m i c h u s s

avatar Na BSach przebyłem 133994.92 km z prędkością średnią 21.52 km/h.
Więcej o mnie.




Follow me on Strava




button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Wrzesień, 2015

Dystans całkowity:1756.51 km (w terenie 127.60 km; 7.26%)
Czas w ruchu:81:45
Średnia prędkość:21.49 km/h
Maksymalna prędkość:63.03 km/h
Liczba aktywności:25
Średnio na aktywność:70.26 km i 3h 16m
Więcej statystyk
  • DST 38.92km
  • Czas 01:51
  • VAVG 21.04km/h
  • VMAX 38.47km/h
  • Sprzęt Author Airline
  • Aktywność Jazda na rowerze

DPD

Środa, 16 września 2015 • dodano: 16.09.2015 | Komentarze 14

SZCZECIN(BUKOWE-Zdroje-Bukowe-Zdroje-port-Centrum-Dąbie-Zdroje-BUKOWE)

Rano z ulgą przesunąłem budzik o godzinę. Postanowiłem wreszcie się trochę wyspać, bo ostatnie późniejsze wstawanie miałem w sobotę. Tym sposobem pojechałem do roboty drogą najkrótszą i podstawową, z tym jednak zastrzeżeniem, że ze Zdrojów musiałem się cofnąć, bo zorientowałem się, że nie wziąłem ni portfela, ni telefonu. Potem jeszcze przystaję na Basenie Górniczym, gdzie mają pyszne drożdżówki, ze szczególnym uwzględnieniem rogala z maso kajmakowo :P Pyszota! :)

Po pracy zajeżdżam do bankomatu przy Bogurodzicy. A jak już tu jestem to zmierzam jeszcze obejrzeć sobie odnowioną Potulicką i Narutowicza. Robi to wrażenie, bo wcześniej był tu koszmarnie pofalowany bruk, a film z tramwajem toczącym się po koślawym torowisku był nawet hitem internetu (KLIK szczególnie efektowne od 53 sekundy). Dzisiaj po dawnym klimacie nie ma już śladu, ale to chyba dobrze?


Kategoria komunikacyjnie


  • DST 101.05km
  • Teren 11.90km
  • Czas 04:22
  • VAVG 23.14km/h
  • VMAX 47.31km/h
  • Sprzęt Author Airline
  • Aktywność Jazda na rowerze

Fartowne DPD PLUS

Wtorek, 15 września 2015 • dodano: 15.09.2015 | Komentarze 10

SZCZECIN(BUKOWE-Klęskowo-Kijewo-Płonia-Sławociesze-Zdunowo-Wielgowo-Dąbie-Zdroje-Centrum-port-Dąbie-Załom-Wielgowo-Zdunowo)-Niedźwiedź-Motaniec-Szczecin(Jezierzyce-Śmierdnica)-Sosnówko-Kołowo-SZCZECIN(Klęskowo-Zdroje-BUKOWE)

MAPA "DO"

MAPA "Z"

Rano wyjechałem trochę wcześniej niż zwykle. Nawet nic nie zjadłem. Miałem farta, bo na Tczewskiej oba przejazdy otwarte, a lidla w Dąbiu, gdzie dziś robiłem śniadaniowe zakupy otworzyli mi dosłownie przed nosem. Ale to nie był koniec farta na dziś.

Po pracy widzę nadciągające znad Wałów nad port ciemne chmury. Nic to, myślę, ryzykuję, pojadę na wschód, może się uda uciec, choć nadziei na to wielkich nie ma.

Gdy dojeżdżam do Załomia widzę te chmury coraz bliżej. Niechybnie będzie pompa. Jadę po długim czasie gruntówką (kiepską) łączącą Załom z Wielgowem. Zaraz za wiaduktem nad autostradą dostrzegam odchodzącą w lewo gładką, nową drogę szutrową. Postanawiam skorzystać, choć nie ma jej na mapie. A nie ma, bo dopiero co zbudowana. Dojeżdżam tędy do dziurawego asfaltu łączącego Wielgowo z dawnym węzłem Rzęśnica - do niedawna można tam było włączyć się na ekspresówkę albo odbić po płytach betonowych na Chociwel.

Gdy przez las dojeżdżam do Niedźwiedzia, a potem do Motańca, gdzie zmieniam kierunek i zaczynam wracać w stronę Szczecina widzę przed sobą granatową masę na niebie. Czyli to pewne, zmoczy mnie, pytanie tylko kiedy? ;) W Jezierzycach sucho, w Sosnówku też. Przez cały podjazd na Drodze Bieszczadzkiej bez deszczu, choć cały czas widzę między drzewami ołowiane chmury. Po dotarciu w okolice Kołowa okazuje się, że zostawiłem je z boku i za sobą! Okrążyłem je sprytnie :P Po zjechaniu Drogą Górską do Ronda Reagana widzę, że jest mokro i musiało niedawno lać. Ale fart! :)

Po zakupach w zdrojskim lidlu wracam do chałupy. Zaraz po wejściu zaczyna lać. Fartowny dzień... :)


Kategoria wycieczka


  • DST 103.09km
  • Teren 23.20km
  • Czas 06:09
  • VAVG 16.76km/h
  • VMAX 39.18km/h
  • Sprzęt Author Airline
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Kluczbork i powrót do domu

Poniedziałek, 14 września 2015 • dodano: 15.09.2015 | Komentarze 13

OPOLE-Kępa-Luboszyce-Kolanowice-Łubniany-Jełowa-Laskowice-Tuły-Oś-Kuniów-Kluczbork-Kuniów-Oś-Tuły-Laskowice-Jełowa-Łubniany-Masów-Luboszyce-Kępa-Opole-(PKP)-SZCZECIN(Dąbie-Zdroje-BUKOWE)

MAPA

To, podobnie jak Góra Świętej Anny, był wyjazd zaplanowany kilka dni wcześniej. Wiadomo było, że A. będzie musiała jechać na chwilę do pracy i wiadomo było, że chcemy zrobić to na rowerach. Wprawdzie plan był dość napięty, bo po powrocie mieliśmy jeszcze ważne spotkanie "na mieście", a potem ja pociąg do Szczecina, ale postanowiliśmy wykorzystać piękną pogodę. A ja przy okazji mogłem poznać trasę do pracy Mej Lubej.

Od rana było bardzo wietrznie. Już na spacerze z psem odczuwalne były porywiste podmuchy. Wiatr wiał ze wschodu i z południowego wschodu, więc utrudniał nam głównie podróż powrotną. Tam dojechaliśmy bezproblemowo. Co jakiś czas byłem tylko poganiany, by nie robić za dużo zdjęć, bo na to będzie czas przy powrocie. Okazało się to prawdą :)

Bardzo spodobała mi się ta droga. Szczególnie fragment od Luboszyc do Łubnian przez Kolanowice, a także nieprawdopodobny skrót od Jełowej do samego Kluczborka. Niemal cały czas jedzie się w linii prostej, z czego dużą część po szutrówkach, po których nie jeżdżą (a raczej prawie nie jeżdżą) samochody.

W Jełowej mijamy się na przejeździe kolejowym z szynobusem jadącym z Kluczborka do Opola. Jeszcze kilkanaście lat temu pasażerowie mogli by się tu przesiąść na pociąg odchodzący do Namysłowa, bo Jełowa była węzłem.

W Kluczborku udałem się na dworzec załatwić sprawę z IC. Poszło niespodziewanie sprawnie. Potem przejechałem się bocznymi uliczkami do Agnieszkowej roboty, gdzie "zadawałem" szyku w obcisłym, kolarskim stroju :P

Podróż powrotna to już inna bajka. Zmagamy się z bardzo silnym wiatrem, który miota rowerami jak chce. Jedno szczęście, że tak duża część drogi wiedzie przez las. Tutaj wiatru nie czuć w ogóle. Gorzej jest na odkrytych terenach, np. między Tułami a Laskowicami. Jadę pierwszy, A. zostaje trochę z tyłu. Wykorzystuję takie chwile na to, żeby zrobić zdjęcie. Chociaż ze dwa czy trzy razy było tak, że Wspomniana dostała jakiegoś "szwungu" w nogach i nim zdążę wyciągnąć aparat mija mnie na pełnej prędkości (~ 18 km/h).

W domu jesteśmy niewiele przed drugą. Zajadamy gołąbki, o których już tu wspominałem i jedziemy załatwić sprawę w mieście. Po wszystkim ja idę na dworzec, a A. ponownie jedzie do pracy Kluczborka, ale tym razem już autobusem.

Miałem pewne obawy, bo zdążyliśmy kupić bilet przez internet - nie da się w ten sposób kupić biletu na rower. Kupiliśmy tak, bo miałem jechać bez roweru, ale zaszły takie okoliczności, że jednak wziąłem go z sobą. W Kluczborku na dworcu dokupiłem bilet rowerowy. Miałem miejsce w środku wagonu nr 10, bez dobrego widoku na stojaki. Ponieważ ten wagon był ostatni i nie zmieścił się w peronach wsiadłem do poprzedzającego go nr 11 bez pewności czy zaraz ktoś nie zgłosi się na moje miejsce. Na szczęście aż do Szczecina jechałem sobie sam i nikt mi nie przeszkadzał. Po prostu poza weekendami nie ma zbyt wielu podróżnych. To raz, a dwa, że jednak te miejsca najbliżej stojaków wyprzedawane są (o ile w ogóle) w ostatniej chwili.

Końcówka to przejazd rowerem z dworca do domu. Szybki i bezproblemowy, w odróżnieniu od przyjazdu bez roweru, gdzie albo trzeba czekać pół godziny na 77, albo iść 40 minut z buta.

A. w Tułach, na pierwszych metrach szutrowego odcinka. Właśnie dowiaduje się, że jeszcze raz będzie musiała nawiedzić Kluczbork tego dnia.


Dedykacja wiadoma :P


Takimi drogami przejechaliśmy dziś około 22 km.


A. opuszcza Oś.


Przez las do Jełowej.

Kategoria komunikacyjnie


  • DST 23.28km
  • Teren 0.80km
  • Czas 01:19
  • VAVG 17.68km/h
  • VMAX 36.66km/h
  • Sprzęt Author Airline
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Po Opolu

Niedziela, 13 września 2015 • dodano: 15.09.2015 | Komentarze 8

Z A. po Opolu. Najpierw pojechaliśmy do ZOO zawieźć pewien ładunek, a potem na przestrzał przez miasto prosto na lody Grycana, które są chyba najlepsze ze wszystkich lodów "koncernowych". Tzn. ja jadłem, bo A. nie chciała.

Powrót z lodziarni (czyli z C.H. Turawa) eksperymentalny - polną drogą wzdłuż obwodnicy. Końcówka to już chaszcze, którymi przeprawiamy do widocznej w pobliżu szosy. Gdy tam dobrnęliśmy okazało się, że po drugiej stronie prowadzi od samego centrum handlowego piękna, asfaltowa DDRka.


Kategoria wycieczka


  • DST 76.51km
  • Teren 11.80km
  • Czas 03:40
  • VAVG 20.87km/h
  • VMAX 63.03km/h
  • Sprzęt Author Airline
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Góra Świętej Anny

Sobota, 12 września 2015 • dodano: 15.09.2015 | Komentarze 11

OPOLE-Lędziny-Suchy Bór-Walidrogi-Tarnów Opolski-Kamień Śląski-Siedlec-Niwki-Wysoka-Góra Świętej Anny-Wysoka-Ligota Dolna-Sprzęcice-Siedlec-Izbicko-Nakło-Walidrogi-OPOLE

MAPA

A. sama zaproponowała, że w sobotę po moim przyjeździe wybierzemy się na przejażdżkę po okolicy. Nie wdawałem się w szczegóły, Jej pozostawiając wymyślenie tego gdzie i jak pojedziemy. Okazało się, że padło na Górę Świętej Anny, której głównym walorem jest wspaniały podjazd/zjazd, co kto woli. A poza tym taka wycieczka umożliwia zaliczenie kilku okolicznych gmin :)

Agnieszka poprowadziła trasę bardzo fajnie, bo różnymi opłotkami Opola. Super była wąziutka, asfaltowa droga z Lędzin do DK94. Potem szybki przeskok DK94 - ruch spory, ale pobocze bardzo szerokie, więc jechało się wspaniale. Potem zjeżdżamy już na boczne drogi, w ruch idzie garmin, bo A. dawno tutaj jeździła i nie do końca pamięta co i jak. Bilans wyszedł na zero, bo dzięki urządzeniu przejechaliśmy się świetnymi szutrówkami, otarliśmy się o płot lotniska w Kamieniu Śląskim, gdzie akurat podchodziła do lądowania jakaś awionetka, ale i wymęczyliśmy się pod wiatr, pod górę i po kamlotach/kopnym piachu.

Od Wysokiej ostro i bez wytchnienia pod górę (widać to fajnie na wykresie na stravie). Przed samym rynkiem w Górze Świętej Anny zatrzymuję się jeszcze na fotografię na wiadukcie nad A4 - każdy kto nią jechał kojarzy to miejsce z efektownie opadającymi serpentynami.

Sam klasztor to paskudne królestwo kiczu i komerchy. Masa wycieczek autokarowych, tłumy Niemców. Siadamy sobie na ławeczce na klasztornym dziedzińcu. Jest ładnie, więc wyciągam aparat i robię zdjęcie. Spotyka się to z bardzo nerwową reakcją księdza, który gdzieś w tle siedzi w konfesjonale. Po tym wszystkim opuszczamy to miejsce w pośpiechu zatrzymując się tylko na loda i kawę.

Powrót cudowny. Z wiatrem, z góry. Lekko, łatwo i przyjemnie. Wracamy do domu z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku :P

eranis opuszcza piękny Tarnów Opolski po pięknym i gładkim szutrze.


Tę oto koślawą drożyną wspinaliśmy się pod wiatr do miejsca wykonania zdjęcia z wioski (Niwki) widocznej w oddali.


Widok na A4 z Góry Świętej Anny.


Religia + handel


Rzadko spotykana ciekawostka. Lokalna droga z... płyt betonowych.



Kategoria wycieczka


  • DST 112.44km
  • Czas 05:59
  • VAVG 18.79km/h
  • VMAX 46.90km/h
  • Sprzęt Author Airline
  • Aktywność Jazda na rowerze

DPPKP i Wrocław - Opole przez Jelcz

Piątek, 11 września 2015 • dodano: 15.09.2015 | Komentarze 3

SZCZECIN(BUKOWE-Zdroje-port-SzG)-(PKP)-Wrocław-Trestno-Kamieniec Wrocławski-Jelcz Laskowice-Bystrzyca-Michałowice-Stobrawa-Chróścice-Dobrzeń Wielki-OPOLE

MAPA

Rano do pracy najkrótszą drogą. Trochę znajomy zepsuł mi szyki - zobowiązał się około 7 rano przyjechać po towar (ten sam, który wczoraj zwiozłem do domu), ale okazało się, że zaspał. Musiałem rzecz zostawić w sklepie, żeby sobie od ekspedientki odebrał, a sam skierowałem się do pracy najkrótszą drogą. Może i dobrze, bo padało.

Z pracy jadę prosto na PKP, który jest w tej chwili przebudowywany, więc wszystko postawione jest tam na głowie. Tym niemniej bez problemu udaje mi się i znaleźć mój wagon i zająć w nimże miejsce. Podróż mija szybko, bo miałem ciekawą, wciągającą lekturę. Gdy docieram do Mikołajowa dostrzegam na szybie krople deszczu. Cholera, akurat teraz, gdy zaraz trzeba wysiadać. Jednak po wyjściu przed dworzec główny okazuje się, że nie tylko nie pada, ale wręcz jest ciepło i przyjemnie. Trochę mocuję się z "empetrójką" i ruszam w drogę do Opola. Opracowałem sobie trasę bokami, z pominięciem DK94, która nie ma pobocza i panuje nań duży ruch.

Garmin jednak czasem potrafi zaskoczyć, dlatego niezbyt pewny jego (i siebie) opuszczam miasto jakimiś brukowanymi, wąskimi ulicami, a potem wąskimi asfaltówkami, które wyglądają na wszystko tylko nie na wylotówki, a najprędzej na jakieś techniczne drogi przedsiębiorstw, które ciągną się po obu stronach drogi. W pewnym momencie, na tym odcinku, dostrzegam w świetle lampki czerwono białą barierę z przytwierdzonym znakiem zakaz ruchu. Okazuje się jednak, że nie dotyczy to rowerów :) Co za ulga.

Kolejne kilometry mijają szybko i sprawnie. W Jelczu moczy mnie krótkotrwały deszczyk. Jednak w okolicy musiało padać i dłużej, i mocniej, bo asfaltówki są mokre.

Pod Brzegiem staję na lotosie, gdzie kupuję sobie kawę z mlekiem i colę. Tuż po wyjściu pani wiesza na drzwiach napis "raport kasowy, przepraszamy" i tak wisi to przez 10-15 minut, gdy tam stoję. Miałem więc sporo szczęścia :)

Po wypiciu kawy, skontrolowaniu fejsa i wpisu starszejpani z Jej czterysetki, a konkretniej komentarza morsa tamże ruszam z nowymi siłami w dalszą drogę. Jedzie się dużo lepiej, szybciej i w ogóle jakoś tak przyjemniej. Czuję zbliżający się cel. Garmin wyświetla mi miłe informacje: do celu - 40 km, 35 km, 25 km (to już prawie w domu). Około 10 km przed celem zatrzymuję się, by sfotografować Elektrownię Opolę i tutejszą bocznicę kolejową, która efektownie tonie we mgle. Niestety zdjęcie w pełni nie oddaje atmosfery tego miejsca ;) Równo o 1.36 mijam tablicę z nazwą Opole, a o punkt 2, nadłożywszy nieco drogi w mieście, melduję się pod klatką Agnieszkowego lokum. Teraz już tylko napić się, zjeść (!) gołąbka z nadzieniem, o którym się filozofom nie śniło i spać :P


Kategoria komunikacyjnie


  • DST 59.83km
  • Czas 02:44
  • VAVG 21.89km/h
  • VMAX 39.52km/h
  • Sprzęt Author Airline
  • Aktywność Jazda na rowerze

DPD z małym plusem

Czwartek, 10 września 2015 • dodano: 10.09.2015 | Komentarze 10

SZCZECIN(BUKOWE-Klęskowo-Kijewo-Płonia-Sławociesze-Zdunowo-Wielgowo-Dąbie-Zdroje-Centrum-port-Zdroje-Bukowe-Klęskowo-Słoneczne-BUKOWE)

Rano bardzo gęsta mgła i wszechobecna wilgoć. Prawdopodobnie to ona (mam nadzieję) była przyczyną problemów z aparatem. Zrobiłem jedno zdjęcie, po czym zawiesił się - nie działał spust migawki, nie chciał ostrzyć, nic nie chciał. Trochę mnie to wówczas zmartwiło - teraz już wiem, że działa normalnie. Aha, święto - na Tczewskiej otwarte były szlabany.

Powrót prosto do domu. Dzisiaj postanowiłem złapać oddech w pogoni za setkami ;) Dobrze się złożyło, bo lało i w drodze z pracy trochę zmokłem. Przeczekałem największą ulewę w Zdrojach pod drzewem. Po pozostawieniu ładunku, który wiozłem w mieszkaniu ruszyłem jeszcze załatwić sprawy na osiedlu - nawiedziłem bibliotekę i lidla. Ot, i całe jeżdżenie na dziś.


Kategoria komunikacyjnie


  • DST 103.06km
  • Teren 2.30km
  • Czas 04:27
  • VAVG 23.16km/h
  • VMAX 42.39km/h
  • Sprzęt Author Airline
  • Aktywność Jazda na rowerze

DPD z niemieckim akcentHem

Środa, 9 września 2015 • dodano: 09.09.2015 | Komentarze 6

SZCZECIN(BUKOWE-Zdroje-Podjuchy-Gumieńce-Świerczewo-Pogodno-Jasne Błonia-Centrum-port-Centrum-Pogodno-Świerczewo)-Bezrzecze-Wołczkowo-Dobra-Blankensee-Bismark-Lubieszyn-Dołuje-Mierzyn-SZCZECIN(Świerczewo-Krzekowo-Pogodno-Niebuszewo-Jasne Błonia-Centrum-port-Zdroje-BUKOWE)

MAPA "DO"

MAPA "Z"

Gdy rano przestawiłem sobie budzik o godzinę (z 5.10 na 6.10) pomyślałem, że dziś nadszedł dzień odpoczynku od "stówek" ;) Zebrałem się powoli, wypiłem mocną kawę i pojechałem do pracy zupełnie inaczej jak ostatnio. Muszę jeszcze przemyśleć ten kierunek, bo trasa przez Zdunowo ma jeden niezaprzeczalny plus: niemal nie ma tam świateł i nie trzeba w kółko stawać. A tak właśnie jest przy dzisiejszym wariancie - w centrum swoje trzeba odstać. Do pracy zajechałem z trzyminutowym poślizgiem i można przyjąć, że był to czas stracony wcześniej na "czerwonym" ;)

Jeżeli chodzi o powrót skusił mnie dziś wariant niemiecki i info na blogu u Misiacza, że powstał brakujący odcinek DDRki z Buku do granicy. Dojechałem, sprawdziłem, zaliczyłem świetny asfalt łączący Blankensee z Bismark, a potem wróciłem przez Lubieszyn do Polski. Pokręciłem się jeszcze po nieznanych mi do tej pory rejonach miasta (fatalny ciąg ulic Szeroka i Szafera - bardzo duży ruch i wąsko) i przez port do domu.

Szósta z dziesięciu stówek zrobiona. Jeszcze cztery.

Fajny zbieg okoliczności jeżeli chodzi o czas ostatnich trzech wyjazdów. :)

DDRka wzdłuż Mieszka I - polbruk, kostka niefazowana.


Nowoczesne, przedwojenne (!) budownictwo mieszkaniowe na Pogodnie.


Rondo na samej granicy (dwa z czterech wlotów to asfaltowe DDRki).

Kategoria wycieczka


  • DST 104.62km
  • Teren 2.80km
  • Czas 04:28
  • VAVG 23.42km/h
  • VMAX 44.41km/h
  • Sprzęt Author Airline
  • Aktywność Jazda na rowerze

DPD z wyspiarsko-puszczańskim plusem

Wtorek, 8 września 2015 • dodano: 08.09.2015 | Komentarze 6

SZCZECIN(BUKOWE-Klęskowo-Kijewo-Płonia-Sławociesze-Zdunowo-Wielgowo-Dąbie-Zdroje-Centrum-port-Wyspa Pucka-Dziewoklicz-Zdroje-Dąbie-Wielgowo-Zdunowo-Sławociesze-Płonia-Śmierdnica)-Sosnówko-Kołowo-SZCZECIN(Klęskowo-Słoneczne-BUKOWE)

MAPA "DO"

MAPA "Z"

Rano w końcu straciłem cierpliwość do czekania na przejazdach na Tczewskiej i do Dąbia wjechałem przez Nowoprzestrzenną, a potem uciążliwą (liczne wyjazdy z posesji i niewidoczne skrzyżowania z ulicami poprzecznymi) DDRką na Szybowcowej. Postój na Basenie Górniczym po rogala kajmakowego (należy się za wydłużone dojazdy, a co!). W drodze do pracy zawijam jeszcze, jak mam w zwyczaju, na Wały Chrobrego i Bulwar Piastowski.

W ciągu dnia trochę się chmurzyło, coś tam nawet postraszyło deszczem. Jednak chciałem ściągnąć sobie z barków kolejną stówkę z zobowiązania (dziś już piątą) :P i niemrawo ruszyłem Wyspą Pucką w stronę domu. Gdy dojechałem do Zdrojów zajrzałem do doskonałej pierogarni z myślą: jak będą moje ulubione to biorę, jadę do domu, a potem się zobaczy, a jak nie będzie - trudno, trzeba jechać do stówki. Los sprawił, że przypadł mi w udziale wariant nr 2. Wróciłem więc podobnie jak przedwczoraj, z tym, że nie wyjeżdżałem ze Szczecina w stronę Niedźwiedzia.

Na Drodze Górskiej asekurancko - dużo sypkiego szutru, na zakrętach niebezpiecznie.

Żałowałem, że nie  mam lustra, bo ciekawe było oświetlenie w Puszczy. Pod lidlem, gdy stanąłem na zakupy w sakwie... znalazłem aparat. Musiałem go rano wrzucić, a potem zapomniałem... :)




Kategoria wycieczka


  • DST 106.01km
  • Teren 9.30km
  • Czas 04:27
  • VAVG 23.82km/h
  • VMAX 43.58km/h
  • Sprzęt Author Airline
  • Aktywność Jazda na rowerze

DPD EXTRA PLUS

Poniedziałek, 7 września 2015 • dodano: 07.09.2015 | Komentarze 4

SZCZECIN(BUKOWE-Klęskowo-Kijewo-Płonia-Sławociesze-Zdunowo-Wielgowo-Dąbie-Zdroje-Centrum-port-Zdroje-Dąbie-Wielgowo-Zdunowo)-Niedźwiedź-Motaniec-Kobylanka-Bielkowo-Nieznań-Kołbacz-Stare Czarnowo-Glinna-Kołowo-SZCZECIN(Klęskowo-Słoneczne-Klęskowo-BUKOWE)

MAPA "DO"

MAPA "Z"

Kolejny tydzień, kolejna porcja wydłużonych dojazdów i powrotów. Przynajmniej dopóki dopisuje pogoda.

Tam bez szczególnych atrakcji. Znów stałem na przejeździe, ale tylko chwilę. Chyba zacznę nadkładać przez Nowoprzestrzenną.

Powrót podobnie jak w piątek, z tym, że pojechałem przez Kobylankę, Stare Czarnowo i Glinną. W tej ostatniej przejeżdżam pod cmentarzem żołnierzy niemieckich, którzy "zostali" w Polsce po wojnie (oficjalnie cmentarz znajduje się w Starym Czarnowie, ale jest w Glinnej, pod lasem). Potem mijam arboretum i tym razem próbuję uchwycić ogrom jodły olbrzymiej. Chyba się nie udało, to trzeba zobaczyć na żywo.

Na koniec wizyta w L. i zakupy rowerowe - ciuchy.

Znów kolejna setka. Czwarta z dziesięciu do zrobienia we wrześniu. ;)






Kategoria wycieczka