadzonej śladem dawnej kolei wąskotorowej).

DDR Rymań - Skrzydłowo© michuss
Wspomnianą drogą dojeżdżam na wysokość skrzyżowania DK6, wzdłuż której jadę z drogą do Kołobrzegu przez Siemyśl. Wjeżdżam w tą drugą i po klku kilometrach docieram do zjazdu na Starnin. Znów niezwykle przyjemne zaskoczenie, bo pamiętam przez mgłę, że kiedyś jechałem tędy samochodem po koślawym bruku. Obecnie droga wyłożona jest równiutkim jak stół asfaltem, dodatkowo prowadzi piękną aleją, a ruch samochodów jest śladowy.

Dojazd do Starnina© michuss

Starnin© michuss
Przez Starnin przejeżdżam po bruku, podobnie jest w Kinowie i w końcu dobijam do Jarkowa. Stąd równie wąskimi drogami przez Dargosław (rozpadający się pałac), Lewice (opuszczony cmentarz) docieram do Mirosławic, które są w zasadzie przedmieściem Trzebiatowa. Chwilę później jestem na miejscu.

Cmentarz w Lewicach© michuss
Wyjazd ze Świdwina 16.45, w Trzebiatowie o 19.55.
Kategoria wycieczka
- DST 188.58km
- Teren 14.70km
- Czas 09:34
- VAVG 19.71km/h
- VMAX 38.47km/h
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Szczecinek - Wejherowo
Środa, 15 sierpnia 2012 • dodano: 15.08.2012 | Komentarze 12
STARGARD-(PKP)-SZCZECINEK-Gwda Wielka-Czarne-Sporysz-Suszka-Lipczynek-Upiłka-Borowy Młyn-Borzyszkowy-Ciemno-Tuchomie-Niezabyszewo-Bytów-Pomysk Wielki-Soszyca-Jasień-Mydlita-Rokitki-Oskowo-Cewice-Łebunia-Popowo-Dzięcielec-Nawcz-Paraszyno-Strzebielino-Gościcino-BOLSZEWONa pomysł eskapady podobnej do dzisiejszej wpadłem już w grudniu, po wejściu w życie nowego rozkładu jazdy pociągów. Bardzo ucieszyła mnie wówczas wieść, że pociąg do Szczecinka, który dotychczas odjeżdżał ze Stargardu bodaj około 9 i na miejsce docierał po 11 (pierwszy poranny) zacznie jeździć dużo wcześniej, bo już o 6.20 ze Stargardu, a na miejsce dotrze przed 9. Od razu wykombinowałem sobie, że będzie to niezły powód do pokręcenia się po Drawskim PK, ale także części Wału Pomorskiego w okolicy Nadarzyc i Zdbic. No i przede wszystkim da mi ciekawą możliwość dojechania w rodzinne strony, do Wejherowa.
Do wyjazdu dzisiejszego sposobiłem się od około tygodnia, pozałatwiałem wolne na czwartek i piątek, żeby w ogóle miało to sens. Pozostało mi z niepokojem obserwować prognozy pogody, ale te za ostatni czas mówiły, że o ile poniedziałek i wtorek mają być takie sobie to środa-super. Zadowolony więc wpakowałem się dziś z rowerem i dwiema, dość ciężkimi sakwami w puściutki szynobus do Szczecinka. Na miejscu byliśmy planowo.
Po założeniu sakw ruszyłem w kierunku Czarnego. Początkowo chciałem tam dojechać widoczną na googlemaps drogą przez Żółtnicę i Drawień, ale wczoraj znalazłem informację (nie wiem czy aktualną), że są tam tereny wojskowe. Nie chcąc ryzykować wybrałem znaną mi, monotonną drogę przez Marcelin i Gwdę. Wszystko szło planowo, choć trochę martwiły ciężkie chmury, które pojawiły się od okolic Złocieńca (wcześniej niebo było niebieskie, a pogoda wymarzona na jazdę).

Zjazd do Gwdy-DK 20© michuss
W Gwdzie odbijam w DW 201 i przez lasy kieruję się do Czarnego, po drodze zatrzymując się na chwilę przy tablicy upamiętniającej obóz jeniecki, a później koncentracyjny założony przez hitlerowców. Jedzie się super. W lesie w ogóle nie czuć wiatru, który zgodnie z zapowiedziami ma wiać od północy i być dość słaby.
Czarne mijam bez zatrzymywania, zresztą i tak nic się tam nie dzieje przed 10 w święto. Wyjeżdżam z miasta wojewódzką drogą prowadzącą do Rzeczenicy. Jednak kilka kilometrów dalej opuszczam ją i zagłębiam się w niezmierzone bory sosnowe. Drogowskaz kieruje na Sporysz i jest to miejscowość (choć to zbyt mocne określenie, bo są tam chyba dwa czy trzy domy) zlokalizowana na tej samej drodze krajowej (nr 25) co Rzeczenica. Od teraz, "z licznikiem w ręku", przez ponad 40 km będę się poruszać wąskimi asfaltówkami, o całkiem dobrej nawierzchni, przebiegającymi przez sosnowe lasy. Co jakiś czas pojawia się miejscowość (podobna do tego Sporysza, kilka domów), a tak las, las, las i skrzyżowanie z jakąś ważniejszą drogą. Zrobiłem kilka zdjęć, choć w gruncie rzeczy wystarczyło by jedno-wszystko wygląda tak samo i o ile na początku może się podobać, to po kilkunastu kilometrach budzi znużenie, a ostatnia prosta przed Lipczynkiem, która ma chyba z 5-6 km wręcz irytację;)

Czarne-Upiłka, czyli 40 km identycznych dróg© michuss

Sporysz, skrzyżowanie z DK25 widoczne w oddali© michuss

Suszka - przysiółek leśny© michuss

Most na Brdzie, przy brzegu miejsce biwakowe© michuss

Mega długa prosta pod Lipczynkiem (całej nie widać)© michuss
W Lipczynku zatrzymuję się na batona (wcześniej stawałem na wodę i kabanosy z bułką gdzieś koło Sporysza). Potem znów przez las, mijając moje ulubione skrzyżowanie (drogowskaz Konarzyny 11 wskazujący w zwykłą, leśną, piaszczystą drogę). Koniec końców z lasu wyjeżdżam i docieram do krainy zwanej Gochami, a konkretnie miejscowości o wdzięcznej nazwie Upiłka. Tu mam wybór: albo do Bytowa pojechać przez Lipnicę, DW z Chojnic, która jest dość ruchliwa, albo spróbować przebić się do DK20 w okolicy miejscowści Tuchomie, która też bywa ruchliwa (ale dziś powinna być luźniejsza, bo nikt tamtędy nad morze nie powinien się pchać, w odróżnieniu od drogi z Chojnic).

Upiłka© michuss
Od tego momentu zaczynają się podjazdy, naprzemian ze zjazdami. Po chwili wjeżdżam do Borowego Młyna, który brałem za mały przysiółek, a w istocie jest sporych rozmiarów wioską, z całkiem okazałym, interesującym kościołem. Robię to zakupy, bo kończy mi się woda, zjadam co nieco i jadę dalej.
Zaraz za wsią okazuje się, że droga do Prądzony to w istocie szutrówka, a raczej, na dużej części, gruntówka, z dość kopnego piachu. Nie jedzie się po tym najlepiej-wyboje, dziury, podjazdy i jeszcze ten piach. Prędkość znacznie spada, a i morale też trochę, bo do celu jeszcze szmat drogi.

Borowy Młyn w tle, droga do Prądzony© michuss
Gdy dojeżdżam do Prądzony chcę zapytać miejscowych o drogę do Borzyszków, ale omyłkowo pytam: Którędy do Prądzony. Pada odpowiedź: Już pan jest, w samym centrum;) Po chwili wyjaśniam nieporozumienie i zasuwam wygodnym, nowym asfaltem w kierunku Ostrowitego, a raczej majaczącej w oddali olbrzymiej kopalni kruszyw (ich podejrzewam o zrobienie tej drogi w zamian za działalność w okolicy, ale może się mylę).

Nówka z Prądzony do Ostrowitego© michuss
Z Ostrowitego znów w pagórkowatym terenie w kierunku Tuchomia. W międzyczasie zatrzymuję się i wyciągam słuchawki. Ściągam też kask, bo jest mokry od mżawki i zaczyna mi działać na nerwy;) Piękne okolice, trochę niedokładnie obejrzane, bo zaczynam się spinać z dotarciem do Bytowa, gdzie chcę coś zjeść. W Tuchomiu wpadam na puściutką dziś DK 20 i nią, w około 40 minut dobijam do Bytowa, który sprawia wrażenie miasta przyjaznego (w mniemaniu miejscowych władz) rowerzystom, bo niemal na wszystkich chodnikach dopuszczony jest ruch rowerów (z paroma wyjątkami kiepskiej jakości, często króciutkich DDRek).

Tuchomie© michuss

Landszafcik spod Niezabyszewa© michuss

Niezabyszewo© michuss

Starówka Bytowa© michuss

DDR po bytowsku© michuss
W miejscu, którę kojarzyłem sprzed lat biorę rollo, które okazuje się być plackiem wypełnionym piersią z kurczaka i sałatą. Bardzo to lekkie, może i lepiej. W trakcie uczty gdybam nad mapą, którędy by tu jechać dalej. Jestem już dość mocno zmęczony-podjazdy dały mi w kość, ale najgorszy jest północny, lodowaty wiatr. Nie raz, nie dwa dzisiaj kląłem pod nosem na pogodę. Apogeum nastąpiło pod Jasieniem, gdzie padający deszcz, wraz z potem z czoła zalewa mi oczy tak, że nic nie widzę;)

Zjazd w dolinę Słupi© michuss
Po obiedzie wybieram drogę na Oskowo, która odgałęzia się od wojewódzkiej do Kartuz w Pomysku (to właśnie na niej leży wspominany wyżej Jasień). Na tym szlaku łapie mnie kryzys i, niestety, z małymi przerwami trwa prawie do końca. Z trudem osiągam 20 km/h, podjazdy-z prędkością 13-14 km/h. Do tego deszcz i zimno-nie przypuszczałbym, że można żałować niezabrania czapki w połowie sierpnia.
W Oskowie wpadam na wojewódzką łączącą Bytów z Lęborkiem. Jechałem tędy w zeszłym roku podczas robienia trzysetki ze Stargardu do Wejherowa. Dziś nie wyobrażam sobie zrobienia takiego dystansu. Padam na pysk, pierwszy raz w życiu rozważam zjazd na stację PKP (Lębork) i dokończenie podróży pociągiem, o pieprznięciu roweru w rów nie wspominając.
Na szczęście po odbiciu na wschód w Cewicach wiatr staje się mniej odczuwalny, a droga mniej pofalowana. Całkiem sprawnie mijam Łebunię, Oskowo i dojeżdżam do Popowa, gdzie zaczynam żmudny podjazd po szutrze, a potem betonowych płytach z towarzyszeniem deszczu i wiatru. Potem krótka nagroda w postaci zjazdu z Dzięcielca do Nawcza i znów pod górę szutrem do Paraszyna. Zjazd leśny do tej miejscowości bardzo ostrożnie-masa śliskich kamieni, a cienkie opony nie ułatwiają zadania. W końcu kapituluję przed wielką "piaskownicą" i przez nią rower przeprowadzam.

Remontowany pałac w Łebuni© michuss

Zjazd w Okalicach© michuss

Szutrówka w Popowie, okoliczności przyrody gratis© michuss
Końcówka to żwawa jazda DK6, z tym, że do Gościcina zjeżdżam bokiem-trochę się przestraszyłem braku pobocza i dużego ruchu autokarów i ciężarówek, w połączeniu z moim zmęczeniem:)
W domu jestem około 20.15, niemal 12 godzin od momentu startu...
Kategoria wycieczka







