m i c h u s s
Więcej o mnie.

Znajomi
s p r z ę t
Archiwum bloga
- 2020, Listopad9 - 11
- 2020, Październik15 - 21
- 2020, Wrzesień15 - 58
- 2020, Sierpień20 - 77
- 2020, Lipiec16 - 32
- 2020, Czerwiec13 - 51
- 2020, Maj22 - 117
- 2020, Kwiecień19 - 78
- 2020, Marzec9 - 7
- 2020, Luty10 - 7
- 2020, Styczeń15 - 34
- 2019, Grudzień16 - 41
- 2019, Listopad19 - 50
- 2019, Październik20 - 43
- 2019, Wrzesień26 - 36
- 2019, Sierpień22 - 31
- 2019, Lipiec19 - 21
- 2019, Czerwiec24 - 47
- 2019, Maj8 - 30
- 2019, Kwiecień19 - 43
- 2019, Marzec17 - 48
- 2019, Luty17 - 64
- 2019, Styczeń18 - 41
- 2018, Grudzień10 - 25
- 2018, Listopad28 - 58
- 2018, Październik24 - 37
- 2018, Wrzesień17 - 43
- 2018, Sierpień21 - 46
- 2018, Lipiec26 - 66
- 2018, Czerwiec26 - 43
- 2018, Maj19 - 47
- 2018, Kwiecień23 - 59
- 2018, Marzec24 - 98
- 2018, Luty14 - 50
- 2018, Styczeń12 - 69
- 2017, Grudzień11 - 25
- 2017, Listopad18 - 29
- 2017, Październik16 - 113
- 2017, Wrzesień20 - 44
- 2017, Sierpień23 - 44
- 2017, Lipiec17 - 52
- 2017, Czerwiec20 - 78
- 2017, Maj25 - 108
- 2017, Kwiecień20 - 71
- 2017, Marzec24 - 41
- 2017, Luty13 - 105
- 2017, Styczeń23 - 49
- 2016, Grudzień25 - 68
- 2016, Listopad31 - 70
- 2016, Październik30 - 86
- 2016, Wrzesień29 - 149
- 2016, Sierpień24 - 181
- 2016, Lipiec20 - 76
- 2016, Czerwiec28 - 221
- 2016, Maj26 - 167
- 2016, Kwiecień26 - 185
- 2016, Marzec33 - 312
- 2016, Luty17 - 92
- 2016, Styczeń16 - 110
- 2015, Grudzień22 - 44
- 2015, Listopad23 - 87
- 2015, Październik18 - 113
- 2015, Wrzesień25 - 181
- 2015, Sierpień19 - 65
- 2015, Lipiec29 - 66
- 2015, Czerwiec20 - 40
- 2015, Maj16 - 77
- 2015, Kwiecień10 - 89
- 2015, Marzec5 - 20
- 2015, Luty6 - 39
- 2015, Styczeń7 - 78
- 2014, Grudzień13 - 99
- 2014, Listopad7 - 36
- 2014, Październik23 - 46
- 2014, Wrzesień26 - 86
- 2014, Sierpień18 - 72
- 2014, Lipiec26 - 33
- 2014, Czerwiec23 - 58
- 2014, Maj30 - 123
- 2014, Kwiecień15 - 64
- 2014, Marzec16 - 101
- 2014, Luty12 - 62
- 2014, Styczeń13 - 48
- 2013, Grudzień7 - 25
- 2013, Listopad11 - 45
- 2013, Październik7 - 31
- 2013, Wrzesień7 - 36
- 2013, Sierpień19 - 64
- 2013, Lipiec16 - 73
- 2013, Czerwiec17 - 69
- 2013, Maj9 - 55
- 2013, Kwiecień8 - 36
- 2013, Marzec2 - 12
- 2013, Luty6 - 16
- 2013, Styczeń3 - 18
- 2012, Grudzień5 - 35
- 2012, Listopad10 - 44
- 2012, Październik9 - 59
- 2012, Wrzesień17 - 35
- 2012, Sierpień13 - 28
- 2012, Lipiec10 - 23
- 2012, Czerwiec15 - 56
- 2012, Maj17 - 40
- 2012, Kwiecień13 - 49
- 2012, Marzec12 - 47
- 2012, Luty13 - 45
- 2012, Styczeń6 - 28
- 2011, Grudzień4 - 22
- 2011, Listopad5 - 25
- 2011, Październik7 - 33
- 2011, Wrzesień11 - 44
- 2011, Sierpień10 - 51
- 2011, Lipiec15 - 36
- 2011, Czerwiec12 - 22
- 2011, Maj10 - 21
- 2011, Kwiecień12 - 35
- 2011, Marzec7 - 8
- 2011, Luty2 - 4
- 2011, Styczeń5 - 6
- 2010, Listopad17 - 1
- 2010, Październik29 - 4
- 2010, Wrzesień15 - 4
- 2010, Sierpień29 - 19
- 2010, Lipiec23 - 4
- 2010, Czerwiec23 - 10
- 2010, Maj22 - 11
- 2010, Kwiecień23 - 0
- 2010, Marzec5 - 0
- 2010, Luty2 - 0
- 2010, Styczeń1 - 0
- 2009, Grudzień2 - 0
- 2009, Listopad2 - 0
- 2009, Październik3 - 0
- 2009, Wrzesień5 - 0
- 2009, Sierpień6 - 0
- 2009, Lipiec11 - 0
- 2009, Czerwiec17 - 0
- 2009, Maj15 - 4
- 2009, Kwiecień13 - 0
- 2009, Marzec7 - 0
- 2009, Luty1 - 0
- 2009, Styczeń1 - 0
- 2008, Listopad1 - 2
- 2007, Wrzesień2 - 0
- 2007, Sierpień2 - 0
- 2007, Lipiec3 - 0
- 2007, Czerwiec4 - 0
- 2007, Maj11 - 0
- 2007, Kwiecień5 - 0
- 2007, Marzec3 - 0
- 2007, Luty4 - 0
- 2007, Styczeń3 - 2
- 2006, Grudzień2 - 0
- 2006, Listopad4 - 0
- 2006, Październik4 - 0
- 2006, Wrzesień12 - 0
- 2006, Sierpień13 - 0
- 2006, Lipiec21 - 0
- 2006, Czerwiec14 - 0
- 2006, Maj12 - 0
- 2006, Kwiecień6 - 0
- 2006, Luty2 - 0
- 2006, Styczeń1 - 0
- 2005, Listopad4 - 0
- 2005, Październik8 - 0
- 2005, Wrzesień19 - 0
- 2005, Sierpień12 - 0
- 2005, Lipiec17 - 0
- 2005, Czerwiec18 - 0
- 2005, Maj6 - 0
- 2005, Kwiecień4 - 0
- 2005, Marzec5 - 0
- 2005, Luty2 - 0
- 2005, Styczeń1 - 0
- 2004, Grudzień2 - 0
- 2004, Listopad1 - 0
- 2004, Październik3 - 7
- 2004, Wrzesień12 - 0
- 2004, Sierpień9 - 0
- 2004, Lipiec21 - 0
- 2004, Czerwiec18 - 0
- 2004, Maj2 - 0
- 2004, Kwiecień3 - 0
- 2004, Marzec3 - 0
- 2004, Styczeń2 - 0
- 2003, Wrzesień6 - 7
- 2003, Sierpień1 - 0
- 1997, Lipiec7 - 0
- 1997, Maj2 - 0
- 1997, Kwiecień4 - 2
- 1997, Marzec1 - 2
Wpisy archiwalne w kategorii
wycieczka
| Dystans całkowity: | 66235.28 km (w terenie 3686.23 km; 5.57%) |
| Czas w ruchu: | 2973:34 |
| Średnia prędkość: | 21.93 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 75.30 km/h |
| Suma podjazdów: | 177935 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 191 (100 %) |
| Maks. tętno średnie: | 185 (96 %) |
| Suma kalorii: | 908099 kcal |
| Liczba aktywności: | 892 |
| Średnio na aktywność: | 74.25 km i 3h 22m |
| Więcej statystyk | |
- DST 102.34km
- Czas 04:25
- VAVG 23.17km/h
- VMAX 37.01km/h
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Borzysławiec
Sobota, 15 października 2011 • dodano: 15.10.2011 | Komentarze 7
STARGARD-Zieleniewo-Morzyczyn-Kobylanka-Motaniec-Niedźwiedź-Szczecin(Zdunowo-Wielgowo-Załom)-Załom-Pucice-Lubczyna-Borzysławiec-Goleniów-Mosty-Maszewo-Parlino-Siwkowo-Klępino-STARGARDTydzień temu bardzo mi przypadła do gustu Lubczyna i pomyślałem sobie wtedy, że fajnie było by tam dojechać od strony Szczecina. Plan postanowiłem wcielić w życie dzisiaj, korzystając z bardzo ładnej pogody. Ładnej o tyle, że było słonecznie, ale za to dość zimno (rano na trawnikach widziałem szron).
Do Zdunowa jadę tak jak zwykle, czyli nową ścieżką przez Zieleniewo, Kobylankę, a dalej asfaltem przez Motaniec i Niedźwiedź. Końcowy odcinek to leśna droga z dużą ilością kałuż i błota.

DDR Stargard-Motaniec, jesiennie© michuss
Ze Zdunowa kieruję się do Wielgowa, a tam obieram gruntową drogę, którą już kiedyś jechałem w kierunku szczecińskiej dzielnicy Załom. Tam czeka na mnie niespodzianka w postaci remontu przejazdu kolejowego. Jednak dla chcącego nic trudnego i po chwili znajduję się po drugiej stronie torów. Krótki przejazd główną ulicą tej dzielnicy i docieram do drogi Szczecin-Pucice. Tu skręcam w prawo, opuszczając Szczecin i wjeżdżając do Załomia. Ruch tutaj dość spory, na szczęście tylko do skrzyżowania, na którym można wybrać kierunki Kliniska, Goleniów (w prawo) i Lubczyna (w lewo). Ja oczywiście skręcam w lewo, ciesząc się spokojną drogą. Widoki wprawdzie dość monotonne, bo równo tu jak na stole (trochę przypomina mi to Żuławy Wiślane). Pewne urozmaicenie stanowi drugi brzeg Odry, widziany w oddali, z imponującymi wzgórzami i osiedlami Szczecina.

Czarna Łąka© michuss

Łąki pod Lubczyną© michuss
W samej Lubczynie zajeżdżam na plażę, gdzie dopada mnie miejscowy piesek, któremu się najwyraźniej nie spodobałem:)

Jezioro Dąbie© michuss
Z Lubczyny jadę do Goleniowa, ale przez Borzysławiec i potem drogą w pobliżu torów, a nie jak ostatnio północnym skrajem SSE. Przed samym Goleniowem, na długiej prostej widzę rowerzystę, z którym mijam się potem na światłach w centrum miasta. Mam wrażenie, że widzieliśmy się na nocnym przejeździe w Stargardzie, ale pewności nie mam.
W Goleniowie, podobnie jak tydzień temu postój pod lidlem. Potem jednak jakoś jazda mi przestaje „iść”. Noga za bardzo nie podaje, podjazdy są męczące, a i na równym jedzie się dość smętnie.

Goleniów - Maszewo© michuss
W Maszewie poszukuję pozostałości po dawnej stacji kolejowej. Udaje się je znaleźć, głównie dzięki rozmowie ze Shrinkiem, który przekazał mi, że budynek jest po lewej stronie drogi, wjeżdżając od Goleniowa (ja szukałem go tydzień temu, bezowocnie, po drugiej stronie, bo miałem w głowie mapę, na której linia biegnie cały czas na południe od wspomnianej drogi-tak było rzeczywiście, ale w samym Maszewie tory przecinały drogę i kończyły się na stacji kolejowej).

PKP Maszewo© michuss

Relikt PRL na nieczynnej stacji w Maszewie© michuss

PKP Maszewo© michuss
Z Maszewa przez Parlino do „betonówki”, gdzie dla odmiany nie jadę w kierunku Storkówka tylko zmierzam do skrzyżowania pod Warchlinem. Więcej tego błędu nie popełnię, bo niezwykle irytująco pokonuje się spojenia płyt betonowych-są zalane asfaltem, tworząc wkurzające fałdy, na których co pięć sekund się podskakuje:)
Końcówka taka jak zwykle.
Kategoria wycieczka
- DST 41.70km
- Czas 01:46
- VAVG 23.60km/h
- VMAX 33.21km/h
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Po pracy
Czwartek, 13 października 2011 • dodano: 13.10.2011 | Komentarze 3
STARGARD-Zieleniewo-(promenada nad Miedwiem)-Morzyczyn-Reptowo-Cisewo-Wielichówko-Sowno-Poczernin-Lubowo-Żarowo-Grzędzice-STARGARDDwugodzinna rundka po pracy. Chłodno i wietrznie.

Jezioro Miedwie© michuss

Droga Wielichówko-Sowno© michuss

Droga Wielichówko-Sowno© michuss

Poczernin© michuss

Zachód słońca pod Grzędzicami© michuss
Kategoria wycieczka
- DST 99.04km
- Czas 04:05
- VAVG 24.25km/h
- VMAX 40.20km/h
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Lubczyna
Niedziela, 9 października 2011 • dodano: 09.10.2011 | Komentarze 8
STARGARD-Żarowo-Lubowo-Poczernin-Sowno-Strumiany-Kliniska-Rurzyca-Lubczyna-Goleniów-Mosty-Maszewo-Parlino-Storkówko-Klępino-STARGARDPlan na niedzielę był taki, że albo wybiorę się ze Shrinkiem na poszukiwania pozostałości w terenie po normalnotorowej linii kolejowej Resko-Wyszogóra, albo pojadę na przejazd organizowany przez Stargardzkie Towarzystwo Cyklistów poświęcony pamięci kolarzy zabitych pod Pyrzycami przez pijanego kierowcę dwa tygodnie temu. Rzeczywistość zweryfikowała te plany-ze spotkania ze Shrinkiem nic nie wyszło, a na przejazd nie zdążyłem z racji innych obowiązków.
Pogoda była jednak na tyle sensowna, że coś trzeba było z dniem zrobić. Postanowiłem wpaść tam, gdzie mnie jeszcze nie było, czyli do Lubczyny nad Dąbiem. Droga wiodła przez Poczernin, Sowno, Strumiany, Kliniska i Rurzycę. W Puszczy Goleniowskiej od Sowna do Klinisk pełno samochodów-widać, że grzybiarze nie marnują niedzieli z piękną pogodą. Ciekaw jestem zbiorów, bo w sumie było dość zimno.
Lubczyna wywarła na mnie pozytywne wrażenie. Z brzegu Jeziora Dąbie fajnie widać Szczecin w oddali, da się nawet odróżnić kontury co wyższych budowli-Elewatora Ewa, katedry, suwnic w stoczni czy Raddisona.
Z Lubczyny pospieszyłem trochę inną trasą do Goleniowa, gdzie krótki postój robię sobie w lidlu. Dalej trasa wiedzie przez Mosty do Maszewa. W Mostach na mój widok jakaś tutejsza gimnazjalistka wpada w perlisto-spazmatyczny śmiech. Kask albo obcisłe długie spodnie-nie wiem, ale można by ją wraz z jej reakcją żywcem wyjąć jako przykład książkowego wręcz zacofania;) Kawałek dalej, w Pogrzymiu przykład, który ściął mnie z nóg. W trakcie jazdy widzę, że kilkadziesiąt metrów przede mną z podwórza wyjechał jakiś rowerzysta i obrał kierunek zgodny z moim. Chłopak jechał niespiesznie, więc dość szybko go doszedłem i cóż widzę... Obie ręce pod... siodełkiem z tyłu, a w tym czasie akurat mijały nas samochód ciężarowy i autobus... Jazda bez trzymanki.
W Maszewie uwieczniam tablicę z nazwą ulicy, która mignęła mi podczas przejazdu-22. Lipca to jednak rzadkość w dzisiejszych czasach:)
Z Maszewa „sto szóstką”, której nie lubię ze względu na duży ruch (ale i tak mniejszy jak w sezonie) do betonówki. Krótki „transfer” do Storkówka i dalej już tradycyjnie przez Klępino do celu.
W samym Stargardzie robię zdjęcia krzyża pokutnego, który mijałem nie raz i dopiero dzisiaj się przy nim zatrzymałem. Nie wiem tylko czemu władze miasta tak bardzo się go wstydzą-stoi sobie w krzakach na jakimś trawniku, słabo widoczny z drogi. Szkoda, bo wg. wiki jest to największy krzyż pokutny w Europie...

Wąskie torowisko-Lubowo, widok w kierunku Stargardu© michuss

Sowno© michuss

Główna ulica Lubczyny© michuss

Lubczyna,plaża - Jezioro Dąbie, a w tle charakterystyczne budowle Szczecina© michuss

Cmentarz w Mostach© michuss

Maszewo© michuss

Główna ulica Maszewa - jesiennie© michuss

Maszewo© michuss

Pod Storkówkiem© michuss

Panorama Stargardu spod Małkocina© michuss

Krzyż pokutny w Stargardzie Szczecińskim© michuss
Kategoria wycieczka
- DST 101.68km
- Czas 04:41
- VAVG 21.71km/h
- VMAX 40.90km/h
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Miało być krótko
Sobota, 1 października 2011 • dodano: 02.10.2011 | Komentarze 5
STARGARD-Żarowo-Lubowo-Poczernin-Szczecin(Wielgowo-Zdunowo-Sławociesze-Płonia)-Kobylanka-Morzyczyn-Zieleniewo-Stargard-Grzędzice-Żarowo-Stargard-Zieleniewo-Morzyczyn-Kobylanka-STARGARDZ różnych względów na rower mogłem dopiero wyjść tuż przed 17. Spodziewałem się, że przejadę kilkadziesiąt kilometrów wokół Stargardu i na 21 wrócę na nocną wyprawę organizowaną przes Stargardzkie Porozumienie Rowerowe. Skończyło się tak, że udało się jednak przekroczyć stówę.
Najpierw pojechałem do Płoni przez Poczernin, „betonówkę”, Wielgowo i Sławociesze. W Kobylance spotykam się z sargathem i 2befree. Razem jedziemy ścieżką do Stargardu, gdzie zajeżdżamy na cmentarz na groby zabitych w zeszłą niedzielę kolarzy z STC. Potem udajemy się na punkt zbiórki nocnego przejazdu organizowanego przez OPEN Stargard. Z każdą minutą przybywa uczestników-wszyscy oświetleni, co robi niesamowite wrażenie. W końcu, pięć minut po 21, po krótkim wstępie organizatora ruszamy. Zataczamy 13 kilometrowe kółko. Kawalkada oświetlonych rowerzystów wygląda imponująco. Tym bardziej, że jest dość gęsta mgła.
Na zakończenie odprowadzam jedną ze szczecińskich grup do Motańca i już sam, walcząc z przejmującym zimnem wracam do domu, gdzie jestem około 23.30.

Strażacka brama© michuss

Poczernin© michuss

"Betonówka" w okolicy Sowna© michuss
Kategoria wycieczka
- DST 38.73km
- Czas 01:39
- VAVG 23.47km/h
- VMAX 34.69km/h
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Jesiennie przez las
Czwartek, 29 września 2011 • dodano: 29.09.2011 | Komentarze 7
STARGARD-Grzędzice-Cisewo-Wielichówko-Reptowo-Niedźwiedź-Motaniec-Kobylanka-Morzyczyn-Zieleniewo-STARGARDPo pracy mała rundka.

Aleja z Grzędzic do przysiółka Majątek© michuss

Między Grzędzicami a Cisewem© michuss

Wjazd do Wielichówka© michuss

Wyjazd z Wielichówka-kierunek Reptowo© michuss

Wielichówko-Reptowo© michuss

Paprociowisko (?)© michuss

Arteria Sowno-Reptowo© michuss

Łąki pod Reptowem© michuss

Przejazd kolejowy w Reptowie© michuss

DDR Motaniec-Stargard w Kobylance© michuss
Kategoria wycieczka
- DST 113.97km
- Czas 04:40
- VAVG 24.42km/h
- VMAX 37.36km/h
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Stepnica 3/2011
Niedziela, 25 września 2011 • dodano: 25.09.2011 | Komentarze 6
STARGARD-Żarowo-Lubowo-Poczernin-Przemocze-Podańsko-Goleniów-Modrzewie-Stepnica-Widzieńsko-Miękowo-Goleniów-Podańsko-Przemocze-Sowno-Żarowo-STARGARDOdechciało mi się pisać czegokolwiek jak po powrocie dowiedziałem się o dzisiejszym, tragicznym wypadku kolarzy ze Stargardzkiego Towarzystwa Cyklistów pod Pyrzycami.

Wjazd do Rogowa© michuss

Poczernin© michuss

Pole pod Poczerninem© michuss

Przemocze© michuss

Jarzębinowa aleja koło Tarnówka© michuss

Stepnica© michuss

Jeszcze nieczynne-wjazd na wiadukt nad S3 pod Miękowem© michuss
Kategoria wycieczka
- DST 57.33km
- Czas 02:46
- VAVG 20.72km/h
- VMAX 47.72km/h
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Terenowo po powiecie wejherowskim
Poniedziałek, 19 września 2011 • dodano: 19.09.2011 | Komentarze 8
BOLSZEWO-Gościcino-Luzino-Wyszecino-Tępcz-Pobłocie-Lewino-Łebno-Smażyno-Częstkowo-Milwino-Sychowo-Robakowo-Gościcino-BOLSZEWONo niestety. Okazało się, że po wczorajszym wypadzie przeziębienie nie tylko nie odpuściło, ale wręcz zaatakowało ponownie-rano wszystkich budziłem swoim kaszlem. W pył obrócił się więc plan zrobienia dziś jakiejś stówy, a głównie po to zabierałem ze sobą rower.
Wyruszyłem w drogę około 11. Początkowo towarzyszyła mi niewielka mżawka, która na szczęście dość szybko ustąpiła.
Z Gościcina do Luzina jadę szutrem wzdłuż torów kolejowych. Sporo błota i po krótkim czasie jestem zaświniony, rower oczywiście też.

Opuszczony budynek dróżnika między Gościcinem a Luzinem© michuss
Luzino mijam bez zatrzymywania i kieruję się na południe w kierunku Wyszecina. Niegdyś była to moja standardowa trasa-droga prowadzi w pagórkowatym terenie, z dominującym podjazdem w okolicy Barłomina. Z tego miejsca rozciąga się wspaniały widok na pagórki w okolicach Częstkowa i Milwina.

Pagórkowaty krajobraz na południowy wschód od Luzina© michuss

Aleja w Wyszecinie© michuss
W Wyszecinie skręcam w prawo, w rzadko uczęszczaną asfaltówkę do Tępcza. Nie dziwi fakt niewielkiego ruchu, bowiem nawierzchnia asfaltowa kończy się w Tępczu, a to niewielka wioska, położona niezwykle malowniczo na skraju lasów doliny rzeki Łeby.
Z Tępcza kieruję się dalej na południe (a co za tym idzie lekko pod wiatr) z zamiarem osiągnięcia Dargolewa.

Szutrówka Tępcz - Dargolewo© michuss
Cóż, trochę mi orientacja w terenie wysiadła i skręciłem za szybko w lewo, więc zamiast do Dargolewa dotarłem do peryferyjnych, położonych na wzgórzach zabudowań Pobłocia. Na swoje wytłumaczenie mam fakt, że do Dargolewa jedzie się wzdłuż poligonu, a że akurat odbywało się strzelanie to chciałem z tej okolicy jak najszybciej czmychnąć.

Droga w tępskich lasach© michuss

Pobłocie (Wybudowanie)© michuss

Widok z wzgórz Pobłocia na południe© michuss

Zjazd do asfaltu w Pobłociu© michuss
Z Pobłocia zmierzam asfaltem w stronę linii i Strzepcza, z tym, że na odpowiednim skrzyżowaniu skręcam w stronę Lewina. Tutaj zatrzymuję się w moim ulubionym sklepie.

Lewinko-szlak gminy Linia© michuss
Następnie, klucząc nieco wśród pól wyjeżdżam na krzyżówce w okolicy przysiółka Rosochy. Miałem chęć skrócić wycieczkę, bo dość mocno odczuwałem zmęczenie, ale podjąłem decyzję, żeby jednak skierować się do Łebna-tak szybko w tych stronach pewnie znowu nie będę, a „łaził” za mną odcinek szutru Łebno-Smażyno, który pokonywałem raz w życiu, dość dawno temu. Nie będę się zbytnio rozpisywał-udało się przjechać ten fragment. Jedyne czego szkoda to pogoda, bo nie było zbyt ładnie, więc i widoki nie urzekały tak jak mogły.

Smażyno© michuss
Ze Smażyna asfaltówką w kierunku Częstkowa. To prawdopodobnie najwyżej położony punkt dzisiejszej wycieczki. Rozciąga się stąd wspaniały widok, jednak, jak już wspomniałem, dzisiaj obserwacja panoramy była nieco utrudniona.

Widok z Częstkowa na południe© michuss

Częstkowo© michuss

Zjazd z Częstkowa w stronę Milwina© michuss
Z Częstkowa świetny, stromy zjazd do Milwina, potem kolejny, przez Milwińską Hutę do Sychowa, a za tą wsią skrzyżowanie: jadę w lewo w kierunku Robakowa, z którego leśnym duktem docieram do Gościcina.

W lesie między Robakowem a Gościcinem© michuss
Jeszcze tylko przejazd przez kolonię starych domków robotniczych, powstałych przy okazji budowy fabryki mebli i po chwili wjeżdżam do Bolszewa.
Kategoria wycieczka
- DST 20.37km
- Czas 00:58
- VAVG 21.07km/h
- VMAX 43.58km/h
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Wokół Wejherowa
Niedziela, 18 września 2011 • dodano: 18.09.2011 | Komentarze 4
BOLSZEWO-Orle-Muza-Kąpino-Wejherowo-BOLSZEWOSpokojna, sentymentalna i krótka wycieczka (spokojna i krótka, bo jestem w okresie rekonwalescencji po upierdliwym przeziębieniu, które przypałętało się po zeszłotygodniowej setce z Trzebiatowa i na dobrą sprawę jeszcze się nie zakończyło).
Postanowiłem przejechać się dziś podwejherowskimi opłotkami, które kiedyś stanowiły mój rowerowy chleb powszedni;) Cóż, cykloza znacznie postąpiła od czasu kiedy jeździłem tu na co dzień i dzisiaj odcinki, które kiedyś wydawały mi się nieskończenie długie są krótkimi fragmencikami;)
Z Bolszewa skierowałem się ul. Długą w stronę Orla. Kiedyś była potwornie dziurawa, dzisiaj pokrywa ją gładki asfalt. Docieram do przejazdu kolejowego-kiedyś jeździły tędy pociągi towarowe (a jeszcze dawniej pasażerskie z Wejherowa do Lęborka przez Choczewo), dzisiaj na torze można znaleźć całkiem dorodne drzewka. Zaraz za przejazdem skręcam w gruntówkę w las. Doprowadza mnie do kanału rzeki Redy, który przed wiekiem wykorzystywany był przez wejherowską cementownią do transportu margli, których bogate złoża znajdowały się w pobliskim jeziorze Orle. Dzisiaj na kanale żadnych barek się nie spotka, jest za to całkiem dużo wędkarzy.

Droga Orle-Bolszewo wzdłuż kanału Redy© michuss

Kanał rzeki Redy© michuss
Kolejnym punktem wycieczki była śluza zlokalizowana na tymże kanale. Pamiętam emocjonującą wyprawę doń w czasach podstawówki-zdawało się, że człowiek jedzie na drugi koniec świata;) Śluza (czy jak ją nazywaliśmy wtedy-”tama”) oddalona jest od Wejherowa o jakieś 4 km drogi:) Dziś przedstawia obraz nędzy i rozpaczy. Ciarki po plecach przechodzą na myśl, że przyjeżdżają tu jakieś dzieciaki, tak jak my kiedyś jeździliśmy. Po balustradach nie ma śladu-nie wiem czy to menelstwo złomiarskie wycięło, czy też może była to zaplanowana akcja kogoś kto odpowiada za utrzymanie tego obiektu. W każdym razie wygląda to dość nieciekawie. Nadal jednak duże wrażenie robi różnica poziomu luster wody powyżej i poniżej śluzy.

Śluza na kanale Redy© michuss
Następnie leśną drogą zmierzam w kierunku malowniczo położonej leśniczówki Muza-chętni mają możliwość nauczyć się tu jeździć konno. Poza tym, ostatnio wytyczono tędy trasę nordic-walking. Zresztą zauważyłem, że gmina Wejherowo mocno postawiła na ten rodzaj rekreacji. Tablic informacyjnych jest sporo. Dobry kierunek:)

Nordic Walking w gminie Wejherowo© michuss
Z Muzy wspinam się tzw. starą szosą krokowską. Do, bodajże, końca lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku był to wylot z Wejherowa na północ, w kierunku Krokowej i dalej nad morze. Później wybudowano nowy fragment-zdecydowanie krótszy, ale też i dużo bardziej stromy. Dla rowerzystów to komfortowa sytuacja, bo uciążliwy podjazd pokonuje się łagodnym, dłuższym odcinkiem, na którym wprowadzony jest zakaz ruchu pojazdów (co nie oznacza, że z pewnością się nikogo nie spotka-trafiałem na uczących się jeżdżenia samochodem).

Stara, wyłączona z ruchu szosa krokowska© michuss
Na szczycie dojeżdża się do „nowego” podjazdu-trzeba uważać, bo ruch jest tutaj spory, szczególnie w sezonie, a widoczność nie najlepsza. Na szczęście ruchliwym fragmentem jadę tylko kilkadziesiąt metrów i po chwili skręcam w prawo w asfaltową drogę, która ciągnie się aż do podpuckiego Darżlubia. Ja jednak jadę nią tylko kilkaset metrów i odbijam w gruntową drogę prowadzącą do Kąpina-niewielkiej wsi zlokalizowanej w lasach na północ od Wejherowa. Sporo się tu zmieniło od czasu mojej ostatniej wizyty. Kiedyś była to zapomniana wioska, o wąskich, mało uczęszczanych drogach. Dzisiaj trafiłem na szeroką gruntówkę, przyozdobioną nawet znakami z nazwą miejscowości:) No i cała masa nowych domów. Ładne miejsce do mieszkania.

Kąpino-do niedawna zapomniana polna dróżka© michuss
Z Kąpina długim, początkowo ostrym, potem łagodnym zjazdem docieram do Wejherowa w okolicy szpitala. Tutaj zaliczam jedną z niewielu dróg rowerowych w tym mieście i bocznym ulicami kieruję się do domu, po drodze zaglądając jeszcze tylko na zapomniany przez wszystkich przystanek Wejherowo Cementownia, zlokalizowany na opisywanej wyżej linii kolejowej.

DDR po wejherowsku© michuss

Tor na przystanku Wejherowo Cementownia-widok w kierunku Choczewa© michuss
Fajnie tak sobie odświeżyć stare kąty:)
Kategoria wycieczka
- DST 101.95km
- Czas 04:49
- VAVG 21.17km/h
- VMAX 33.21km/h
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Gorszy dzień, czyli powrót z Trzebiatowa
Niedziela, 11 września 2011 • dodano: 11.09.2011 | Komentarze 3
TRZEBIATÓW-Górzyca-Gryfice-Ościęcin-Unibórz-Błotno-Nowogard-Redło-Maszewo-Storkówko-Małkocin-STARGARDPobyt w Trzebiatowie siłą rzeczy był dość krótki. Wyjazd powrotny zaplanowałem już na godzinę 9, a to z tego względu, że prognozy pogody przewidywały silne burze w północno-zachodniej Polsce. Poza tym wczoraj na ICM sprawdziłem wiatr i wynikało z wykresu, że będzie południowy, przybierający w ciągu dnia na sile. Taki plan bardzo spodobał się mojemu wujkowi, który postanowił mi potowarzyszyć na części trasy. Tutaj nadmienię, że jest to 72 letni pan, który od czasu ukończenia 45 roku życia pokonał już na rowerze 295000 km. Obecnie jest na etapie wypadów około 80 kilometrowych, ale stara się jeździć codziennie. To, że jeżdżę jest w dużej mierze jego zasługą, choćby z tego powodu, że pierwsze sto km pokonałem wspólnie z nim, zresztą w okolicach Trzebiatowa.

Wujek na swojej "szosie" między Trzebiatowem a Gryficami© michuss
Telefonicznie umówiłem się ze Shrinkiem, że spotkamy się na rondzie pod Golczewem, skąd wspólnie pojedziemy w kierunku Stargardu, zaś wujek pojedzie z powrotem do Trzebiatowa, ale przez Golczewo.
Pierwszy etap trasy, do ronda przebiegał w spokojnej atmosferze i w spacerowym tempie. Na liczniku widniało 38 km pokonanych w blisko 2 godziny, a średnia prędkość wynosiła dokładnie 19,97. Po krótkiej chwili pojawił się Shrink, który dotarł tu w iście szatańskim tempie, prawie 31 km/h. Jak się okazało później było to zbyt mało wrażeń jak na jeden dzień;)

Dyskusja Shrinka z moim wujkiem© michuss
Krótka pogawędka, pożegnanie i już we dwójkę zmierzamy do Nowogardu. Shrink planował moją wizytę u niego, ale przekazałem mu wieści na temat pogody i decyzję o jak najszybszym dotarciu do domu. Ciężko było mi się przestawić ze spokojnej jazdy na tempo Shrinkowe, mimo że było to ok. 23-24 km/h. W ogóle miałem dzisiaj gorszy dzień i jechało mi się beznadziejnie, ale to już reguła przy powrotach z T-owa.
W Błotnie zatrzymaliśmy się pod sklepem na uzupełnienie bidonów. W międzyczasie minął nas kolarz szosowy, którego po zakończeniu postoju Shrink postanowił dogonić. Było to o tyle trudne, że od momentu kiedy koło nas przejechał do naszego ruszenia minęła dłuższa chwila. Ja stwierdziłem, że nie jestem w formie na takie wyścigi i z chęcią potoczyłem się spacerowym tempem, pod wiatr w kierunku Nowogardu, gdzie mieliśmy się spotkać. Nie wierzyłem, przyznaję, w zwycięstwo Sebastiana, bo wiatr wyjątkowo dziś uprzykrzał jazdę w kierunku na południe. Jednak gdy ślimaczym tempem wjechałem do Nowogardu natknąłem się na Shrinka, który oznajmił mi, że wygrał wyścig:)! Gratulacje, Shrink:)
Następnie z wolna potoczyliśmy się nad Jezioro Nowogardno. Wzdłuż jego brzegu wytyczona jest fajna promenada, której atrakcją są między innymi niebojące się niczego kaczki;)

Kaczki nowogardzkie© michuss

Jezioro Nowogardno w Nowogardzie© michuss
Kolejnym punktem wycieczki jest zabytkowy dworzec kolejowy. Ostatecznie wydostajemy się z Nowogardu w kierunku na Redło. Tuż za miastem dokonujemy przesiadki, tj. Shrink bierze mój rower, a ja jego. Jeszcze bardziej wzrasta mój podziw dla jego szaleńczego pościgu, gdy orientuję się jakie opory na asfalcie stawiają potężne opony. Natomiast muszę też przyznać, że jazda na jego rowerze wymusza nieco bardziej sportową, pochyloną sylwetkę, dzięki czemu znacznie zmniejszają się opory aerodynamiczne. Za Długołęką zamieniamy się z powrotem i przez Krasnołekę docieramy do Redła. Tutaj Shrink zawraca, a ja ruszam na ostatnie ok. 30 km. Wszystko oczywiście po dość długim postoju i rozmowie.
Za Redłem zaczyna się dużo gorszy asfalt. Trzeba nieźle się nagłowić, żeby ustalić w miarę spokojny tor jazdy. Za Godowem odcinek przez las, dzięki czemu wiatru aż tak się nie odczuwa, ale potem droga wyprowadza na otwarte pole, gdzie szczególnie odczuwam jak dzisiaj jest parno. Tuż przed Wisławiami (mała wioska przed samym Maszewem) całkowicie wysiada mi „zasilanie”. Musiałem zatrzymać się w cieniu i tak stałem dobre kilka minut. Potem, z wolna toczę się do Maszewa, gdzie szukam sklepu (w Wisławiu dopiłem resztki wody). Nie jest to trudne i po chwili sączę poweraida i wciągam prawie całą tubkę mleka słodzonego. Szybko mi to pomaga i potem jedzie się już lepiej. Mimo to czuję narastające zmęczenie i zaraz za Storkówkiem z ulgą witam majaczący na horyzoncie Stargard. W domu jestem po 15 (start o 8.50) co obrazuję słabiznę mojego dzisiejszego tempa. Z resztą to już powoli staje się tradycją jeśli chodzi o powroty z Trzebiatowa;)
Kategoria wycieczka
- DST 113.44km
- Czas 04:34
- VAVG 24.84km/h
- VMAX 40.20km/h
- Sprzęt Author Airline
- Aktywność Jazda na rowerze
Trzebiatów
Sobota, 10 września 2011 • dodano: 11.09.2011 | Komentarze 4
STARGARD-Małkocin-Storkówko-Maszewo-Jenikowo-Nowogard-Łosośnica-Resko-Łabuń Wielki-Wicimice-Natolewice-Brojce-Żukowo-TRZEBIATÓWWyjazd zrodził się spontanicznie, w sumie godzinę przed wyruszeniem na trasę okazało się, że muszę sobie jakoś zorganizować czas na weekend.
Wyjazd wygląda tak jak zwykle, czyli „po płytach” do Klępina, dalej lekko pod górę w stronę Małkocina (przed samą miejscowością jest dość długi zjazd), potem ponownie pod górkę aż do Storkówka, z którego jest już rzut beretem do „betonówki”, czyli DW 142. Tą drogą pokonuję około kilometra by zjechać zeń brukowanym, szerokim zjazdem na DW 106.

Witacz w Maszewie© michuss
Ruch nie jest zbyt duży (a droga ta potrafi być bardzo nieprzyjemna w sezonie, bo stanowi dogodny dojazd nad morze), wobec czego postanawiam skorzystać z jej uroków (a trochę ich jest, bo na sporej części jest gęsto obsadzoną drzewami aleją) i dotrzeć nią aż do Nowogardu. Czas mija mi bardzo szybko i już po chwili parkuję rower pod lidlem i ruszam nabyć coś do picia. Po krótkiej przerwie kieruję się wylotem na Dobrą (Chociwel), ale tylko przez moment, bo kilka km za Nowogardem dokonuję skrętu w lewo, na drogę do Reska (wedle drogowskazu mam 20 km do Reska i 8 do Łosośnicy). Droga choć wąska i nie wojewódzka ma całkiem przyzwoitą nawierzchnię, która dodatkowo ulega znacznej poprawie po wjechaniu na teren powiatu łobeskiego. Ruch umiarkowany, wzrastający do dużego;)

Droga Nowogard - Resko, w tle Resko właśnie© michuss
Resko mijam „na przelocie”, nie zatrzymuję się nawet pod Biedrą, w której robiłem zakupy podczas drogi powrotnej z Trzebiatowa miesiąc temu. Żeby wydostać się na północn z tego sympatycznego miasteczka trzeba pokonać dość długi podjazd do wsi Policko. Miejscowość ma tylko kilka domów, ale tablica stoi. Następnie dostaję nagrodę w postaci zjazdu aż do Łabunia Wielkiego. Podczas zjeżdżania zaczynam się zastanawiać co zrobić dalej, tj. albo skręcić we wsi w prawo, by przez Iglice dojechać do fajnej pseudoasfaltówki Stara Dobrzyca-Wicimice, albo skręcić w lewo i po kilku km dojechać do skrzyżowania z krajową „szóstką” w okolicy wsi Modlimowo. W celu podjęcia decyzji zatrzymuję się na skrzyżowaniu w Łabuniu i oglądam mapę. Ostatecznie decyduję się na wariant w prawo, z tym, że potem, zaraz za ostatnimi zabudowaniami wsi biorę drogę w lewo. Ta droga to całkiem szeroka szutrówka, która najpierw wspina się nieco na pola, zapewniając ładny widok w kierunku Łabunia, który przed momentem opuściłem oraz aleję łączącą tę wieś z Iglicami; potem opada lekko wprowadzając w nieprzebrane lasy okolic Wicimic.

Łabuń Wielki - Wicimice© michuss
Droga wije się dość długo, po drodze mija się jakiś strumyk, będący jednocześnie zbiornikiem p/poż aż w końcu dociera się do skrzyżowania, na którym należy pojechać prosto, zostawiając z lewej strony inną drogę.

Leśna droga z Łabunia Wielkiego do Wicimic© michuss
Pozostaje do przejechania kilkaset metrów drogą już nieco węższą i docieram do wspomnianej wyżej drogi z Dobrzycy do Wicimic. Ruch tutaj jest śladowy, ale, co ciekawe, z reguły są to samochody z rejestracjami spoza powiatu łobeskiego i gryfickiego-cóż, ta droga na mapie stanowi całkiem interesujący skrót w drodze nad morze;) I tym razem trafiam na samochód z województwa dolnośląskiego, który w extraślimaczym tempie pokonuje dziury i wertepy na tej arterii. Po krótkiej chwili wyprzedzam go i jako pierwszy wpadam do Wicimic.

"Droga" Stara Dobrzyca - Wicimice© michuss
Po pokonaniu krajowej „szóstki” kieruję się wciąż na północ, do Natolewic. Po drodze przecina się przejazd kolejowy na szlaku dawnej wąskotorówki. Przed samymi Natolewicami postanawiam poprosić kogoś o wodę do bidonu, bo resztki wypiłem w opisanych wyżej lasach. Cóż, już w pierwszym domku dostaję do dyspozycji półtoralitrową butlę, z której uzupełniam bidon:)

Wjazd do Natolewic© michuss
Kiedy ruszam dalej wąską, brukowaną drogą mijam się z nadjeżdżającym z przeciwka orszakiem weselnym. Jedzie chyba z 30 samochodów i autokar-nie wiem jak taka masa pomieściła się w niewielkim, natolewickim kościółku.

Natolewice© michuss
Dalsza droga do Trzebiatowa wiedzie znanymi mi już ścieżkami-gruntówką do Brojc, gdzie robię zakupy i wsłuchuję się w dźwięki dobiegające z jakiegoś lokalnego festynu, a potem wąskim, mało uczęszczanym asfaltem do Trzebiatowa przez Mołstowo i Bielkowo.

Natolewice - Brojce© michuss

Pola pod Natolewicami© michuss

Trzebiatowski kościół na horyzoncie© michuss
Na miejscu jestem przed 19 (start wycieczki o 13.15).
Kategoria wycieczka







