DPPD

Piątek, 9 marca 2018 · Komentarze(3)
Kategoria komunikacyjnie
Rano przez Szczawiową - Tamę Pomorzańską. Pierwszy i ostatni raz: dziury, woda, syf na jezdni, w dodatku duży ruch. Lepiej chyba nadłożyć drogi przez Mieszka I i przy okazji jeszcze zahaczyć o piekarnię Reczyńskich ;)

Powrót w warunkach wzmożonej wilgotności powietrza, a wieczorem przez dąbskiego lidelka.

Marian pierwszy raz jedzie do Niemiec

Czwartek, 8 marca 2018 · Komentarze(12)
Kategoria wycieczka
Do pracy musiałem pojechać samochodem. Oczywiście trzeba było jakoś zaleczyć wyrzuty sumienia, więc po powrocie do chałupy i załatwieniu sprawy z hydraulikiem ruszyłem w trasę. Wieczorem ruch niewielki, więc Gryfino i DK31.

Jeszcze w Radziszewie psuje mi się humor i morale spada - coś stało się z manetką od przedniej przerzutki. Wrzuciłem na blat, ale zrzucić już nie mogłem. Dźwigienka chodziła luźno, jakby zerwała się jakaś sprężyna (linka przerzutki napięta). Zatrzymałem się na przystanku, ile się dało w tym mroku podłubałem, ale nic nie wymyśliłem. No trudno, trasa na szczęście dość płaska, więc i z blatu da radę przejechać.

W Gryfinie postanawiam się kopnąć do Niemiec, przez najgorszą wizytówkę jaką można sobie wyobrazić, czyli po koślawym polbruku łączącym dwa inne światy ;) Mescherin (czyli po naszemu Moskorzyn) uśpiony. Cicho i spokojnie. Robię rundkę nad Odrę i wracam z powrotem do Polski. Przed mostem jest ostry zakręt, droga aż błyszczy (zero stopni), ale "nasi" rajdowcy nic sobie z tego nie robią. Nieprzyjemne uczucie słyszeć za sobą wariata, który potrafi jedynie wciskać gaz do dechy.

W drodze powrotnej zajeżdżam na promenadę, tam można zrobić pamiątkowe foto, bo jasno. A potem już tylko przelot z powrotem do Szczecina - mija szybko, bo po prostu mija się wiochę za wiochą, w dodatku wiatr pomaga.

Pod klatką trącam przypadkowo dźwignię przerzutki od zewnętrznej strony i co? I bieg się zmienia... Dobrze :)

DPP-Dąbie-Panorama-D

Środa, 7 marca 2018 · Komentarze(7)
Kategoria komunikacyjnie
Żal brać rower w ten pogodowy syf. Od rana padał mokry śnieg, temperatura -1 oznaczała tylko tyle, że za kilka godzin to wszystko zacznie się topić. I tak było - po południu jazda w mokrej brei, strasznym syfie na zaniedbanej DDRce Prawo-Lewo. Natomiast rano, na Zaleskich Łęgach scenaria iście bajkowa. Rower dojechał do pracy cały w śniegu, ja się zdołałem otrzepać w czasie jazdy ;)

Powrót dość szybki, bez oglądania się na ten mokry gnój. W końcu do czego jest rower jak nie do jeżdżenia? Do domu zawijam z wjazdem na rondo przy Panoramie. Dodam, że przy Moście Pionierów trafiłem na wyznawcę mojego motto na drogę powrotną, tyle, że nie na rowerze, a w BMW, wywróconym na dach...







D-Wyspa Pucka-PP-Dąbie-D

Poniedziałek, 5 marca 2018 · Komentarze(0)
Kategoria komunikacyjnie
Rano wyjechałem sporo wcześniej, więc do pracy zajechałem przez Dziewoklicz-Wyspę Pucką, a w obrębie samej wyspy rozrytą drogą przy wale.

Wieczorem zawijka przez Dąbie. W porównaniu do ostatnich dni - niemal upał :)


DPPD

Piątek, 2 marca 2018 · Komentarze(3)
Kategoria komunikacyjnie
Bardzo duży mróz rano. Niby tylko o jeden stopień mniej jak wczoraj (w czasie jazdy czujnik wykazywał -13), ale wiatr sprawił, że bardzo dojmujące było to zimno. Po drodze zakupy w lidelku, a więc niestety musiałem pominąć Zaleskie Łęgi.

Powrót na około, przez Dąbie, gdzie znów zakupy i znów w lidlu :)

Photo

DPPD

Czwartek, 1 marca 2018 · Komentarze(3)
Kategoria komunikacyjnie
Na Zaleskich Łęgach rano -12, przez krótką chwilę nawet -13, ale gdy zatrzymałem się, by zrobić zdjęcie czujnik podskoczył znów na 12 :)

Powrót wieczorny przez Puszczę Bukową. Nie było mniej jak -10, ale miałem gorsze odczucia jak rano.

Słonecznie, sucho, rower nie łapie ani grama brudu nie licząc soli.

A na YT odkrycie - Duńska Orkiestra Symfoniczna wykonująca "standardy" Ennio Morricone. Wszyscy świetni, ale Pani Dyrygentka to już szczególnie. Rewelacja: KLIK

Photo

Hanka w Gryfinie

Niedziela, 25 lutego 2018 · Komentarze(3)
Kategoria wycieczka
Kiedy wydawało się, że już nigdzie się z domu nie ruszę po dość męczącym tygodniu i przed kolejnym, podobnym postanowiłem wziąć i przewietrzyć Hankę - jeszcze w takim zimnie na szosówce nie jeździłem. Przez większość trasy pokazywało -5. Ale sucho, bardzo fajnie się jechało.


DP-Załom-Glinna-D

Sobota, 24 lutego 2018 · Komentarze(1)
Kategoria wycieczka
Najpierw na 3 godziny do pracy. Chciałem wyjechać wcześniej i wybrać się przez Drogę Górską, ale oczywiście za długo się wylegiwałem i Drogą Górską przejechałem się dopiero pod koniec wycieczki.

Po pracy chciałem pierwotnie odwiedzić budowę DDRki na wale przy Jeziorze Dąbie, ale porywisty i lodowaty wiatr niemal dosłownie ostudził moje zamiary i koniec końców schowałem się przed nim w lasach. W okolicy wspaniałej szutrówki między Załomiem a Wielgowem orientuję się, że nie mam zapasowych akumulatorków, a garmin wyświetla "jedną kreskę". Zmieniłem więc plany (chciałem jechać do Reptowa przez leśną przecinkę od parkingu na DW142) i skierowałem się do Wielgowa po baterie. Nie było tu czynnego kiosku, a do biedry nie chciało mi się wchodzić, więc spróbowałem szczęścia w Płoni - udało się. Do baterii paliwko w postaci woreczka M&Msów i prosto do Starego Czarnowa dawną trójką. Ruch spory, nie wszyscy zachowywali rozsądny odstęp, ale dotarłem tam szczęśliwie.

Kolejny etap to jazda do Glinnej, gdzie skręcam w kierunku cmentarza żołnierzy niemieckich i, dalej, do arboretum w Glinnej. To ostatnie mijam bez zatrzymywania i wreszcie wjeżdżam do Puszczy Bukowej. Bardzo skoczyło mi ciśnienie. To co się tam dzieje woła o pomstę do nieba. Tej bandzie, która tym zarządza i ma czelność nazywać się leśnikami historia tego nie zapomni. Całe połacie łysego lasu, Droga Górska obłożona przygotowanymi do wywiezienia stosami drewna. W koło widać ogołocone pagórki, te zielone pokemony tną zdrową, starą buczynę, która tyle lat przetrwała. Warto zapamiętać nazwiska tych, którzy za to odpowiadają z niejakim Brygmanem, który stoi na czele tego pożałowania godnego towarzystwa. Straszne, czegoś takiego nie widziałem odkąd jeżdzę rowerem, czyli pewnie 25 lat.


DPP-Dąbie-Radziszewo-D

Piątek, 23 lutego 2018 · Komentarze(2)
Kategoria komunikacyjnie
Bardzo mroźny dzień. A ja miałem dość wożenia dupy samochodem - tak się działo, bo tydzień temu w piątek przeziębiłem się dość mocno i trzymało mnie do środy. Ale wreszcie jazda i to przez moje ulubione Zaleskie Łęgi. A powrót mocno wydłużony, bo nie dość, że Dąbie to jeszcze klepnięcie tablicy w Radziszewie. Świetna jazda, czuje się lepiej niż po jeździe samochodem.


DPP-PB-D

Czwartek, 15 lutego 2018 · Komentarze(5)
Kategoria komunikacyjnie
Rano znów przez Zaleskie Łęgi. Nadal trzyma mróz, spokojnie można jeździć, błoto zamarznięte na kamień.
Wieczorny powrót przez Puszczę Bukową. Miałem obawy czy drogi będą śliskie, ale nie. Spokojnie mozna było jechać. Albo po prostu jechałem w nieświadomości szklanki, którą mam pod oponami :)