m i c h u s s
Więcej o mnie.

Znajomi
s p r z ę t
Archiwum bloga
- 2020, Listopad9 - 11
- 2020, Październik15 - 21
- 2020, Wrzesień15 - 58
- 2020, Sierpień20 - 77
- 2020, Lipiec16 - 32
- 2020, Czerwiec13 - 51
- 2020, Maj22 - 117
- 2020, Kwiecień19 - 78
- 2020, Marzec9 - 7
- 2020, Luty10 - 7
- 2020, Styczeń15 - 34
- 2019, Grudzień16 - 41
- 2019, Listopad19 - 50
- 2019, Październik20 - 43
- 2019, Wrzesień26 - 36
- 2019, Sierpień22 - 31
- 2019, Lipiec19 - 21
- 2019, Czerwiec24 - 47
- 2019, Maj8 - 30
- 2019, Kwiecień19 - 43
- 2019, Marzec17 - 48
- 2019, Luty17 - 64
- 2019, Styczeń18 - 41
- 2018, Grudzień10 - 25
- 2018, Listopad28 - 58
- 2018, Październik24 - 37
- 2018, Wrzesień17 - 43
- 2018, Sierpień21 - 46
- 2018, Lipiec26 - 66
- 2018, Czerwiec26 - 43
- 2018, Maj19 - 47
- 2018, Kwiecień23 - 59
- 2018, Marzec24 - 98
- 2018, Luty14 - 50
- 2018, Styczeń12 - 69
- 2017, Grudzień11 - 25
- 2017, Listopad18 - 29
- 2017, Październik16 - 113
- 2017, Wrzesień20 - 44
- 2017, Sierpień23 - 44
- 2017, Lipiec17 - 52
- 2017, Czerwiec20 - 78
- 2017, Maj25 - 108
- 2017, Kwiecień20 - 71
- 2017, Marzec24 - 41
- 2017, Luty13 - 105
- 2017, Styczeń23 - 49
- 2016, Grudzień25 - 68
- 2016, Listopad31 - 70
- 2016, Październik30 - 86
- 2016, Wrzesień29 - 149
- 2016, Sierpień24 - 181
- 2016, Lipiec20 - 76
- 2016, Czerwiec28 - 221
- 2016, Maj26 - 167
- 2016, Kwiecień26 - 185
- 2016, Marzec33 - 312
- 2016, Luty17 - 92
- 2016, Styczeń16 - 110
- 2015, Grudzień22 - 44
- 2015, Listopad23 - 87
- 2015, Październik18 - 113
- 2015, Wrzesień25 - 181
- 2015, Sierpień19 - 65
- 2015, Lipiec29 - 66
- 2015, Czerwiec20 - 40
- 2015, Maj16 - 77
- 2015, Kwiecień10 - 89
- 2015, Marzec5 - 20
- 2015, Luty6 - 39
- 2015, Styczeń7 - 78
- 2014, Grudzień13 - 99
- 2014, Listopad7 - 36
- 2014, Październik23 - 46
- 2014, Wrzesień26 - 86
- 2014, Sierpień18 - 72
- 2014, Lipiec26 - 33
- 2014, Czerwiec23 - 58
- 2014, Maj30 - 123
- 2014, Kwiecień15 - 64
- 2014, Marzec16 - 101
- 2014, Luty12 - 62
- 2014, Styczeń13 - 48
- 2013, Grudzień7 - 25
- 2013, Listopad11 - 45
- 2013, Październik7 - 31
- 2013, Wrzesień7 - 36
- 2013, Sierpień19 - 64
- 2013, Lipiec16 - 73
- 2013, Czerwiec17 - 69
- 2013, Maj9 - 55
- 2013, Kwiecień8 - 36
- 2013, Marzec2 - 12
- 2013, Luty6 - 16
- 2013, Styczeń3 - 18
- 2012, Grudzień5 - 35
- 2012, Listopad10 - 44
- 2012, Październik9 - 59
- 2012, Wrzesień17 - 35
- 2012, Sierpień13 - 28
- 2012, Lipiec10 - 23
- 2012, Czerwiec15 - 56
- 2012, Maj17 - 40
- 2012, Kwiecień13 - 49
- 2012, Marzec12 - 47
- 2012, Luty13 - 45
- 2012, Styczeń6 - 28
- 2011, Grudzień4 - 22
- 2011, Listopad5 - 25
- 2011, Październik7 - 33
- 2011, Wrzesień11 - 44
- 2011, Sierpień10 - 51
- 2011, Lipiec15 - 36
- 2011, Czerwiec12 - 22
- 2011, Maj10 - 21
- 2011, Kwiecień12 - 35
- 2011, Marzec7 - 8
- 2011, Luty2 - 4
- 2011, Styczeń5 - 6
- 2010, Listopad17 - 1
- 2010, Październik29 - 4
- 2010, Wrzesień15 - 4
- 2010, Sierpień29 - 19
- 2010, Lipiec23 - 4
- 2010, Czerwiec23 - 10
- 2010, Maj22 - 11
- 2010, Kwiecień23 - 0
- 2010, Marzec5 - 0
- 2010, Luty2 - 0
- 2010, Styczeń1 - 0
- 2009, Grudzień2 - 0
- 2009, Listopad2 - 0
- 2009, Październik3 - 0
- 2009, Wrzesień5 - 0
- 2009, Sierpień6 - 0
- 2009, Lipiec11 - 0
- 2009, Czerwiec17 - 0
- 2009, Maj15 - 4
- 2009, Kwiecień13 - 0
- 2009, Marzec7 - 0
- 2009, Luty1 - 0
- 2009, Styczeń1 - 0
- 2008, Listopad1 - 2
- 2007, Wrzesień2 - 0
- 2007, Sierpień2 - 0
- 2007, Lipiec3 - 0
- 2007, Czerwiec4 - 0
- 2007, Maj11 - 0
- 2007, Kwiecień5 - 0
- 2007, Marzec3 - 0
- 2007, Luty4 - 0
- 2007, Styczeń3 - 2
- 2006, Grudzień2 - 0
- 2006, Listopad4 - 0
- 2006, Październik4 - 0
- 2006, Wrzesień12 - 0
- 2006, Sierpień13 - 0
- 2006, Lipiec21 - 0
- 2006, Czerwiec14 - 0
- 2006, Maj12 - 0
- 2006, Kwiecień6 - 0
- 2006, Luty2 - 0
- 2006, Styczeń1 - 0
- 2005, Listopad4 - 0
- 2005, Październik8 - 0
- 2005, Wrzesień19 - 0
- 2005, Sierpień12 - 0
- 2005, Lipiec17 - 0
- 2005, Czerwiec18 - 0
- 2005, Maj6 - 0
- 2005, Kwiecień4 - 0
- 2005, Marzec5 - 0
- 2005, Luty2 - 0
- 2005, Styczeń1 - 0
- 2004, Grudzień2 - 0
- 2004, Listopad1 - 0
- 2004, Październik3 - 7
- 2004, Wrzesień12 - 0
- 2004, Sierpień9 - 0
- 2004, Lipiec21 - 0
- 2004, Czerwiec18 - 0
- 2004, Maj2 - 0
- 2004, Kwiecień3 - 0
- 2004, Marzec3 - 0
- 2004, Styczeń2 - 0
- 2003, Wrzesień6 - 7
- 2003, Sierpień1 - 0
- 1997, Lipiec7 - 0
- 1997, Maj2 - 0
- 1997, Kwiecień4 - 2
- 1997, Marzec1 - 2
Wpisy archiwalne w kategorii
wycieczka
| Dystans całkowity: | 66235.28 km (w terenie 3686.23 km; 5.57%) |
| Czas w ruchu: | 2973:34 |
| Średnia prędkość: | 21.93 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 75.30 km/h |
| Suma podjazdów: | 177935 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 191 (100 %) |
| Maks. tętno średnie: | 185 (96 %) |
| Suma kalorii: | 908099 kcal |
| Liczba aktywności: | 892 |
| Średnio na aktywność: | 74.25 km i 3h 22m |
| Więcej statystyk | |
- DST 84.00km
- Teren 20.10km
- Czas 04:10
- VAVG 20.16km/h
- VMAX 43.18km/h
- Temperatura 6.9°C
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Glinna przez Poczernin
Sobota, 23 listopada 2013 • dodano: 23.11.2013 | Komentarze 6
STARGARD-Żarowo-Lubowo-Poczernin-Szczecin(Wielgowo-autostrada-Wielgowo-Zdunowo-Sławociesze-Płonia-Śmierdnica)-Glinna-Sosnówko-Szczecin(Jezierzyce)-Kobylanka-Morzyczyn-promenada nad Miedwiem-Miedwiecko-Grzędzice-STARGARDMAPA
Wiadukt na Tczewskiej całkowicie nieprzejezdny, nawet dla rowerów.
Kategoria wycieczka
- DST 88.98km
- Teren 23.80km
- Czas 03:58
- VAVG 22.43km/h
- VMAX 46.17km/h
- Temperatura 7.0°C
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Dobropole przez Przemocze
Niedziela, 17 listopada 2013 • dodano: 17.11.2013 | Komentarze 10
STARGARD-Żarowo-Lubowo-Poczernin-Siwkowo-Warchlino-Dąbrowica-Przemocze-Sowno-Szczecin(Wielgowo-Zdunowo-Sławociesze-Płonia-Jezierzyce-Śmierdnica)-Sosnówko-Dobropole Gryfińskie-Stare Czarnowo-Kołbacz-Bielkowo-Jęczydół-Morzyczyn-promenada nad Miedwiem-Zieleniewo-STARGARDMAPA
Bez ładu i składu.
Wilgotno, chłodno, wiatr słaby - jechało się wyśmienicie i pewnie przejechałbym jeszcze trochę, gdyby nie coraz bardziej dokuczający chłód w końcowej części trasy.
Na promenadzie mało brakowało, a bym leżał - pani postanowiła przeciąć mi drogę w drodze do kosza na śmieci, ostre hamowanie przodem, tył od razu w górę, ale skończyło się na rozstaniu w zgodzie. :)
Kategoria wycieczka
- DST 82.87km
- Czas 03:20
- VAVG 24.86km/h
- VMAX 44.41km/h
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Pyrzyce
Niedziela, 10 listopada 2013 • dodano: 10.11.2013 | Komentarze 7
STARGARD-Zieleniewo-promenada nad Miedwiem-Morzyczyn-Jęczydół-Bielkowo-Kołbacz-Stare Czarnowo-Żabów-Pyrzyce-Obryta-Barnim-Przewłoki-Strzebielewo-Kurcewo-Strzyżno-Kluczewo-Golczewo-Giżynek-STARGARDMAPA
W planach na dziś był wypad w większym, stałym już powoli, gronie do Drawieńskiego Parku Narodowego. Potem zmienił się nieco na okolice Ińska, a koniec końców i z tego nic nie wyszło. Nie byłem tym razem wyjątkowo zmartwiony, bo od kilku dni męczy mnie przeziębienie (na szczęście dość lekkie) i zastanawiałem się czy w ogóle gdzieś jechać. Jednak pogoda za oknem sprawiła, że przebrałem się po 11 i ruszyłem w trasę.
Najpierw chciałem wjechać do Puszczy Bukowej, ale od Glinnej. Kierując się przez Bielkowo i Kołbacz spotkałem w tej drugiej miejscowości Strusia, z którym zamieniliśmy kilka słów - on zjeżdżał już do domu, ja dopiero ruszałem "w trasę'.
Jednak w Starym Czarnowie stwierdziłem, że całkiem ok jedzie się na południe (wiatr południowo-zachodni i zachodni), więc plan zmieniłem i pomknąłem do Pyrzyc. Tutaj tylko zawrotka na rondzie i "rura" w kierunku Okunicy i dalej Stargardu. Od początku wiedziałem, że nie pojadę standardowo do celu, tylko zaliczę brakującą mi do "kolekcji" asfaltówkę łączącą Barnim ze Strzebielewem. Jak postanowiłem tak zrobiłem. Wiatr skutecznie uprzjemniał jazdę aż do Strzebielewa. Tutaj obrałem kierunek Kluczewo przez Kurcewo i nie było już tak lekko jak wcześniej.
Końcówka przez DDRkę koło Bridgestone, dalej Golczewo i Giżynek.
Na ulubionej DDRce Trendixa :p, na IX Zaodrzańskiego Pułku Piechoty znów spacerowicze, wyprowadzacze psów - krótko mówiąc promenada spacerowa, a tuż obok, na pustej ulicy zakaz ruchu rowerów... Ech...

Kategoria wycieczka
- DST 47.15km
- Teren 9.30km
- Czas 01:59
- VAVG 23.77km/h
- VMAX 34.08km/h
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedźwiedź przez Poczernin
Wtorek, 5 listopada 2013 • dodano: 05.11.2013 | Komentarze 3
STARGARD-Żarowo-Lubowo-Poczernin-Sowno-Reptowo-Niedźwiedź-Motaniec-Kobylanka-Morzyczyn-promenada nad Miedwiem-Zieleniewo-STARGARDMAPA
Podreperować sumienie ;) Chciałem dziś pojechać rowerem do pracy, ale jak budzik zadzwonił o 5.20 to bez chwili zastanowienia przestawiłem go na później i skazałem się na dojazd samochodem.
Wyjazd o 18, powrót o 20. Całość w ciemnościach.
Kategoria wycieczka
- DST 74.32km
- Czas 03:11
- VAVG 23.35km/h
- VMAX 50.84km/h
- Temperatura 18.0°C
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Świecie nad Odrą
Niedziela, 27 października 2013 • dodano: 27.10.2013 | Komentarze 6
GRYFINO-Widuchowa-Krajnik Dolny-Schwedt/Oder[Świecie nad Odrą]-Gartz[Gardziec Odrzański]-Mescherin[Moskorzyn]-GRYFINOMAPA
Pomysł na taki wypad podsunął już prawie dwa tygodnie temu Artur. Ja pozwoliłem go sobie nieco zmodyfikować - po pierwsze zaproponowałem przejazd szlakiem Odra-Nysa zamiast niemiecką "krajówką", a po drugie, pomny odkrytych terenów na tym szlaku, zasugerowałem jego pokonanie z wiatrem, czyli w zależności od okoliczności najpierw albo przez Niemcy, albo przez Polskę.
Los chciał, że wiało z południa, więc pętlę rozpoczęliśmy polską stroną. Było wszystko, co może uprzykrzać jazdę: deszcz, bardzo silny wiatr, zmęczenie na podjazdach, ale i radość na zjazdach. ;)
W Krajniku zatrzymaliśmy się na jedzenie w barze w pobliżu mostu. Każdy zamówił sobie pożywną zupkę. A jeśli pożywna zupa to oczywiście od razu nasuwa się to:
KLIK :)
Jak się później okazało nikomu nie zaszkodziła, choć niektórzy mieli wątpliwości.
Od Schwedt zaczyna się jazda z wiatrem. Tutaj naprawdę odczuwa się jak mocno wieje - dość powiedzieć, że gdzieś przed Gartz rozpędziłem się na wale do 50,5 km/h, a nie był to szczyt możliwości.
W Gartz piwko, ale tym razem bezalkoholowe - Krombacher pszeniczny, smakował wyśmienicie i dostatecznie ugasił pragnienie.
Ostatni fragment to malownicza wstęga wzdłuż rzeki, przez las do Mescherin, skąd już DDRką (poprawioną chyba ostatnio) do Gryfina i naszych samochodów.
Obyło się bez niespodzianek, kluczyków nikt nie zgubił. ;)
Zdjęć jak zwykle od groma.















Kategoria wycieczka
- DST 77.27km
- Teren 2.70km
- Czas 03:27
- VAVG 22.40km/h
- VMAX 40.20km/h
- Temperatura 17.0°C
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Police
Sobota, 26 października 2013 • dodano: 26.10.2013 | Komentarze 6
STARGARD-(samochód)-PILCHOWO-Szczecin(Głębokie)-Pilchowo-Tanowo-Police-Siedlice-Leśno Górne-Pilchowo-Szczecin(Głębokie-Pogodno-Centrum-Zdroje-Słoneczne-Kijewo-Płonia)-Kobylanka-Morzyczyn-promenada nad Miedwiem-Zieleniewo-STARGARDMAPA
MAPA
O biegu dla Klementynki w Policach wiadomo było od dawna dzięki Małgosi Rowerzystce, która nagłośniła sprawę. Początkowo chciałem nawet tę dziesiątkę przebiec, ale tryb życia, który w ostatnim czasie prowadzę sprowadził mnie na ziemię. :p
Nie byłem pewien czy dziś uda mi się zabrać, bo wczoraj jeszcze byłem bardzo, bardzo daleko stąd. Na szczęście wszystko udało się tak posklejać, że dziś rano zameldowałem się u Trendixa około 7.40, a chwilę później ruszyliśmy, po drodze odbierając Monikę z Witkowa. Monika jechała na tandemie z Januszem, którego również zgarnęliśmy, ale to już w odległym o kilkadziesiąt kilometrów gąszczu ulic Pogodna. ;)
Deszcz przestał padać niemal od razu po naszym dojechaniu do Pilchowa. Stamtąd, pod przewodem Siwobrodego, na ustalone przez Rowerzystkę miejsce zbiórki, nad jezioro Głębokie. Około 9.40 ruszamy, po drodze witani przez Misiacza i Misiaczową, którzy podążali do Polic samochodem (Misiacz biegł).
W samych Policach zatrzymaliśmy się niemal w samym centrum wydarzeń. Były i biegi, i pyszne ciasto, i zbiórka pieniędzy, i wyścig tandemów, i grupy rekonstrukcyjne, i układanie rowerów w kształt serca (Siwobrody i Tunia). No, wszystko.
Ja w pewnym momencie podejmuję decyzję, jak się później okazało słuszną, by wracać rowerem do Stargardu. Pożegnawszy się z wszystkim ruszam do Szczecina via Siedlice. W Szczecinie moim celem były dwa punkty: kebab na Wernyhory i jakiś sklep, gdzie można kupić sensowniejsze nakrycie głowy na obecny sezon (używałem kominiarki, dobrej na dwudziestostopniowy mróz, a mielismy dzisiaj około 18-19 stopni). Sprawę załatwiam w Kaskadzie w jakimś tam sklepie sportowym, gdzie kupuję bandankę.
Dalszy powrót bezproblemowy, trasą, by tak rzec, tradycyjną.
Dziękuję wszystkim za spotkanie, szczególnie zaś Wojtkowi za bezpieczną jazdę do Szczecina. ;)








Kategoria wycieczka
- DST 82.60km
- Czas 03:38
- VAVG 22.73km/h
- VMAX 43.18km/h
- Temperatura 12.0°C
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Poligon Drawski
Niedziela, 13 października 2013 • dodano: 13.10.2013 | Komentarze 7
IŃSKO-Linówko-Biała-Kozy-Ciemnik-Studnica-Ziemsko-Oleszna-Drawsko Pomorskie-Jankowo Pomorskie-Ginawa-Storkówko-IŃSKOMAPA
Pomysł na ten wypad został podsunięty kilka dni temu przez Artura. Sebastian (Shrink) nieco go zmodyfikował, bo być w okolicach Ińska i nie zobaczyć Ińskiej Wstęgi to jak być na centralnym w Warszawie i nie spróbować drożdżówek prosto z pieca w jednym z pawilonów;)
Jeszcze w piątek byłem niemal pewien, że z wyjazdu nic nie wyjdzie – prognozy na ICM mówiły o niedzieli okraszonej obfitymi opadami i to od samego rana. Stopniowo wykresy jednak się zmieniały i w sobotę okazało się, że padać ma dopiero po południu. Wieczorem przygotowałem rower do przewiezienia na punkt zborny (parking przy raku w Ińsku, oznaczony „tylko dla klientów restauracji”, z tym, że wejście do restauracji zabite jest dechami).
Dziś rano pogoda była ok, spakowałem rower i ruszyłem do Ińska. Na miejscu stawiłem się około 8.20 i było to ciut za wcześnie (niezgodnie zresztą z umową, bo wiedziałem, że chłopaki ruszają z Nowogardu około 8). Krótko po mnie dojechali, w kolejności alfabetycznej, Artur, Radek i Sebastian.
Po zamienieniu kilku słów, zrobieniu pamiątkowego zdjęcia ruszamy w ustalonym kierunku, wcześniej zahaczając o pewien punkt w Ińsku, w którym sprawę załatwić musiał Artur.

Tempo od początku mocne. Trochę obawiam się o swoją przyszłość, bo w planach ponad 100 km. Jednak rozmowy na wszelkie tematy sprawiają, że człowiek zaczyna kręcić mechanicznie, koncentrując się na rozmowie. ;)
Od początku z Sebastianem nastawialiśmy się na zdjęcia. Tymczasem jedziemy tak szybko, że o żadnym postoju nie ma mowy. Ze zdumieniem spoglądam na licznik, który twierdzi, że przejechaliśmy już prawie 15 km, a ja mam wrażenie, że dopiero co ruszyliśmy spod raka. :) W końcu za mocnym podjazdem pod Białą, zaraz za wsią zatrzymujemy się na pierwsze zdjęcia:)

Krótko później kolejny postój, zaraz za Kozami – pstrykam fotkę Sebastianowi. Jak się później okaże będzie miał niebagatelne znaczenie w przebiegu dalszych wydarzeń :D
W końcu wjeżdżamy na Wstęgę Ińską. Warunki są świetne – co prawda jest mgliście, ale nie pada deszcz, a dzięki wilgoci zdjęcia wychodzą bardzo klimatyczne. Na tym odcinku zatrzymujemy się co chwila i focimy, focimy, focimy...

Podczas postoju nad Jeziorem Okole oczywiście kolejne zdjęcia, do tego kanapki (ja mam z salami, ale się nie chwalę, bo na pewno by mi zabrali) ;) Tutaj decydujemy o skróceniu pętli, ponieważ jest dość zimno, a połączenie z wzmożoną wilgocią to nie najlepsza mieszanka. :)

Dalszy ciąg Ińskiej Wstęgi to kolejne fotki, w końcu docieramy jednak do Ciemnika.


Tutaj, decyzją Artura, skręcimy na Studnicę. Droga jest niezwykle urokliwa: wąska, ale bez samochodów (jedyne auto toczyło się powoli w dość dużej odległości za nami). Po kilku kilometrach docieramy do skrzyżowania – skręt w lewo i szersza droga doprowadza nas do Studnicy, gdzie już zresztą z Sebastianem byliśmy przy okazji objazdu Jeziora Lubie (wówczas jechał z nami Bartek, Grzesiek i Hubert).
Postój przy miejscowym cmentarzu, gdzie zadbano o stare, niemieckie nagrobki. W tym miejscu z Arturem prowadzimy dysputę na temat silników Diesla. ;) Sebastian natomiast w tym czasie wypatrzył wielce kuszący drogowskaz „Rzutnia granatów” (to w ramach drawskiego poligonu) i oczywiście chwilę później ciągnie nas w paszczę lwa ;) Z tą paszczą to lekka przesada, bo dziś ćwiczenia się nie odbywały (o czym świadczy nie podniesiona do góry bomba, ustawiona przy wjeździe na teren poligonu). Jednak po zrobieniu zdjęcia, obserwacji miejscowych, którzy raźno podążają w głąb poligonu na grzyby zawracamy i normalną drogą, przez Ziemsko docieramy do amfiteatru (a raczej jego resztek) w okolicy Olesznej.


Tu kolejny postój na kanapki – zjadam ich aż dwie, nadal nie informując kompanów o wysokogatunkowej wędlinie, która w nich się znajduje ;) Popijam zakupioną wczoraj w Biedrze colą Dr. Pepper i radośnie obserwuję poczynania kolegów. :)

Kolejny etap to szybka jazda do Drawska Pomorskiego (przez skraj Mielenka Drawskiego, w okolice przejazdu kolejowego na drodze Drawsko – Kalisz). W samym Drawsku posilamy się w pizzerii, o ile dobrze kojarzę, Vendetta. Na szczęście nazwa nie okazała się prorocza i nie spotkała nas żadna, jak to malowniczo określał jeden z profesorów mojej olsztyńskiej Alma Mater, „rzadka przyjemność”. ;)
Po wyjściu z lokalu musimy stawić czoła opadom deszczu, które na chwilę ustają, ale za skrętem na Ińsko (a jechaliśmy „dwudziestką” przez Ginawę) nasilają się.


Przemoczeni docieramy do celu.
Niestety, okazało się, że (za moją sprawą) to nie koniec przygód. :( Podczas którejś z sesji zdjęciowych (wtedy nie wiadomo było której i czy w ogóle) musiały mi wypaść kluczyki od auta, których smycz splątała się z paskiem aparatu fotograficznego. Sytuacja wygląda więc tak, że auto jest, ale nie można się do niego dostać. Trafia mnie szlag. Na szczęście uczynny Artur, któremu z tego miejsca niezwykle serdecznie dziękuję, proponuje, by podjechać te 40 km (!) do Stargardu, wziąć zapasowe kluczyki, które mam w szufladzie i wrócić w celu rozwiązania problemu. Rower zostawiam u teściów Artura (bo nie miałbym z nim co zrobić). I jedziemy.
Po około dwóch godzinach „tryumfalny” powrót – najpierw po rower, potem chłopaki w aucie, a ja na dwóch kółkach docieramy na nieodległy parking. Emocje sięgają zenitu;) Czy się uda? Czy otworzę przywiezionym kluczykiem samochód? Czy w pilocie doń dołączonym działają baterie? Odpowiedź na ostatnie pytanie brzmi „nie”. Baterie nie działają, naciskanie pilota nic nie daje. Otwarcie drzwi przy pomocy kluczyka skutkuje uruchomieniem alarmu, ale, na szczęście, po włożeniu kluczyka do stacyjki wycie ustaje! :) Chłopaki odjeżdżają – dzięki mnie stracili dwie godziny czasu, ja spokojnie pakuję się do dalszej jazdy.
Jednak sprawa zgubionych kluczyków nie daje mi spokoju i postanawiam je... znaleźć:) Od początku miałem przeczucie, że to się uda. Obawiałem się jedynie, że zostały gdzieś na Ińskiej Wstędze, a tam znaleźć by je było bardzo trudno, bo co chwila się zatrzymywaliśmy.
Na pierwszym fotostopie, zaraz za Białą nic nie znajduję (miejsce dokładnie określiłem dzięki podglądowi zdjęć w aparacie). Ruszam dalej – kolejny postój to wspomniane przeze mnie rogatki Kóz. Wychodzę z samochodu, podchodzę do słupka, o który opierałem rower i... są! Leżą przykryte już liśćmi, na trawie. Przez krótką chwilę czuję się, jakbym wygrał milion w totolotka:) Jak mało czasem człowiekowi potrzeba do szczęścia;)
Dalsza droga mija mi już bez przygód i po piątej melduję się w Stargardzie.
Dziękuję za wspaniałą wycieczkę, towarzystwo, pomoc w podbramkowej sytuacji! Do następnego! :)
Kategoria wycieczka
- DST 45.59km
- Czas 02:00
- VAVG 22.80km/h
- VMAX 32.93km/h
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Skalin przez Poczernin
Czwartek, 26 września 2013 • dodano: 26.09.2013 | Komentarze 4
STARGARD-Żarowo-Lubowo-Poczernin-Smogolice-Żarowo-Grzędzice-Kunowo-Skalin-STARGARDMAPA
Po robocie, dla rera, rare, rek, reraks, relaksu...

Kategoria wycieczka
- DST 29.52km
- Teren 2.00km
- Czas 01:12
- VAVG 24.60km/h
- VMAX 39.18km/h
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Poczernin
Sobota, 7 września 2013 • dodano: 07.09.2013 | Komentarze 4
STARGARD-Żarowo-Lubowo-Poczernin-Smogolice-Żarowo-Grzędzice-STARGARDMapa nie obejmuje porannych 2,5 km do lidla na 11. Listopada.
MAPA
Straszny wiatr ze wschodu.
Kategoria wycieczka
- DST 97.07km
- Teren 23.90km
- Czas 04:39
- VAVG 20.88km/h
- VMAX 40.40km/h
- Temperatura 18.0°C
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Zimnowojenne klimaty
Niedziela, 1 września 2013 • dodano: 02.09.2013 | Komentarze 9
NOWOGARD-(SAMOCHÓD)-ŁUBOWO-Liszkowo-Jeziorna-Nadarzyce-Kłomino-Sypniewo-silosy atomowe-Sypniewo-Kłomino-Diabelskie Pustacie-Borne Sulinowo-Krągi-Śmiadowo-Silnowo-ŁUBOWO-(SAMOCHÓD)-NOWOGARDMAPA
Chęć zjeżdżenia okolic Bornego Sulinowa chodziła za mną od dawna. Przede wszystkim dlatego, że naczytałem się trochę o Kłominie (czyli odpowiedniku Bornego, które miało trochę mniej szczęścia i nie zostało zasiedlone przez Polaków po opuszczeniu przez wojska radzieckie). Ale również po trosze z sentymentu, ponieważ w poprzedniej pracy sporo jeździłem samochodem i bardzo często pokonywałem drogę Borne – Nadarzyce – Jastrowie.
Tydzień temu zagadaliśmy się z Sebastianem (Shrinkiem), że od dawna razem nie jeździliśmy i w ogóle, że wypadałoby się spotkać. Zostałem, podobnie jak w lutym, zaproszony do Nowogardu na sobotni wieczór, noc i niedzielę, z czego w tą ostatnią zaplanowaliśmy wypad rowerowy pod Borne. Dodatkowo mieliśmy jechać w towarzystwie Artura, który wraz z Radkiem (który z kolei nie mógł jechać) ostatnimi czasy często roweruje razem ze Shrinkiem.
Wieczór minął nam, jak zwykle, bardzo przyjemnie (tu szczególne ukłony dla Agnieszki), w niedzielę obudziliśmy się (o 6.20! w niedzielę!) bez bólu głowy, a to dzięki temu, że odpowiednio dobraliśmy alkohol dzień wcześniej;)
O 7.40 ruszamy do Artura, który zapewnia nam transport i, jak się okazało, niezwykle miłe towarzystwo, potwierdzając słowa Shrinka w tym względzie:)
Do punktu startowego, którym było Łubowo docieramy około 9.40. Chwilę później, po zrobieniu zakupów w sklepie, pod którym zaparkowaliśmy ruszamy w trasę. Początkowo zmierzamy drogą Łubowo – Borne Sulinowo, jednak odbijamy kilka kilometrów później w drogę do Liszkowa. Dalej trasa wiedzie w kierunku niewielkiej wsi Jeziorna – to piękny, wąski, wysadzany wspaniałymi drzewami kawałek asfaltu. Wiatr dość mocno nam dokucza – wieje z zachodu.
W samej Jeziornej odbijamy w lewo, zgodnie z drogowskazem „Nadarzyce 11”. Najpierw poruszamy się po przyzwoitej jakości drodze szutrowej, a następnie po świeżo wylanym (podobno kilka dni wcześniej) paśmie asfaltu. Tutaj też natykamy się na sympatycznego starszego rowerzystę, którym okazuje się eks-szczecinianin, który po przejściu na emeryturę zdecydował wyprowadzić się do Bornego Sulinowa. Opowiadał nam o swoich codziennych eskapadach, o fajnej szosie, którą ma oprócz górala, itd. Słowem – bardzo miłe spotkanie. Rozdzielamy się przy skrzyżowaniu z drogą Borne Sulinowo – Nadarzyce. My jedziemy w prawo (do Nadarzyc), a nasz rozmówca wraca do domu.
Po raz kolejny dziś, jedziemy wąską, dość dobrze utrzymaną asfaltówką. Po drodze postój na zdjęcia i rozmowy przy stawach nadarzyckich. Żartom nie było końca.
Chwilę później wpadamy do Nadarzyc. Towarzyszy nam przez kilka kilometrów piesek – stał na poboczu drogi obserwując jak się do niego zbliżamy – w pewnym momencie przestraszył się, zawrócił i pobiegł w stronę wsi. My jechaliśmy, on uciekał, zachowując mniej więcej ten sam, około stumetrowy odstęp.
W samych Nadarzycach zmierzamy na lotnisko wojskowe (a raczej poligon lotniczy, który się tu mieści). Zgodnie z informacjami Shrinka sprzed dwóch lat można (o ile ma się dużo szczęścia) dostać się na jego teren i obejrzeć zgromadzone tu w charakterze (chyba?) eksponatów stare samoloty wojskowe. Niestety, pani pilnująca tego terenu, choć bardzo sympatyczna, odmawia nam wejścia. Warto dodać, że przy okazji wykazała sporo dobrej woli, żeby nam to umożliwić i była niezwykle sympatyczna. Niestety, nie udało się – będzie przynajmniej pretekst, by przyjechać tam ponownie.
Przy krzyżówce w Nadarzycach robimy sobie krótki postój. Stoją tu, charakterystyczne dla Wału Pomorskiego, dwa miecze z orłem. Swego czasu u dołu tego typu pomników przytwierdzona była tablica z nazwą miejscowości. Z tego co widzę odpuszczono sobie konserwację tych obiektów i teraz na większości z nich brakuje nazw (nie tylko zresztą).
Kilka kilometrów za Nadarzycami znajdują się pozostałości po obozie jenieckim II D Gross Born. Przy drodze (Nadarzyce – Jastrowie) można obejrzeć pomnik (a właściwie pomniki). Dodatkowo wytyczona została ścieżka edukacyjna, którą przemierzamy, doprowadzająca do pozostałości po cmentarzu i kolejnego krzyża. Wiele interesujących informacji na jego temat można znaleźć w sieci. Przetrzymywani byli tu między innymi major Henryk Sucharski czy Leon Kruczkowski.
Kolejnym punkt to chyba główna atrakcja dzisiejszego dnia, czyli opuszczone Kłomino. Można by wiele napisać. Miejsce niezwykłe, podobno warto się spieszyć z odwiedzinami, bo budynki są systematycznie rozbierane i jest ich coraz mniej. Co ciekawe, jeden z bloków jest odnawiany i wygląda na to, że mieszkają w nim ludzie. Dodam, że Kłomino było głównym bohaterem żartu wymyślonego przez Shrinka, ale informacja na ten temat pojawi się zapewne na jego blogu;)
Z Kłomina świetnym brukiem (brzmi dziwnie, ale naprawdę jakość powalająca) do miejscowości Sypniewo, która wygląda niczym małe miasteczko, ale jest wsią. Mijamy ją bez zatrzymywania (choć mieliśmy trochę problemów, by ustalić gdzie właściwie jesteśmy – na wjeździe od Kłomina nie było tablicy z nazwą miejscowości) i udajemy się w kierunku tzw. silosów atomowych, czyli ukrytych w lesie, w pobliżu wsi Brzeźnica – Kolonia schronów/bunkrów, w których przetrzymywana była broń atomowa w czasach zimnej wojny. To kolejne niesamowite miejsce, które dziś odwiedziliśmy. Bardzo dobrze ukryte w lesie, trudno dostępne (także i dziś) bunkry. Klimat niezwykły, warto tam zajrzeć.
Powrót uprzykrza nam silny wiatr. Dodatkowo niemal do samego Kłomina droga jest identyczna z tą, którą przyjechaliśmy. W Sypniewie zatrzymujemy się na batoniki, a ja przy okazji fotografuję obiekt, który z daleka zdradza swoje kolejowe „korzenie” (pozostałość dworca przy nieistniejącej od 1945 roku linii Czaplinek – Jastrowie).
Spod Kłomina odbijamy na północ, w kierunku Bornego Sulinowa, ale w taki sposób, by obejrzeć słynne wrzosowiska kłomińskie. Prowadzi nas Shrink i trafia w dziesiątkę – oczom naszym ukazują się ciągnące się niemal po horyzont wrzosowe pola. Całość chroniona jest w ramach rezerwatu Diabelskie Pustacie.
Dalej dziurawą, asfaltowo – szutrową drogą docieramy do Bornego Sulinowa (wyjeżdżamy dokładnie naprzeciw cmentarza ze słynnym pomnikiem dłoni trzymającej pepeszę). W mieście zamierzamy coś zjeść, a konkretniej – odwiedzić słynną restaurację Cafe Sasza, prowadzoną przez Rosjanina, który się tu lata temu sprowadził lub nie wyjechał (nie pamiętam). Zamawiamy pierożki, które bardzo mi smakują, a do tego pożywna zupka;)
Ciężko po takich atrakcjach wstawać od stołu, ale niestety trzeba. Bardzo dokucza nam zimno, potęgowane przez silny wiatr.
Na koniec Sebastian zapewnia nam atrakcję w postaci jednego z największych bunkrów, zlokalizowanego na Górze Śmiadowskiej. Obiekt rzeczywiście niezwykły, dodatkowo udostępniony do zwiedzania.
Końcowe kilometry to ostra jazda pod wiatr DK 20 do Łubowa. Tu słowa uznania dla Artura, który prowadził nasz „pociąg” na tym odcinku z bardzo przyzwoitą prędkością.
Dzięki chłopaki za wspólny wypad! Teraz czas na kolejne pomysły! ;)
Zdjęcia. Jest ich cała masa...



























Kategoria wycieczka







