m i c h u s s

avatar Na BSach przebyłem 133994.92 km z prędkością średnią 21.52 km/h.
Więcej o mnie.




Follow me on Strava




button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

wycieczka

Dystans całkowity:66235.28 km (w terenie 3686.23 km; 5.57%)
Czas w ruchu:2973:34
Średnia prędkość:21.93 km/h
Maksymalna prędkość:75.30 km/h
Suma podjazdów:177935 m
Maks. tętno maksymalne:191 (100 %)
Maks. tętno średnie:185 (96 %)
Suma kalorii:908099 kcal
Liczba aktywności:892
Średnio na aktywność:74.25 km i 3h 22m
Więcej statystyk
  • DST 121.60km
  • Czas 05:03
  • VAVG 24.08km/h
  • VMAX 43.80km/h
  • Sprzęt Author Stratos
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dobra i Dobrzany

Niedziela, 5 czerwca 2011 • dodano: 05.06.2011 | Komentarze 2

STARGARD-Klępino-Storkówko-Parlino-Maszewo-Jenikowo-Wojtaszyce-Dobra-Dobropole-Chociwel-Starzyce-Długie-Kozy-Dobrzany-Kępno-Marianowo-Czarnkowo-Pęzino-Ulikowo-STARGARD



Z racji upału nie chciałem wybierać się jakoś szczególnie daleko, a ponieważ ostatnio stawiam sobie na mapie kreski na „zaliczonych” drogach postanowiłem trochę pouzupełniać braki.

Ze Stargardu ruszam na północ z wykorzystaniem mojej ulubionej trasy wyjazdowej na ten kierunek, czyli przez Klępino i Małkocin, gdzie skręcam na Storkówko, a co za tym idzie dojeżdżam do „betonówki” w bliskości skrzyżowania z drogą wojewódzką bodajże 106, prowadzącą z Kamienia do Pyrzyc. Tą trasą pokonuję kilka dobrych kilometrów, a to dlatego, że ruch nie jest jakiś ogromny, a tego się przy słonecznej niedzieli spodziewałem (to najszybsza droga nad morze dla stargardzian, pyrzyczan, a dodatkowo skrót dla ludzi jadących „z Polski”). Początkowo chciałem w Maszewie skręcić na Redło, ale jednak jadę na Jenikowo tradycyjnie, opisywaną drogą. Ten odcinek nie jest wybitnie atrakcyjny-obfituje w długie proste, za którymi nie przepadam (pamiętałem to zresztą z zeszłorocznej trasy Łobez-Stargard, gdy jechałem odcinek od Dębic do Maszewa).

W Jenikowie skręcam na Dobrą, w kolejną drogę wojewódzką, ale bardzo mało ruchliwą. Co chwila sięgam po bidon, bo suszy mnie dzisiaj okrutnie-nie ma się co dziwić w cieniu zapowiadali około 29 stopni i pewnie tyle jest. Dzisiaj jest jeden z tych rzadkich dni, kiedy człowiekowi nie przeszkadza, że jedzie pod wiatr.

Krótko za Wojtaszycami wypijam praktycznie cały zapas wody jaki miałem (900 ml w bidonie i 0,5 l w plecaku, w butelce), wobec czego w Krzemiennej zatrzymuję się przy czynnym sklepie. Półtoralitrowa butelka zapewnia mi uzupełnienie zapasów, a dodatkowo wypijam to co zostało. Króŧko później wpadam do Dobrej-byłem tu kilka razy i zawsze jechałem w kierunku od Wojtaszyc do Łobza, stąd dzisiaj miałem okazję poznać nieznane mi zakątki, w tym stację kolejki wąskotorowej, która robi niesamowite wrażenie. Szkoda, że pewnie już nigdy nie zajedzie tutaj pociąg. Ja mogę tylko żałować, ponieważ gdzieś tak w 1998 roku wybrałem się z kolegą na zaliczenie kolejki wąskotorowej w Koszalinie (kierunek Świelino)-rozważaliśmy wtedy przyjazd do Stargardu Szczecińskiego i podróż do Dobrej właśnie, ale ostatecznie zdecydowaliśmy się na Koszalin. Co ciekawe koszalińska wąskotorówka też padła kilka lat temu, ale działa tam grupa zapaleńców, dzięki czemu udało się przywrócić kursowanie pociągów. Dodatkowego smaczku sprawie dodaje fakt, że udało się pozyskać część taboru z Dobrej-i bardzo dobrze, bo tutaj jedyne co może to stać i niszczeć...

Dobra Nowogardzkie © michuss


Wnętrze wagonu wąskotorowego © michuss


Dobra z perspektywy kolejowej © michuss


Wnętrze wagonu wąskotorowego w Dobrej © michuss


Od Dobrej sympatyczną DW do Chociwla. To też mój debiut, nigdy jeszcze nie miałem okazji, zawsze było jakoś nie po drodze. Na ostatnich km przed Chociwlem droga jest pięknie wyremontowana i jedzie się bardzo przyjemnie. Szczególnie, że ten odcinek poprowadzony jest przez sosnowy las, dzięki czemu można się rozkoszować aromatami;)

Przez Chociwel przejeżdżam bez zatrzymania. Zastanawiam się jedynie co oznaczają wymazane sprayem numery na drzewach tworzących aleję wjazdową od strony Dobrej. Nie chciałbym być złym prorokiem, ale być może ktoś przymierza się do tego, żeby wyciąć te dorodne drzewa...

Z Chociwla postanawiam pojechać do Dobrzan. Prawdę powiedziawszy chciałem uwiecznić, póki jest jeszcze okazja, oryginalne nazwy ulic w tym mieście. Widać mieli ważniejsze problemy niż zmiana patronów, dzięki czemu wciąż jeszcze można zrobić zdjęcie tabliczce z nazwiskiem Świerczewskiego czy z Armią Czerwoną. Gdzieś mi się obiło o uszy, że przymierzają się do zmian, więc nie chciałem zwlekać, a takie zdjęcie to przecież fajna pamiątka.

Za Chociwlem droga jest niezwykle malownicza, wije się przez pagórki, widoki są pierwsza klasa. Niestety, coraz bardziej doskwiera mi temperatura-prawie się gotuję.

Maki pod Starzycami © michuss


"Wóz" strażacki w Długim © michuss


Uczucie zostaje spotęgowane na stromym podjeździe do Białej. W Kozach zatrzymuję się ponownie przy sklepie i półtoralitrowym żywcem uzupełniam zapasy wody-to wystarczy mi już do celu.

Zaraz za Kozami mija się skrzyżowanie z świetną, widokową drogą, tzw. Ińską Wstęgą, a zaraz potem wjeżdża do Dobrzan.

Dobrzany, 2011 rok © michuss


Tutaj uwieczniam wspominane tabliczki i dalej, przez Marianowo, Czarnkowo (ale nie wprost z Marianowa, tylko boczną drogą od szosy Marianowo-Barzkowice), Pęzino i Ulikowo dojeżdżam, nie będę krył-naprawdę zmęczony, do Stargardu.

Ruina wieży kościelnej w Wiechowie © michuss
Kategoria wycieczka


  • DST 122.64km
  • Czas 05:19
  • VAVG 23.07km/h
  • VMAX 44.21km/h
  • Sprzęt Author Stratos
  • Aktywność Jazda na rowerze

Puszcza Bukowa przez Pyrzyce

Niedziela, 29 maja 2011 • dodano: 29.05.2011 | Komentarze 4

STARGARD-Giżynek-Golczewo-”cargotec”-Warnice-Reńsko-Obryta-Zaborsko-Lubiatowo-Pyrzyce-Stare Czarnowo-Dobropole Gryfińskie-Sosnówko-Szczecin(Śmierdnica-Płonia-Sławociesze-Zdunowo-Wielgowo)-Poczernin-Lubowo-Żarowo-STARGARD



W końcu wybrałem się na dłuższą trasę.

Podczas „wydostawania” się ze Stargardu postanowiłem sprawdzić jak wygląda wyjazd w kierunku Kunowa przez tereny poligonu. Kojarzyłem z jakiejś mapy drogę, którą można ten odcinek przejechać. Niestety, w praktyce skończyło się to tak, że wylądowałem pośrodku dużej łąki, z której mogłem podziwiać w oddali samochody mknące obwodnicą Stargardu, ale dojechać do niej nie było jak-droga na owej łące kończyła się. Jako, że nie chciałem się tak łatwo poddać jeszcze trochę popróbowałem, ale w końcu dałem za wygraną i wróciłem z powrotem aż do Alei Żołnierza i wyjechałem tradycyjnie, przez Giżynek do ronda w Golczewie. Tam zdecydowałem się jednak na jazdę przez pasy startowe, a nie wzdłuż Miedwia (plan obejmował póki co dojazd do Pyrzyc). Dzięki temu mogłem pokonać mój ulubiony, wyglądający jak zielony tunel odcinek asfaltówki prowadzącej z dawnego lotniska do Warnic.

W Warnicach skręcam w kierunku Reńska. Tuż za wsią mijam czwórkę rowerzystów-pozdrawiamy się tradycyjnym machnięciem ręki.

Pod Reńskiem © michuss


Za Reńskiem pierwsze zdjęcie i myśl, żeby może pojechać do Barlinka. Jednak później, w toku różnych przemyśleń stwierdziłem, że pojadę jednak do tych Pyrzyc, a dalej to się zobaczy. Owe przemyślenia miały jednak miejsce na tyle późno, że z Obrytej zamiast przez Okunicę do Pyrzyc dotarłem okrężną trasą przez Lubiatowo. Na drodze wojewódzkiej 122, którą to pokonałem odcinek Lubiatowo-Pyrzyce mijam grupę bodajże czterech, albo pięciu szosowców na treningu-machamy sobie, co akurat w przypadku „ujeżdżaczy” szosówek nie jest takie oczywiste;) W Pyrzycach krótki postój, tradycyjnie już przy fontannie.

Pyrzyce © michuss


Początkowo chciałem dalej pojechać do Bani, żeby przejechać się bardzo fajnym odcinkiem asfaltu ze Swobnicy do Piaseczna, który pamiętam z zeszłorocznej dwusetki do Morynia. Jednak ponownie dzisiaj zmieniam plan, a to z tego względu, że pokonywałbym podwójnie odcinek Pyrzyce-Banie (na powrót przez Gryfino nie miałem ochoty). Do Starego Czarnowa jadę starą „trójką”-zaliczałem ją dwa tygodnie temu na tym odcinku i ruch jest naprawdę niewielki, poza tym niedziela robi swoje, więc prawie nie ma samochodów, za to jest szerokie, wygodne, równe pobocze. I kolejny szosowiec na treningu.

Dawna DK3, obecnie droga gminna © michuss


W Starym Czarnowie, żeby nie było za nudno decyduję się na podjazd do Dobropola, by zaraz potem zjechać z powrotem do Śmierdnicy. Robię to asfaltówką, którą odkryłem dzięki wpisowi „widmo” sprzed kilkunastu dni.

Zjazd do Śmierdnicy z Puszczy Bukowej © michuss


Droga jest wspaniała! Brak jakiegokolwiek ruchu samochodów (są znaki zakazu, zezwalające na jazdę rowerem i sprzętem leśnym), świetne zakręty, super widoki-droga na pewnej części biegnie w głębokich wąwozach. Pewnym zaskoczeniem jest też wjazd do Szczecina i miejsce, w którym dociera się do starej „trójki”-tuż przed granicą miasta.

Dalej przez Płonię (kupuję sobie coca colę, wokół której toczyła się ostatnio ożywiona dyskusja na preclu), Sławociesze, Zdunowo do Wielgowa, z króciutkim postojem na zamkniętym przejeździe kolejowym. Od Wielgowa do betonówki fatalną pod względem jakości asfaltówką. Na szczęście potworne dziury rekompensuje super zapach sosnowego lasu.

Betonówką mknę bardzo szybko, wiatr mam w plecy.

Droga wojewódzka 142 © michuss


Mijam zjazd na Strumiany, skrzyżowanie na Przemocze i Sowno, by zjechać dopiero do Poczernina. Dalej jedną z moich stałych tras, przez Lubowo i kapitalną DDR między Żarowem a Stargardem docieram do celu, kręcąc się jeszcze trochę po mieście.
Kategoria wycieczka


  • DST 205.44km
  • Czas 08:53
  • VAVG 23.13km/h
  • VMAX 45.95km/h
  • Sprzęt Author Stratos
  • Aktywność Jazda na rowerze

Fischbrötchen w Ueckermünde = obiad we Wkrze

Niedziela, 15 maja 2011 • dodano: 15.05.2011 | Komentarze 10

STARGARD-Zieleniewo-Morzyczyn-Kobylanka-Szczecin(Płonia-Kijewo-Nad Rudzianką-Zdroje-Centrum-Głębokie)-Pilchowo-Tanowo-Dobieszczyn-Hintersee[Zajezierze]-Ahlbeck[Przyjezierze]-Eggesin[Kcynia]-Ueckermünde[Wkra]-Eggesin-Ahlbeck-Hintersee-Dobieszczyn-Stolec-Buk-Dobra-Szczecin(Głębokie-Centrum-Dąbie-Wielgowo-Zdunowo)-Niedźwiedź-Motaniec-Kobylanka-Bielkowo-Jęczydół-Morzyczyn-Zieleniewo-STARGARD



Motywacją do dzisiejszego wyjazdu był obiad we Wkrze (czyli po niemiecku w Ueckermünde). Misiacz zachwalał tamtejszy kebab i Fischbrötchen. Nie ukrywam, że bardziej ciekaw byłem tego drugiego „wynalazku”-jakby nie patrzeć danie regionalne, o którym wcześniej za wiele nie słyszałem.

Wyjazd późno, bo dopiero około 8.30. Myślałem wczoraj wieczorem, że w ogóle nic z tego nie wyjdzie, bo ostro lało, ale rano było ok, więc... ruszam po małym śniadaniu.

Droga do Szczecina nudna jak flaki z olejem, no bo i dobrze znana. Decyduję się na nielegalną podróż „dziesiątką” (od Motańca do Płoni jest zakaz wjazdu rowerów, co ciekawe-w drugą stronę żadnego znaku nie ma i jechać rowerem wolno). Sytuacja w tym miejscu dobrze pokazuje podejście do rowerów w naszym kraju. Żeby dojechać ze Stargardu do Szczecina najszybciej jak się da trzeba dokładać kilometrów i przebijać się przez Niedźwiedź do Zdunowa. Co z tego, że jest szeroka droga (nota bene bez statusu „eski”) umożliwiająca najszybszy dojazd do Szczecina, skoro nie można przejechać nią rowerem...

Promenada nad Miedwiem rano © michuss


W Kijewie dla odmiany skręcam w Dąbską i jadę tędy do Zdrojów. Po drodze w Klęskowie obserwuję prace przy budowie ronda-oczywiście opóźnione, bo miały być skończone przed zamknięciem Struga i zapewnić dogodny objazd remontowanego odcinka.

Budowa ronda w Kijewie © michuss


Nie wyszło. Od Zdrojów, żeby najkrótszą drogą dotrzeć do centrum też trzeba się trochę nagimnastykować-wnieść rower po schodkach i przejechać chodnikiem na Moście Pionierów, przy okazji obserwując budowę DDR.

Budowa DDR z centrum Szczecina na Prawobrzeże © michuss


Dalej-do wyboru: albo sprowadzamy rower po dość wysokich i bardzo stromych schodach, albo wąską ścieżynką jedziemy mając z lewej strony stromiznę skarpy, a z prawej auta pędzące ul. Gdańską w kierunku Prawobrzeża, a na koniec przejeżdżamy przez odnogę ulicy biegnącej w kierunku Dąbia. Survival, nie ma co;)

Do miasta wjeżdżam przez Most Cłowy. Na Wyszyńskiego kupuję sobie colę, a potem przez Niepodległości, Jana Pawła II i Jasne Błonia docieram do Zaleskiego, którą „przeskakuję” do Wojska Polskiego.

Platany klonolistne na Jasnych Błoniach © michuss


Tu kolejne rozwiązania „przyjazne” rowerzystom. Najpierw zauważam znak droga dla rowerów na czymś co wygląda jak dziurawy asfaltowy chodnik. Ktoś wykazał się nadgorliwością, bo ta droga kończy się po około 100 m i znów trzeba zjechać na ruchliwą ulicę. Kawałek dalej znów DDR-co to kuXwa? Ciuciubabka? No nic, zjeżdżam i legalnie posuwam się po wybojach w kierunku Głębokiego. Potem znowu jakieś jaja, o których już nawet nie pamiętam.

Tutaj niepokoi mnie trochę chmura, którą widzę w oddali ponad drzewami-czarna i bez wątpienia zwiastuje deszcz. Ale jest dopiero około 10.30, a ICM twierdziło, że opady w Szczecinie będą dopiero po południu. Na szczęście okazało się, że przeszło to jakoś bokiem i poza kilkoma kroplami, które zmoczyły mnie w Tanowie deszczu w Polsce nie zaznałem. Aha, DDR za Pilchowem w kierunku Tanowa całkiem przyzwoita. Co prawda z kostki, ale nie fazowanej i jechało się ok. Poza małym „wypadkiem” jak zamyślony nie dostrzegam samochodu wyjeżdżającego z bocznej, leśnej dróżki. W ostatniej chwili łapię za klamki, ale na szczęście kierowca był przytomny i w porę się zatrzymał. Mogło być niewesoło.

Od Tanowa do granicy samochodów bardzo mało, za to sporo rowerzystów, ale tylko z kierunku Niemiec do Polski. Co chwila macham, albo jestem „machany”. Las skutecznie chroni przed wiatrem, który dzisiaj wieje z zachodu (ale i tak dość słabo). W Dobieszczynie moją uwagę przykuwa droga do Nowego Warpna-kiedyś się wybiorę ją zaliczyć. Zresztą ta do Dobrej też wygląda ok, dlatego podejmuję decyzję, że tędy będę wracać.

Granica ma postać zakrętu, przy którym stoją słupki graniczne. Jakość asfaltu-bez zmian:)

Granica w Dobieszczynie © michuss


Tutaj łapie mnie lekki kryzys-ponownie na horyzoncie pojawiają się chmury i zaczyna kropić. Zaczynam nastawiać się na skręt w kierunku Löcknitz[Łęknica], akceptuję myśl, że do Ueckermünde pojadę sobie kiedy indziej. Na skrzyżowaniu w ostatniej chwili odbijam jednak w prawo. Krótko po skręcie zatrzymuję się jedyny raz z powodu rzęsistego deszczu. Deszcz pada minutę, potem przechodzi i tak już zostanie (w Niemczech). W Hintersee zamiast skręcić do „centrum” wioski jadę po bruku prosto. Potem się orientuję, że trzeba było skręcić w lewo i jechałbym tylko po asfalcie-wracam już przez wioskę. Następnie klepię kilometry, praktycznie się nie zatrzymując. Droga przyzwoita, bez dziur, na poziomie dobrej, polskiej drogi wojewódzkiej;) Postój robię sobie dopiero przed Eggesin-zjadam musli batona biedronkowego, bo czuję, że bateria mi się wyczerpuje. W Eggesin chciałem też nawiedzić Netto, które reklamuje się przy głównej drodze. Nie wiedziałem jednak, że w tym kraju w niedzielę zakupów nie można zrobić (przynajmniej w marketach, ale nie widziałem też otwartych małych sklepów). Cóż, nastawiam się na ugaszenie pragnienia w Ueckermünde, bo w bidonie mam już poniżej połowy, a cola kupiona w Szczecinie już się skończyła.

Od Eggesin do samego Ueckermünde prowadzi ścieżka rowerowa. Początkowo „taka sobie”, z kostki, potem bardzo fajna asfaltowa. Świetnie oznakowana-zawczasu wiadomo, że trzeba będzie zjechać na drugą stronę jezdni, w odpowiednim momencie jest informacja, że zaraz się skończy, itd. Będę miał to okazję skonfrontować podczas drogi powrotnej w Szczecinie...

Wjazd do Ueckermünde © michuss


Zaraz po wjeździe do Ueckermünde zauważam statek, przycumowany do nabrzeża. Od razu kojarzę go ze zdjęcia Misiacza jako punkt sprzedaży „rybnych bułek”:)

Statek z bułkami rybnymi w porcie we Wkrze © michuss


Bardzo mnie to cieszy, zatrzymuję się i robię zakupy-bułkę ze śledziem z octu (wspaniały, gruby, mięsisty kawał ryby z cebulką i sałatą). Danie genialne w swej prostocie, aż dziwię się, że nikt nie wpadł na to na Kaszubach, też w końcu krainie śledziami stojącej (piszę to jako rodowity Kaszuba:) ).

Fischbrötchen mit Bismarkherring :) © michuss


No, trochę podjadłem, przeszedłem i przejechałem się po porcie (cholernie zimno-wiatr), zrobiłem rundę po mieście i natrafiłem na jakiś kebab.

Port we Wkrze © michuss


Niewiele zastanawiając się biorę sobie pokaźną porcję, bo sporo km już w nogach (w mieście miałem bodajże 96 km), a jeszcze więcej przede mną (chcę przekroczyć dwusetkę). Delektuję się nim obserwując miejscowych na rowerach + przejezdnych sakwiarzy. Posiłek wieńczę, że tak się wyrażę, niejaką Lubzer Wasser, czy coś takiego (mieszanka piwa bezalkoholowego z lemoniadą-świetnie gasi pragnienie, ale półlitrowa butelka kosztuje... półtora euro).

Powrót, podobnie jak jazda „do” w Niemczech praktycznie bez postojów. Bardzo fajnym pomysłem już umieszczanie nad drogowskazem oznaczającym koniec miejscowości tabliczki z odległością do następnej-droga fajnie dzieli się na etapy.

Skrzyżowanie pod Hintersee © michuss


Przed granicą, na jednym z zakrętów widzę policyjną, niemiecką „nyskę”. Stoją z lornetkami i obserwują drogę-ot strefa Schengen:) Macham im, oni robią to samo. Potem, jak już wspominałem, decyduję się skręcić w Dobieszczynie w kierunku Dobrej. Początkowo droga wiedzie długą prostą przez las. Co jakiś czas, podczas mijania przesiek w oddali po prawej majaczy pas graniczny. Po wyjeździe z lasu docieram do miejscowości o niezwykle intrygującej nazwie, do Stolca:) Fotografuję tablicę-swoją drogą to pewnie jedna z częściej uwiecznianych tablic z nazwą miejscowości w Polsce.

Stolec. Po prostu. © michuss


W Stolcu kupuję sobie kolejną colę, która styknie mi już do końca podróży. Tutaj też lekko zmoczył mnie deszcz, a w oddali widzę czającą się ciemną chmurę, która jednak minie mnie bokiem-miałem szczęście dzisiaj do pogody, nie ma co:) Zresztą podczas przejazdu przez Szczecin widzę, że chwilę wcześniej musiało padać, bo ulice są mokre.

Potem kolejno Dobra i Wołczkowo, czyli podszczecińskie sypialnie. Od Głębokiego jadę podobnie jak w drugą stronę, z tym zastrzeżeniem, że chciałem pojechać sobie Trasą Zamkową, ale okazało się, że chodnik jest zamknięty-bez wątpienia z powodu budowy drogi dla rowerów z centrum do Mostu Cłowego. Jadę więc przez Most Długi i potem, niefortunnie lewą stroną patrząc w kierunku Prawobrzeża. Niefortunnie, bo w okolicach dawnej Pomeranii praktycznie nie ma przejazdu-chodnik jest ściągnięty. Oczywiście próżno szukać jakiejś informacji dla rowerzystów, że należy wybrać drugą stronę ulicy, co pozwoliłoby uniknąć karkołomnych ewolucji, z jazdą prawym pasem pod prąd na czele...

Dalej droga do Stargardu przez Wielgowo, Zdunowo, Niedźwiedź (bardzo fajnie się jechało, bo leśna droga po deszczu była „utwardzona”). Od Niedźwiedzia nową asfaltówką do Motańca. Tutaj decyduję się, ze w Kobylance skręcę na Bielkowo i stamtąd pojadę do Morzyczyna przez Jęczydół, żeby zapewnić sobie przekroczenie 200 km. Na koniec przejazd przez promenadę nad Miedwiem i DDRką wzdłuż „starej” dziesiątki wjeżdżam do Stargardu kończąc podróż. Dodam, że trwała bardzo długo-czas brutto to jedenaście godzin bez dwóch minut (wyjechałem o 8.30, a do domu docieram o 19.28).
Kategoria >200 km, wycieczka


  • DST 74.75km
  • Czas 03:04
  • VAVG 24.38km/h
  • VMAX 47.14km/h
  • Sprzęt Author Stratos
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pyrzyce

Sobota, 14 maja 2011 • dodano: 14.05.2011 | Komentarze 0

STARGARD-Kluczewo-Cargotec-Warnice-Barnim-Obryta-Okunica-Pyrzyce-Żabów-Kołbacz-Nieznań-Bielkowo-Jęczydół-Morzyczyn-Zieleniewo-STARGARD



Dzisiaj miałem zajętą sobotę. Wyjazd dopiero po 16. Postanowiłem "zaliczyć" starą trójkę, bo ruch tam teraz niewielki-faktycznie jechało się miło, tym bardziej, że wiatr miałem lekko z tyłu. Na odcinku 19 km między Pyrzycami a Kołbaczem dźwigam sobie średnią o 2 km/h.
Kategoria wycieczka


  • DST 115.64km
  • Czas 05:00
  • VAVG 23.13km/h
  • VMAX 37.92km/h
  • Sprzęt Author Stratos
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szczecin komunikacyjnie

Wtorek, 10 maja 2011 • dodano: 10.05.2011 | Komentarze 6

STARGARD-Zieleniewo-Morzyczyn-Kobylanka-Motaniec-Szczecin(Zdunowo-Wielgowo-Dąbie-PORT-Centrum-Reda-Gumieńce)-Kołbaskowo-Rosówek-Neurochlitz-Gryfino-Wełtyń-Gardno-Stare Czarnowo-Kołbacz-Bielkowo-Jęczydół-Morzyczyn-Zieleniewo-STARGARD



Rano do pracy-standardowo, najkrótszą (w miarę) trasą.

Po pracy, dla urozmaicenia postanawiam wypuścić się pierwszy raz w tym roku (i raptem trzeci raz w ogóle) na rowerze do Niemiec. Drogami naszego sąsiada zaliczam jedynie symboliczną przejażdżkę, bo raptem kilka km od dawnego przejścia granicznego w Rosówku do przejścia na moście na Odrze pomiędzy Gryfinem a Mescherin.

Jechało się bardzo przyjemnie, aczkolwiek naszło mnie parę smutnych refleksji. W zeszłym tygodniu miałem okazję spędzić kilka dni w Hamburgu i zobaczyłem na jakich zasadach funkcjonuje ruch rowerowy w tym mieście. Rower traktowany jest (przynajmniej) równorzędnie z pieszym oraz z samochodem. Ludzi na rowerach-masa; nie ma się co dziwić-infrastruktura doskonała. Dzisiaj miałem okazję poobserwować jak to się robi u nas. No i przybiło mnie trochę. Na odcinku od Cukrowej do Przecławia, wzdłuż ruchliwej ulicy poprowadzone jest „coś”. No właśnie-”coś”. Ani to prawidłowo oznakowane, ani nie zapewnia śladowego chociaż komfortu jazdy (nie mówię, żeby droga była asfaltowa, ale sytuacja kiedy korzenie drzew rozwalają kostkę, położoną zapewne kilka lat temu to skandal), ani bezpieczeństwa-na skrzyżowaniach z drogami podporządkowanymi do głównej, wzdłuż której biegnie ścieżka ani śladu znaków poziomych, o pionowych nie wspominając. Efekt-kierowcy nagminnie wymuszają pierwszeństwo, cały czas bierze się udział w „walce”. Rozpędzić i tak nie ma się za bardzo jak, bo wszechobecne dziury to uniemożliwiają.

Potem naszła mnie refleksja, że jednak się da. Na zjeździe od niemieckiej drogi nr 2 (z Rosow do Schwedt) w kierunku Gryfina występuje częściowo nawierzchnia z bruku. W trosce o dobro rowerzystów ktoś wpadł na genialny w swej prostocie pomysł-na poboczach z obu stron znajdują się wąskie paski asfaltu, które umożliwiają wygodny i spokojny zjazd na rowerze. Kawałek dalej-Polska i „wspaniała” ścieżka rowerowa na Międzyodrzu. Nie wiem czy jakiś kretyn zaprojektował to celowo, czy inny idiota tak to zbudował, ale mniej więcej co 5 m jest głębokie wcięcie w kostce, co skutkuje ciągłym podbijaniem kół na nierównościach. Debilizm...

Za Gryfinem przyjemnie. Wiatr boczny. W Gardnie mijam się z rowerzystą, który na rondzie nadjechał od strony Radziszewa i skręcił w kierunku Gryfina. Może się mylę, ale facjatę tego osobnika kojarzę ze zdjęć na BS i chyba był to sam gadbagienny;) Potem z kolei szosowiec-w Żelisławcu łatał dętkę.

Dalej, między Kartnem a Glinną przydarza mi się coś dość dziwnego;) W pewnym momencie pojawia się nieznaczny opór w trakcie jazdy. Jakby lekko hamulec dociskał do obręczy. Zdezorientowany zatrzymuję się i kręcę tylnym kołem w powietrzu-nic. Obraca się swobodnie. Jadę dalej-znowu coś mnie „spowalnia”. Nie wiem na ile było to złudzenie, a na ile zmęczenie. Okaże się jak wsiądę najbliższym razem na rower. Tu małe pytanie od laika w sprawach technicznych-czy zużycie suportu może dawać takie „objawy”? Bo ten co mam już sporo przejechał.

Foty:

Dawne przejście graniczne Rosówek-Rosow © michuss


Zjazd nad Odrę od niemieckiej strony © michuss


Droga Mescherin-Gryfino; po lewej pseudo-ścieżka rowerowa © michuss


  • DST 71.81km
  • Czas 03:02
  • VAVG 23.67km/h
  • VMAX 45.50km/h
  • Sprzęt Author Stratos
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kołowo

Niedziela, 8 maja 2011 • dodano: 08.05.2011 | Komentarze 0

STARGARD-Zieleniewo-Morzyczyn-Jęczydół-Bielkowo-Kołbacz-Stare Czarnowo-Glinna-Żelisławiec-Binowo-Kołowo-Szczecin(Płonia)-Kobylanka-Morzyczyn-Zieleniewo-STARGARD



Mocno zajęty weekend. Ruszam dopiero w niedzielę o 17.30.

Żelisławiec-Binowo, niezapomniany bruk ;) © michuss


Pola pod Kołowem © michuss


Drogowcy! Dzięki za ostrzeżenie! :) © michuss


Szczecin © michuss


Nad Miedwiem © michuss
Kategoria wycieczka


  • DST 65.23km
  • Czas 02:53
  • VAVG 22.62km/h
  • VMAX 51.58km/h
  • Sprzęt Author Stratos
  • Aktywność Jazda na rowerze

Bez entuzjazmu

Sobota, 30 kwietnia 2011 • dodano: 30.04.2011 | Komentarze 0

STARGARD-Giżynek-rondo Golczewo-Skalin-Kunowo-Zieleniewo-Morzyczyn-Kobylanka-Bielkowo-Kołbacz-Stare Czarnowo-Dobropole-Szczecin(Płonia)-Kobylanka-Morzyczyn-Zieleniewo-STARGARD



Tak się jakoś snułem dzisiaj bez planu-początkowo chciałem pojechać do Pyrzyc i wracać starą trójką, ale wiatr trochę moje plany zweryfikował. Dmuchało ostro z północy-mocno odczułem to zaraz za Nieznaniem, na zjeździe do Kołbacza, gdzie bez najmniejszego wysiłku rozpędziłem się do ponad 50 km/h.
Kategoria wycieczka


  • DST 130.65km
  • Czas 05:22
  • VAVG 24.34km/h
  • VMAX 49.71km/h
  • Sprzęt Author Stratos
  • Aktywność Jazda na rowerze

Recz

Niedziela, 24 kwietnia 2011 • dodano: 24.04.2011 | Komentarze 6

STARGARD-Witkowo-Rzeplino-Piasecznik-Choszczno-Recz-Ciemnik-Ińsko-Kamienny Most-Chociwel-Storkówko-Małkocin-Klępino-STARGARD



Po sprawdzeniu pogody na ICM doszedłem do wniosku, że dziś będzie najrozsądniej trasę zaplanować tak, żeby wracać ze wschodu, najlepiej z północnego wschodu-w takim wypadku na końcowym odcinku trasy wiatr będzie sprzymierzeńcem.

Ociągam się nieco z wyruszeniem, ale po sowitym śniadaniu, równo o 10:05 ruszam w kierunku Witkowa. I od razu trochę czuję się zbity z tropu, bo wiatr zamiast teraz przeszkadzać, wręcz pomaga... Ale takie uczucie towarzyszy mi tylko przez chwilę, po wyjechaniu na odsłoniętą przestrzeń, za Witkowem Drugim, a przed Witkowem Pierwszym dają o sobie znać pierwsze podmuchy, które będą mi towarzyszyć jeszcze przez dłuższy czas.

Za Witkowem jadę w kierunku Piasecznika, z pominięciem Dolic. Wybór jest tym łatwiejszy, że znaki informują o remoncie drogi między Kolinem a Morzycą, wobec czego przejazdu, przynajmniej według tablicy informacyjnej, nie ma. Oprócz całkiem silnych podmuchów wiatru, to z boku, to z przodu, zmagam się z dziurami, które na tej drodze występują w nadmiarze.

Droga Witkowo-Krępcewo © michuss


Mijam kolejno Krępcewo (gdzie robię zdjęcie unikatowej bramy obronnej-unikatowej, bo takie bramy najczęściej budowano w miastach, a bardzo rzadko na wsiach; możliwe, że ma to jakiś związek z ruinami zamku, do których nigdy jeszcze nie zajechałem, a które znajdują się w tej miejscowości), Rzeplino, z boku zostawiam Bralęcin i przez lasy, lekko pod górę wyjeżdżam do Piasecznika.

Brama warowna w Krępcewie © michuss


Kościół w Rzeplinie © michuss


Wszędzie widać bardzo mało ludzi-nic dziwnego, większość normalnych siedzi teraz przy stole w gronie rodzinnym.

Od Piasecznika ruch nieco się wzmaga, ale i tak czuć, że jest święto, nie ma na co narzekać. Wiatr na otwartych przestrzeniach wieje niemal prosto w twarz, w lesie jest trochę lepiej. Wreszcie docieram do Choszczna, gdzie zaliczam honorową rundę wokół zabytkowego kościoła i czegoś, co można nazwać „rynkiem”.

XIV-wieczny kościół w Choszcznie © michuss


Przy okazji na fotkę łapie się iglica opisana rosyjskim alfabetem-pewnie pozostałość po zdobywcach tych ziem w 1945-iglica ma formę tej, która stoi w Stargardzie przy Placu Wolności, ale jest trochę mniejsza.

Choszczno-pomnik żołnierzy radzieckich © michuss


Co ciekawe-nie widzę prawie żadnych rowerzystów (wczoraj już zapomniałem wspomnieć, że podczas pieszego spaceru wokół Miedwia widziałem ich całą masę, ale trzeba przyznać, że wypucowane na wysoki połysk maszyny nie sprawiały wrażenia zbyt intensywnego użytkowania, co innego stroje właścicieli-ktoś nawet siedział na ławce z rurką od bukłaka przy ustach-no, ale może się czepiam).

Od Choszczna jadę w kierunku Recza i miło zostaję zaskoczony, bo spodziewałem się dość silnego wiatru w twarz, a tymczasem wieje z boku i wcale nie jest taki męczący. Potem dodatkowo droga wchodzi do lasu, więc jedzie się w ogóle wyśmienicie. Średnia idzie ostro do góry.

Wjazd do Recza od strony Choszczna © michuss


Jedynym minusem jest potwierdzenie się moich „badań”, które prowadzę od jakiegoś czasu;) Otóż jeśli widzę zbliżające się z naprzeciwka auto to niemal pewne jest, że również z tyłu po chwili pojawi się samochód, a tory ich jazdy będą się mijać oczywiście akurat na mojej wysokości;) Co jeszcze bardziej irytujące-zauważyłem, że im na drodze jest mniejszy ruch, tym bardziej jest prawdopodobne, że do takiej sytuacji dojdzie;)

W Reczu robię sobie krótki postój przed kościołem, który przy okazji uwieczniam.

XIV-wieczny kościół Chrystusa Króla w Reczu © michuss


Tuż obok znajduje się centralny plac, który przybrał formę parkingu i dworca autobusowego w jednym. Całości dopełnia odświętnie ubrana miejscowa ludność, która właśnie wyszła z kościoła. Poza tym zauważam, że ze stanowiska dworcowego odjeżdża autobus Kolejowej Komunikacji Zastępczej. Cóż-odnośnie tej linii (Stargard-Recz-Kalisz Pomorski) można odnieść wrażenie, że kolejarze robią wszystko, żeby ludzi zniechęcić do jazdy pociągiem. Właśnie looknąłem w aktualności Przewozów Regionalnych i faktycznie-od 4 kwietnia do 21 czerwca zamiast pociągiem trzeba się wlec sporo wolniejszym autobusem. Nóż się w kieszeni otwiera. Ale wracając do sedna...

Z Recza wyjazd jest dość ostro pod górę. Po wjechaniu na jej wierzchołek dociera się do budynków dworca kolejowego. Kawałek dalej krajowa „dziesiątka” (bo nią jedziemy ten krótki fragment w Reczu) przekracza tory kolejowe, a tuż za nim odgałęzia się droga do Świdwina przez Ińsko, Węgorzyno, Łobez. Ja oczywiście skręcam w stronę Ińska i rozpoczynam krótki podjazd, by po chwili znaleźć się na równinnych terenach-pola po horyzont i przez długi czas ani śladu zabudowań. Wczuwam się trochę w klimat, bo w okolicy znajduje się już przecież drawski poligon. Ale jednak trochę zbyt wcześnie, bo tablice zakazujące wstępu w las po prawej stronie drogi znajduję dopiero po kilku km, po minięciu wioski Suliborek.

Pustkowie między Reczem a Suliborzem © michuss


Wspomniane wyżej tablice towarzyszą mi praktycznie aż do Ciemnika, do którego sprowadza ostry zjazd. Wieś jest niewielka, oprócz kościółka nie ma niczego co by zwróciło moją szczególną uwagę (przynajmniej z perspektywy głównej drogi przebiegającej przez wieś).

Ciemnik-XVIII wieczny kościół św. Wojciecha i św. Huberta © michuss


Kawałek za miejscowością w lewo odchodzi tzw. Ińska Wstęga, czyli piękna droga, prowadząca prawie cały czas przez las do Dobrzan. Dzisiaj jednak omijam ten zjazd, by po 15 minutach zameldować się w Ińsku nad jeziorem. Tu robię sobie krótki postój na batona (tradycyjnie już w ostatnim czasie batony musli z biedronki) i wodę. A potem wsiadam i delektuję się przez dłuższy czas wiatrem w plecy:)

Dawny dworzec i stacja kolei wąskotorowej w Ińsku © michuss


Jezioro Ińskie © michuss


Z Ińska do Chociwla decyduję się jechać przez Kamienny Most. Zaraz za Ińskiem droga ma fajny przebieg-z jednej i drugiej strony, tuż przy szosie jest jezioro. Potem zostawia się z prawej strony wieś Ścienne, która kojarzy mi się z Górą Głowacz, która przed reformą admnistracyjną w 1997 była najwyższym punktem województwa szczecińskiego (dzisiaj to dumne miano nosi bezimienny szczyt w lasach na północ od Białego Boru w powiecie szczecineckim). Robię zdjęcie, na którym daje się zauważyć „wybitne” wzniesienie-możliwe, że to właśnie Głowacz.

Hodowla bydła limousine pod Ściennem © michuss


W Kamiennym Moście nie znajduję żadnego mostu, a krótko później docieram do krajowej „dwudziestki” i jednocześnie do Chociwla. Pogoda zaczyna się nieco zmieniać-już nie ma bezchmurnego nieba, słońce co chwilę się chowa, ale nie zmienia to faktu, że pogoda na rower dzisiaj rewelacyjna.

Za Chociwlem postanawiam skręcić w prawo, na tzw. „betonówkę” (chociaż nawierzchnia z płyt betonowych pojawia się dopiero w okolicach Starej Dąbrowy). I tu mały zonk, bo prowadzone są roboty drogowe i na kilku odcinkach wprowadzono ruch wahadłowy. Ponieważ odcinki te są długie nie zważam na czerwone światło zakazujące wjazdu i ruszam przed siebie-na samochody nadjeżdżające z przeciwka trafiam prawie pod sam koniec zwężonego, około kilometrowego odcinka. Te atrakcje ciągną się przez kilka km, by wreszcie doprowadzić do nowiutkiego pasma asfaltu gdzieś przed Starą Dąbrową.

Remontowana DW 142 © michuss


Ten odcinek jest najbardziej monotonny-ma postać bardzo długiej prostej, na której końcu majaczy maszt sieci komórkowej, znajdujacy się przy skrzyżowaniu z trasą Stargard-Nowogard. To skrzyżowanie mijam, by po około km skręcić w lewo, w stronę Storkówka i przez Małkocin, Klępino, moją tradycyjną trasą wrócić do Stargardu.
Kategoria wycieczka


  • DST 35.71km
  • Czas 01:30
  • VAVG 23.81km/h
  • VMAX 33.96km/h
  • Sprzęt Author Stratos
  • Aktywność Jazda na rowerze

Krótko-Warnice

Sobota, 23 kwietnia 2011 • dodano: 23.04.2011 | Komentarze 2

STARGARD-Giżynek-rondo Golczewo-”Cargotec”-pas startowy Kluczewo-Warnice-Koszewo-Kunowo-STARGARD

Heh, a miałem już dzisiaj nigdzie nie jechać, ale się wziąłem i przed 20 wieczorem wyruszyłem. I nawet zdjęć kilka pstryknąłem.

Wiosna pod Giżynkiem © michuss


Pola pod Stargardem © michuss


DDR w okolicach fabryki Bridgestone pod Stargardem © michuss


Droga łącząca dawne radzieckie lotnisko z Warnicami © michuss
Kategoria wycieczka


  • DST 150.60km
  • Czas 07:00
  • VAVG 21.51km/h
  • VMAX 39.38km/h
  • Sprzęt Author Stratos
  • Aktywność Jazda na rowerze

Stepnica (Zielonczyn i Żarnówko w pakiecie)

Niedziela, 17 kwietnia 2011 • dodano: 17.04.2011 | Komentarze 7

STARGARD-Żarowo-Sowno-Strumiany-Bolechowo-Zabród-Goleniów-Miękowo-Widzieńsko-Stepnica-Zielonczyn-Żarnówko-Miłowo-Stepnica-Modrzewie-Goleniów-Podańsko-Stawno-Strumiany-Sowno-Żarowo-Grzędzice-STARGARD



Jak już wczoraj pisałem trochę mi się plany pokrzyżowały-miałem nadzieję na trochę większy przebieg w sobotę... Postanowiłem wobec tego nadrobić „straty” dzisiaj. Po głowie chodziło mi kilka pomysłów na wyjazd. W końcu, po lekturze wczorajszego wpisu sargatha zdecydowałem się odwiedzić punkt widokowy w Zielonczynie. Przy okazji nie mogłem nie zahaczyć o Stepnicę, gdzie mieszka koleżanka z pracy, którą ponad rok temu namówiłem na kupno roweru. Sprzęt do tej pory stał raczej mało używany, więc zaproponowałem wspólny wypad ze Stepnicy do Zielonczyna. Pozostało mi jedynie dojechać do Stepnicy.

W zeszłą niedzielę odkryłem bardzo fajną drogę Sowno-Strumiany-Stawno. Dzisiaj znów z niej skorzystałem podczas dojazdu do Goleniowa, z tą małą modyfikacją, że nie dojechałem do samego Stawna, tylko około pół km za mostem na Inie skręciłem w lewo i przez las, nieco na skróty dojechałem do Bolechowa, skąd dalej przez Zabród do Goleniowa. Tym sposobem droga od Sowna do Goleniowa wyszła mi niemal w całości przez las.

Z Goleniowa wyjeżdżam w kierunku Miękowa, uprzednio wjeżdżając na krajową trójkę, którą zmuszony jestem pokonać niewielki fragment. Było to o tyle uciążliwe, że na pewnym odcinku prowadzone tam są prace drogowe i pas jest znacznie zwężony przez ustawione pachołki. Szczęściem w niedzielę ruch jest niewielki, ale i tak zmuszony byłem zjechać na bok, żeby przepuścić zbliżającego się tira.

Remontowana DK 3 pod Miękowem-najgorszy odcinek trasy, na szczęście krótki © michuss


Za Miękowem skręcam w lewo, by przez Wierzchosław dotrzeć do Widzieńska, gdzie znajduje się skrzyżowanie dróg ze Stepnicy do Babigoszczy i z Miękowa do Zielonczyna.

Krzyżówka w Widzieńsku © michuss


Poza tym można tu wjechać na ścieżkę rowerową wytyczoną szlakiem dawnej kolei wąskotorowej z Gryfic do Stepnicy.

Niegdyś linia wąskotorowa, dziś ścieżka rowerowa © michuss


W moim przypadku byłoby to jednak grubym nieporozumieniem, bo nawet dziurawy asfalt z Widzieńska do Stepnicy jest lepszy od luźno porozrzucanego tłucznia. Również tutaj-od Miękowa do Stepnicy-jadę cały czas lasem.

Na wjeździe do Stepnicy moją uwagę przykuwa pomnik-jak się okazuje został postawiony z okazji XXX lecia PRL i poświęcony jest żołnierzom, którzy w 1945 r. bronili Zalewu Szczecińskiego.

Obrońcom Zalewu Szczecińskiego © michuss


Poza tym nieodmiennie robi na mnie wrażenie wjazd do Stepnicy, który wygląda jak wizytówka jakiejś metropolii, a nie ulica w, co prawda gminnej, ale jednak wiosce.

Wielkomiejski wjazd do Stepnicy © michuss


Plaża w Stepnicy © michuss


W Stepnicy dołącza koleżanka na swoim prawie nieśmiganym giancie i razem, początkowo po wspominanej ścieżce rowerowej (w pobliżu Stepnicy nawierzchnia jest o wiele lepsza-ubity szuter), a potem leśnymi drogami dojeżdżamy na punkt widokowy w Zielonczynie. Oprócz nas po chwili dociera dwójka rowerzystów. Widok bardzo miły dla oka, niestety wejście na wieżę obserwacyjną nie było (o ile w ogóle jest) możliwe.

Góra Zielonczyn © michuss


Z Zielonczyna kierujemy się do Żarnówka-odwiedzić znajomych znajomej. Ludzie niezwykle sympatyczni i gościnni. Obiad, który tam dostałem sprawił, że praktycznie do samego powrotu do domu byłem syty, a przy tym nie przejedzony;)

Z Żarnówka nad wyraz spokojnym tempem (jak i wcześniej) dojeżdżamy do Stepnicy, skąd po krótkim postoju ruszam już w pojedynkę do domu.

Kościół p.w. św. Jacka w Stepnicy © michuss


Stepnica © michuss


Jadę, podobnie jak w październiku zeszłego roku, przez Modrzewie, Goleniów i Podańsko. Jedyną zmianą na tym odcinku było skorzystanie z ciągu pieszo-rowerowego pomiędzy Goleniowem a os. Helenów. Podobnie jak w przypadku ścieżki rowerowej pod Stepnicą ta droga również została wytyczona po dawnym szlaku kolejowym-normalnotorowej trasie Goleniów-Maszewo.

Ciąg pieszo-rowerowy Goleniów-Helenów (dawniej linia kolejowa do Maszewa) © michuss


Za Podańskiem odbijam w prawo, by sprawdzoną drogą, przez Strumiany i Sowno dojechać do Żarowa.

Ina pod Stawnem © michuss


Stąd do domu mam ok. 5 km, ale ja decyduję się dokręcić jeszcze kilka km i pojechać przez Grzędzice. W efekcie udaje mi się przekroczyć barierę 150 km, chociaż nie wiem po co, bo w sumie nic to nie zmienia;)

Bardzo pozytywnie nastraja wiosenna aura, która towarzyszy teraz wyjazdom.

Młode listki pod Smogolicami © michuss
Kategoria wycieczka