W ramach krótkiej, niezbędnej, jednorazowej życiowej potrzeby pojechałem samotnie pobłąkać się po drogach i dróżkach Bukowej. Wykorzystałem niezłą apkę Komoot, w której zaplanowałem sobie trasę tak, by zaliczyć Jezioro Zgniły Grzyb nieopodal Binowa i Żelisławca. Udało się, choć było miejscami różnie, bo okazało się, że przez pewien odcinek muszę skorzystać ze szlaku pieszego (konkretnie szlak Woja Żelisława z Gryfina do Szczecina). Nie była to bardzo łatwa przeprawa, ale też i nie jakaś potwornie męcząca. Z trudem, bo z trudem, w dolnym, dużo pewniejszym chwycie pokonuję wertepy leśne, zahaczam o wspomniane jezioro, a potem, wciąż bokami, dojeżdżam na skraj wsi Glinna, skąd już Leśną Szosą (w Bukowej wiele dróg ma swoje nazwy, nie zawsze odpowiadające rzeczywistości, bo owa "szosa" to w dużej części koślawy, prowadzący mocno pod górę bruk) do skrzyżowania ze Starą Drogą Kołowską - z niej nigdy nie korzystałem.
Bardzo fajna, urozmaicona, choć krótka wycieczka. Pozwala odetchnąć od tego całego, ponurego wariactwa. Podobnie było wczoraj, podczas pieszej, ponad 20kilometrowej wędrówki też po Puszczy.
1) Uroczysko Mosty.

2) Gdzieś na Drodze Chlebowskiej. W trakcie robienia zdjęcia miałem na ustach wymalowany szczery i wesoły uśmiech mimo jakiejś śnieżnej sraki sypiącej się z nieba ;)

3) Marian w naturalnym, puszczańskim otoczeniu. Nie rozpisując się zbytnio - obrzydzenie - to słowo najlepiej oddaje mój stosunek do tych, którzy odpowiadają za to jak ten las w ostatnich miesiącach wygląda. To nie jest wyjątek. To jest reguła. Wycięte drzewa, zdewastowane drogi, syf.

4) Marian na pieszym szlaku Woja Żelisława. Nie polecam. Tzn. pokonywania go na rowerze, bo z buta jak najbardziej

5) Jezioro Zgniły Grzyb

6) Dojazd od Zgniłego Grzyba do bruku Binowo-Żelisławiec

7) "O ku*wa! Ale odpie*doliłeś lipe tera, ty" - jest na YT film z taką pointą. Myślę, że tu mogło być podobnie ;)