Z Igą. Najpierw coś zjeść poza domem, więc, jak to zwykle bywa w takim przypadku, do maka na kurczaki i lody. Potem do Muzeum Komunikacji i Techniki na Niemierzyńskiej, więc całkiem spory kawałek jak na wypad z dzieckiem w foteliku. Szczęśliwie, dzięki różnym sztuczkom, udało się dojechać i wrócić bez trudu. Choć nie - w sumie powrót z lekka utrudniony, bo na Jasnych Błoniach Iga zażyczyła sobie balon wypełniony gazem lżejszym od powietrza w kształcie dużego kucyka. Przywiązaliśmy to do oparcia fotelika i tak przejechaliśmy przez całe miasto, z majtąjącym się na wszystkie strony koniem w kolorze majtkowej zieleni. :)
Natomiast sam pobyt w muzeum - ekstra. Pomijam już nawet eksponaty i pokaz jeżdżących modeli kolejek, koncert i inne atrakcje. Niezłym odkryciem była Cafe Niebko, czyli zlokalizowana nad muzeum kawiarnia przyjazna dzieciom z rodzicami. Można zamówić kawę, kakao, herbatę, itd., także coś "grubszego" jak np. zupę czy naleśniki, a pacholę w tym czasie bawi się pomysłowymi zabawkami i atrakcjami. Na pewno jeszcze tam wrócimy. Fajnie było. :)
Po raz pierwszy w tym roku na rowerze z córeczką siedzącą z tyłu. Temperatura 15-17 stopni, aura wymarzona do pląsów na placach zabaw w Stargardzie i wizyty u kucyków w Grzędzicach. ;)
Wycieczka po zielonych zakątkach w okolicach Piekar Śląskich i Tarnowskich Gór. Tym razem z przygodami, bo Tomek złapał gumę w lasku między Wymysłowem a miejscowością Ossy - konieczna była wizyta wozu serwisowego. :)
Pochmurno i, w porównaniu do ostatnich dni, chłodno.