Kamień Pomorski z A.

Sobota, 6 lutego 2016 · Komentarze(6)
Uczestnicy
SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Centrum-Dąbie-Załom)-Pucice-Rurzyca-Goleniów-Miękowo-Widzieńsko-Zielonczyn-Żarnowo-Racimierz-Łąka-Recław-Skibin-Dusin-Jarszewo-Kamień Pomorski-(PKP)-SZCZECIN(SzG-Centrum-NIEBUSZEWO)

MAPA

Wczoraj wróciłem z tygodniowego szkolenia z Bremen. Na powitanie A. uraczyła mnie wołowiną duszoną w sosie piernikowym z suszonymi grzybami, śliwkami na ciemnym piwie. Pyszota. A gdy rozpływałem się konsumując wzmiankowane danie poinformowała mnie, że nie ma lekko i od razu muszę się wbić w rowerowy rytm. W planach setka do Świnoujścia. Plany planami, rzeczywistość, jak się później okazało, rzeczywistością.

Ruszamy około 9, po pysznym śniadaniu (bułki - kwaśniaki z opiewanej na łamach tego bloga piekarni Geldner), sporządzeniu kanapek na drogę i oporządzeniu rowerów. Dla czerwonego będzie to debiut z błotnikami - są całe czarne i w mojej opinii nieźle komponują się z resztą, aczkolwiek wiem, że pewnie dla wielu konseserów rowerowej estetyki takie dodatki są nie do zaakceptowania ;) Nie mogłem znieść zachlapanych pleców, zapiaszczonego siodełka, sztycy, itd. Teraz powinno być lepiej, choć muszę jeszcze popracować nad eliminacją klekotu na linii pręty bagażnika-błotnik ;)

Wyjazd idzie nam szybko i bezproblemowo. DDRka Prawo-Lewo, Dąbie, ścieżka przy Szybowcowej i za chwilę opuszczamy miasto. Pcha nas całkiem nieźle, bo wieje z południa.

W Goleniowie podjeżdżamy do sklepu po coś do picia, potem wyjeżdżamy w kierunku Miękowa. Dawno tędy nie jechałem, a kiedyś była to jedna z moich najbardziej uczęszczanych tras. Przed wąskim wiaduktem ze światłami okazuje się, że tylne koło Agnieszki "pływa". Dopompowuję na kamień i jedziemy dalej, ale ze świadomością, że czeka nas zaraz wymiana dętki... Tak też się dzieje, jeszcze przed Miękowem sprawdzam koło, jest już miękkie. No nic, stajemy na leśnym parkingu, ja ściągam koło, potem oponę i próbuję ustalić przyczynę. Na dętce nie słychać/widać/czuć nic. Teraz kolej na oponę - oboje przejeżdżamy kilkukrotnie palcami w tę i z powrotem - zero, nic nie czuć. Chcąc, nie chcąc decydujemy się na założenie nowej dętki i ruszamy dalej.

Zjeżdżamy z trójki w leśną drogę asfaltową prowadzącą bezpośrednio do Widzieńska, a tam odbijamy na Zielonczyn. Kawałek za ostatnimi zabudowaniami kolejny postój - szlag by to! Powietrze schodzi, ale na tyle wolno, że udało się przejechać około 15 km. Teraz opona jest już wyraźnie miękka, ale ciągle nie jest to zupełny flak. To było do przewidzenia...

W tym momencie decydujemy się zmienić plany - pojedziemy do Kamienia, do którego jest bliżej i z którego też można spokojnie wrócić pociągiem do grodu Gryfa. Poza tym, jak się wydawało, też jest całkiem urokliwym miastem.

Zaraz za Łąką robimy sobie krótki popas - delektujemy się kwaśniakami, pijemy, robimy zdjęcia i jeszcze parę innych, mniej estetycznych rzeczy. Nabrawszy sił naprawdę nieźle gnamy do Wolina. Tuż przed Recławiem dogania nas szoson starszy wiekiem, pełen "dobrych" rad. A, że do Kamienia przez Jarszewo to źle, bo "on by jechał na Parłówko", a, że to, a, że tamto, itd. ;) Nie ulegamy jego podszeptom i jedziemy w Recławiu przed siebie. I dobrze zrobiliśmy - droga momentami bardzo widokowa (na Dziwną i Zatokę Cichą), fragmentami piękna aleja, porośnięta bluszczem, jedynie nogi nie te - czułem tygodniowy odpoczynek od dwóch kółek - niby wszystko ok, wiatr pcha, nie jest pod górę, ale mocy jakoś brakowało.

Po dojechaniu pod kamieński dworzec A. udaje się kupić bilety. Bezskutecznie, kolejka jest dość długa i w ogóle nie się nie przesuwa do przodu. Okazuje się, że wszyscy kupują bilety w skomplikowanych relacjach. Odpuszczamy i jedziemy na miasto kupić jakąś gazetę na drogę, ale i tu zonk - nie jesteśmy w stanie znaleźć żadnej małpki ani żabki. W końcu dopadam jakiegoś spożywczaka - gazety, owszem, są - Chwila dla Ciebie, Detektyw, Fakt i SE. Niczego, co nadawało by się do poczytania. Pozostaje zarządzić odwrót, po drodze pompując jeszcze koło.

Pociąg rusza planowo, po chwili pojawia się naburmuszona konduktorka, która kręci nosem na sprzedaż biletów w pociągu. Ale w końcu udaje się ją udobruchać. Dowiadujemy się przy okazji, że skasowano ostatnio jedną z par pociągów. Oferta teraz wygląda naprawdę ubogo. A pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu Kamień miał bezpośrednie połączenie z Wrocławiem (i to pociągiem osobowym!). Ten kikucik (Wysoka Kamieńska - Kamień) pewnie niedługo pójdzie do piachu...

W Wysokiej szybka i sprawna przesiadka do impulsa, a kilkadziesiąt minut później opuszczamy go na głównym i najkrótszą drogą docieramy do domu, gdzie czeka zasłużona, odgrzewana (a przez to jeszcze bardziej perfekcyjna) wołowina w piernikowo-piwnym sosie. Daje niezłego kopa do skupienia się nad lustracją opony ;) To była naprawdę super sobota.










Do serwisu

Sobota, 30 stycznia 2016 · Komentarze(4)
Kategoria komunikacyjnie
SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Pogodno-TURZYN)

Ślimaczym tempem (w deszczu) odstawić rower na zamontowanie błotników. Ciekaw jestem czy się uda.

DPD

Piątek, 29 stycznia 2016 · Komentarze(18)
Kategoria komunikacyjnie
SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Centrum-port-Centrum-NIEBUSZEWO)

Rano nadspodziewanie sucho, dosłownie. Asfalt suchy jak pieprz. I bardzo dobrze.

W drodze powrotnej podobnie - przyjeżdża po mnie do portu A., a potem razem jedziemy przez kilka miejsc, gdzie trzeba było pozałatwiać sprawy. Na koniec rozpusta - pyszne rollo i falafel w onlykebab koło Fali. Pyszota.


DPD + Madbike

Czwartek, 28 stycznia 2016 · Komentarze(7)
Kategoria komunikacyjnie
SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Centrum-port-Centrum-Turzyn-Pogodno-Łękno-NIEBUSZEWO)

Dzisiaj przyszły nowe opony, które od razu założyłem. Poprzednie to Schwalbe Road Cruiser, kupione dość przypadkowo w lipcu 2014. Przejechałem na nich około 12000 km - tylna (przełożona jakiś czas temu z przodu) mogła by jeszcze od biedy posłużyć, przednia (dawniej tylna) nie nadawała się już do niczego. Za namową A. wziąłem tym razem Schwalbe Marathon Plus, które to mają opinię nieprzebijalnych. Oprócz tego są sporo cieńsze od poprzedniczek (700 x 35C vs. 700 x 40C), a więc jedzie się lżej, przynajmniej takie odnoszę wrażenie. Dziwne, bo widzę na stronie producenta, że te nowe są cięższe...

Po pracy zajeżdżam na 26. Kwietnia, do sklepu Madbike odebrać dwa łańcuchy na zmianę do Hanki, po klocki hamulcowe i pełne błotniki. Mam już dość pochlapanych pleców, spodni i facjaty. Poza tym, w obecnej sytuacji, gdy jest Hanka, author w moim zamierzeniu ma być czymś w rodzaju trekkinga do spokojnej, komunikacyjnej, wycieczkowej, jednym słowem bagażnikowej jazdy. Kolcki wymieniłem, a przy błotnikach pojawił się niemały problem (konkretnie z mocowaniem do widelca) i będę musiał skorzystać jednak z pomocy fachowców.


DPD + Bukowe

Środa, 27 stycznia 2016 · Komentarze(1)
Kategoria komunikacyjnie
SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Centrum-port-Zdroje-Bukowe-Zdroje-Centrum-Pogodno-Łękno-NIEBUSZEWO)

C. d. syfiastej pogody. Rano przynajmniej nie padało, bo gdy startuję z pracy o 16 już tak różowo nie było. Siąpił nieprzyjemny deszczyk, a tymczasem ja miałem do załatwienia dwie sprawy na Prawobrzeżu. Na szczęście ICM podpowiedziało, że to tylko chwilowe i tak też było. Docieram do biblioteki, potem pod myjnię, a jeszcze potem pod sklep rowerowy, który jednak okazał się być wyjątkowo zamknięty. Nie pozostało mi nic innego jak nieco okrężną drogą wrócić do domu.

DPD + optyk + Stojaki

Wtorek, 26 stycznia 2016 · Komentarze(13)
Kategoria komunikacyjnie
Uczestnicy
SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Centrum-port-Centrum-NIEBUSZEWO)

Przed wyjazdem rytuał, czyli wspólne śniadanie z A. Od jakiegoś czasu praktykujemy dzień w dzień, mimo, że wymaga to pobudki o pół godziny wcześniej. Ale zaprawdę powiadam Wam - pyszne bułki z pobliskiej piekarni, niejakie "kwaśniaki", które po przekrojeniu są czymś na podobieństwo dwóch piętek chleba razowego, do tego w tak doborowym towarzystwie, są tego warte ;) Niniejszym przedkładam zdjęcie wzmiankowanej piekarni. Zakład ma długoletnią tradycję, istnieje od 1947 roku i, co ciekawe, jest jednym z dwóch w Szczecinie, gdzie pieczywo piecze się na miejscu.



Powrót z pracy w towarzystwie wspomnianej A. Jedziemy razem do optyka, gdzie Rzeczona stoi na straży rowerów, a ja dobieram oprawki. A potem jeszcze do, można by rzec, rowerowej knajpy, do Stojaków, gdzie mają świetną kawę, konkretnie ...ekhm... latte. A oprócz tego wegetariańskie, jak się okazało, pyszne burgery - sos ziołowo pomidorowy własnej roboty, rukola, kotlet warzywny z orzechami. Niebo w gębie. Do tego wystrój - piękny, zielony rower marki Polka Bikes na ścianie. Oj, nie spodobało by się tu ministrowi Waszczykowskiemu, oj nie... Ale dobra, miało nie być polityki... ;)




DPD

Poniedziałek, 25 stycznia 2016 · Komentarze(6)
Kategoria komunikacyjnie
SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Centrum-port-Centrum-Grabowo-NIEBUSZEWO)

Pogoda paskudna, choć mogło być gorzej (nie lało, tylko mżyło). Jazda powolna, bo nie chciałem zaświnić siebie ani roweru. Nie udało się. W drodze powrotnej zahaczam więc o myjnię przy Staszica. Spłukuję z roweru piach i błoto - lśni. Ale kilka minut później, gdy przejeżdżam ten kilometr dzielący mnie od domu, znowu jest zapiaszczony. Uroki takiej "zimy", o wiele bardziej wolę mróz niż te kilka stopni na plusie.

Dzisiaj znalazłem na stravie ciekawą mapę, obrazującą gdzie najczęściej jeżdżą użytkownicy tej aplikacji. Polecam ;)

MAPKA OD STRAVY

Puszcza Bukowa przez Niedźwiedź

Sobota, 23 stycznia 2016 · Komentarze(9)
Kategoria wycieczka
SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Centrum-Dąbie-Wielgowo-Zdunowo)-Niedźwiedź-Szczecin(Jezierzyce)-Sosnówko-Kołowo-SZCZECIN(Bukowe-Zdroje-Centrum-NIEBUSZEWO)

MAPA

Od kilku dni planowaliśmy, że w sobotę rozjedziemy się w różne strony: ja trochę dalej, A. trochę bliżej. Po śniadaniu odpalam czerwonego, załączam muzykę w mp3 i ruszam przed siebie. W planach mam Puszczę Bukową z dojazdem przez Niedźwiedź.

W pierwszej kolejności jadę do Dąbia, gdzie zajeżdżam na miejską plażę nad jeziorem. Wszystko skute lodem, na jego powierzchni widoczne liczne ślady butów, ale i opon rowerowych. Ja na dłuższą przejażdżkę po zamarzniętym akwenie się nie decyduję, gdyż najwyczajniej w świecie się tego boję. Robię natomiast krótką sesję przy pomoście i wędkującym w oddali.

Trochę rozgrzałem palce u nóg skacząc tamże, na plaży. Po chwili snuję się w kierunku Wielgowa. Dzięki pulsometrowi widzę, że ilość uderzeń serca niezbyt przekłada się na prędkość. Na usprawiedliwienie mam zalegajacą na drodzę breję.

W Zdunowie odbijam do lasu. Tu już trza jechać ostrożniej. Co kawałek przednie koło się uślizguje, a ja podpieram się nogą. Na szczęście do żadnej wywrotki nie dochodzi, dochodzi natomiast do penetracji dróg w podniedźwiedzkich lasach. One zazwyczaj składają się w 100% z kopnego piachu, więc gdy wszystko jest zamarznięte jedzie się fajnie, a przy okazji poznaje nowe drogi.

Koło leśniczówki Niedźwiedź odbijam w las i bokami dotaczam się do przejazdu pod "dziesiątką". Potem fatalny, śliski odcinek do Jezierzyc po południowej stronie wspomnianej drogi. Jednak i tu obuwa się bez obalenia na ziemię. Do starej "trójki" z Jezierzyc jadę bokiem, koło samotnego gospodarstwa na południowo wschodnim skraju tej dzielnicy.

Podjazd Drogą Bieszczadzką męczący. Droga jest zaśnieżona, a da się jechać jedynie w lodowych koleinach. Nie mam kolców, więc w ślimaczym tempie, ostrożnie wtaczam się pod górę. Puls - wcale niewysoki. Największy podjazd łyknąłem nawet nie wiem kiedy, ale to dlatego, że jechałem powoli, ledwo, ledwo, żeby się nie wpaść w poślizg.

Podczas tego podjazdu zaczyna sypać śnieg. Zrazu niemrawo, potem coraz bardziej ochoczo. Między Kołowem a Drogą Górską sypie już całkiem nieźle. Zjazd wspomianą przyjemny, nawet nie śliski (a przynajmniej tak mi się wydawało).

Końcówka to już znany na pamięć przelot z Bukowego do Centrum przez Trasę Zamkową. W mieście masa policji i żandarmerii - no tak, dzisiaj demonstracja KODu, czyli, jak to szło?, złodziei, komunistów, wegan, itd., jednym słowem Polaków gorszego sortu. Jestem jednym z nich i żałuję, że nie maszeruję, ale nie potrafię się do tego zmusić mając te nieco ponad 60 km w nogach ;) Serce rośnie, bo fajnych ludzi jest naprawdę sporo.

Do domu zjeżdżam koło pierwszej. Chwilę po mnie dojeżdża A., która, jak się okazało, robiła podobne kółeczko, z tym, że nieco mniejsze. Łazienkę adpotujemy na suszarnię dla rowerów - staje się królestwem błota, ścierek i ręczników papierowych. A to dlatego, że jedynie tam mamy kafle, które łatwo wyczyścić po fakcie...
















DPD

Piątek, 22 stycznia 2016 · Komentarze(4)
Kategoria komunikacyjnie
SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Centrum-port-Centrum-Łękno-NIEBUSZEWO)

Tam i z powrotem. Bez historii.




DPD

Czwartek, 21 stycznia 2016 · Komentarze(1)
Kategoria komunikacyjnie
SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Centrum-port-Centrum-NIEBUSZEWO)

Cały czas nieco poniżej zera, nie ma chlapy, nie jest ślisko, miejscami (Jasne Błonia i Park Kasprowicza) biało.

W drodze powrotnej przez Plac Sprzymierzonych, gdzie urzędują kwiaciarki. Wiadomo - imieniny...